19:13 28 Październik 2020
Opinie
Krótki link
10027
Subskrybuj nas na

Rozmowa telefoniczna między wicepremierem Rady Stanu Chin Liu He, przedstawicielem USA ds. Handlu Robertem Lighthizerem i sekretarzem skarbu USA Stephenem Mnuchinem odbyła się we wtorek rano. Rozmowy pierwotnie zaplanowano na połowę sierpnia, ale zostały one przełożone z inicjatywy prezydenta USA.

Tydzień temu Donald Trump w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy Stany Zjednoczone wycofają się z umowy handlowej z Chinami, ograniczył się do sakramentalnego zwrotu: „Zobaczymy, co się wydarzy”. Jeszcze wcześniej amerykański prezydent dał do zrozumienia, że umowa handlowa z Chinami nie ma już dla niego takiego znaczenia, jak kiedyś. Formalnie motywował to irytacją z powodu rzekomo niewłaściwych działań Chin podczas pandemii koronawirusa. W rzeczywistości motywy mogły być inne. Nie kryli tego nawet amerykańscy analitycy: w przededniu wyborów sondaże Trumpa spadają z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej i społecznej w kraju.

W takich okolicznościach dla Trumpa korzystne jest postawienie na poszukiwanie zewnętrznego wroga, aby odwrócić uwagę wyborców od problemów wewnętrznych.

Tak czy inaczej, w ostatnich miesiącach władze USA wyraźnie trzymały się kursu eskalacji napięć z Chinami. Na chińskich urzędników nałożono sankcje w związku z nowym prawem bezpieczeństwa narodowego Hongkongu, a także sytuacją w Xinjiangu. Wzrosła presja na chińskie firmy, których akcje są notowane na giełdach amerykańskich.

Wreszcie Stany Zjednoczone wprowadziły nowy pakiet środków restrykcyjnych wobec Huawei, a także zapowiedziały rychły zakaz działania TikTok, WeChat i niektórych innych chińskich usług internetowych w Stanach Zjednoczonych.

Wszystkie te wydarzenia nie zwiastowały powodzenia przyszłych negocjacji handlowych między oboma krajami. Niemniej jednak rozmowy telefoniczne miały miejsce.

To już samo w sobie dobry znak. Oznacza to, że władze USA nadal nie chcą stwarzać dużych problemów, przynajmniej w stosunkach handlowych między oboma krajami, pozostają przywiązane do wcześniejszych porozumień - powiedział Sputnikowi Li Kai, ekspert z chińskiego Finansowego Uniwersytetu Shanxi.

„Początkowo kontrolę realizacji umowy planowano w sierpniu po wynikach pierwszego półrocza. Obie strony skorzystały z okazji, aby podsumować zdobyte doświadczenia i podzielić się swoimi poglądami, aby posunąć się dalej w realizacji porozumienia. Nie sądzę, żeby to był znak odwilży w stosunkach chińsko-amerykańskich. Sugeruje to jednak, że stosunki gospodarcze i handlowe są względnie stabilne, a strona amerykańska nie chce stwarzać problemów w tym obszarze.

W oczekiwaniu na rozmowy telefoniczne niektóre media zasugerowały, że prawdopodobnie do programu zostaną dodane kwestie amerykańskich sankcji wobec WeChat, TikTok i Huawei. Jednak po rozmowach zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny wydały bardzo zwięzłe oświadczenia, w których nie wspomniano o tych kwestiach. W komunikacie prasowym Biura Przedstawiciela Handlowego USA podano, że rozmawiano o znaczącym zwiększeniu zakupów amerykańskich produktów przez Chiny w ramach umowy, reformach strukturalnych w Chinach mających na celu ochronę amerykańskiej własności intelektualnej i technologii oraz zniesieniu barier dla amerykańskich firm działających na chińskim rynku w sferze finansów i rolnictwa. Wydanie Xinhua News jest jeszcze krótsze. Odnotowuje, że obie strony prowadziły konstruktywny dialog w sprawie wzmocnienia dwustronnej koordynacji środków makroekonomicznych i realizacji pierwszej fazy chińsko-amerykańskiej umowy handlowej.

Zgodnie z warunkami umowy handlowej fazy I Chiny zobowiązały się do zwiększenia zakupów amerykańskich produktów o 200 miliardów dolarów w stosunku do poziomu z 2017 roku w ciągu dwóch lat. W zamian Stany Zjednoczone zgodziły się znieść część ceł na chińskie produkty. Jednak pandemia koronawirusa i wynikające z niej spowolnienie gospodarcze na całym świecie znacznie zakłóciły plany dotyczące umowy handlowej.

Według Instytutu Gospodarki światowej Pettersona w czerwcu Chiny importowały amerykańskie produkty o wartości zaledwie 40,2 miliarda dolarów. Jednocześnie w tym samym okresie Chiny zakupiły od Stanów Zjednoczonych jedynie 5% całkowitego wolumenu surowców energetycznych, które planowano kupić w tym roku. Zachodnie media wielokrotnie wyrażały obawy, że Chiny ze względu na pandemię nie będą w stanie wypełnić wszystkich zobowiązań wynikających z porozumienia.

Jednak ekspert Li Kai całkowicie nie zgadza się z tymi stwierdzeniami. Według niego Chiny są zdeterminowane, aby w pełni wywiązać się ze wszystkich zobowiązań. Nawet jeśli według niektórych wskaźników w tym roku jest opóźnienie, to jest następny rok, w którym można nadrobić zaległości.

Teraz Chiny koncentrują się na wypełnianiu zobowiązań wynikających z pierwszej fazy umowy. Zgodnie z umową Chiny mają dwa lata na spełnienie tych warunków. I choć w tym roku epidemia zbiera swoje żniwo, w przyszłym roku możemy zwiększyć zakupy, aby umowa nie stała się kolejną drażniącą kwestią w stosunkach dwustronnych. A przynajmniej tak, aby Chiny nie były odpowiedzialne za zerwanie umowy.

Ale najważniejszym pytaniem jest, czy umowa handlowa ma przyszłość w świetle zbliżających się wyborów? Logiczne jest założenie, że jeśli Trump zostanie ponownie wybrany, jego proces oddzielenia gospodarczego od Chin będzie kontynuowany. „W tej chwili trudno dokładnie przewidzieć, jak przyszłe sankcje USA wpłyną na biznes obu krajów, choćby dlatego, że teksty zarządzeń Trumpa są dość obszerne, a administracja Białego Domu nie udziela konkretnych odpowiedzi na pytania biznesowe. Ale jest absolutnie pewne, że tak nie jest. Będzie to korzystne dla bilateralnej działalności biznesowej. Jednak w przypadku Trumpa w zasadzie trudno przewidywać. Jeśli Biden wygra, to zapewne zostanie obrany kurs normalizacji przynajmniej stosunków gospodarczych. A umowa handlowa będzie nieistotna" - powiedział Li Kai.

"Trump uważa, że druga faza negocjacji i porozumień nie ma sensu. Biden mówi, że przerwie wojnę handlową. Dlatego w tej chwili druga faza porozumienia jest rzeczą bardzo złudną. Wojna handlowa dobiega końca. Sytuacja epidemiologiczna w Stanach Zjednoczonych jest wciąż trudna, gospodarka nie rozwija się już tak, jak kiedyś. Być może sytuacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych jest teraz jeszcze gorsza niż w Chinach. Tak więc Stany Zjednoczone nie mają już swoich dawnych zdolności i zaufania do kontynuowania wojny handlowej. Osobiście uważam, że wojna handlowa dobiega końca i nie będzie żadnych nowych negocjacji w przyszłości”.

Jednocześnie Chiny starają się trzymać się realizacji umowy handlowej. Na najwyższym szczeblu politycznym znaczenie tego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi zostało nakreślone podczas „dwóch sesji”, władze chińskie wezwały firmy w 2020 roku do budowania swojej działalności w oparciu o potrzebę realizacji umowy. Zaangażowanie znajduje potwierdzenie nie tylko w słowach, ale także w czynach. Według Departamentu Rolnictwa USA chińscy importerzy zwiększają zakupy soi i w tym miesiącu podpisali rekordowy kontrakt na zakup amerykańskiej kukurydzy w ilości 408 tys. ton. Dodatkowo na wrzesień planowany jest rekordowy wolumen dostaw ropy do Chin - na załadunek czeka 19 tankowców.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chiny poparły pozew właściciela TikTok przeciwko administracji USA
Co popycha Chiny do digitalizacji juana?
Tagi:
strefa wolnego handlu, ministerstwo handlu, galeria handlowa, centrum handlowe, wojna handlowa, cło, cło, handel, handel, wojna celna, USA, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz