20:54 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
28245
Subskrybuj nas na

„Sytuacja w kopalniach jest dramatyczna – uważa ekspert górniczy Jerzy Markowski. - Na zwałach prawie 15 mln ton węgla. Został wydobyty po tak wysokich kosztach, że jego cena jest wyższa od cen węgla importowanego”.

Wbrew zapowiedziom wiceministra aktywów państwowych Artura Sobonia i Polskiej Grupy Górniczej, systemowy plan zmian w sektorze wydobywczym węgla kamiennego w najbliższym czasie może nie powstać.

Wcześniej wiceminister Soboń poinformował, że na kolejnym spotkaniu zespołu ds. transformacji energetycznej i górnictwa, które odbędzie się 10 września w Warszawie, uda się wypracować systemowe rozwiązanie legislacyjne tego problemu. Artur Soboń - według nieoficjalnych informacji ze źródeł związkowych - został pełnomocnikiem rządu ds.energetyki i górnictwa.

Za mało optymizmu w branży górniczej

Związkowcy są dalecy od optymizmu. „Termin wypracowania systemowych rozwiązań do końca września jest nierealny” – stwierdził Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”. Konsultacje, opiniowanie tych dokumentów pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Nie tak dialog społeczny powinien wyglądać w tak ważnych kwestiach, dodał Dominik Kolorz

Krytycznie wobec decyzji powołania zespołu ds. transformacji górnictwa i sposobu jego funkcjonowania odniósł się w rozmowie ze Sputnikiem Jerzy Markowski, polityk, były wiceminister przemysłu i handlu oraz gospodarki.

Władza, jak zawsze, doszła do wniosku, że trzeba zrobić to, kiedy nie wiadomo co się ma zrobić, czyli powołać zespół. Zespół, niestety, bardzo liczny, ponad czterdziestoosobowy, moim zdaniem, źle rokuje sprawie, ponieważ w tak licznym zespole nie da się niczego wynegocjować, a zwłaszcza napisać. Byłoby optymalnie, gdyby powołano zespół specjalistów 4-5-osobowy, który by przygotował draft, czyli projekt tego programu. Dopiero potem ten duży zespół mógłby nad nim dyskutować. Natomiast tak się nie stało, więc, ponownie będą się spotykali w nieskończoność

- mówi Jerzy Markowski.

„Pełnomocnik” brzmi dumnie, ale nic nie znaczy

Zdaniem Jerzego Markowskiego, powołanie pełnomocnika rządu ds. transformacji energetycznej i górnictwa jest politycznym sposobem na to, żeby pokazać, że rząd tą sprawą chce się zająć w sposób szczególny.

W polskim rządzie w tej chwili jest już ponad trzydziestu pełnomocników, więcej, jak ministrów. Byłem pierwszym pełnomocnikiem w Polsce od spraw górnictwa w 1996 roku i doskonale wiem, że to brzmi dumnie, ale nic nie znaczy. To człowiek, który nie jest wyposażony w żadne narzędzia prawne. Nie ma ustawy, która by jednoznacznie określała jego kompetencje

– mówi ekspert.

Zdaniem Jerzego Markowskiego trzeba zacząć od transformacji energetycznej, która musi być zapisana. W Polsce od prawie 20 lat nie ma uchwalonej przez rząd polityki energetycznej państwa. Rozmówca jest zdania, że węgiel sam w sobie nie jest nikomu potrzebny, że rozmawianie o samym górnictwie jako o sektorze byłoby nieporozumieniem, ponieważ górnictwo trzeba widzieć jako integralną część polityki energetycznej państwa. Jak mówi, węgla się nie wydobywa dla wydobywania, ale po to, żeby dostarczyć energetyce surowiec energetyczny.

Jeżeli się urząd ustali, rolę pełnomocnika rządu ds. transformacji energetycznej ekspert postrzega w tym, żeby sporządzić zwyczajny bilans zasobów naturalnych, określić wielkość zasobów operatywnych w poszczególnych kopalniach węgla kamiennego.

„Wtedy matematycznie wyjdzie program dla górnictwa. Będzie wiadomo, które kopalnie mają szanse, a które nie mają szans istnieć” – stwierdził Jerzy Markowski.

Nieznane losy Rudy Śląskiej

Ekspert podkreśla, że sytuacja w kopalniach i w samej branży jest dramatyczna, problemy się gromadzą z dnia na dzień.

Na zwałach prawie 15 mln ton węgla. Został wydobyty po tak wysokich kosztach, że jego cena jest wyższa od cen węgla importowanego

– dodał rozmówca.

„Ten węgiel jest wprawdzie potrzebny polskiej energetyce, ale jest niezbywalny. Trzeba podjąć decyzję, które kopalnie wyłączyć i podjąć decyzję, na ile importu węgla energetycznego w Polsce przyzwoli rząd, kierując się, oczywiście, pewnymi motywami politycznymi, takimi, jak suwerenność gospodarcza kraju. I to trzeba robić” – uważa ekspert.

Rozmówca Sputnika ustosunkował się też do pomysłu zlikwidowania kopalń w Rudzie Śląskiej, oraz obaw, że miasto zniknie, jeśli kopalnie zostaną zamknięte:

„W tej pierwszej wersji z września jakiś idiota, bo inaczej tego człowieka nie można nazwać, zaplanował, że trzeba zamknąć cztery kopalnie, z tego trzy w Rudzie Śląskiej. To jest miasto, które ma 140 tysięcy mieszkańców.

Jeżeli się zamknie trzy kopalnie, to zlikwiduje się około 16 tysięcy miejsc pracy w górnictwie. Trzeba do tego dodać otoczenie, a to jest już około 40 tysięcy miejsc pracy. To byłby dramat miasta, szok! Tym bardziej, że nie są to akurat najgorsze kopalnie w Polsce. Na dobrą sprawę, tę redukcję poziomu wydobycia, jeżeli taki jest cel tego zamykania, można rozłożyć na wszystkie miasta na Śląsku. Coś można zamknąć w Rudzie Śląskiej, coś można zamknąć w Rybniku, coś można zamknąć w Tychach, a nie koncentrować tej biedy społecznej w jednym miejscu

– mówi Jerzy Markowski.

Największym problemem związki zawodowe

Czy zespół ds. transformacji górnictwa zdoła w krótkim czasie znależć lek na kryzys i pogodzić interesy wszystkich stron? Zdaniem pana Markowskiego, największym problemem będą... związkowcy.

„Gdyby pytano fachowców, to fachowcy by powiedzieli, jak problemy górnictwa rozwiązać. Bez fachowców będzie tylko zgadywanie, na co się zgodzą czy nie zgodzą związkowcy.

Warto zaznaczyć, że to związkowcy swoimi działaniami tak wysoko wywindowali koszty wydobycia węgla, że ten węgiel nie jest zbywalny i leży na zwałach. A teraz oni tłumaczą wszystkim, że ten węgiel jest niezbywalny, ponieważ jest węgiel z importu. To nieprawda. To właśnie węgiel z importu był dlatego, że polski węgiel jest niezbywalny. I to jest wina kopalń i związków zawodowych, a nie importerów węgla. To związkowcy są za tym, aby zamknąć import i stworzyć takie warunki, żeby elektrownie nie miały innego wyjścia, jak kupować drogi węgiel krajowy

– powiedział Jerzy Markowski.

Jak stwierdził, ważne jest - jeśli powstanie urząd pełnomocnika - żeby ten pełnomocnik rozpoczął od powołania kilkuosobowego zespółu ludzi, którzy napiszą jakąś wykładnię i z tego powstanie niejaka materia, która będzie podstawą do pracy

„Ale spotykanie się w gronie czterdziestu osób – związkowców, prezesów, działaczy samorządowych, jeszcze kogoś tam - to jest fajne, ale nie popycha sprawy do przodu” – powiedział na zakończenie Jerzy Markowski. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
gospodarka, węgiel brunatny, węgiel, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz