13:32 24 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
5390
Subskrybuj nas na

Facebook nie jest już najdroższą siecią społecznościową na świecie. Chiński Tencent wyprzedził aplikację w zakresie kapitalizacji i jest obecnie wart 670 miliardów dolarów.

Amerykańskie firmy technologiczne od wielu lat są niekwestionowanymi światowymi liderami, ale teraz Chiny przodują zarówno w technologii 5G, jak i w sieciach społecznościowych, rozrywce i grach.

Tencent zyskał w tym roku 45% wzrost na giełdzie w Hongkongu, podczas gdy Facebook zyskał tylko 14% w Nowym Jorku. Kapitalizacja chińskiej firmy zaczęła gwałtownie rosnąć po zniesieniu przez chińskie władze 9-miesięcznego zakazu nowych gier. Znaczna część przychodów Tencent pochodzi z branży gier wideo. Tencent stworzyła takie bestsellery jak „Honor of Kings” czy „Peacekeeper Elite”.

Ale chińskie firmy nie żyją wyłącznie grami. Inni giganci technologiczni również posuwają się naprzód. Na przykład Alibaba wyprzedził Facebooka pod względem kapitalizacji na początku tego roku. Obecnie firma zajmuje 6. miejsce na świecie w rankingu najdroższych, a Tencent ściśle za nim podąża, zajmując 7. pozycję. I nawet spowolnienie chińskiej gospodarki związane z pandemią koronawirusa nie odstrasza inwestorów. Akcje chińskich spółek znajdują się w stabilnym trendzie wzrostowym, a w nadchodzącym roku inwestorzy są pewni ich stabilnego i dynamicznego wzrostu.

Amerykańskie firmy technologiczne od lat są niekwestionowanymi światowymi liderami, ale teraz Chiny wysuwają się naprzód. Huawei jest właścicielem ponad jednej trzeciej wszystkich patentów w technologii komunikacyjnej 5G. Ponadto firma mimo kryzysu w drugim kwartale zajęła pierwsze miejsce na świecie pod względem sprzedaży smartfonów, pokonując Samsunga. Wpisanie na czarną listę Departamentu Handlu USA w tej chwili nie miało znaczącego wpływu nie tylko na Huawei, ale także na inne chińskie firmy. SenseTime, najdroższy na świecie startup zajmujący się sztuczną inteligencją i wizją komputerową, planuje w tym roku zebrać kolejny miliard dolarów od prywatnych inwestorów. Podobne plany ma jego chiński konkurent Megvii. Inny „krajowy mistrz”, zajmujący się rozpoznawaniem mowy, iFlytech, powiedział, że pomimo sankcji USA, przychody firmy wzrosły o 51% w ciągu roku.

Obecnie amerykańskie firmy technologiczne coraz częściej uciekają się do argumentu konfrontacji z Chinami, kiedy uzasadniają swoje działania przed władzami amerykańskimi lub chcą uzyskać jakiekolwiek preferencje. Podczas niedawnego posiedzenia Podkomisji Prawnej ds. polityki antymonopolowej Kongresu USA w Waszyngtonie obecni na wydarzeniu założyciele i top managerowie amerykańskich gigantów technologicznych Google, Facebook, Amazon, Apple nieustannie zwracali uwagę na rosnący potencjał technologiczny Chin i potrzebę przeciwdziałania temu, chociaż nie w tym celu ich zaproszono. Kongresmeni zarzucali amerykańskim firmom ograniczanie konkurencji. Twierdzili, że Google, Facebook, Amazon i Apple wykorzystywały swoją dominującą pozycję na rynku i zgromadzone dane użytkowników, aby wyprzeć z rynku innych, małych, ale obiecujących graczy.

Wielogodzinne odpowiedzi udzielane przez „liderów” amerykańskich gigantów technologicznych nie były zbyt konkretne i dobrze uzasadnione. Wielokrotnie powtarzali tezę, że są ważni dla rozwoju Ameryki, a ich misją jest obrona amerykańskich wartości liberalnych. Na przykład Mark Zuckerberg stwierdził, że Facebook jest kanałem transmisji amerykańskich wartości dla świata, w którym nie każdy podziela te wartości. I jako przykład podał Chiny, które według niego budują alternatywną cyberprzestrzeń.

A chińskie, a nawet amerykańskie media zadają pytanie: dlaczego Zuckerberg zmienił swoje stanowisko wobec Chin o 180 stopni? W 2015 roku pochwalił obiecujące chińskie firmy, a nawet poprosił prezydenta Chin Xi Jinpinga o wymyślenie chińskiego imienia dla jego dziecka. A teraz po raz kolejny próbuje wypłynąć na temacie chińskiego zagrożenia. Czy amerykańskie firmy są słabe i naprawdę czują tak silne zagrożenie? W rzeczywistości, chociaż Chiny wyrosły na światowego lidera w niektórych obszarach, Stany Zjednoczone nadal są daleko do przodu pod względem technologii, powiedział Sputikowi chiński ekspert internetowy Liu Xingliang:

Chociaż chińska technologia rozwija się bardzo szybko Stany Zjednoczone pozostają światowym liderem w tej dziedzinie, a Chiny nie są dla nich konkurentem. Być może w niektórych konkretnych obszarach Chiny wyprzedziły nawet Stany Zjednoczone i stały się liderem. Ale jeśli mówimy o złożonej sile naukowej i technicznej, na pierwszym miejscu pozostają Stany Zjednoczone.

Według niego Facebook stanął przed szeregiem problemów, które wpłynęły na jego kapitalizację. Poza tym Tencent to bardziej zróżnicowana firma, która wykracza poza media społecznościowe.

„Myślę, że to, że Tencent ominął Facebooka, to tylko epizod. Stało się tak, ponieważ Facebook nie spełnił oczekiwań. W ciągu ostatnich dwóch lat firma stanęła w obliczu poważnych wyzwań, w tym wysokich kar z tytułu problemów prywatności, ingerencji politycznych itp. W samej firmie też jest dość problemów. I podczas gdy Facebook przeżywał kryzys, Tencent wręcz przeciwnie, odnotował gwałtowny wzrost. Ponadto Facebook to głównie sieć społecznościowa. Tencent nie ogranicza się do tego obszaru. Najbardziej dochodowym biznesem firmy jest tworzenie gier. Dlatego rywalizacja tutaj dotyczy nie tylko sieci społecznościowych. Ponadto możliwe jest, że Facebook pozostał w tyle tylko chwilowo. Jeśli amerykańska firma rozwiąże swoje problemy i uporządkuje sprawy, być może ponownie wyprzedzi Tencent pod względem kapitalizacji”.

Sekretem sukcesu Tencent, Alibaba i innych chińskich firm jest rzeczywiście ich multidyscyplinarny biznes. WeChat od Tencent to nie tylko komunikator, ale superaplikacja, dzięki której można dokonywać płatności elektronicznych, zamawiać jedzenie, rezerwować hotele, bilety lotnicze, umówić się na wizytę u lekarza itp. W ramach eksperymentu w niektórych regionach Chin konto WeChat było nawet utożsamiane z dowodem osobistym. Większość ekspertów przyznaje, że w Chinach trudno przeżyć nawet dzień i nie skorzystać z usług WeChat czy Alibaba. Oczywiście w takich warunkach przychody firm rosną, nawet pomimo kryzysu.

Ale faktem jest, że większość chińskich firm nie stanowi konkurencji dla swoich amerykańskich „kolegów”, działają na równoległych rynkach. Facebook i Google są zablokowane w Chinach. Zamiast tego krajowy rynek chiński jest zajęty przez ich krajowych czempionów. Jednocześnie Tencent i Alibaba nie są zbyt agresywne na rynkach zagranicznych. Zresztą te same płatności mobilne za granicą są dostępne głównie dla obywateli Chin, którzy mają konta w chińskich bankach. Dlatego interakcja firm zachodnich i chińskich nie wygląda raczej na konkurencję, ale na podział stref wpływów.

Właściwie to jest główna różnica między firmami chińskimi i amerykańskimi. Oprócz Huawei, żaden chiński gigant technologiczny nigdy nie stał się naprawdę firmą globalną. Na tym polega ich obecna słabość – opowiada ekspert.

„Myślę, że jednym z głównych problemów chińskich firm jest brak internacjonalizacji. Widzimy, że przychody chińskich firm pochodzą głównie z rynku chińskiego. Amerykańskie firmy, takie jak Apple, Microsoft, Amazon, Google i Facebook, są firmami globalnymi. Można powiedzieć, że globalizacja jest najważniejszym kolejnym krokiem dla wszystkich chińskich firm. Ponadto presja USA na Huawei pokazuje, jak słabi jesteśmy w podstawowych badaniach i rozwoju, jak łatwo jest odciąć nas od chipów lub systemów operacyjnych. Dlatego ważne jest, aby rozwijać kompetencje w badaniach podstawowych”.

Jednak na krótką metę „lokalność” chińskich firm ma zdecydowaną przewagę: nie są one tak podatne na sankcje i oskarżenia o toksyczność ze strony zachodnich polityków. Dla audytorium wewnętrznego te oskarżenia nie mają większego znaczenia. Obecny sukces w sprzedaży smartfonów Huawei wynika głównie z rynku krajowego. Chiński sprzedawca sprzedał w drugim kwartale 55,8 miliona smartfonów, podczas gdy Samsung sprzedał tylko 53,7 miliona sztuk. Ale 70% sprzedaży Huawei było na rynku chińskim. Zatem chińskie firmy w pełnym tego słowa znaczeniu opierają się na popycie krajowym w swoich strategiach biznesowych.

Retoryka chińskiego zagrożenia w Stanach Zjednoczonych staje się modnym memem politycznym, a biznes próbuje to wykorzystać na swoją korzyść. Zuckerberg po raz pierwszy mówił o konfrontacji z Chinami, kiedy w zeszłym roku został wezwany do Kongresu w związku z ponadnarodowym projektem kryptowaluty Libra.

Pomimo tego, że Facebook z 2,3 miliardową publicznością na całym świecie ma niezaprzeczalne zalety w popularyzacji kryptowaluty, w porównaniu z chińskimi firmami działającymi na rynku krajowym, to założyciel Facebooka nadal próbował przekonać waszyngtoński establishment, że jeśli Libra nie zostanie dopuszczona, to to miejsce zajmą Chiny. Wtedy jednak te argumenty się nie sprawdziły, a w Libra także instytucje europejskie wciąż dostrzegają zagrożenie dla stabilności i bezpieczeństwa finansowego. Zastraszanie Chinami nawet teraz nie zadziałało: kongresmeni i tak doszli do wniosku, że amerykańscy giganci technologiczni stwarzają warunki do nieuczciwej konkurencji na rynku.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chiny o oskarżeniach ws. ataku na watykańskie systemy: Gdzie dowody?
Japonia i Chiny odmrażają transport
Rosjanie wymyślili nowatorską metodę wydobycia metali ziem rzadkich. Chiny stracą monopol?
Media: Microsoft zawiesił negocjacje ws. TikTok
USA bez TikToka? MSZ Chin: Podążając ich logiką, Facebook też jest niebezpieczny
Media: Facebook może zakazać reklam politycznych
Tagi:
polityka, gospodarka, Facebook, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz