23:47 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
27158
Subskrybuj nas na

„W MSZ powinni myśleć, jak naprawdę kształtować kadrę dyplomatyczną, która ma pracować w Moskwie. Tam potrzebna jest osoba, która jednoczy, buduje, realnie realizuje polskie interesy w 100 proc. Ale robi to w przyjazny i dobry sposób, żeby rozwijać rzeczy pozytywne, niwelować to, co jest negatywne” – uważa polityk Maciej Grubski.

31 lipca skończyła się kadencja ambasadora RP w Moskwie Włodzimierza Marciniaka. 22 lipca sejmowa komisja spraw zagranicznych miała zająć się kandydaturą jego następcy Krzysztofa Krajewskiego, doświadczonego dyplomaty z ponad 25-letnim stażem. Tak się jednak nie stało. W ostatniej chwili MSZ odwołało prezentację i przedstawienie kandydata na ambasadora w Moskwie zniknęło z porządku obrad. Oficjalnie MSZ postanowiło „dać sobie więcej czasu na przygotowanie prezentacji”. Wiceszef resortu Szymon Szynkowski vel Sęk obiecał posłom opozycji, że kandydat zostanie przedstawiony na kolejnym posiedzeniu komisji, choć nie chciał zapewnić, że zgłoszone zostanie to samo nazwisko.

Animozje wicemarszałek Gosiewskiej

Biuro prasowe MSZ pytane o przyczyny wstrzymania prezentacji kandydata odpowiedziało, że „nie komentuje polityki kadrowej”. Według nieoficjalnych ustaleń portalu Onet.pl obecnego szefa protokołu w MSZ Krzysztofa Krajewskiego zaproponował prezydent Andrzej Duda. Wysłaniu do Moskwy Krajewskiego sprzeciwiła się jednak członek komisji spraw zagranicznych, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska z Prawa i Sprawiedliwości.

„Pojawiły się zastrzeżenia co do jego roli w latach 80.” – tłumaczył jeden z posłów partii rządzącej, będący członkiem tej samej komisji. „Wątpliwości Gosiewskiej miała wzbudzić praca Krajewskiego w PRL-owskim Urzędzie Rady Ministrów. Przyszły dyplomata rozpoczął tam karierę pod sam koniec starego systemu – w 1987 r., mając wówczas 24 lata”.

Małgorzata Gosiewska uważa się za eksperta w zakresie polityki wschodniej. Znana jest z zaangażowania w kijowski Majdan, wielokrotnej obecności na linii frontu w Donbasie i ze sporządzenia „Raportu o rosyjskich zbrodniach wojennych na wschodniej Ukrainie”.

„Najbardziej najważniejsza” placówka

Zaistniałą sytuację dla Sputnika komentuje senator VII, VIII i IX kadencji (2007-2019) Maciej Grubski:

Powinniśmy patrzeć na placówkę w Moskwie szerzej, bo samo powiedzenie „najważniejsza” jest za małe. Uważam, że to jest najbardziej „najważniejsza” placówka polska. Współpracując, na przykład, z Amerykanami, mówimy, że mamy z nimi strategiczne stosunki, i że one są ważne. Ale za wszystko Amerykanom płacąc, mamy proste relacje dyplomatyczne i proste relacje gospodarcze. Z Rosją mamy zaszłość, mamy różne niedopowiedzenia, mamy różne fobie po stronie polskich polityków. Dlatego ta placówka jest bardzo ważna z punktu widzenia polskich interesów – twierdzi Maciej Grubski.

Polityk uważa, że może Polska jest dla Rosji mniej znaczącym partnerem w skali światowej, jednak dla Federacji Rosyjskiej normalne stosunki dyplomatyczne z Polską też mają znaczenie.

„To była misja nijaka”

Co do konfliktu między posłami i MSZ, Maciej Grubski uważa, że posłowie PiS chcieli w ten sposób zademonstrować swoje niezadowolenie wobec resortu dyplomatycznego, który nie konsultuje z nimi wcześniej kandydatów na stanowiska ambasadorów. „To była demonstracja poselskiej siły” – twierdzi polityk.

„Powiem inaczej. W MSZ powinni myśleć, jak chcemy naprawdę kształtować kadrę dyplomatyczną, która ma pracować w Moskwie. Tam potrzebna jest osoba, która jednoczy, buduje, realnie realizuje polskie interesy w 100 proc. Ale robi to w przyjazny i dobry sposób, żeby rozwijać rzeczy pozytywne, niwelować to, co jest negatywne. Patrząc nieco z boku na misję pana ambasadora Marciniaka, mam wrażenie, że to była misja nijaka, która nic dobrego nie wniosła. A chyba nie o to chodzi.

Z Rosją powinniśmy mieć bardzo aktywne, bardzo pozytywne relacje. I tam potrzeba człowieka, w którym Rosjanie, w jakimś sensie pozapolitycznym by się zakochali, którego by darzyli zaufaniem. Takich ludzi, niestety, do Moskwy nie wysyłamy.

Czy to ambasador, czy osoba na niższym stanowisku, powinna być przygotowana do tego, żeby codziennie budować pozytywne relacje w interesie Polski. Niestety, cały czas mam wrażenie, że przysłowiowy uśmiech polskiego dyplomaty w Moskwie w oczach dzisiejszej władzy oznacza zdradę stanu. To dla mnie jest po prostu chore podejście” – mówi polityk.

Na wzór rosyjskiej dyplomacji...

W opinii Macieja Grubskiego, Krzysztof Krajewski jest człowiekiem miłym, grzecznym, ułożonym, posiada wszystkie cechy pozytywne. Ale czy to jest dobry kandydat na Rosję? Czy potrafi realizować odbudowywanie pozytywnych relacji, najpierw dyplomatycznych, gospodarczych, później też politycznych? Tego do końca rozmówca Sputnika nie wie.

„Ale to nie znaczy, że nie powinniśmy powiedzieć sobie, czego oczekujemy. Dochodzą sygnały, że placówka w Moskwie wykonuje zwykłe dyplomatyczne czynności, poza tym nie wykonuje nic. Ja przywołałbym tutaj, jako przykład, pana ministra Ławrowa, jako wzór dla dyplomacji światowej. Niemiecki minister spraw zagranicznych mówi, że z nim można dyskutować, że mimo, że on mocno broni interesów rosyjskich, robi to, jednak, w tak cudowny sposób, że można w nim się politycznie i dyplomatycznie zakochać. Oczekuję takiego właśnie polskiego dyplomaty, który by na terenie Rosji tak realizował polskie interesy. Niestety, takich ludzi nam właśnie brakuje” – stwierdził Maciej Grubski.

Kto się zna na klimacie na Wschodzie?

Na pytanie Sputnika, czy można się spodziewać, że w najbliższym czasie Polacy dokonają wyboru szefa misji dyplomatycznej w Moskwie, Maciej Grubski stwierdził, że na ten moment na pewno nie, bo uważa, że „w sprawę będą się mieszały właśnie takie osoby, jak pani Gosiewska”, która, jego zdaniem, nie posiada odpowiednich kompetencji, żeby takie opinie wypowiadać.

Pani Gosiewska nie czuje tak naprawdę tego klimatu na Wschodzie. My nie potrzebujemy wojny ze Wschodem, my potrzebujemy dobrych relacji – gospodarczych, politycznych, kulturalnych, różnych. Mam nadzieję, że pojedzie do Moskwy ktoś, kto będzie aktywny, a nie będzie patrzeć na Rosjan, jak na wroga. Tacy są tam niepotrzebni. Tak samo, jeżeli rosyjski dyplomata przyjedzie do Polski i tak się zachowa, druga strona odbierze to negatywnie – przekonuje Maciej Grubski.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Być albo nie być? Ponownie ważą się losy polskiej energetyki jądrowej
Polska traci znaki towarowe: „Lepiej zwalić na Chińczyka, albo na Rosjanina...”
Były ambasador Węgier: W Europie karze się za suwerenną politykę
Gospodarka w czasie pandemii: „tarcza” goni „tarczę”
Incydent w Legnicy: „Burzenie pomników jest objawem zdziczenia obyczajów”
Tagi:
ambasador, ambasada, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz