05:08 31 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
10621
Subskrybuj nas na

Amerykańska cenzura korporacyjna eliminuje z sieci wszelkie treści niewygodne. Administratorzy Twittera zablokowali dostęp do profilu agencji RIA Novosti. Wcześniej to samo stało się z profilami Sputnika i RT. Jednocześnie po raz kolejny prywatne profile dziennikarzy i publicystów, w tym redaktora Leonida Swiridowa, blokowane są przez Facebook.

O możliwościach przezwyciężenia coraz bardziej obecnej w internecie cenzury z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim rozmawiał red. Igor Stanow.

— Twitter, bez podania zrozumiałych przyczyn, zablokował dostęp użytkowników do profilu agencji RIA Novosti. Z czym mogło być to związane?

— Z polityką eliminowania z sieci treści alternatywnych, niezgodnych z narracją amerykańskiego głównego nurtu informacyjnego. Stany Zjednoczone prowadzą agresję informacyjną przeciwko całemu pozostałemu światu. Państwo to, jak twierdzili jeszcze w połowie XX wieku klasycy tamtejszej socjologii elit, jest tak naprawdę organizmem współzależnym od wielkich korporacji.

W 1956 roku wyszła książka pod tytułem „Elita władzy” autorstwa Charlesa Wrighta Millsa, w której mogliśmy przeczytać, że kilkaset osób z kręgu wielkiego kapitału korporacyjnego używa państwowości amerykańskiej jako instrumentu do realizacji własnych interesów. Wtedy był to w znacznej mierze sektor przemysłowy i finansowy, dziś do tego doszli korporacyjni giganci kontrolujący internet i nowe technologie, tzw. GAFA (Google, Amazon, Facebook, Apple). Te struktury promują globalny ład korzystny dla korporacji, którego wcieleniem w życie zajmuje się ich polityczne skrzydło, jakim są władze amerykańskie. Dzisiaj te struktury bywają określane mianem deep state i to one decydują o kierunkach polityki Waszyngtonu. Dla tych współczesnych, mających globalne ambicje elit wolność słowa stanowi ogromne zagrożenie. Dlatego eliminują z przestrzeni, którą kontrolują, wszelkie treści niewygodne.

© Sputnik . Igor Stanow
Polski polityk i politolog Mateusz Piskorski

— Podobne działania podejmował też Facebook. Czy są one jakoś koordynowane?

— Tego, oczywiście, nie wiemy. Jest jednak pewna generalna zasada polityki amerykańskiej realizowanej przez korporacje w mediach społecznościowych. Przybiera ona ostatnio groteskowy wymiar. Profil red. Leonida Swiridowa był ostatnio wielokrotnie zawieszany przez administratorów Facebooka, chociaż nie zawierał on żadnych sprzecznych z prawem treści. Zakładając sobie konta u amerykańskich gigantów, godzimy się jednak na wszelkie arbitralne decyzje z ich strony. Wystarczy poczytać umowy, które machinalnie akceptujemy i okazuje się, że tak naprawdę Facebook, Twitter czy YouTube nie są zobowiązane do jakiegokolwiek wyjaśnienia przyczyn blokowania przez nich czy usunięcia danego konta. Po prostu, ktoś, kto odpowiada za takie rzeczy w tych korporacjach, może – realizując generalną, cenzorską strategię firmy – podjąć z dnia na dzień, nawet o tym nie uprzedzając, decyzję o usunięciu czy zablokowaniu czyjegoś profilu.

— Kto orzeka w ramach tej korporacyjnej, amerykańskiej cenzury o niestosowności niektórych treści?

Budynek MIA Rossiya Segodnya w Moskwie
© Sputnik . Vladimir Trefilov
— Polityka gigantów w tym zakresie okryta jest tajemnicą. Wiemy natomiast, że nie zajmują się tym prawnicy, tylko bardziej średnio opłacani „moderatorzy”, a raczej cenzorzy. Ciekawostką wymagającą dokładnego sprawdzenia i przeanalizowania jest na przykład biuro Facebooka w Warszawie, które podobno zajmuje się również cenzurowaniem rosyjskojęzycznych kont. Nie wiemy, kto w nim pracuje, jakie ma kompetencje do przeprowadzania politycznych ocen i naginania kryteriów poprawności politycznej tylko po to, by pozbyć się z sieci niewygodnych dla Waszyngtonu treści.

— Jakie problemy tego rodzaju działania mogą tworzyć z punktu widzenia zwykłego użytkownika?

— Przede wszystkim, szczególnie teraz, w dobie pandemii, duża część naszego życia społecznego i relacji międzyludzkich przenosi się do świata wirtualnego. Internet miał być sposobem takiego nieskrępowanego kontaktu ze światem, który właśnie w obecnych czasach staje się coraz bardziej istotny. Tymczasem aplikacje, z których przyzwyczailiśmy się korzystać, coraz bardziej tą wolność słowa ograniczają, likwidują możliwość swobodnej wymiany poglądów. Facebook ma użytkowników w każdej części naszego globu. Żeby pozostawać z nimi w kontakcie, musimy być na nim obecni. Tymczasem likwidowane lub zawieszane są konta osób, które korzystały z tej platformy od wielu lat, które zamieszczały na niej istotne dla siebie i swoich przyjaciół treści. Podobnie z YouTube; niektórzy stracili cały swój wieloletni dorobek filmowy i intelektualny, bo ktoś zdecydował się na usunięcie ich konta. Wszystko to jest możliwe w warunkach monopolu, do którego doszło na rynku usług w sferze portali społecznościowych.

— Jak zatem można rozwiązać ten problem?

— Są tu dwa sposoby. Pierwszy realizuje w jakimś zakresie Unia Europejska i polega on na podjęciu wyzwania przeciwko wspomnianym korporacjom i na zmuszeniu ich do przestrzegania szeregu reguł na określonym rynku. Mogą sobie na coś takiego pozwolić wyłącznie podmioty duże, znaczące i zamieszkałe przez wystarczającą liczbę użytkowników internetu. Mają one w ręku atuty negocjacyjne, bo mogą w każdej chwili powiedzieć korporacjom, że albo przystosują się one do ustanowionych na danym obszarze reguł, albo ich działalność zostanie wyjęta spod prawa. Nie jest to droga łatwa i wymaga wykształcenia całej rzeszy specjalistów, którzy będą w stanie skutecznie zabiegać o realizację praw obywateli wobec korporacyjnych molochów.

Jest jeszcze jedna możliwość: trzeba stworzyć własne platformy i media społecznościowe, oferujące przynajmniej takie funkcjonalności, jak te, które oferują firmy amerykańskie. Myślę, że jest to możliwe. Weźmy na przykład sukces i know-how twórcy aplikacji Telegram Pawła Durowa. Czas odłączyć świat od zależności od amerykańskich korporacyjnych gigantów, od ich hegemonii informacyjnej i wszechobecnej cenzury.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

USA bez TikToka? MSZ Chin: Podążając ich logiką, Facebook też jest niebezpieczny
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Facebook zakazuje nienawiści w reklamach
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Chiny rzucają wyzwanie Facebookowi
Tagi:
Rosja, Polska, Leonid Swiridow, Sputnik, ABW, RIA Nowosti, media, cenzura, sieci społecznościowe, internet, Twitter, Facebook
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz