20:37 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
14310
Subskrybuj nas na

40 lat temu doszło do porozumień sierpniowych pomiędzy „Solidarnością” a władzami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Rocznica ta jest obchodzona z wielką atencją od lat. Tegoroczny jubileusz ze szczególną uwagą traktowany jest przez dużą część polskiej sceny politycznej, powołującej się na dziedzictwo opozycyjnego niegdyś związku zawodowego.

O tym, co pozostało z „Solidarności” z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim rozmawiał red. Igor Stanow.

— 40. rocznica skłania do podsumowań. Czym jest dziś dla Polaków dorobek „Solidarności”?

— Żeby odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba by przeprowadzić kompleksowe badanie opinii publicznej, pozwalające na sprawdzenie, jak w świadomości społeczeństwa zachował się ten ruch. Przed laty taki sondaż przeprowadziło CBOS i – zakładając, że trend nie uległ zmianie – możemy dojść do wniosku, że jakieś skutki odniosła narracja historyczna narzucana Polakom dość uparcie po 1989 roku. Jej głównym założeniem, dogmatem jest twierdzenie, że „Solidarność” obaliła „zbrodniczy komunizm”, choć przecież ten okres PRL ani zbrodniczy, ani komunistyczny nie był. W myśl takiej narracji „Solidarność” miała wywalczyć Polsce „wolność”, choć zapomina się, że nie to było celem założonego przed czterema dekadami związku zawodowego.

— Czyli zapomniano o tym, że był to związek zawodowy?

— Właśnie tak. Przecież „Solidarność” to przede wszystkim 21 postulatów, o których dziś prawie nikt nie pamięta. To żądania robotnicze, pracownicze, bardzo dalekie od haseł politycznych w czystej postaci, zahaczające o politykę wyłącznie w sferze społeczno-gospodarczej, a nie ustrojowej czy, tym bardziej, geopolitycznej. Domagano się po prostu ścisłego przestrzegania zapisów Konstytucji PRL znowelizowanej w 1976 roku, która stanowiła, że Polska jest państwem socjalistycznym. I nikt ze strajkujących w sierpniu 1980 roku tego socjalizmu nie odrzucał i nie potępiał. Oni, jeśli wczytać się w ich hasła i wypowiedzi, tak naprawdę chcieli jego faktycznej realizacji. Zresztą to dość logiczne, bo przecież związek zawodowy miał reprezentować pracowników najemnych, a nie właścicieli, kapitalistów.

— Czy wszystkie te postulaty zostały później w ramach transformacji zrealizowane?

Plac Zamkowy w Warszawie.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
— Większość nie została zrealizowana do dziś, o czym często mówili mi i mówią byli działacze tej pierwszej, prawdziwie pracowniczej „Solidarności” z sierpnia 1980 roku. Weźmy tylko niektóre z nich. Żądano pełnej swobody zakładania związków zawodowych - dziś często słyszymy o wyrzucaniu działaczy związkowych na bruk, jak miało to miejsce choćby w państwowym przedsiębiorstwie LOT. Prawo do strajku – nadal często łamane, nie mówiąc już o tym, że duże zakłady, w których strajki organizowała niegdyś „Solidarność”, już dawno zrównano z ziemią. Domagano się zniesienia cenzury - formalnie jej nie ma, ale w wielu sferach wciąż obowiązuje ta nieformalna, ostatnio coraz bardziej nasilona. Reformy gospodarcze miały być dyskutowane z przedstawicielami wszystkich grup społecznych - czy ktoś dyskutował np. z pracownikami likwidowanych PGR ich zniszczenie? Wzrost płac miał być gwarantowany i nie niższy od wzrostu cen i spadku wartości pieniądza - oczywiście, nikt tego nie zamierzał nawet gwarantować po 1989 roku. Mamy jeszcze postulaty społeczne, jak trzyletni, płatny urlop macierzyński, bezpłatne i dostępne żłobki i przedszkola, opieka zdrowotna. Przez litość przemilczmy poziom realizacji tych haseł.

Ludzie, którzy sprawowali władzę po 1989 roku, przeprowadzali tzw. transformację kompletnie o słynnych solidarnościowych postulatach zapomnieli. I większość zrobiła to bez żadnych wyrzutów sumienia, za wyjątkiem kilku ludzi takich, jak Jacek Kuroń. Autentyczni związkowcy i ich doradcy z czasów pierwszej „Solidarności” oceniają to, co stało się z polską gospodarką po 1989 roku jednoznacznie. Wystarczy wspomnieć z jednej strony słowa prof. Karola Modzelewskiego, a z drugiej na przykład Mariana Jurczyka ze Szczecina czy Marka Beraka z Torunia.

— Czy jednak, pomimo rozczarowania szeregowych związkowców, „Solidarność” pozostawiła po sobie jakieś pozytywne dziedzictwo?

— Oczywiście, jako wzór samoorganizacji społeczeństwa, o którą dziś jest tak trudno. Zniszczono, moim zdaniem świadomie, miejsca, gdzie „Solidarność” się narodziła – wielkie zakłady pracy. I zrobili to w dużej mierze ludzie wywodzący się z tejże „Solidarności” czy kręgu jej doradców: Akcja Wyborcza Solidarność i Unia Wolności, Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska. Dziwi mnie czasem poziom hipokryzji ludzi z tych kręgów, którzy z szyderczym uśmiechem odrzucali wszystko to, za czym „Solidarność” w 1980 roku się opowiadała.

— A jak możemy ocenić obecne walki o prawo odwoływania się do historycznej „Solidarności”?

— Żadne z obecnych środowisk politycznych nie realizuje postulatów związkowych z 1980 roku. Jest natomiast szczególnie żenującym i absurdalnym, że jedyna międzynarodowo rozpoznawalna postać z szeregów związku, jego przywódca Lech Wałęsa opluwany i lżony jest dziś przez ludzi, których zasługi dla „Solidarności” są żadne. Niezależnie od ocen tej postaci, w świadomości globalnej „Solidarność” to właśnie on, a nie obecni działacze PiS czy PO.

— Jaka jest rola obecnej „Solidarności”?

— Cytując filmowego klasyka, ci ludzie nie powinni mieć prawa „nosić znaczka”. To przybudówka do partii rządzącej, legitymizująca wszelkie jej działania i organizująca kabaretowe akcje w rodzaju przekazywania pomocy humanitarnej Białorusinom, których poziom życia i wynagrodzeń jest znacznie wyższy od poziomu życia polskich pracowników.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Trzaskowski nie składa broni i mobilizuje siły. Zapowiada „Nową Solidarność”
Nadchodzi „Nowa Solidarność” i „Polska 2050”. Czy to wystarczy, żeby złamać monopol PiS?
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
„Solidarność” przeznaczy milion złotych na pomoc Białorusinom. Wysyła też konwój humanitarny
Tagi:
Rząd RP, ABW, Polska, PRL, Solidarna Polska, NSZZ Solidarność, "Solidarność"
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz