08:37 31 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
56673
Subskrybuj nas na

W agencji MIA „Rossiya Segodnya”, której częścią jest Sputnik, przeprowadzono dziś wideokonferencję poświęconą sytuacji wokół pomników żołnierzy radzieckich, wyzwolicieli w Polsce.

Wydarzenie było przygotowywane od dawna, ale ze względu na nową sytuację z powodu wandali w Legnicy, którzy pozbawili głowy pomnik marszałka Konstantina Rokossowskiego – temat stał się jeszcze bardziej aktualny.

Akt chamstwa i wandalizmu

Omówienia zaistniałej sytuacji w ramach konferencji na linii Moskwa – Warszawa podjął się szef polskiej organizacji publicznej „Stowarzyszenie Kursk” Jerzy Tyc, polski polityk i publicysta Mateusz Piskorski oraz członek Rady Koordynacyjnej – doradca ds. międzynarodowych ruchu poszukiwawczego Rosji Anton Torgaszew.

To, co wydarzyło się w zachodniej Polsce, było dla prelegentów zaskoczeniem, ale pokazało, że większość była gotowa na taki scenariusz.

W szczególności Jerzy Tyc nazwał incydent kolejnym „aktem chamstwa i wandalizmu”.

Znam ten pomnik, znam jego historię. W latach 90. Polacy chcieli go zniszczyć, ale były żołnierz Wojska Polskiego uratował go, umieszczając go na swojej własnej działce. I stał tam przez wiele lat. Ale w tym roku na prośbę władz Legnicy przeniósł pomnik z powrotem, bo na miejscowym cmentarzu żołnierzy radzieckich wznoszono memoriał – wyjaśnia Jerzy Tyc.

Jego zdaniem, pomimo faktu, że w zdarzeniu najwyraźniej uczestniczyli złodzieje metali, nie można zaprzeczyć, że retoryka antyrosyjska odegrała pewną rolę.

„Ludzie niczego się nie boją. Wiedzą, że nie będą szukani, a jeśli policja ich złapie, to prokurator najprawdopodobniej nie postawi zarzutów. A jeśli znajdzie się takiego uczciwego prokuratora, sąd i tak uniewinni sprawcę. Wiem o tym, bo uważnie śledzę wszystkie wydarzenia tego typu w Polsce” – przekonuje Tyc.

Rokossowski wiele zrobił, aby Polacy byli wolni

Polski polityk i publicysta Mateusz Piskorski zgadza się, że to, co wydarzyło się w Legnicy, jest aktem pozbawionym motywów politycznych, natomiast co kierowało napastnikami, dowiemy się dopiero po obiektywnym śledztwie.

Dziś rano postanowiłem przyjrzeć się komentarzom polskich internautów, także tych, którzy wypowiadali się w obronie pomnika. Byli bardzo radykalni, do tego stopnia, że wzywali nawet do ścięcia głów osób zamieszanych w tę kradzież. Zatem są też takie reakcje. Myślę, że ok. 70% Polaków wyznaje cywilizowany punkt widzenia i na szczęście zdecydowanie potępia takie akty kradzieży i wandalizmu – zauważa Mateusz Piskorski.

Według członka Rady Koordynacyjnej – doradcy ds. międzynarodowych rosyjskiego ruchu poszukiwawczego Antona Torgaszewa, wolontariusze z Rosji, którzy są członkami różnych ruchów poszukiwawczych, zdecydowanie potępiają takie akty wandalizmu.

„Takie rzeczy dzieją się nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach. Uważam, że są to przestępstwa, które należy zbadać, a sprawców należy znaleźć i ukarać. Mam nadzieję, że pomnik wróci na należne mu miejsce, a ludzie będą mogli przyjść i położyć kwiaty dla naszego marszałka, który wiele zrobił dla wyzwolenia Polaków" – mówi Anton Torgaszew.

Z kolei Jerzy Tyc uważa, że polskie władze nie powinny uchylać się od odpowiedzialności.

„Proponuję naszemu prezydentowi i ministrowi spraw zagranicznych: „Towarzysze, trzeba się zrzucić i za te pieniądze albo zamówić nowy pomnik, albo ten naprawić. To wy jesteście zaangażowani, wszystko powinno być odbudowane za wasze pieniądze” – jest przekonany Tyc.

Mapa pochówków i zniszczony memoriał w Trzciance

Choć sytuacja z koronawirusem negatywnie wpłynęła na realizację wielu inicjatyw „Stowarzyszenia Kursk”, organizacja nie planuje jednak zejść z zaplanowanego kursu. Chodzi o stworzenie tzw. interaktywnej „Mapy Wyzwolenia” z zaznaczonymi na niej radzieckimi zabytkami oraz cmentarzami zlokalizowanymi w Polsce.

Niestety z powodu pandemii nasi wolontariusze nie mogli podróżować po kraju w celu zebrania informacji. Mamy nadzieję, że zakończymy te prace do końca roku – mówi Jerzy Tyc.

Według niego „nie mniej ważna pozostaje walka z władzami miasta Trzcianka, które w barbarzyński i nikczemny sposób zniszczyły pomnik żołnierzy radzieckich – bratni grób, w którym spoczywają prochy 56 żołnierzy radzieckich poległych w walkach o to miasto w styczniu 1945 roku”.

„Brak odpowiedzi na nasze pytania do władz lokalnych był uzasadniony tą epidemią. Dopiero teraz wszystko zaczyna działać. Jednak już odnieśliśmy poważny sukces – prokuratura w Trzciance rozpoczęła śledztwo w sprawie nielegalnego zniszczenia miejsca pochówku żołnierzy Armii Czerwonej. Oprócz tego, nasz prawnik przygotowuje już pozew do Trybunału Europejskiego w sprawie działań wojewody wielkopolskiego, który wykreślił grób z listy cmentarzy i tym samym wydał zgodę na zniszczenie miejsca pamięci" – zauważa Jerzy Tyc.

Po podręcznikach wzięli się za pomniki

Zdaniem Mateusza Piskorskiego to, co wydarzyło się w Trzciance, jest przykładem postępowania polskich władz na różnych szczeblach, ponieważ dążą do oczywistych celów.

„Aby usprawiedliwić rozmieszczenie obcych wojsk na terytorium Polski – mówimy o amerykańskich bazach wojskowych – konieczne jest skuteczne stworzenie atmosfery istnienia rosyjskiego zagrożenia. Aby to zrobić, musimy wymazać z naszej historycznej tożsamości te historyczne momenty, które wręcz przeciwnie, mówią nam wszystkim, Polakom, że w latach 1944-1945 dokonaliśmy wraz z Armią Czerwoną największego wyczynu, wyzwalając nasz kraj. Zrobiliśmy to, wraz z tymi 600 tysiącami żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli podczas wyzwalania naszego kraju” – wyjaśnia Piskorski.

Według niego Instytut Pamięci Narodowej zajmuje się cenzurą historyczną.

W podręcznikach polskiej historii zaczyna dominować podejście propagandowe, które neguje historię jako naukę, czyniąc z niej instrument walki geopolitycznej, czy raczej rusofobii - nienawiści do wszelkich wydarzeń historycznych, związanych ze Związkiem Radzieckim. A po podręcznikach wzięli się za pomniki – mówi Mateusz Piskorski.

Przypomina, że kilka miesięcy temu Rosja przyjęła ustawę o odpowiedzialności za zniszczenia zabytków wojskowych, w tym poza Federacją Rosyjską, która przewiduje odpowiedzialność karną.

„Jestem pewien, że może to na jakiś czas powstrzymać walkę z radzieckimi pomnikami, która toczyła się w Polsce. Rosja może zgłosić tych urzędników państwowych, którzy są zaangażowani w takie decyzje, na międzynarodową listę poszukiwanych Interpolu, co stworzy problemy tym ludziom” – uważa Piskorski.

Sztab imienia Tadeusza Kościuszki jako symbol przyjaźni polsko-rosyjskiej

Jak wyjaśnia Jerzy Tyc, w tym roku „Stowarzyszenie Kursk" rozpoczyna bezprecedensowy projekt ratowania i rekonstrukcji budynku, w którym w 1943 roku mieściła się Kwatera Główna Pierwszej Warszawskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki w obwodzie riazańskim.

„To dla nas bardzo symboliczne i święte miejsce. Bardzo się cieszymy, że mamy siłę, aby odnowić tę siedzibę, mamy nadzieję, że środki na to się pojawią. Ludzie już zaczynają nam pomagać pieniędzmi i życzliwymi słowami" – mówi szef „Stowarzyszenia Kursk”.

W planach jest stworzenie tam muzeum z salą konferencyjną i innymi pomieszczeniami socjalnymi, tak aby przyjeżdżali tam zarówno Polacy, jak i Rosjanie.

Aby ta kwatera stała się symbolem przyjaźni polsko-rosyjskiej. Jednocześnie chcemy położyć szczególny nacisk na rozwój prawidłowych relacji polsko-rosyjskich poprzez sport. W tym celu w Chimkach pod Moskwą „Stowarzyszenie Kursk" wraz z rosyjskimi partnerami stworzyło polsko-rosyjską szkołę bokserską. W oparciu o tę szkołę chcemy zaprosić do sztabu bokserów polskich i rosyjskich, młodzież na treningi i ogólne podniesienie sprawności fizycznej – wyjaśnia Jerzy Tyc.

Jak Rosja zareaguje na to, co wydarzyło się w Legnicy?

Z kolei Anton Torgaszew zauważa, że podczas ostatnich dwóch wypraw do województwa podlaskiego i zachodniopomorskiego rosyjscy poszukiwacze odnotowali pozytywną postawę mieszkańców.

„Pod naszym adresem nie słyszałem żadnych nieprawidłowych stwierdzeń, że szukając żołnierzy Armii Czerwonej, robimy coś złego. Wręcz przeciwnie, okoliczni mieszkańcy pomagali, przywozili żywność, parafia pomagała z ludźmi, którzy nam pomagali. Wielkie dzięki Polakom za to. Co więcej, to nie tylko zwykli ludzie, ale także władze małych miasteczek i wsi – wszyscy dobrze nas traktowali” – mówi Anton Torgaszew.

Według niego wspólny – rosyjsko-polski – udział w odbudowie Kwatery Głównej im. Tadeusza Kościuszki byłby godną odpowiedzią na to, co wydarzyło się w Legnicy.

Uważam, że tymi rzeczami powinniśmy odpowiedzieć na te absolutnie bezwstydne zbrodnie, które miały miejsce na terenie Polski. W Rosji musimy nadal dbać o pomniki polskich żołnierzy, którzy walczyli i ginęli na terenie naszego kraju. Wiem, że takie pomniki są, wolontariusze się nimi opiekują, porządkują je. Jeśli jutro uda nam się gdzieś „wydobyć” polskiego żołnierza, to i on zostanie pochowany z należnymi honorami wojskowymi – wyjaśnia Torgaszew.
„Synu, uratował mnie radziecki żołnierz”

Szef „Stowarzyszenia Kursk” Jerzy Tyc zgadza się, że wspólne prace powinny być kontynuowane, pomimo możliwych zagrożeń.

„Wychowałem się na opowieściach mojej mamy o okupacji niemieckiej i oczekiwaniu Polaków na wyzwolenie. Nie zamierzam zmieniać tego stanowiska, pomimo wszelkiego rodzaju zagrożeń. I pracuję na polecenie mamy, która powiedziała: „Synu, uratował mnie radziecki żołnierz. Zachowaj pamięć o nich (żołnierzach)”. Powtórzę to we wszystkich sądach i prokuraturach. Wierzę, że wcześniej czy później osoby, które teraz niszczą pomniki swoimi podpisami, ostatecznie podpiszą decyzję o odnowieniu tych zabytków. Gdybym nie wierzył, nie robiłbym tego” – mówi Jerzy Tyc.

Na pytanie, jak bezpieczne jest prowadzenie takich działań we współczesnych polskich realiach, politolog Mateusz Piskorski odpowiada, że „trzeba być przygotowanym na wszelkiego rodzaju represje”. „Polska jest teraz krajem, którego przywództwo nawiązuje do swojej autorytarnej przedwojennej przeszłości, spuścizny po marszałku Józefie Piłsudskim. W tego typu działalności istnieje pewne ryzyko, są ludzie, którzy z różnych powodów nie są gotowi do podjęcia tego ryzyka, ale są naszymi współpracownikami, choć się z tym nie afiszują" – tłumaczy Mateusz Piskorski.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Z cmentarza w Legnicy skradziono pomnik marszałka Rokossowskiego. Znaleziono go, ale bez głowy
Premier o tęczowych flagach na pomnikach: Nie pozwolę na to!
Bułgar z „ciałem” Lenina. Na Ukrainie pojawił się niezwykły pomnik – foto
Rosja reaguje na incydent z pomnikiem marszałka Rokossowskiego w Legnicy
Incydent w Legnicy: „Burzenie pomników jest objawem zdziczenia obyczajów”
Tagi:
mniejszość polska, Sputnik Polska, polska armia, Polska, Jacek Czaputowicz, Konstanty Rokossowski, pomnik
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz