01:05 02 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
10523
Subskrybuj nas na

W krajach bałtyckich znowu podniesiono ceny energii elektrycznej. Średnia cena hurtowa wzrosła w Estonii o 24%, na Łotwie i Litwie – o 22%. Czym jest to spowodowane i w jakim stopniu uderzy to w konsumentów?

Cena energii elektrycznej na rynku hurtowym na Litwie i Łotwie wynosiła 49,6 euro za megawatogodzinę. W Estonii – 46,6 euro.
Te dane robią wrażenie, ale wraz z przejściem krajów europejskich na odnawialne źródła energii zdarzają się również przypadki nie tylko wzrostu, ale i spadku cen energii elektrycznej, nawet do wartości ujemnych.

Czy cenowa huśtawka to norma?

Na zmienność cen energii elektrycznej może na przykład wpływać energia alternatywna. Energia wiatru lub słońca jest trudna do regulacji. Czasami wytwarza się więcej, niż potrzebują konsumenci. Kiedy popyt jest niski, cena spada.

W kwietniu 2020 roku cena energii elektrycznej z giełdy Nord Pool w strefie cenowej Litwy spadła do 18,18 euro za megawatogodzinę. Na Łotwie spadek cen wyniósł 17%, a ceny na Litwie i Łotwie były takie same. W Estonii cena za megawatogodzinę spadła o 19% do 17,81 euro.

Ale już w czerwcu, w porównaniu do maja, cena wzrosła o ponad 50%. A wyniosła w strefie cenowej Litwy 38,65 euro za megawatogodzinę, na Łotwie – 38,66 euro, w Estonii – około 37,77 euro. Dane te dostarczyła giełda energii Nord Pool, która obejmuje rynki krajów skandynawskich i bałtyckich.

Kiedy kable się psują

Wzrost cen w sierpniu w krajach bałtyckich był spowodowany przerwą w dostawie prądu za pośrednictwem podmorskiego kabla energetycznego NordBalt, łączącym Kłajpedę na Litwie z Nybro w Szwecji. Po stronie litewskiej i szwedzkiej wymieniono złącza kabli lądowych. Jednocześnie przepustowość istniejącego przepustu Estlink między Harku w Estonii i Espoo w Finlandii zmniejszyła się z powodu corocznych prac nadzorczych i awarii systemu przesyłowego na Łotwie. Według litewskiej firmy Elektrum Lietuva 20 sierpnia kablem podmorskim między Litwą a Szwecją znowu popłynęła energia elektryczna.

OZE słono kosztują

Należy jednak podkreślić, że cena energii elektrycznej od producenta różni się od ceny dla konsumenta końcowego. Energia elektryczna jest rozprowadzana na rynku hurtowym i detalicznym.

Linie wysokiego napięcia wzdłuż trasy Symferopol-Sewastopol na Krymie
© Sputnik . Siergiej Małgawko
Możliwe, że nawet przy gwałtownych wahaniach cen w przypadku producentów gospodarstwa domowe mogą nie zauważyć poważnych zmian w rachunkach za prąd.

W Estonii, w porównaniu z Litwą i Łotwą, najbardziej przystępna cenowo dla ludności jest energia elektryczna: w budżecie mieszkańca o przeciętnych dochodach zakłada się zużycie energii elektrycznej w wysokości 8 tys. kWh. Wynika to z posiadania przez ten kraj elektrowni działających na gaz łupkowy. Z kolei w przypadku Litwinów zakłada się 6 tys. kWh, a Łotyszy jedyne 4,7 tys. kWh.

Energia elektryczna nie jest tania dla mieszkańców krajów bałtyckich. Główną przyczyną wysokich taryf w krajach UE jest znaczny udział podatków w cenie zużywanej energii elektrycznej. Oznacza to, że gospodarstwa domowe muszą ponieść „koszt bazowy” oraz tzw. „dodatek wynikający ze zmiany wskaźników giełdowych”. Zależy on od wielu czynników, w tym od tego, czy energia elektryczna jest wytwarzana z węgla, gazu ziemnego, wody, energii słonecznej czy wiatrowej. Jednym z „winowajców” takiego opodatkowania jest wspieranie rozwoju „zielonej” energii. Na przykład Łotysze płacą największy podatek ekologiczny ze wszystkich krajów UE.

Wzrost cen nie ominie Polski

A jakie podwyżki cen prądu czekają Polaków i ile wyniosą dla przeciętnej polskiej rodziny? Że zapłacą więcej, jest już pewne. Zmiany w cenach mogą okazać się większe, niż wszyscy się spodziewali. Większość firm energetycznych podała już swoje cenniki.

Na koszty energii elektrycznej, które ponosi każdy odbiorca, będą się składać i różne opłaty, w tym dystrybucyjne, czyli za udostępnianie energii do klientów oraz opłaty za energię czynną, czyli energię, którą klienci faktycznie wykorzystują.

Jak podaje portal rachuneo.pl, zakładając, że przeciętna polska rodzina 2+2 zużywa 2400 kWh, wzrost na miesiąc ma wynosić od 13,86 do 16,55 zł. Oczekuje się, że w Polsce w 2020 roku ceny wzrosną średnio o 165 zł w skali roku. Więc trudno tu winić samych producentów energii elektrycznej.

Konkurencja czy bezpieczeństwo?

Na ceny wpływa nie tylko źródło dostaw energii elektrycznej. Ekonomiczne korzyści często ustępują pola decyzjom politycznym. Taka jest decyzja o wyjściu państw bałtyckich ze zunifikowanego systemu energetycznego tzw. pierścienia energetycznego BRELL, zrzeszającego Białoruś, Rosję, Estonię, Łotwę i Litwę, utworzonego na podstawie porozumienia z 7 lutego 2001 r. i nazwanego od pierwszych liter nazw tych państw. System łączy linie energetyczne wszystkich pięciu państw w konwencjonalny pierścień w celu organizowania wspólnej pracy, wymiany energii elektrycznej i wspierania się nawzajem rezerwami na wypadek sytuacji awaryjnych.

W czerwcu 2019 roku państwa bałtyckie podpisały plan z przedstawicielami Komisji Europejskiej w sprawie synchronizacji bałtyckich systemów energetycznych z ujednoliconym europejskim systemem energetycznym. Prace powinny zakończyć się do 2025 roku. Kraje bałtyckie uważają, że decyzja ta nie tyle dotyczy korzyści ekonomicznych, ile bezpieczeństwa energetycznego.

Zdaniem ministra energetyki Rosji Aleksandra Nowaka desynchronizacja w ramach pierścienia energetycznego BRELL jest „projektem wyłącznie politycznym”.

Rosyjscy eksperci twierdzą, że wycofanie się z BRELL może nieść za sobą poważne ryzyko dla systemów energetycznych krajów bałtyckich. Przejście na nowy system wiąże się z koniecznością dużych inwestycji i podwyższenia taryf energii elektrycznej. Kraje bałtyckie oczekują, że znaczna część kosztów zostanie pokryta przez Unię Europejską.

Rosja jest już gotowa do funkcjonowania systemu energetycznego niezależnie od krajów bałtyckich. Autonomiczne bezpieczeństwo energetyczne obwodu kaliningradzkiego jest w pełni zapewnione. Ale czy kraje bałtyckie są na to gotowe? Jaka będzie ich droga do niezależności energetycznej? Te pytania pozostają otwarte.

Celem ataku Białoruska Elektrownia Jądrowa

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Głośne wypowiedzi o wspólnym stanowisku wciąż nie mogą ukryć tego, że jeśli Estonia i Łotwa są skłonne bardziej ostrożnie balansować między kampanią antyrosyjską a rosyjskim „kołem ratunkowym”, to Litwa jest zdecydowanie nastawiona na całkowite zerwanie więzi z BRELL.

Prezydent Gitanas Nausėda apeluje także do bałtyckich sąsiadów o wspólny bojkot Białoruskiej Elektrowni Jądrowej (BełNPP), której budowa dobiega końca. Jej moc wynosi 2400 MW. Uruchomienie pierwszego bloku 1200 MW może nastąpić za około 2 miesiące. Wdrożenie drugiego bloku powinno nastąpić w 2021 roku.

Białoruska Elektrownia Jądrowa będzie produkować do 18 mld kWh energii elektrycznej rocznie, a jej nadwyżka w bilansie kraju może wynieść około 14 mld kWh.

Władze Litwy znowu same sobie szkodzą. W 2009 roku Litwa na polecenie UE zamknęła Ignalińską Elektrownię Jądrową zbudowaną z wykorzystaniem radzieckich technologii, która zaspokajała 70% zapotrzebowania kraju na energię elektryczną. Jeżeli przed zamknięciem Litwa eksportowała energię elektryczną do Łotwy, Estonii, Białorusi i obwodu kaliningradzkiego, to teraz importuje ją.

Wilno sprzeciwia się Białoruskiej Elektrowni Jądrowej, argumentując, że „niebezpieczny” obiekt położony jest blisko litewskiej granicy. Jednocześnie nie martwi się, że energia ze Szwecji i Finlandii jest również częściowo produkowana w elektrowniach jądrowych i będzie znacznie droższa dla podatników.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ukraina bez rosyjskiego prądu?
Sfotografuj się z Szuchewyczem: ukraiński IPN „bawi się” historią. Opinia: Idą pod prąd całej Europy
Prąd elektryczny lub śmiertelny zastrzyk: dlaczego Amerykanie przywracają karę śmierci
Tagi:
cena, UE, Białoruś, Rosja, energia elektryczna, kraje bałtyckie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz