15:04 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Przekop Mierzei Wiślanej (64)
17435
Subskrybuj nas na

Chociaż przeciwnicy przekopu Mierzei Wiślanej od samego początku mówili o zniszczeniu przyrody, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) dopiero teraz zgodziła się z tym, że inwestycja nie jest bezpieczna.

Jak napisał m.in. w swojej decyzji Andrzej Szweda-Lewandowski, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, „nie można zgodzić się z argumentem przedstawionym przez wnioskodawcę (UM w Gdyni), że w trakcie prowadzenia robót na Mierzei Wiślanej oraz przy przebudowie brzegów rzeki Elbląg i Zatoki Elbląskiej nie będzie presji na ichtiofaunę i ornitofaunę występującą na terenie Zalewu Wiślanego”.

GDOŚ jednak utrzymała w mocy decyzję dotyczącą przekopu Mierzei Wiślanej, co oznacza, że budowa kanału może być kontynuowana.

Dlaczego aktywiści nadal nie uważają, że walka z decyzją o planowanym przekopie jest przegrana, czy to prawda, że przez wiele lat po oddaniu kanału może się okazać, że nie można z jego możliwości w pełni korzystać i na ile trudno byłoby odbudować ekosystem na terenie przekopu Mierzei Wiślanej, jeśli inwestycją będzie zatrzymana? W rozmowie ze Sputnikiem Paweł Pomian, członek zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, postawił kropkę nad i

 „Dziś wiemy, że mieliśmy rację”

— Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska przyznał, że przekop Mierzei Wiślanej może mieć niegatywny wpływ na środowisko Zalewu Wiślanego. Budowa jednak może być kontynuowana. Co na to aktywiści?

— Od początku mówiliśmy, że postępowanie obarczone jest szeregiem błędów i nieprawidłowości.

Już pierwsza decyzja (została ona wydana jeszcze 2 lata temu – red.) wzbudzała kontrowersję, bo odwołano dyrektorkę RDOŚ w Gdańsku za to, że opinia była nieprzychylna inwestycji i wskazywała na szereg zagrożeń dla środowiska. Następnie wydano nową, już bardziej przychylną. Polskie stowarzyszenie EKO-UNIA i samorząd województwa włączyły się w postępowanie administracyjne i dopiero po ponad 1,5 roku GDOŚ wydał decyzję, która potwierdza szereg naszych uwag.

Wcześniej w decyzji widniało, że nie ma ona wpływu na środowisko. Nie trzeba być naukowcem, żeby wiedzieć, że każda inwestycja na terenie przyrodniczo cennym zawsze wpływa na przyrodę. Teraz GDOŚ potwierdza, że budowa znacząco oddziałuje na środowisko, na obszar Natura 2000 (program sieci obszarów objętych ochroną przyrody na terytorium Unii Europejskiej – red.), na ichtiofaunę i ornitofaunę. Ale mimo to urząd zgadza się na kontynuowanie budowy. 

Złożyliśmy również skargę do Komisji Europejskiej, bo przyroda nie ma barw narodowych. Organy instytucji państwowych zawodzą. Jednak KE też nie wykazała się inicjatywą, brakuje stanowczych reakcji, bo przecież naruszane jest prawo europejskie. Prawo, które kraje członkowskie same wypracowały i którego zgodziły się przestrzegać. 

— Na rozpatrzenie odwołań GDOŚ poświęciła kilkanaście miesięcy, dlaczego budowa ruszyła, skoro decyzja środowiskowa nie była jeszcze prawomocna? 

— Prace nie powinny się w ogóle zacząć, dopóki nie było ostatecznej decyzji GDOŚ.

W dodatku nadano decyzji rygor natychmiastowej wykonalności, co w naszej ocenie jest nadużyciem, bo nie jest to przecież inwestycja niezbędna dla życia i bezpieczeństwa mieszkańców i mieszkanek. Tymczasem od wielu miesięcy prace trwały, wycięto nielegalnie 19 hektarów lasu. Mimo sprzeciwu społeczności lokalnej, samorządów, naukowców i ekologów ciężki sprzęt stale pracuje. Dziś wiemy, że mieliśmy rację i gdby GDOŚ nie zwlekał z decyzją przez tyle miesięcy, być może tych olbrzymich strat w naszej przyrodzie by nie było.

Tylko hasła propagandowe i olbrzymie straty

— Pojawia się takie myślenie, że w tę inwestycję włożono już tyle wysiłku, tyle pracy i tyle funduszy, że należałoby ją dokończyć. Co o tym sądzą aktywiści, ekolodzy?

— Instytucjom państwowym głupio się wycofać ze sztandarowego projektu posła Kaczyńskiego. Wolą walczyć z ekologami, tworzyć z nas wrogów, niż wspólnie wypracowywać dobre standardy na rzecz ochrony środowiska. Rząd PiS nie ma też za bardzo czym się pochwalić. Przez 5 lat rządów nie zrealizował kluczowych inwestycji, skończyło się na obietnicach. Wielu Polkom i Polakom wmówiono, że przekop Mierzei to inwestycja strategiczna, która ma rozwinąć kraj oraz zapewnić niezależność (zwolennicy kanału uważają, że będzie on alternatywą dla Cieśniny Pilawskiej i pomoże m. in. w rozwiązaniu problemu tzw. „niezależności od Rosji” – red.). Tego zdania nie podziela jednak większość społeczności lokalnej, samorządów i naukowców, bo wiedzą, że to tylko hasła propagandowe, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Dokonało się już bardzo dużo szkód. Naruszona została ciągłość korytarza ekologicznego, wycięty został las, zaczęto usypywać wał. To są olbrzymie straty, ale wciąż wierzymy, że jest jeszcze szansa, aby to naprawić.

Przekop Mierzei Wiślanej
© Zdjęcie : Mirosław Pieślak
Przekop Mierzei Wiślanej

— Czy to prawda, że budowa kanału w ogóle nie ma sensu, dopóki nie będą pogłębione równolegle tory wodne?

— Wielu ekspertów uważa, że kanał będzie po prostu za płytki, aby poruszały się po nim choćby średniej wielkości statki. Przez to port w Elblągu nie będzie konkurencyjny dla innych portów. Jego znaczenie gospodarcze będzie znacznie mniejsze niż to, co rząd próbuje przedstawić.

— Czy może się okazać, że jeszcze przez wiele lat po oddaniu kanału do użytku nie będzie można z niego w pełni korzystać?

— Sam kanał to dopiero początek. Trzeba przecież zbudować jeszcze port i całą infrastrukturę. Już teraz cena inwestycji znacznie wzrosła i będzie stale rosnąć. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek się to w ogóle zwróci. To olbrzymia strata, bo te pieniądze można by przeznaczyć na wsparcie lokalnej turystyki, walkę z suszą czy ochronę przyrody.

Parking, żeby patrzeć na zniszczenie natury

— Gdyby wyobrazić sobie, że budowa została wstrzymana, czy trudno byłoby odbudowywać ten ekosystem, który był wcześniej na terenie przekopu Mierzei Wiślanej?

— To ciężkie zadanie, wymagające również nakładów finansowych. Dlatego instytucje chroniące przyrodę wraz z rządem powinni najpierw zapytać o potrzeby mieszkańców i załatwić wszelkie formalności prawne. Niszczyć jest łatwo, ale coś odbudować już trudno. Ale czasem trzeba umieć przyznać się do błędu, zrobić krok wstecz. Jest jeszcze na to czas.

— W odleglości 100 metrów od budowy kanału powstał tymczasowy parking dla turystów. Chcą oni na własne oczy zobaczyć jak wyglądają prace. Po co patrzeć na niszczenie natury?

— Prace na Mierzei to wyjątkowo smutny widok. Widok na arogancję wobec przyrody i mieszkańców. Rząd lubi robić z przekopu show, widowisko, którym powinna żyć cała Polska. Tylko zdaje się, że obywatele są już coraz bardziej świadomi, czyim kosztem się to wszystko odbywa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Przekop Mierzei Wiślanej (64)

Zobacz również:

Rusza drugi etap budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną
Burza ws. Mierzei Wiślanej: MSZ zbulwersowany, poseł PiS mówi o „realizacji testamentu Stalina”
Macierewicz o blokowaniu przekopu Mierzei Wiślanej: To wspieranie sojuszu rosyjsko-niemieckiego
Tagi:
turystyka, Komisja Europejska, inwestycje, zanieczyszczenie środowiska, ochrona środowiska, ekologia, polityka, Polska, Mierzeja Wiślana
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz