06:25 31 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
8517
Subskrybuj nas na

„Jest to w pewnym sensie przełomowa decyzja, choć kontrowersyjna. Ufam, że bardzo, bardzo dobra. Nasi czytelnicy mogą nie zgadzać się z tym, co będzie mówił i pisał Janusz Korwin-Mikke, ale proszę mi uwierzyć, że myślenie nie boli” – mówi redaktor naczelny nowego tygodnika opinii „Fakty po Mitach” Dariusz Cychol.

W Polsce 18 września na rynku pojawił się pierwszy numer tygodnika „Fakty po Mitach”, tworzony przez dziennikarzy zamkniętych niedawno „Faktów i Mitów”. Redaktorem naczelnym i wydawcą jest Dariusz Cychol.

Cena pierwszego numeru to 4,9 zł. Wydanie liczy 24 strony, nakład 50 tys. egz. „Zamierzamy go zwiększać, optymistycznie celujemy w 75 tysięcy” – informuje Dariusz Cychol. Pismo będzie dystrybuowane przez Kolportera i Ruch, toczą się także rozmowy z mniejszymi firmami kolporterskimi.

W tygodniku mają się pojawiać teksty osób związanych wcześniej z „Faktami i Mitami”, m.in. felietony prof. Joanny Senyszyn (posłanka Lewicy, była europarlamentarzystka, była wiceprzewodnicząca SLD), Piotra Gadzinowskiego (redaktor naczelny „Trybuny”, były wicenaczelny „Nie”, były poseł SLD), Bolesława Parmy (biblista, duchowny Mesjańskich Zborów Bożych Dnia Siódmego) i Hanny Bakuły (malarka, była felietonistka „Playboya”). Wspólną rubrykę będą mieli Senyszyn i Janusz Korwin-Mikke (prezes partii KORWiN).

Wydawcą tytułu są Cychol (jako jednoosobowa działalność gospodarcza) i spółka Do-Cent sp. z o.o. (Cychol jest jej prezesem, w zarządzie zasiada Senyszyn).

Dariusz Cychol w redakcji „FiM” pracował od października 2016 roku, a do początku 2018 roku był naczelnym. Pod koniec czerwca rozstał się z tytułem. Wcześniej pracował w TVP, gdzie kierował portalami Tvp.info, Tvpparlament.pl i Regionalna.tvp.pl i odpowiadał za strony informacyjne Telegazety, Polskiej Agencji Interpress, PAP i tygodnika „Nie”. Jest absolwentem Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. M.W. Łomonosowa.

Komentator agencji Sputnik Polska Leonid Swiridow rozmawia z Dariuszem Cycholem.

— Panie Redaktorze, mamy sensacyjną wiadomość z Warszawy: wychodzi nowa gazeta „Fakty po Mitach”. Dlaczego po mitach?

— Nie wiem skąd ma Pan informację z Warszawy, powinna ona dojść z Łodzi. Bo tu jest siedziba redakcji. Ale niech będzie. Czy sensacyjna? No, w jakimś sensie. Ale po kolei na poważnie.

Tak, na rynku pojawił się nowy tytuł. Nowy tygodnik opinii. Zakładając, że takich pism jest w Polsce na rynku raptem dziewięć, należy to uznać za wydarzenie.

Nie pojawił się też nowy tytuł pism takiego charakteru od naprawdę wielu lat. W związku z czym jest to drugie wydarzenie.

Nie pojawił się nowy tytuł w okresie, kiedy świat został dotknięty epidemią COVID-a. W związku z czym jest znów w tym coś sensacyjnego. Czyli można mówić naprawdę o dziwnym nowym i głośnym przedsięwzięciu.

Skąd tytuł? No cóż, nie ukrywam, że w nazwie nawiązujemy do tygodnika, który nazywał się „Fakty i Mity”, którym kierowałem do końca czerwca i z którego pochodzi spora część autorów nowego pisma. Tygodnik „Fakty i Mity”, do którego się lekko odwołujemy, istniał na rynku ponad 20 lat.

Mimo niezłej sytuacji finansowej i dobrych zapowiedzi i rokowań został zamknięty przez właścicielkę. Decyzję tę uważam za nierozsądną, niezrozumiałą pod względem biznesowym, dlatego nie chciałbym jej komentować. I już.

Polski dziennikarz i publicysta – red. Dariusz Cychol.
© Zdjęcie : Dariusz Cychol
Polski dziennikarz i publicysta – red. Dariusz Cychol

— Zrozumiałem, że bardzo dużo autorów, felietonistów będzie, że tak powiem, od strony lewej, czyli lewicy. Nawet mówią, że, być może, to będzie partyjna gazeta SLD. Jak to jest?

— Bardzo bym nie chciał, żeby przyczepić nam jakąkolwiek łatę polityczną, bo jest to bzdura, niezgodna z prawdą.

Zapewniam Pana, że wśród naszych autorów są sympatycy przeróżnych formacji politycznych. Lewicy: składającej się z trzech części, czyli partii „Razem”, „Wiosny” i SLD.

Są sympatycy PSL-u, są sympatycy prawicy, do której zaliczam Kukiza, Platformę Obywatelską, PiS, Konfederację. Bo zwolenników Konfederacji też mamy w naszym gronie współpracowników. To, że mamy różne poglądy polityczne, jest siłą tego tygodnika. Potrafimy się ze sobą dogadywać, bo są pewne elementy, które budują naszą jedność. I tu w zasadzie kończy się wszystko, co mamy wspólnego z jakąś aktywnością polityczną.

Zarzuca się nam, tak naprawdę to zarzuca jeden sfrustrowany, słaby publicysta, uważający się za lewicowca i nagłaśniający swoje posty – zarzuca nam się, że jesteśmy gazetą partyjną. Główny argument jest taki, że wśród autorów mam jedną posłankę lewicy, że wśród autorów jest jeden były poseł lewicy – myślę tutaj o Piotrze Gadzinowskim, który jednocześnie jest redaktorem naczelnym dziennika „Trybuna”. A tą wcześniej wspomnianą posłanką jest współzałożycielka pisma pani Joanna Senyszyn. Zresztą jest posłanką SLD od roku, a współpracuję z nią w ramach innego, wcześniejszego tytułu, ponad cztery lata A kolejną osobą, która jest dowodem na upartyjnienie, jestem ja, Darek Cychol. Tylko dlatego, że od 30 lat, a nawet więcej, jestem zaprzyjaźniony z wicemarszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Włodek jest moim kolegą. Jestem dumny z tej przyjaźni.

Natomiast, jeśli chodzi o odpowiedź na zasadniczą część Pana pytania, czyli o naszą lewicowość, to ciężko mi zdefiniować to pojęcie i bardzo ostrożny byłbym w określaniu charakteru politycznego naszego pisma.

Przez lewicowość możemy rozumieć naprawdę, bardzo wiele różnych pojęć. Jeżeli chodzi o kwestię światopoglądu, czyli wolność przekonań, idea państwa świeckiego, równouprawnienie obywateli, obrona najbiedniejszych, obrona wszystkich mniejszości w Polsce – pod tym względem na pewno jesteśmy pismem lewicowym.

Jeśli chodzi o pozostałe rzeczy, na przykład, program społeczny, program edukacyjny – wcale do lewicy nam nie jest aż tak blisko.

— Czy prawdą jest, że w nowej gazecie będzie wspólna rubryka pani Joanny Senyszyn i pana Janusza Korwin-Mikke? Czy da się to pogodzić?

— Tak, to już się dało pogodzić, bo państwo autorzy – czyli pani profesor Senyszyn i pan prezes Korwin-Mikke - spotkali się ze sobą. Spędzili miłe popołudnie, ustalili zasady współpracy. Współpraca ta już się rozpoczęła. Pierwszy tekst przysłali mi. Został opublikowany. I na razie wygląda to obiecująco.

Chcę powiedzieć, że jestem zachwycony, i czy będzie ta współpraca trwała, to zależy od autorów, ale to już ma miejsce. W pierwszym numerze, który się właśnie ukazał, znajduje się rubryka, którą współredagują właśnie pani Senyszyn i pan Korwin-Mikke. Da się to pogodzić ze sobą.

Myślę, że logiczne byłoby wytłumaczenie czytelnikom Pana portalu, co powodowało autorami, redakcją pisma „Fakty po Mitach”, żeby zaproponować współredagowanie rubryki osobie – Janusz Korwin-Mikke, która przez większość naszych czytelników darzona jest bardzo małym szacunkiem i sympatią. Otóż, najlepszym dowodem na to, iż chcemy się otworzyć na drugą stronę, jest zaproszenie do współpracy osoby z obozu przeciwnego.

W związku z czym jest to, chyba, również w pewnym sensie przełomowa decyzja, choć kontrowersyjna. Ufam, że bardzo, bardzo dobra. Nasi czytelnicy mogą nie zgadzać się z tym, co będzie mówił i pisał Janusz Korwin-Mikke, ale proszę mi uwierzyć, że myślenie nie boli. Zawsze warto wysłuchać głosu drugiej strony.

— Właśnie tak samo, jak u nas, na naszej stronie internetowej Sputnik Polska, zawsze jest i pani profesor Joanna Senyszyn, i pan Janusz Korwin-Mikke również.

— Ale pana Grzegorza Brauna niepotrzebnie publikujecie.

— Nie zgadzam się z Panem. Ale to jest zupełnie inny temat do dyskusji.

— Ależ oczywiście, szanowny Panie redaktorze.

— Słyszałem, że w każdym numerze będzie tematyka rosyjska. To naprawdę jest troszkę zaskakujące dla nas, Rosjan, że jest gazeta, która w każdym numerze coś będzie pisać o Rosji...

— Tygodnik od lat współpracuje ze znakomitym korespondentem, mieszkającym od kilkudziesięciu lat w Stanach Zjednoczonych, z panem Januszem Zawodnym. Jest to tak fenomenalne przedstawienie Stanów Zjednoczonych – alternatywne do tego, co oferują nam inne media w Polsce, że z przyjemnością publikowaliśmy wszystko.

Natomiast, jeżeli mówimy o swoistej równości, tak, jak w przypadku prawicy, lewicy, pewnego wyważenia, postanowiłem przekonać swoich współpracowników do innej idei: dlaczego mają być tylko Stany Zjednoczone, a nie może być również Rosji? Co Polacy o tej Rosji wiedzą? Ilu z nas, nawet osób, zajmujących się zawodowo Rosją lub interesujących, potrafi wymienić choć jednego współczesnego aktora rosyjskiego? Lub wymienić choć jednego współczesnego reżysera?

No, może, przesadziłem z jednym, kilka filmów jest tutaj znanych, przede wszystkim z Nikity Michałkowa, no, a poza Michałkowem kogo bym wymienił?

Co wiemy o nowym trendzie, kogo ze współczesnych pisarzy rosyjskich jesteśmy w stanie wymienić? To samo dotyczy poetów, twórców muzyki. Graniczymy ze sobą. Nic o sobie nie wiemy.
Obraz Rosji, kreowany przez media tak zwanego mainstreamu w Polsce, jest niepełny.

„Fakty po Mitach
© Sputnik . Leonid Swiridow
„Fakty po Mitach"

Przedstawiana jest w nim Rosja jako kraj zła i nasz naturalny wróg. Pojęcie, że Rosjanie, tak samo, jak my, mogą kochaś dzieci, mogą się uśmiechać do przechodniów, że mogą cieszyć się z zapachu świeżych kwiatów, jakoś nie mieści się w mentalności przeciętnego Polaka, który swoją wiedzę o Rosji czerpie z przekazów TVN lub innych mediów amerykańskich. Jest to chore.

W związku z czym zdecydowaliśmy się na podjęcie problematyki Rosji. Nie będziemy unikać tematów politycznych, natomiast na razie jest tak wiele do powiedzenia i przypomnienia, że będziemy się koncentrować na tematach, powiedzmy, ciekawostkowych.

W pierwszej kolejności mają to być to reportaże. W pierwszym numerze naszego pisma jest tekst znakomitego rosyjskiego dziennikarza i publicysty pana Siergieja Rykowa. Siergiej Rykow to były redaktor naczelny dziennika „Trybuna”, w tej chwili członek kolegium redakcyjnego „Litieraturnej Gaziety”. Przygotował tekst o historii „Domu na nabierieżnej”.

Tytuł artykułu – „Dom na krwi”. Jest to tekst, który nie koresponduje z retoryką polskich mediów, w tym tekście autor pokazuje po prostu ogrom zła, który niósł ze sobą stalinizm. Kolejne teksty również są neutralne w formie. Jest to historia pomnika „Raboczego i kołchoźnicy”, historia pierwszego reaktora atomowego, próba zgłębienia tajemnic moskiewskiego metra.

— Będzie jeszcze strona internetowa waszej gazety?

— Nie ukrywam, że chcemy żyć ze sprzedaży papieru, czyli wersji papierowej. Natomiast, docelowo, oczywiście, stworzymy stronę, którą, mam nadzieję, w bardzo niedalekiej przyszłości da się przekształcić w portal internetowy.

Póki co, zapraszam wszystkich zainteresowanych do stałego czytania tygodnika „Fakty po Mitach”, pisma bardzo ciekawego, w którym informacje przekazywane będą obiektywnie, natomiast ocena przedstawianych faktów będzie bardzo subiektywna. Tak, będziemy subiektywni, nie zamierzamy tego się wstydzić.

— Bardzo dziękuję za rozmowę i życzymy z Moskwy powodzenia.

— Chciał Pan powiedzieć: „ni pucha, ni piera”?

— Tak jest.

— Diabły, czyli „K czortu”, Panie redaktorze.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Marek Belka - specjalnie dla Sputnik Polska
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Joanna Senyszyn: „Jeżeli Putin polubi Unię, to automatycznie Unia bardzo polubi Rosję”
Janusz Korwin-Mikke: „Walczymy z koronawirusem – myjemy ręce, a nawet nogi”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Grzegorz Braun dla Sputnika: Mam „certyfikat koszerności”, że nie jestem „ruskim agentem”
Tagi:
Grzegorz Braun, Moskwa, Warszawa, Łódź, Rosja, ABW, polityka, SLD, Joanna Senyszyn, TVP, TVP Info, pisarz, redakcja, publikacja, kultura, geopolityka, polityka, Tygodnik NIE, zdjęcia tygodnia, Janusz Korwin-Mikke, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz