06:00 28 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Aleksiej Nawalny w śpiączce: podejrzenie otrucia (95)
143615
Subskrybuj nas na

W wyniku dogłębnej analizy sprawy Skripalów i nowiczoka politolog i była urzędniczka UE Petra Erler nie zgodziła się z oficjalną wersją wydarzeń, przyjętą przez rząd Wielkiej Brytanii. W rozmowie ze Sputnikiem Erler nie podąża za spekulacjami w sprawie Nawalnego i pyta o interes obu stron w wyjaśnieniu incydentu.

Gdy tylko kanclerz Angela Merkel nazwała w środę rosyjskiego krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego „ofiarą przestępstwa” i zapowiedziała konsultacje z partnerami w UE i NATO, Unia Europejska zaczęła otwarcie grozić Rosji sankcjami.

Niektórzy niemieccy politycy, jak np. przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Röttgen (CDU), idą jeszcze dalej i opowiadają się za wstrzymaniem budowy Nord Stream 2. Reakcja w mediach jest jednoznaczna - za zatruciem stoi oczywiście Putin, co potwierdziło teraz specjalne laboratorium w Bundeswehrze. Zastosowano środek neuroparaliżujący z rodziny nowiczoków - jak w przypadku Skripalów w Salisbury w Anglii.

Wersja rządu federalnego Niemiec rodzi wiele pytań

Na przykład, dlaczego Putin pozwolił Nawalnemu polecieć do Niemiec? Czy z pomocą nowiczoka można eliminować tylko pojedyncze osoby? Dlaczego rosyjscy lekarze nie znaleźli śladów trucizny we krwi opozycjonisty?

Politolog Petra Erler, z którą Sputnik kiedyś szczegółowo rozmawiał o niekonsekwencjach w sprawie Skripalów, nie chce brać udziału w spekulacjach i proponuje omówienie faktów. Faktem jest, na przykład, że Nawalny został rzekomo otruty nowiczokiem, a od Rosji żąda się teraz zbadania sprawy, „ponieważ mowa o obywatelu Rosji, który stał się ofiarą przestępstwa” - mówi Erler.

Ale „nawet Sherlock Holmes wiedział, że nie należy najpierw wyciągać wniosków, a potem dostosowywać do nich faktów”. Ostrzega przed nakładaniem sankcji, zanim będzie znana prawda. „Sprzeciwiam się natychmiastowemu wykorzystaniu tego incydentu do wywołania konsekwencji politycznych bez znajomości szczegółów i faktów”.

Dla wyjaśnienia prawdy będzie znaczących kilka okoliczności.

W trakcie negocjacji wszystkich stron bardzo dobrze jest sprawdzić, czy jedna ze stron lub obie są zainteresowane śledztwem i ustaleniem odpowiedzialności za przestępstwo. Wynika to z faktu, że trucizny neuroparaliżujące typu nowiczok pozostawiają nie tylko ślady we krwi ofiary, ale także ślady na wszystkich przedmiotach i wszystkich osobach, z którymi pacjent Nawalny bezpośrednio kontaktował się w Rosji

- komentuje dalej Erler.

„Oznacza to, że przestępca...”

O tych śladach rosyjskie media nie informowały - wskazywał na to toksykolog z Omska Aleksander Sabajew. Erler jest nieugięta: „To jest teoria, jeszcze jej nie znamy. Wiemy tylko, że jak mówią, chodzi o nowiczoka, a to wskazuje, że zleceniodawca nie był osobą prywatną”.

Tak więc w przypadku zatrucia Nawalny pozostawiłby ślady substancji w kawiarni na lotnisku w Tomsku, gdzie pił herbatę, a także w samolocie, przede wszystkim w toalecie i na swoim siedzeniu w kabinie. Zatrułby też swoich towarzyszy, zostawił truciznę w karetce oraz zatrułby lekarzy, którzy udzielili mu pierwszej pomocy.

Nawiasem mówiąc, dokładnie to wydarzyło się podczas ataku terrorystycznego w metrze w Tokio przy użyciu gazu sarinu, kiedy otruło się również około 25 procent lekarzy, którzy pomagali ofiarom. Wiemy, że kawiarnia na lotnisku w Tomsku jest zamknięta i ogrodzona. Ale tam najwyraźniej nie przeprowadzono jeszcze żadnych czynności śledczych.

A co z samolotem? Nadal lata czy został wycofany z eksploatacji? Jeśli to drugie, to możemy mówić o próbach ukrycia niebezpieczeństwa” - dodała Erler.

Rzeczywiście, kawiarnia na lotnisku w Tomsku, tymczasowo zamknięta 20 sierpnia, wznowiła pracę na początku września, jak informują właściciele. Nie powiedziano jednak, czy przeprowadzono tam jakiekolwiek kontrole i co znaleziono. W tej sytuacji rosyjskie władze powinny wszcząć dochodzenie - powiedziała ekspertka.

„Niestety, nie zrobiono tego w sprawie Skripala”

Jednocześnie, jej zdaniem, zależy to częściowo od rządu niemieckiego. Jeśli jest rzeczywiście zainteresowany dochodzeniem, powinien wezwać Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) do zajęcia się sprawą zgodnie z § 9 Konwencji o broni chemicznej, skoro uważa się, że została użyta, powiedziała Erler. Wymagałoby to współpracy z Rosją i pozwoliłoby OPCW na zorganizowanie odpowiedniej kontroli z udziałem niezależnych ekspertów. Wtedy Rosja, jako państwo, na którego terytorium ewentualnie użyto zakazanej broni chemicznej, nie byłaby w stanie oprzeć się inspekcji OPCW. Ponadto eksperci mogliby sprawdzić, czy zainfekowane obiekty zostały zdezynfekowane w odpowiednim czasie.

Politolog zwróciła uwagę na to, że nie zrobiono tego w sprawie Skripala w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie wiadomo, że brytyjskie władze rzekomo spaliły stół, przy którym siedzieli Siergiej Skripal z córką - był tak mocno skażony. „Zablokowali i wymienili dwa dachy: dach domu Skripalów i przyległy garaż, który stał obok skażonej klamki”.

W „sprawie Nawalnego” można byłoby również znaleźć ślady trucizny w odpowiednich miejscach, nawet po kilku dniach, jeśli te podejrzenia się potwierdzą, przekonuje ekspertka.

Według OPCW takie trucizny są na ogół stabilne. Nie psują się same. Na tym polega problem środków neuroparaliżujących - ich zastosowanie zostało opracowane w taki sposób, aby ich działanie trwało jak najdłużej, tak aby na przykład zatruwać jeszcze specjalistów, którzy przyszli z pomocą ofiarom. To właśnie sprawia, że te środki trujące są tak obrzydliwe

- podsumowała Erler.

W czwartek wieczorem kierownictwo OPCW wyraziło „głębokie zaniepokojenie” możliwym zatruciem Nawalnego. Zgodnie z konwencją o zakazie broni chemicznej, zatrucie pojedynczej osoby środkiem tego typu jest uważane za użycie broni chemicznej, powiedział sekretarz generalny organizacji, Fernando Arias, oferując pomoc w zbadaniu sprawy. Z kolei komisarz UE ds. polityki zagranicznej Josep Borrell wezwał Rosję do współpracy z OPCW. Ani strona niemiecka, ani rosyjska nie odpowiedziały jeszcze na te wezwania.

Doktor Petra Erler kieruje European Experience Company, firmą doradztwa strategicznego. W 1990 roku, po pierwszych wolnych wyborach w NRD, została sekretarzem stanu ds. europejskich. W latach 2006-2010 była szefem gabinetu komisarza europejskiego Guenthera Verheugena.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Aleksiej Nawalny w śpiączce: podejrzenie otrucia (95)

Zobacz również:

Trump: Wina Rosji za „otrucie” Nawalnego nie została jeszcze udowodniona
MSZ Rosji reaguje na oskarżenia Zachodu związane z Nawalnym: To wrogie oświadczenia
Tagi:
Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), Rosja, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, skandal, otrucie, UE, opozycja, polityka, opinia, Aleksiej Nawalny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz