15:31 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
7193
Subskrybuj nas na

W 2020 roku mija 75. rocznica zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimię i Nagasaki. W przededniu tej wyjątkowej daty korespondentka Sputnika odwiedziła Hiroszimę – miasto, które 6 sierpnia o godz. 8.15 zostało de facto starte z powierzchni ziemi dosłownie w ciągu 10 sekund.

Hibakusha

Pobyt w Hiroszimie pozostawia w pamięci trwały ślad. I nie tylko dlatego, że miasto pamięta straszną tragedię. Obecnie średni wiek hibakusha to 84 lata. Uważa się, że w całym kraju zostało ich około 130 tys. Pandemia pogarsza sytuację: większość osób które przeżyły, uważa, że koronawirus uniemożliwia im promowanie idei likwidacji broni jądrowej. I z każdym rokiem coraz mniej hibakusha wierzy, że postęp w tej sferze zostanie kiedyś osiągnięty.

„Prawdę o tamtych wydarzeniach zachowamy i za 100 lat”

Pierwszym punktem programu było Muzeum Memorialne Pokoju w Hiroszimie. Tam Takuo Takigawa (61 lat), dyrektor muzeum osobiście poprowadził dla zagranicznych dziennikarzy godzinną wycieczkę.

Opowiedział szczegółowo o tym, jak od ubiegłego roku zmieniła się ekspozycja muzeum po największej renowacji, która była trzecią z kolei w ciągu całej historii istnienia tego miejsca.

„Nasza główna misja to opowiedzieć światu prawdę o zrzuceniu bomb atomowych. Zakończona w ubiegłym roku renowacja jest wynikiem dziesięcioletniej pracy wykładowców uniwersyteckich, samych hibakusha, a także ekspertów muzeum. W taki sposób udało się nam zgromadzić bardzo szeroki krąg opinii” – powiedział Takigawa.

Transformacja muzeum wzbudziła ogromne zainteresowanie – właśnie w 2019 roku liczba gości osiągnęła 1,76 mln osób. Pobito nawet rekord 2016 roku (1,74 mln), kiedy Barack Obama został pierwszym prezydentem USA, który przyjechał do Hiroszimy z oficjalną wizytą.

Po renowacji przestrzeń muzealna wypełniła się dużą ilością zdjęć i rzeczy osobistych osób, które zginęły w czasie bombardowania Hiroszimy w 1945 roku.

Pojawiła się także oddzielna sekcja, poświęcona cudzoziemcom, którzy będąc wtedy w mieście, również ucierpieli w czasie ataku. Zdecydowaną rezygnację ze sztucznie stworzonych eksponatów Takigawa wyjaśnił następująco:

„Główna koncepcja naszej renowacji to zachowanie prawdy o wydarzeniach tamtych lat również za 100 lat, kiedy hibakusha nie będzie już z nami. Właśnie dlatego usunęliśmy manekiny, przedstawiające ofiary bombardowania nuklearnego. Postanowiono nie wystawiać więcej niczego sztucznego”.

Jako dopełnienie do takich znanych eksponatów, jak „Cień człowieka na kamieniu” i „Dziecięcy trójkołowy rower”, muzeum udało się zgromadzić ponad 5 tys. rysunków, wykonanych przez świadków tamtych strasznych wydarzeń.

W ubiegłym roku Takigawa postawił cel: nagrać na wideo jak najwięcej opowiadań naocznych świadków bombardowania atomowego. Planowano, że w zdjęciach weźmie udział około 37 hibakusha, i że realizacja tej inicjatywy zajmie 2 lata. Jednak, jak zaznaczył dyrektor muzeum, koronawirus może stanąć na przeszkodzie tym planom:

Myślę, że koronawirus wpłynie oczywiście trochę na cały proces. Ale zamierzamy doprowadzić go do końca, niezależnie od wszystkiego. Jest tutaj pewnego rodzaju odwrotny efekt. Z powodu tej sytuacji z wirusem muzeum było zamknięte w ciągu trzech miesięcy i wówczas postanowiliśmy zacząć publikować nakręcone już 60-minutowe opowiadania hibakusha w Internecie. Zdaliśmy sobie sprawę, jak ważna jest kontynuacja naszej działalności w trybie online.

„Rok, który chciałbym wymazać z pamięci”

Po wycieczce z dyrektorem muzeum odbyło się spotkanie z Teramoto Takashi (85 lat), który dosłownie cudem przeżył bombardowanie w 1945 roku. W chwili eksplozji Teramoto był u siebie w domu, 1 km od epicentrum wybuchu. Prawdopodobieństwo przeżycia w takiej odległości od bomby jest szacowane na 50%. Wielu z tych, którzy znajdowali się w czasie bombardowania obok niego, zmarło.

„Bliżej końca II wojny światowej Amerykanie aktywnie zaatakowali najważniejsze miasta Japonii. Od kwietnia 1945 roku dzieci szkół podstawowych specjalnie ewakuowano, żeby uratować je przed atakami lotniczymi. Chodziłem wtedy do piątej klasy i wysłano mnie z moimi kolegami do świątyni na górze. Próbowaliśmy uciec, bo bardzo tęskniliśmy za domem i nie mieliśmy co jeść. Ale zawrócono nas z powrotem.

Moja mama odwiedziła mnie 4 sierpnia, żeby zaprowadzić mnie do lekarza. Początkowo planowaliśmy wrócić do domu 6 sierpnia, a ja tak chciałem jak najszybciej być w domu, że pomimo zmęczenia mamy przekonałem ją, żeby wyruszyć z powrotem tego samego dnia. Gdybyśmy wrócili szóstego, uniknęlibyśmy bombardowania atomowego. Do tej pory tego żałuję. Przecież wówczas moja mama by żyła.

Rankiem 6 sierpnia byłem w domu, pisałem list do mojego przyjaciela, który żył w schronie. I nagle zobaczyłem światło. Wszystko momentalnie pokryło się ciemnością. Nie miałem pojęcia, co się stało. Na ulicy spotkałem sąsiadkę, która mnie nie poznała, ponieważ jak się okazało, byłem ranny w głowę i moja twarz była cała we krwi. Próbowałem znaleźć mamę, ale kobieta przekonała mnie, że ją uratują, że musimy uciekać. Wzięła mnie na plecy.

Kiedy uciekaliśmy, widziałem kobietę, która do szyi znajdowała się pod gruzami. Do tej pory nie mogę zapomnieć jej szalonych oczu, które rozbiegały się na boki. Pożar szybko się rozprzestrzeniał. Obawiam się, że wtedy zginęła.

Po drodze zrobiliśmy przystanek w Yokogawie, tam było dużo poważnie rannych ludzi. Ale nie było żadnych lekarstw, nie było żadnego sprzętu medycznego. Moją głowę nakryto po prostu białą odzieżą. Widziałem jednego ze swoich przyjaciół, z którym bawiłem się na dworze. Miał silne poparzenia i szedł z rękami, wystawionymi przed siebie. Wyglądało to tak, jakby z rąk zwisały kawałki ubrania. Dopiero z bliska zobaczyłem, że były to kawałki skóry.

Potem powiedziano mi, że zmarł parę dni poźniej. Sąsiadka, która mnie uratowała, zmarła po 2-3 miesiąch. Ten sam los spotkał wielu innych, którzy byli wtedy w Yokogawie.

Później przeprowadziłem się do cioci na wieś, bardzo dobrze o mnie dbano. Ojciec mówił mi, że mamę uratowano, dlatego nie mogłem doczekać się, kiedy znów ją zobaczę, kiedy poczuje się lepiej.

Do długo wyczekiwanego spotkania jednak nie doszło. Okazało się, że z dnia na dzień mama była coraz słabsza i zmarła 15 sierpnia.

Pod koniec sierpnia zobaczyłem, że wypadają mi włosy. Bolało mnie całe ciało, nie mogłem nic robić, tylko leżeć w łóżku całymi dniami. Drzemiąc słyszałem, jak ludzie mówili: „U osób, które zetknęły się z bombą atomową, zaczynają nagle wypadać włosy, krwawią dziąsła i pojawiają się fioletowe plamy na ciele, po czym umierają jeden za drugim. Mam nadzieję, że to dziecko przeżyje”. Myślałem wtedy, że przede wszystkim mówią o mnie.

Ale ja przeżyłem. Rok później, w kwietniu 1946 roku wróciłem do szkoły, znów poszedłem do piątej klasy. Nie mogłem jednak zapomnieć tamtego 1945 roku. Do tej pory boli mnie, że sprawiłem, że moja mama się denerwowała, że miała taką okrutną śmierć. Różne myśli i uczucia męczyły mnie w ciągu całego mojego późniejszego życia” – podzielił się swoją historią Teramoto.

Jak można po takiej tragedii znaleźć w sobie siły, żeby wybaczyć i żyć dalej? Na pewno to najczęstsze pytanie, jakie zadaje się każdemu hibakusha.

„Często pyta się mnie, czy „nienawidzę USA”. Moją matkę, podobnie jak przyjaciół, z którymi się bawiłem, zabito. Ponieważ zmarli z powodu bomby atomowej, nie mogę powiedzieć, że „nie ma we mnie nienawiści”. Rzeczywiście nienawidziłem. Jednak po latach zostałem ojcem, a potem dziadkiem i nie odczuwam już nienawiści ani gniewu. Wszystko, co chcę powiedzieć – coś takiego nigdy nie powinno się powtórzyć, nie wolno więcej dopuścić do takiego okrucieństwa. To moje szczere życzenie. Kiedy siedzę i dzielę się z wami moimi doświadczeniami, nie odczuwam nienawiści, a chcę powiedzieć prawdę o tamtych wydarzeniach, których nie można zapomnieć, żeby to nigdy się nie powtórzyło. Najważniejsze, żeby ludzie żyli na świecie razem, czuli związek, który ich jednoczy, pomagali sobie nawzajem” – tłumaczy Teramoto.

  • Pomnik Pokoju w Hiroszimie
    Pomnik Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Pomnik upamiętniający dzieci poległe w Hiroszimie na terenie parku
    Pomnik upamiętniający dzieci poległe w Hiroszimie na terenie parku
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Park w Hiroszimie
    Park w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
  • Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    Muzeum Pokoju w Hiroszimie
    © Sputnik . Eleonora Szumiłowa
1 / 10
© Sputnik . Eleonora Szumiłowa
Pomnik Pokoju w Hiroszimie
„Stąd można zabrać ze sobą «pokój»”

Na zakończenie podróży porozmawiałam również z dwoma młodymi studentami, którzy są wolontariuszami Pokoju Hiroszimy. Ponieważ dzień wyjazdu zbiegł się z końcem sezonu deszczy, porozmawiać z wolontariuszami udało się spacerując po zalanym słońcem Memorialnym Parku Pokoju, a także w pobliżu Kopuły Bomby Atomowej.

Działalność wolontariuszy Pokoju Hiroszimy zaczęła się nie tak dawno, dosłownie od czerwca ubiegłego roku. Tym niemniej do lutego tego roku młodzi wolontariusze zdążyli przeprowadzić wycieczki dla 232 zagranicznych turystów z 40 krajów.

Dlaczego młodzież w Hiroszimie zajmuje się takiego rodzaju pracą – to jedno z najczęstszych pytań, zadawanych młodym ludziom. Ikeda Fuuda (student II roku Uniwersytetu Hiroszimy) zawsze chciał spróbować swoich sił w roli przewodnika, pracującego po angielsku, opowiadając jak można największej liczbie ludzi o historii i współczesności swojego miasta. I chociaż pytania od zagranicznych turystów są niekiedy trudne, podoba mu się to zajęcie.

„Zazwyczaj bardzo dużo pytań jest związanych ze stosunkami międzynarodowymi. Ludzie pytają na przykład o amerykański „parasol jądrowy”, czy też chcą poznać moje zdanie odnośnie tego, że Japonia nie podpisała Traktatu o zakazie broni jądrowej. Uważam, że Japonia, będąc jedynym krajem, który został poddany bombardowaniu atomowemu, powinna odgrywać kluczową, liderską rolę w ruchu na drodze do nienuklearnego świata”.

Nomura Mikaeru Kai, student trzeciego roku Uniwersytetu w Hiroszimie, dorastał na Filipinach i mieszkał tam przez około 18 lat. Jego mama jest Japonką, dlatego postanowił pójść na japoński uniwersytet:

Organizujemy wycieczki nie dla Japończyków, a dla cudzoziemców. Dlatego pomyślałem, że jeśli dobrze wiem, jak cudzoziemcy zazwyczaj patrzą na historią, to będzie mi łatwiej znaleźć wspólny język z turystami z zagranicy.

Co według wolontariuszy jest najważniejsze w czasie wycieczek?

W czasie wycieczek skupiamy się nie tylko na tym, co opowiadamy, ale jak nawiązać kontakt z ludźmi, którzy nas słuchają. Żeby nawiązać dobre relacje, i żeby turyści po powrocie do domu u siebie w ojczyźnie mogli opowiedzieć, że Hiroszima to bardzo ciekawe miejsce, które warto odwiedzić, zwłaszcza z historycznego punktu widzenia – tłumaczą wolontariusze.

A co można przywieźć ze sobą z Hiroszimy?

„Myślę, że można stąd przywieźć ze sobą «pokój». To nie tylko brak wojny czy likwidacja broni nuklearnej. Pokój polega na prostych rzeczach. Na przykład mamy z wami różny kulturowy background, jesteśmy z różnych kontynentów Ziemi, ale mamy możliwość rozmowy, dyskutowania i próbowania znalezienia wzajemnej nici porozumienia.

I to, że możemy to robić, świadczy o tym, że osiągnęliśmy razem «pokój», chociaż w tak wąskim tego słowa znaczeniu. Myślę, że jest to naprawdę cenna rzecz, jaką możecie zabrać ze sobą i przekazać ją innym” – podkreślił Nomura Mikaeru Kai.

Jego rada przypomniała słowa hibakusha Keiko Ogura, wypowiedziane w czasie briefingu online, zorganizowanego dosłownie kilka dni przed tą wizytą:

„Kiedy będziecie w Hiroszimie, nie zajmujcie się tylko rozmowami o tym, jak okropne były tamte czasy, a spójrzcie na to, jak piękna jest teraz Hiroszima. Chcemy, żeby zobaczono, jak Hiroszima się odrodziła. Wyobraźcie sobie tylko, że nasze tramwaje wznowiły pracę już 3 dni po bombardowaniu”.

Nie mieliśmy w ogóle co jeść, ale pracowaliśmy, nie pokładając rąk. Po 5 latach stworzyliśmy drużynę baseballową o nazwie Hiroshima Toyo Carp. Niezależnie od tego, jak ciężkie czasy by nie nastały, zawsze możemy stanąć na nogach, jeśli jest nadzieja. Wiemy, jak się odrodzić. Dlatego proszę, spójrzcie na Hiroszimę i bądźcie zdziwieni, jak jest tu pięknie, że wszystko jest możliwe, trzeba się tylko postarać.

Sam wybuch i skutki promieniowania spowodowały do końca 1945 roku śmierć około 140 tys. osób, w chwili ataku miasto liczyło około 350 tys. mieszkańców, obecnie – 1 mln 990 tys.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Po co tragedię Hiroszimy i Nagasaki wykorzystywać w wojnie informacyjnej?
Rumen Gechev dla Sputnika: Gwarancja na F-16 dla nas jest krótsza niż na sprzęt AGD
Szef MSZ Iranu dla Sputnika: Po wyjściu z porozumienia jądrowego USA staną się wyrzutkiem
Siergiej Andriejew dla Sputnika: Powodów dla konfrontacji nie dostrzegam
Joanna Senyszyn dla Sputnika: O wyborach, koronawirusie i o domku z ogrodem
Japończycy czekają na przeprosiny od USA za zbombardowanie Hiroszimy i Nagasaki
Burmistrz Bejrutu dla Sputnika: Jest o wiele gorzej, niż się wydaje
Dwieście Hiroszim: do czego były zdolne międzykontynentalne pociski RS-16
Tagi:
USA, Japonia, rocznica, Hiroszima
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz