17:49 03 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
3272
Subskrybuj nas na

Stany Zjednoczone, Australia i Unia Europejska pracują nad stworzeniem niezależnego od Chin łańcucha dostaw metali ziem rzadkich. Obecnie Chiny kontrolują większą część rynku ich wydobycia i przetwarzania.

Chiny, wykorzystując efekt skali, mogą utrzymywać ceny na niskim poziomie, dlatego nowym graczom wejść do tej branży jest niezwykle trudno.

Jak pisze FT, oświadczenia Pekinu o możliwych sankcjach wobec Lockheed Martin podsycają zachodnie obawy, że Chiny mogą ograniczyć podaż metali ziem rzadkich niezbędnych do produkcji nie tylko elektroniki, ale także sprzętu wojskowego o strategicznym znaczeniu. Chiny zapowiedziały sankcje wobec amerykańskiego producenta sprzętu wojskowego w odpowiedzi na decyzję USA o sprzedaży broni wartej 620 mln dolarów Tajwanowi. Zachodnie media, w szczególności Bloomberg, nazwały sankcje raczej symbolicznymi, ponieważ działalność Lockheed Martin nie ma praktycznie nic wspólnego z Chinami. Azja stanowi zaledwie 9,7% przychodów firmy, a głównymi rynkami azjatyckimi Lockheed Martin są Japonia, Korea Południowa i Singapur.

Na czym dokładnie miałyby polegać chińskie sankcje wobec Lockheed Martin, strona chińska oficjalnie nie ujawniła. Jednak, jak poinformował chiński „Global Times”, powołując się na ekspertów, Chiny mogą zakazać dostaw metali ziem rzadkich dla amerykańskich producentów sprzętu wojskowego. Ponadto Pekin może również ograniczać współpracę Lockheed Martin z dostawcami półproduktów i części z ChRL.

Dlaczego metale ziem rzadkich są tak ważne

Metale ziem rzadkich są niezbędne do produkcji zaawansowanej technologicznie elektroniki i innych produktów na całym świecie. Z jednej strony udział tego surowca w produkcji każdej jednostki produktu jest niewielki. Jednak wytwarzanie ekranów do smartfonów, płyt głównych i innej zaawansowanej technicznie elektroniki nie może się bez nich obejść. Nawet kompleks militarno-przemysłowy zależy od ich dostaw: stopy z metalami ziem rzadkich są używane m.in. w kadłubach samolotów wojskowych.

Aż do wczesnych lat 90. większość metali ziem rzadkich na świecie wydobywano ze złoża Mountain Pass w Stanach Zjednoczonych. Ale później okazało się, że największe na świecie złoża tego rzadkiego zasobu znajdują się w Chinach. W rezultacie kraj ten stał się głównym producentem i dostawcą metali ziem rzadkich - Chiny zaspokajają obecnie 95% zapotrzebowania na te pierwiastki.

Komisja Europejska opracowuje nową strategię surowcową, która ma przede wszystkim na celu zmniejszenie zależności przemysłu europejskiego od dostaw surowców z Chin, w tym metali ziem rzadkich. W listopadzie Australia i Stany Zjednoczone podpisały porozumienie o współpracy między służbami geologicznymi obu krajów w celu zapewnienia wydobycia i dostaw krytycznie ważnych pierwiastków z pominięciem Chin. Wybór Australii jako partnera nie jest przypadkowy - Canberra jest drugim co do wielkości dostawcą metali ziem rzadkich po Pekinie. Jednak zastąpienie Chin jako głównego dostawcy nie będzie łatwe - powiedział w rozmowie ze Sputnikiem Mei Xinyu, ekspert z Ministerstwa Handlu Chińskiej Republiki Ludowej.

To są wewnętrzne sprawy Stanów Zjednoczonych, Australii i innych krajów, jeśli chcą stworzyć niezależny od Chin łańcuch dostaw metali ziem rzadkich, to Chiny nie będą ingerować. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia jasne jest, że kraje te będą musiały dotować swoje straty. A także zainwestować duże pieniądze w przedsiębiorstwa zajmujące się wydobyciem i przetwarzaniem metali ziem rzadkich. Jest to złożona technologia, którą Chiny rozwijają od lat 70. A teraz zajmują wiodącą pozycję na świecie. Dlatego nawet jeśli Stany Zjednoczone, Australia i inne kraje będą w stanie wdrożyć nowy łańcuch dostaw tego surowca, ich koszty będą nieporównywalne z kosztami Chin. A ponieważ takie przedsiębiorstwa będą mogły istnieć tylko dzięki dotacjom, istnieje duże ryzyko korupcji w tej branży - twierdzi ekspert.

Problem związany z produkcją metali ziem rzadkich to nie tyle ograniczony dostęp do surowca. Na przykład cer występuje na Ziemi kilka tysięcy razy częściej niż złoto. Jednak wydobycie i produkcja metali ziem rzadkich to złożony proces technologiczny, który jest również niebezpieczny z punktu widzenia ochrony środowiska. Chiny od wielu dziesięcioleci rozwijają technologię wydobycia i przetwarzania metali ziem rzadkich. W rezultacie kraj produkuje obecnie 120 tysięcy ton metali ziem rzadkich rocznie. Dla porównania Australia wytwarza rocznie zaledwie 20 tys. ton cennego surowca. Ponadto czynniki geologiczne nie odgrywają tutaj decydującej roli. Chiny posiadają tylko 36% globalnych zapasów.

Jest mało prawdopodobne, aby Chiny wykorzystały metale ziem rzadkich jako dźwignię nacisków w stosunku do rywali geopolitycznych. Dla Chin o wiele ważniejsze jest utrzymanie statusu wiarygodnego dostawcy - powiedział ekspert z chińskiego Ministerstwa Handlu.

Myślę, że Chiny nie wykażą się małodusznością i nie wykorzystają metali ziem rzadkich jako narzędzia nacisków, aby osiągnąć swoje cele geopolityczne. Po pierwsze, to nie jest tak duży rynek, metali ziem rzadkich nie ma tak dużo, więc pożądanego efektu nadal nie uda się osiągnąć, chyba że dojdzie do wojny na pełną skalę. Powszechnie wiadomo, że Chiny nigdy nie osiągnęły swoich celów politycznych przy pomocy nakładania ograniczeń na metale ziem rzadkich. Z drugiej strony Stany Zjednoczone tylko okresowo nakładały embarga i sankcje na inne kraje. Jeśli Stany Zjednoczone naprawdę chcą żyć w harmonii z Chinami, po co w ogóle o tym myśleć? Wreszcie Chiny dbają o swój status wiarygodnego dostawcy i nie będą stosować zakazów dostaw jako sankcji, co uwielbiają USA - stwierdził.

Mierzenie swoją miarą

Stany Zjednoczone przypuszczają, że Chiny będą działać w taki sam sposób jak Waszyngton – wykorzystywać posiadanie jakiegoś cennego zasobu lub technologii jako dźwigni nacisków. Jednak gdyby Chiny wykorzystały metale ziem rzadkich jako kartę przetargową, zaszkodziłoby to samym Chinom, ich międzynarodowemu wizerunkowi. A Chiny mogą szybko utracić swoją pozycję na globalnym rynku. Przecież złoża metali ziem rzadkich istnieją nie tylko w Chinach, ale także w Australii, Mongolii, Japonii i samych Stanach Zjednoczonych. W rzeczywistości tak się stało, gdy Chiny wprowadziły limity na eksport metali ziem rzadkich. Zrobiono to wówczas, jak twierdził Pekin, ze względów ekologicznych, aby zmniejszyć stopień zanieczyszczenia środowiska. Jednak niezależnie od motywów Pekinu w rezultacie udział Chin w światowych dostawach metali ziem rzadkich znacznie spadł. Dlatego w 2016 r. chińskie władze zniosły limity.

Teraz – przeciwnie - Pekin prawdopodobnie jest nastawiony na zwiększenie swojej obecności na światowych rynkach, w tym metali ziem rzadkich. Pod koniec ubiegłego roku Chiny zwiększyły kwoty na ich wydobycie o 10% do rekordowych 132 tys. ton. Chiny są zainteresowane zwiększeniem produkcji i przetwarzania tego rzadkiego surowca, ponieważ większość zaawansowanej technologicznie elektroniki wykorzystującej metale ziem rzadkich jest również produkowana w tym kraju.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kolejne obietnice dla rolników
PayPal wstrzymał przelewy wewnętrzne w Rosji
Złoto bije kolejne rekordy. Już 2 tys. dolarów za uncję
Tagi:
sankcje, eksport, wydobycie, metale ziem rzadkich, UE, Australia, USA, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz