19:30 28 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
211062
Subskrybuj nas na

Już same rozmowy, niepotwierdzone zresztą przez ministerstwo obrony, o tym, że Serbia kupuje chińskie systemy przeciwlotnicze FK-3, wystarczyły, żeby USA zwróciły się do Serbii z ostrzeżeniem o ryzyku związanym z zakupem chińskiej broni i zaleceniem zharmonizowania własnej obrony ze standardami UE.

Serbscy eksperci uważają, że taka „troska” ze strony Waszyngtonu jest w istocie rzeczy strachem przed uczciwą konkurencją z Rosją i Chinami na rynku zbrojeniowym.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni serbskie media często pisały o decyzji Belgradu dotyczącej zakupu chińskich systemów przeciwlotniczych FK-3, która nie uzyskała jednak żadnego potwierdzenia ze strony władz. Niektóre lokalne media mimo to stwierdziły w swych materiałach, że tajna umowa doszła do skutku.

10 sierpnia amerykański ambasador w Belgradzie opublikował za pośrednictwem jednego zachodniego tytułu pisemne oświadczenie, w którym stwierdził, że „zakup sprzętu wojskowego jest suwerenną decyzją każdego kraju, władze powinny jednak być świadome krótko- i długofalowego ryzyka, jakie pociąga za sobą współpraca z chińskimi firmami”.

Amerykański ambasador podkreślił, że „kraj nie może mieć pewności co do tego, że podobny zakup nie zagrozi jego bezpieczeństwu narodowemu i suwerenności gospodarczej w sytuacji, gdy sprzedawcy zależą od autorytarnych władz, jakimi są władze ChRL”.

11 sierpnia, w reakcji na zaniepokojenie Waszyngtonu perspektywą zakupu przez Serbię chińskiej broni prezydent Aleksandar Vucic wystąpił z oświadczeniem o tym, że Belgrad nie kupował chińskich wyrzutni, a tylko rozważa taka ewentualność.

Za każdym razem, kiedy planujemy coś kupić, znajduje się ktoś, kto jest temu przeciwny. Nie kupiliśmy jeszcze FK-3, tylko taką ewentualność rozważaliśmy. Zobaczymy jeszcze, ile mamy na to pieniędzy

- powiedział Vucic i podkreślił, że wyrzutnie FK-3 nie figurują na liście sankcyjnej odnośnego amerykańskiego ministerstwa.

Poproszony o skomentowanie oświadczenia amerykańskiej ambasady, w którym zaleca ona Serbii „popracowanie nad doprowadzeniem swojego systemu bezpieczeństwa do zgodności ze wspólną koncepcją obronną UE”, politolog Aleksandar Pavic zauważył z ironią, że Belgrad być może powinien być mile połechtany taką uwagą i troską ze strony USA.

Waszyngton boi się konkurencji z Rosjanami i Chińczykami

„To oświadczenie sprawia takie wrażenie, jakby Ameryka bardziej dbała o nasze interesy niż my sami.

Amerykanie martwią się nawet o europejską przyszłość Serbii, choć wydawałoby się, że to sprawa UE, a nie USA. Może i dalibyśmy wiarę tej trosce ze strony Ameryki, gdyby nie wszystko to, co wydarzyło się przez ostatnie ćwierć wieku – sankcje, bombardowania z wykorzystaniem zubożonego uranu, uznanie pozorowanego państwa Kosowo i próby zapędzenia Republiki Serbskiej do unitarnej Bośni i Hercegowiny. Ponieważ jednak doskonale znamy faktyczny stan rzeczy, przypuszczam, że Amerykanów w rzeczywistości bardziej niepokoi konkurencja ze strony Rosji i Chin

- zauważa rozmówca Sputnika.

Według jego słów Waszyngton bardziej obawia się tańszej i skuteczniejszej broni, jaką możemy kupić, jak i tego, że Serbia nie będzie więcej od niego zależna. Przecież te kraje, które zostały wciągnięte do NATO, zależą od Ameryki: wszystkie ich schematy zaopatrzenia, zakupów i obsługi broni zacisnęły się na Waszyngtonie i w minimalnym stopniu zależą od innych państw Zachodu produkujących broń.

Amerykanie kierują się przekonaniem, jakie żywił Rockefeller, zgodnie z którym „jakakolwiek konkurencja to grzech”, a Serbia popełnia grzech tym, że ciągnie ją do tej konkurencji

- wyjaśnia serbski politolog.

Ameryka nie szanuje neutralności wojskowej Serbii

Według słów eksperta wojskowego, szefa Eurazjatyckiego Forum Bezpieczeństwa Mitara Kovaca stosunek USA do serbskiej neutralności wojskowej i wyboru broni strategicznej, zwłaszcza w sferze lotnictwa wojskowego i obrony przeciwlotniczej, wykazuje pewną niezmienność.

Ta niezmienność polega na dążeniu do ograniczenia naszej wolności wyboru. Wcześniej problemem było to, że kupujemy od Rosji, teraz to, że współpracujemy z „autorytarnymi” przecież władzami Chin i nie dość dbamy o harmonizację naszej polityki bezpieczeństwa z UE

- wyjaśnia Kovac.

Jak mówi, to niekończąca się mantra.

„Wystarczy zrobić coś, co nie odpowiada ich długofalowym interesom, jak od razu mówią, że to problem i grożą sankcjami. Zetknęliśmy się z podobnymi pogróżkami, kiedy kupowaliśmy systemy Pancyr (5 marca tego roku amerykańska ambasada w Belgradzie wyraziła zaniepokojenie zakupem rosyjskiej broni, wezwała Belgrad do rezygnacji z kontraktu, zauważając, że może pociągnąć za sobą sankcje” - przyp. red.), i gdy na ćwiczenia w Serbii przywieziono S-400 (chodzi o wspólne manewry „Słowiańska tarcza 2019” w październiku 2019 roku – przyp. red.), co pociągnęło za sobą prawdziwe dochodzenie na temat tego, czy przypadkiem system nie zostanie w Serbii na zawsze” - przypomina ekspert wojskowy.

Politolog Pavic zauważa, że fakt, iż Waszyngton oczekuje, że Serbia będzie kupować broń od krajów, które uznały Kosowo, jest dużym błędem, i ów błąd popełniają nie tylko Stany Zjednoczone.

„Te oczekiwania wyrosły na określonym gruncie, dlatego że kupujemy co nieco od Francji (latem 2019 roku Serbia kupiła od Francji 18 kompleksów Mistral-3 – red.). Mówi się o możliwości kupienia również amerykańskich bombowców (25 lipca serbski portal Informer opublikował informację o tym, że Belgrad planuje kupno 20 samolotów myśliwsko-bombowych, nie precyzując o jakim modelu samolotów mowa). Prezydent Vucic potwierdził, że Serbia planuje kupić samoloty wojskowe, ale nie powiedział, że chodzi właśnie o amerykańskie maszyny. Innym słowy, sami podtrzymujemy ich oczekiwania.

Amerykanie działają, kierując się wyłącznie własnym interesem. I to całkowicie zgodne z prawem we współczesnym świecie. Ale niechaj zgodne z prawem będzie i to, że my kierujemy się własnym interesem, wybierając tych partnerów, którzy nie uznali pozorowanego państwa Kosowo, nie zagrażają naszej integralności terytorialnej, nie szantażują nas i nie zostawią w potrzebie w czasach nadchodzącego kryzysu

- mówi serbski politolog.

Pavic uważa, że presja Ameryki mająca na celu odwiedzenie Belgradu od planów zakupu chińskiej broni, będzie tylko rosnąć.

„Oni tak działają wszędzie i względem Rosji, i względem Chin, nie mówiąc już o innych krajach, niedysponujących arsenałem jądrowym. Taki sposób funkcjonowania Ameryki jest jednostronny, hegemoniczny i autorytarny. I trzeba to mieć na uwadze” - mówi na zakończenie Pavic.

Od kogo brać broń – od Chin czy Rosji? Mitar Kovac sądzi, że zakup chińskich systemów obrony przeciwlotniczej nie jest najlepszym rozwiązaniem dla Serbii. Według jego słów Belgrad powinien oddać pierwszeństwo rosyjskim wyrzutniom.

„S-300 i S-400 mają lepsze właściwości techniczne, do tego między Rosją a nami lepiej funkcjonuje wymiana umiejętności i doświadczenia. Serbia powinna pomyśleć o tym, żeby kupić którychś z nich. Choć jako główne kryterium przywołuje się fakt, że chińska wyrzutnia jest znacznie tańsza, wierzę, że władze mogą skłonić się do rosyjskiej broni, dlaczego że kiedy mowa o tego rodzaju strategicznych zakupach, których dokonuje się rzadko i które obliczone są na długi czas, skuteczność jest ważniejsza od ceny.

Ja uważam, że jeśli Serbia nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie zakupu FK-3 i jeśli przeanalizuje zgodność, specyfikę logistyki i prostotę operatywnego wykorzystania rosyjskich wyrzutni, a także możliwość powiązania ich w jeden system obrony przeciwlotniczej z innymi serbskimi kompleksami rakietowymi, to podejmie wyważoną decyzję

- uważa serbski ekspert wojskowy.

Według jego słów to decyzja strategiczna obliczona na przyszłość.

„Ja myślę, że nawet nie warto rozpatrywać S-300, a trzeba od razu myśleć o S-400, dlatego że Bałkany w najbliższych dziesięcioleciach najwyraźniej pozostaną miejscem konfrontacji globalnych graczy” - reasumuje rozmówca Sputnika.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chiny oskarżyły Pompeo o szerzenie „politycznego wirusa”
Dlaczego rosyjska szczepionka nie będzie dozwolona na Zachodzie?
Trump bierze się za kolejngo chińskiego giganta?
Tagi:
S-400, kryzys polityczny, UE, sprzęt wojskowy, bombardowanie, sankcje, Bośnia i Hercegowina, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Chiny, USA, Serbia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz