20:36 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
81030
Subskrybuj nas na

Australijska spółka Praire Mining poinformowała, że oficjalnie rozpoczęła postępowanie arbitrażowe przeciwko Polsce za kopalnie, które nie powstały. Chodzi o odszkodowanie w wysokości od 8 do 10 mld złotych. „Gdyby Polska przegrała ten proces, to byłby dowód na to, że mamy wyjątkowo słabych prawników” – mówi ekspert ds. górniczych Jerzy Markowski.

Kilka lat temu udziały czeskiego miliardera Zdenka Bakali w polskiej spółce NWR Karbonia odkupila australijska poszukiwawczo-wydobywcza spółka Praire Mining. Najważniejszym elementem jej aktywów była koncesja wydobywcza, wydana w 2008 roku na 50 lat.

„Problem jednak w tym, że w koncesję wpisany jest warunek uruchomienia wydobycia do 1 stycznia 2018 roku, a jeśli do tego nie dojdzie, koncesja przepada, co się w końcu stało” – wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Wydobycie zgodnie z koncesją mogło być prowadzone przez kolejne 40 lat. Mimo planów i pozwoleń środowiskowych nie udało się uruchomić wydobycia we wskazanym terminie – dodaje.

Celem przejęcia spółki NWR Karbonia było uruchomienie w Polsce kopalń „Jan Karski” w Lubelskim Zagłębiu Węglowym oraz „Dębieńsko” na Górnym Śląsku, z których Praire Mining miała wydobywać rocznie miliony ton koksowego węgla, cieszącego się wielkim popytem w Europie. Do tego, jednak nie doszło.

Praire Mining twierdzi, że Polska naruszyła swoje zobowiązania, blokując rozwój kopalń „Jan Karski’ i „Dębieńsko”, pozbawiając Prairie Mining całej wartości jej inwestycji w Polsce.

Wszystkie atrybuty po stronie polskiego rządu

Jakie Polska ma szansę na wygraną w sądzie? Czy wszystko odbyło się w granicach prawa? Czy Polska administracja celowo uniemożliwiła działanie australijskiej spółki? Odpowiadając na te pytania Sputnika, Jerzy Markowski stwierdził:

„Niestety, znam ten temat doskonale. Ale wydaje mi się, że gdyby Polska przegrała ten proces, to byłby dowód na to, że mamy wyjątkowo słabych prawników. Moim zdaniem wszystkie atrybuty są po stronie polskiego rządu. Dlaczego? Australijczycy mają pretensje o to, że wygasła im koncesja na poszukiwania, którą przydzielił minister środowiska. Ona wygasła dlatego, że nie wykonali ilości otworów, które sobie sami założyli. Trzeba było sobie założyć mniej, to wtedy zdążyliby ją zrealizować w ciągu dwóch lat, licząc od 2016 roku, po przejęciu spółki. Mają więc pretensje do rządu o to, że skrupulatnie przestrzega litery prawa i postanowienia, które sam wydał – zresztą, na wniosek inwestora. Potem mają pretensje o procedury, o ciągłość procedur” – tłumaczy rozmówca.

Nie wolno bagatelizować wniosków o koncesję

Jak twierdzi, australijski projekt nie jest ewenementem. W dużo gorszej sytuacji jest, na przykład, państwowa spółka Polska Grupa Energetyczna (PGE), która od czterech lat nie może doczekać się stanowiska Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie złoża węgla brunatnego „Złoczew”, które decyduje o losach elektrowni Bełchatów. A ta z kolei decyduje o 20% polskich mocy energetycznych. „Więc, tutaj mamy dużo gorsze przykłady bardziej drastycznego bagatelizowania wniosków, i to spółek państwowych, niż ten przykład australijski” – twierdzi ekspert.

„Powinni mieć pretensje do siebie”

Zdaniem rozmówcy, Australijczykom prawdopodobnie skończyły się pieniądze. „Wydali strasznie dużo pieniędzy na wiercenie, którego wykonanie było niezwykle drogie: otwór do 1500 metrów, jaki wykonali, kosztuje około 1,5 do 2 mln złotych. Olbrzymia suma. W ramach koncesji poszukiwawczej zamierzali wykonać kilkanaście wierceń w ciągu 2 lat. Wywiercili połowę z tego. Okres się skończył. Nie wystąpili o przedłużenie okresu koncesyjnego i mają pretensje do polskiego rządu zupełnie niesłusznie”.

„Nikt im nie kazał robić tego w takiej ilości, jak oni sami sobie zaplanowali. Może dlatego, że mieli zaprzyjaźnione firmy wiertnicze, że akurat tyle tego zaplanowali. Nikt też nie kazał im kupować spółki „Karbonia PL” z kopalnią „Dębieńską”, zamkniętej w 1998 roku. Tam rzeczywiście pozostały zasoby węgla, ale rząd premiera Buzka miał, że tak powiem zwyczaj, zamykać kopalnie z dużymi zasobami węgla, zwłaszcza koksowego. Jednak o to, że kupili, a nic nie zrobili, powinni mieć pretensje do siebie, a nie do polskiego rządu” – uważa Jerzy Markowski.

Jak bronić uczciwych inwestorów?
Roszczenia australijskiej spółki są klasycznym przykładem odzyskania pieniędzy wydanych i nietrafionych. Ten precedens spowoduje, że w przestrzeni publicznej pojawi się taka informacja, że inwestorzy zagraniczni są niepoważni, niewiele zrobią, a wyciągają ręce po pieniądze. I to jest szkodliwe. Bo są tacy inwestorzy, którzy realizują procedurę koncesyjną po 7- 8 latach i się nie skarżą, robią swoje. Dobrze by było, gdyby Australijczycy dostali nauczkę w Polsce – powiedział na zakończenie Jerzy Markowski.

Fabryka metalurgiczna
© Sputnik . Aleksandr Korkka
Według informacji opublikowanej przez Praire Mining na stronie brytyjskiego portalu investegate.co.uk, „spór inwestycyjny Prairie z Rzeczpospolitą Polską nie jest wyjątkowy, a międzynarodowe media szeroko informują, że otoczenie polityczne i klimat inwestycyjny w Polsce pogorszyły się od czasu zmiany rządu w 2015 roku. W rezultacie pojawia się znaczna liczba pozwów w międzynarodowym arbitrażu wniesionych przeciwko Polsce w sektorach surowców naturalnych i energetycznych z roszczeniami o odszkodowania od 120 mln USD do ponad 1,3 mld USD i obejmuje Bluegas NRG Holding (gaz), Lumina Copper (miedź) i InvEnergy (farmy wiatrowe).

Roszczenie australijskiej spółki obejmuje wartość dotychczasowych nakładów Praire Mining na rozwój kopalń „Jan Karski” i „Dębieńska”. Do tego należy doliczyć utracone zyski. Oczywiście w tego typu sprawach odszkodowanie może obejmować naliczone odsetki związane z przyznanymi odszkodowaniami i wszystkimi kosztami związanymi z dochodzeniem roszczeń arbitrażowych.

W czerwcu tego roku „Puls Biznesu” szacował, że roszczenie Prairie Mining może opiewać nawet na kwotę 12 mld zł. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Być albo nie być? Ponownie ważą się losy polskiej energetyki jądrowej
Fuzja paliwowa: PKN Orlen połyka Lotos. Kolej na PGNiG
USA nie chcą rosyjskiego gazu w Europie. Szykują nowe sankcje
Gospodarka w czasie pandemii: „tarcza” goni „tarczę”
Polska na czele „bitwy” o Białoruś
Co się kryje za cenami prądu?
Tagi:
gospodarka, węgiel, Australia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz