12:37 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Kontrowersje wokół „Piątki dla zwierząt” (27)
5227
Subskrybuj nas na

Zakłady utylizacyjne chcą zgarnąć rynek polskich produktów, a firmy nawozowe – wypchnąć z rynku nawozy naturalne, uważają przeciwnicy nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, zwanej potocznie „Piątką dla zwierząt”, którą w piątek nad ranem uchwalił Sejm.

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS wprowadza m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.

Większość nowych przepisów wejdzie w życie po 30 dniach od ogłoszenia, niektóre z nich, w tym dotyczące zakazu hodowli zwierząt na futra wejdą w życie po upływie 12 miesięcy.

Rolnicy podczas protestów przed siedzibą PiS w Warszawie oraz pod Sejmem mówili, że zostali przez partię rządzącą zdradzeni, i że „Piątka dla zwierząt” to złamanie danych im wcześniej obietnic wyborczych.

Przedstawiciele Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych (PZHiPZF) uważają m.in., że projekt uderza w całe polskie rolnictwo i przetwórców ryb.

Szczególnie w hodowców i przetwórców drobiu, hodowców bydła, producentów zbóż, paszy i dodatków paszowych. Projekt spowoduje podwyższenie cen żywności i w konsekwencji zapłacą za to wszyscy konsumenci. Straci na tym budżet państwa i lokalna społeczność – czytamy w materiałach prasowych tej organizacji.

W niezadowoleniu rolników nie ma nic dziwnego. Polscy hodowcy w ciągu kilkunastu lat osiągnęli bardzo wysoką pozycję na światowym rynku futrzarskim. Hodowla i chów zwierząt futerkowych w Polsce jest jednym z najlepiej zorganizowanych działów rolnictwa. Według GLWet w Polsce jest zarejestrowanych 587 ferm mięsożernych zwierząt futerkowych i 277 ferm roślinożernych zwierząt futerkowych (głównie szynszyli). Polska jest obecnie drugim, po Danii, europejskim producentem surowych skór zwierząt futerkowych, sprzedając w 2015 roku około 10 mln skór, w 2019 około 6 mln skór. Ok. 100% polskich surowych skór zwierząt futerkowych jest eksportowanych, sprzedawanych jest przez domy aukcyjne w Kopenhadze i Helsinkach.

Minimum 8 mld zł odszkodowania dla rolników

W rozmowie ze Sputnikiem dr n. wet. Tadeusz Jakubowski – dyrektor biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych (PZHiPZF) podkreślił, że przedstawiciele PiS, wprowadzając zakaz hodowli zwierząt futerkowych, kierują się uczuciami.

„Według mnie uczuciami nie powinno się kierować w kwestii gospodarczej. Wartość samych nieruchomości zwierząt to około 8 mld zł. Dlatego pomysł ich likwidacji jest beznadziejny. W ogóle niepoparty żadnym naukowym dowodem. Mamy bardzo wysokie standardy dobrostanu zwierząt, mamy certyfikację Welfur (program certyfikacji dobrostanu zwierząt futerkowych opracowany przez naukowców z 7 europejskich uniwersytetów i instytucji naukowych dla Fur Europe – red.), certyfikację związków, nie ma się do czego przyczepić” – wyjaśnia dr n. wet. Tadeusz Jakubowski.

Rozmówca Sputnika przypomina, że w projekcie ustawy nie było ani słowa o odszkodowaniach dla likwidowanych podmiotów i ich kooperantów.

Nie ma tak zwanej oceny skutków. Wprowadzenie rozwiązania prawnego powinno być wyraźnie napisane, że Państwo musi przygotować minimum 8 mld zł na odszkodowania dla rolników, zapłacić wszystkie kredyty przez nich niespłacone. Następnie przez 10 lat płacić im pieniądze za utracony zysk. To powinno być w tym projekcie, ale tego nie ma. To projekt, który powinien być w całości odrzucony – mówi dr n. wet. Tadeusz Jakubowski.

Dlaczego skorzystają na tym firmy utylizacyjne i Rosja?

W PZHiPZF uważają, że na usankcjonowaniu prawnego projektu mogą skorzystać firmy utylizacyjne, przecież fermy zwierząt futerkowych są naturalnymi zakładami utylizacyjnymi, przetwarzającymi ponad 600 tys. ton rocznie odpadowych produktów przemysłu spożywczego.

Są one konkurencją dla firm utylizacyjnych, bo zagospodarowanie tych produktów poprzez ich utylizację przemysłową jest bardzo kosztowne i energochłonne, szkodzące naturalnemu środowisku – uważają w PZHiPZF.

„Moim zdaniem, chodzi głównie o kasę. Zakłady utylizacyjne (które są w 80% kapitałem niemieckim – czytamy w materiałach prasowych PZHiPZF) przekupują niby proekologiczne organizacje, które niby kochają zwierzęta, dlatego że chcą zgarnąć rynek polskich produktów. Przecież Polska jest dużym producentem drobiu, przetwórcą ryb” – stwierdza dr n. wet. Tadeusz Jakubowski.

Jest zdania, że korzyści z zakazu osiągną również firmy nawozowe i producenci gazu ziemnego.

„Odchody zwierząt futerkowych są cennym nawozem naturalnym. Jest on wysokowartościowy, zawiera fosfor, potas i wapień. I po prostu wypycha z rynku nawozy sztuczne. Poza tym polskie azoty korzystają również z gazu ziemnego często importowanego właśnie do naszego kraju” – wyjaśnia dr n. wet. Tadeusz Jakubowski.

Według niego zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce spowoduje też wzrost liczby tych zwierząt na fermach w Danii, innych krajach skandynawskich, krajach nadbałtyckich.

„Może skorzystać Rosja, bo zacznie budować fermy, a poza tym Ukraina, Białoruś, Chiny. To głupi projekt. Konkurencja czeka na naszą głupotę” – wyjaśnia rozmówca Sputnika.

Przemysł futrzarski skorzysta na wycofaniu się niektórych krajów

Kobieta z norką
© Depositphotos / Violanda
Z kolei rosyjski kuśnierz Wiktor Konstantynopolski twierdzi, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce na produkcję futer nie wpłynie na podobny rynek w Rosji.

Chodzi o to, że branża futrzarska w Rosji jest sama w sobie trudna, ponadto ze strony państwa nie ma dużego wsparcia. Rosyjskie fermy hodowlane ledwo zipią. Jako handlarz skórami nie widzę, aby były w rozkwicie. Będzie bardzo dobrze, gdy sprzedamy ten wolumen, który produkują – wyjaśnił Wiktor Konstantynopolski.

Jak dodał, Rosja praktycznie nie eksportuje futer. To, co jest produkowane w kraju, jest też w nim sprzedawane.

„Z wyjątkiem soboli, których nie ma w innych krajach. Większość soboli trafia do Włoch i Grecji. Ale potem znowu wracają do Rosji w postaci produktów” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem.

Konstantynopolski podkreślił, że tendencję do ograniczania chowu zwierząt futerkowych obserwuje się w takich krajach jak Norwegia, Holandia, Dania.

„Doszło do nadprodukcji futer, dlatego obowiązuje polityka niskich cen”– powiedział ekspert, dodając, że wycofanie się niektórych krajów z rynku futrzarskiego pozytywnie na niego wpłynie.

„Rynek sam się naprawi. Futra powinny nadal należeć do kategorii towarów luksusowych, ale teraz, proszę wybaczyć, zaczęły je nosić sprzątaczki. Tak nie powinno być. Powiedzmy, że cena nieco wzrośnie, tak będzie lepiej” – ocenił Wiktor Konstantynopolski.

Jednocześnie rozmówca Sputnika rozumie, dlaczego właściciele ferm w Polsce sprzeciwiają się inicjatywie PiS.

Polskie fermy futrzarskie wzmocniły się w ciągu ostatnich 20 lat, polskie futra są lepszej jakości, zostały dostosowane do europejskich standardów” – dodał.

Koronawirus przyniósł nowe problemy branży futrzarskiej

Z powodu pandemii koronawirusa przemysł futrzarski obecnie przechodzi ciężki kryzys. Przykładem jest Grecja. W „sercu” przemysłu futrzarskiego i handlu wyrobami futrzarskimi w Grecji, mieście Kastoria, położonym w północno-wschodniej części kraju, w 2020 roku od początku pandemii, zamknięto ponad 400 firm związanych z produkcją i handlem towarami futrzarskimi.

O sytuacji na greckim rynku futrzarskim opowiedział w rozmowie ze Sputnikiem Apostolos Tsoukas, prezes jednego z najstarszych stowarzyszeń kuśnierzy w Grecji.

Zamknięcie granic i wprowadzenie ograniczeń wjazdu dla turystów z Rosji, USA, krajów byłego ZSRR i krajów arabskich z powodu pandemii stworzyło efekt domina dla wielu greckich firm i wyrządziło poważne szkody rynkowi futrzarskiemu.

W samych Atenach zostały zamknięte cztery duże sklepy, powiedział Sputnikowi Artemis Vachtanidis, właściciel sklepu z wyrobami futrzarskimi „Artemio Furs” w centrum Aten.

Nikt nie dba o naszą branżę, chociaż jest to konieczne. Rezultatem jest zamykanie firm. Produkty futrzarskie w naszym kraju są nierozerwalnie związane z turystami z krajów, z których wjazd do Grecji jest zabroniony. Greccy klienci stanowią tylko 5% – powiedział, podkreślając, że wyspy również ucierpiały, ponieważ 90% sklepów futrzarskich na wyspach było w tym roku nieczynnych.

„Większość sklepów na Korfu, Rodos i na Krecie w ogóle nie została otwarta” – dodał Artemis Vachtanidis.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Kontrowersje wokół „Piątki dla zwierząt” (27)

Zobacz również:

Koalicja rządząca się sypie? Zgrzyty w Zjednoczonej Prawicy
Izrael jako pierwszy kraj na świecie wprowadził ponowną kwarantannę
Polska wprowadzi „swoje” sankcje wobec Białorusi?
Tagi:
Izwiestia, ustawa, futro, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz