01:45 28 Październik 2020
Opinie
Krótki link
2219
Subskrybuj nas na

Piąta runda negocjacji w sprawie operatywnego wycofania wojsk z linii faktycznej kontroli odbyła się na tle ponawianych przez Indie prób podważenia wzajemnego zrozumienia i zaufania w stosunkach z Chinami.

Eksperci, z którymi rozmawiał Sputnik, określili te kroki Indii jako strategicznie bez znaczenia i porównali je z próbami powstrzymania Chin przez Stany Zjednoczone.

Jak długo potrwają negocjacje?

Na przejściu granicznym Moldo na terytorium Chin odbyła się piąta runda rozmów na temat zmniejszenia napięć na granicy na szczeblu wysokich rangą wojskowych. Według indyjskiego kanału telewizyjnego NDTV, powołującego się na źródła w armii, strona indyjska dąży do całkowitego rozdzielenia sił w Ladakh i przywrócenia status quo na tym obszarze. Wcześniej obie strony odnotowały pewien postęp w negocjacjach, ale proces wycofywania wojsk nie został jeszcze zakończony.

Boris Wołchonski, ekspert z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego w rozmowie ze Sputnikiem ocenił, że proces negocjacyjny będzie długi.

Trudno w tej chwili mówić o demarkacji granic, ale strony zgadzają się co do pewnych liczb - ilu żołnierzy z obu stron powinno znajdować się w określonych punktach na linii kontroli. Są to kwestie czysto techniczne, które są ustalane przez specjalistów wojskowych i logistycznych. Teraz trudno powiedzieć, ile odbędzie się rund.

Przed piątą rundą konsultacji granicznych agencja Bloomberg, powołując się na wysokich rangą indyjskich urzędników, poinformowała o planach Indii dotyczących rozmieszczenia dodatkowych 35 tys. żołnierzy wzdłuż spornej granicy z Chinami w Himalajach.

Żołnierzy armii indyjskiej podczas parady w New Delhi, Indie
© REUTERS / Adnan Abidi
Anonimowe źródła indyjskie potwierdziły, że posunięcie to zmieni indyjskie status quo na granicy i zwiększy budżet wojskowy. Urzędnicy stwierdzili, że sytuacja wymaga dodatkowych jednostek, ponieważ umowa graniczna między Indiami a Chinami nie jest wdrażana.

Zwiększenie indyjskiego potencjału wojskowego

29 lipca w Indiach wylądowało pierwszcy pięć myśliwców Rafale zakupionych we Francji. Agencja France Presse zwróciła uwagę, że indyjski minister obrony Rajnath Singh wykorzystał przybycie samolotów bojowych, aby wysłać zawoalowane ostrzeżenie Chinom. Minister nazwał to wydarzenie „początkiem nowej ery” w historii wojskowości Indii. „Jeśli ktoś będzie się martwił z tego powodu lub krytykował nowy potencjał indyjskich sił powietrznych, muszą to być ci, którzy chcą zagrozić naszej integralności terytorialnej” - powiedział Rajnath Singh. Nie wymienił bezpośrednio Chin, ale media i obserwatorzy uważają, że komentarze dowódcy wojskowego wyraźnie dotyczyły sąsiada, twierdzi Agence France Presse.

Ekspert Boris Wołchonski nie wyklucza, że sygnał ten mógł być skierowany do Pakistanu:

Nie jest tajemnicą, że Indie zwiększają swój potencjał obronny. Problem dotyczy nie tylko stosunków z Chinami, ale także z innym sąsiadem - Pakistanem. Mówimy też o podniesieniu statusu Indii jako co najmniej regionalnej, a w dalszej perspektywie globalnej potęgi. Jeśli chodzi o dodatkowe rozmieszczenie wojsk, jest to swego rodzaju demonstracja siły, gest pokazujący, że Indie zamierzają prowadzić negocjacje graniczne, ale nie rezygnują ze swoich interesów narodowych na zasadzie „jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny”.

Yu Long'yu, dyrektor Centrum Studiów nad Indiami na Uniwersytecie w Shenzhen, uważa, że działalność wojskowa Indii jest strategiczne bezsensowna:

„Chiny i Indie muszą przestrzegać wspólnego strategicznego postanowienia, które pozwoli dokładnie rozważyć i rozwiązać problemy graniczne z długoterminowej perspektywy. Najlepszym dzisiaj rozwiązaniem jest wycofanie skonfrontowanych sił wzdłuż linii faktycznej kontroli, podczas gdy problem musi zostać zasadniczo rozwiązany. Jako cywilizacje światowe, Chiny i Indie muszą trzymać się zasady pokoju jako najważniejszego postulatu. Ich konfrontacja spowoduje ogromne szkody dla interesów narodów obu krajów. Zakup broni przez Indie we Francji i wysyłanie dodatkowych jednostek na granicę jest strategicznie bezcelowe. Co więcej, może to zaszkodzić interesom Hindusów. Jednocześnie zakup broni jest opłacany z podatków ludności, a personel wojskowy może łatwo ponieść straty w konflikcie”.

Chiński nie jest już zalecany

W tym tygodniu Ministerstwo Edukacji Indii ponownie podejmie decyzję o utworzeniu Instytutów Konfucjusza we współpracy z siedmioma lokalnymi szkołami wyższymi i uniwersytetami. Planuje również rewizję 54 memorandum o wzajemnym zrozumieniu podpisanych przez prestiżowe instytucje edukacyjne w Indiach z chińskimi partnerami.

Jednocześnie niedawno indyjskie media podały, że język chiński nie figuruje na liście języków obcych, które są oferowane studentom na studiach. Wołchonski porównuje to do działań podejmowanych przez Stany Zjednoczone i mających na celu powściągnięcie Chin.

Wynika to właśnie ze spirali napięć, która powstała teraz w stosunkach między Indiami a Chinami. Są to kroki asymetryczne, przypominające nieco to, co robią Stany Zjednoczone, wprowadzające zakaz współpracy z Chinami, z niektórymi firmami oraz zakupu technologii. W tym przypadku w Indiach dotyczy to tzw. „miękkiej siły”. Środek ten ma na celu ograniczenie możliwego wzrostu nastrojów prochińskich w społeczeństwie indyjskim.

Yu Long'yu uważa, że wiele problemów w relacjach chińsko-indyjskich wiąże się z brakiem wzajemnego zaufania, pomimo aktywnych kontaktów na najwyższym szczeblu:

„Przywódców Chin i Indii łączy głęboka przyjaźń, to cenny kapitał, który musimy w pełni wykorzystać. Ponadto w tym roku przypada 70. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między krajami. I musimy uczcić to wydarzenie w przyjaznej atmosferze, a nie w konflikcie. Dla rozwoju chińsko-indyjskich stosunków należy przede wszystkim celowo omówić problem granicy. Jednocześnie strony nie powinny całkowicie ograniczać się do tego, ale wychodzić z ogólnej potrzeby wzmocnienia wzajemnych wizyt i wymian. U podstaw wielu problemów między Chinami a Indiami leży brak wzajemnego zrozumienia. Jeśli uda się przezwyciężyć brak zaufania, można rozwiązać wiele problemów”.

O braku zaufania wojskowego w stosunkach między oboma krajami świadczy niedawna publikacja w „Hindustan Times”.

W artykule podkreślono, że rząd Indii już polecił swoim ambasadom w Stanach Zjednoczonych, Rosji i w krajach europejskich znalezienie producentów i dokonanie pilnych zakupów mundurów dla jednostek górskich i namiotów zimowych. W przypadku braku tego sprzętu planowane jest przekierowanie dostaw na granicę indyjsko-chińską, obliczone na potrzeby wojskowej stacji bazowej rozmieszczonej przez Indie na lodowcu Siachen.

W publikacji przytoczono również opinię anonimowego wojskowego z Indii, który przyznał, że „nie ufamy Chińczykom i obawiamy się, że latem 2021 roku znów wrócą na północ od jeziora Pangongtso”. Chociaż Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przeprowadziła wzajemne wycofanie wojsk w punktach kontaktowych w Galwan i Hot Springs, małe jednostki wojskowe nadal znajdują się w punkcie patrolowym Gogra, skąd otwiera się droga do jeziora Pangongtso, podkreślono w publikacji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Łukaszenka, rosyjscy najemnicy i gospodyni domowa. Co czeka Białoruś po wyborach?
Amerykanie pozbywają się chińskich firm
Pentagon wyjaśnia, dlaczego zamierza przerzucić więcej wojsk bliżej rosyjskich granic
Tagi:
armia, konflikt, granica, Chiny, Indie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz