20:39 26 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
10192
Subskrybuj nas na

Polscy ekonomiści z rezerwą podchodzą do argumentów premiera Mateusza Morawieckiego, że podwyżka płacy minimalnej o 200 zł (do 2800 zł) w 2021 roku przyspieszy wychodzenie z kryzysu i będzie siłą modernizującą gospodarkę.

Część ekonomistów nie podziela obaw biznesu, że podwyżka płacy minimalnej wywoła zwolnienia, skok bezrobocia i inflację. Druga jej część zgadza się z opinią, że przyszłoroczny wzrost płacy minimalnej spowoduje znaczny spadek zatrudnienia. Zdania te wynikają z ankiety przeprowadzonej przez „Rzeczpospolitą” spośród znanych naukowców.

Komu z ekonomistów mamy przyznać rację? Co o tej podwyżce sądzą przedsiębiorcy? Z tymi pytaniami Sputnik zwrócił się do prof. Mariana Nogi, dyrektora Instytutu Współpracy z Biznesem Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

W obietnicach rządowych kryje się fałsz

„Zacznijmy od tego, że obietnice rządzących szły jeszcze dalej, i w roku 2021 płaca minimalna miała wynosić 3000 złotych. Poza tym, proponowano, żeby w roku 2023, czyli za trzy lata, płaca minimalna brutto miała wzrosnąć do 4000.

Niespójność wypowiedzi pana premiera Morawieckiego jest oczywista: jeżeli podnoszenie płacy minimalnej jest takie wspaniałe, to dlaczego nagle nie 3000, a 2800?

- zadaje pytanie ekonomista.

Rozmówca Sputnika absolutnie nie podziela optymizmu pana premiera, że to będzie sprzyjało stabilizacji zatrudnienia i wzrostowi gospodarczemu. Wręcz przeciwnie. Jak twierdzi, rozwinie się „szara strefa”, bo przedsiębiorstwa będą musiały spełniać rozporządzenia rządu. W związku z tym, będą się umawiać na płace minimalną. Jednym będą płacić „pod stołem”, innym nie będą płacić „pod stołem”, a jeszcze innych będą zatrudniać na jedną trzecią, na jedną drugą.

Zdaniem prof. Mariana Nogi właściwie poszerza to „szarą strefę”, bo ona jest. Jak mówi, w stwierdzeniu premiera Morawieckiego kryje się wyraźny fałsz - to działa przeciwko wzrostowi gospodarczemu.

Nie rozumiem wystąpienia pana premiera. Ono jest absolutnie socjalne, społeczne. Jego twierdzenie nie uwzględnia oczekiwań pracodawców. Wręcz przeciwnie, zakłóca biznesowe plany małego i średniego biznesu w Polsce

- dodaje.

Nie wolno zapominać, że płaca jest też kosztem

Rozmówca Sputnika tłumaczy, że ekonomia to ma do siebie, że płaca jest dochodem dla pracownika, ale jest kosztem dla przedsiębiorcy. Podnoszenie płacy minimalnej jest niezwykle trudnym problemem dla biznesu.

„Na przykład, weźmy szpital. Jeżeli w szpitalu podniesie się płacę minimalną, to ona dotyczy salowych, sprzątaczek. Jeżeli one otrzymają 2800, a lekarz rezydent będzie dostawał 2800, bo miał tyle – to będzie czysty absurd! W związku z tym trzeba podnieść płacę lekarzowi rezydentowi i innym pracownikom, pracującym w szpitalu.

Jeżeli weźmiemy dowolne przedsiębiorstwo i podniesie się tam płacę minimalną, niech to będzie 2800, to wszyscy, którzy mieli dotychczas nie minimalną płacę, ale jakąś na poziomie 3000 zł, będą się domagać podwyżki, bo oni byli zatrudnieni na płacę powyżej minimalnej 200-300 złotych, i im trzeba by było podnosić płace

– mówi ekonomista.

Zaznacza, że nie wolno zapominać ani na sekundę, że płaca, w tym płaca minimalna, jest kosztem. A koszt, niestety, nie jest najlepszym czynnikiem, wyznaczającym wzrost gospodarczy. Raczej obniżanie kosztów jest tym czynnikiem, który pobudza wyobraźnię i wzrost gospodarczy, a nie podwyższanie płacy.

Jak zdradzić żonę... nie zdradzając wcale – triki statystyczne

„Właściwie – to nie jest moja specjalność – płaca minimalna, czy płaca w ogóle – bo ja się zajmuję przede wszystkim wzrostem gospodarczym, finansami, polityką pieniężną.

Ale chcę powiedzieć, że nie powinna ona być wyższa niż połowa średniej płacy. Znów z tą średnią jest tak, jak z tym sąsiadem. Bo jeżeli sąsiad zdradzał żonę cztery razy, a ja – ani razu, to my średnio zdradzaliśmy po dwa razy

– mówi prof. Noga.

Kryzys finansowy
© AP Photo / David Goldman
Ekonomista zauważa, że średnia płaca jest podawana z góry dla pięciu działów gospodarki narodowej i waha się w okolicach 5000 zł. Połowa z tego to jest 2500. 2800 zł. jest sumą niewiele przekraczającą ten postulat ekonomistów, zajmujących się płacami. Natomiast, jeżeli weźmiemy naprawdę średnią płacę ze wszystkich podmiotów, jakie w ogóle w Polsce funkcjonują, to ta średnia nie będzie wyższa niż 2600-2700, a minimalna wyszłaby głodowa - 1350 złotych.

W związku z tym wyjaśnia, że ekonomiści, którzy analizowali ten problem, mówią o połowie tej średniej w pięciu działach polskiej gospodarki narodowej. Według GUSu dzisiaj wynosi ona około 4900 zł. Czyli połowa tej sumy jest uważana za godziwą płacę minimalną.

Płaca minimalna jako regulator

Jak wyjaśnia prof. Marian Noga, płaca minimalna jest wskaźnikiem dla wielu różnych innych operacji gospodarczych. Na przykład, koszty delegacji ustalane są właśnie od płacy minimalnej.

Płaca minimalna w sumie na pewno jest regulatorem różnego rodzaju dotacji do różnego rodzaju produktów – do cen mleka w proszku, medykamentów, które muszą być odnoszone do płacy minimalnej, bo wiadomo, że większość leków dla emerytów jest przecież dotowana.

Natomiast specjalista - lekarz, informatyk – on nie będzie pracował za wynagrodzenie minimalne, bo on ma określone wykształcenie, kwalifikacje, w związku z tym, że jeśli on miał takie niskie wynagrodzenie, to trzeba mu je podnosić. Czyli płaca minimalna jest także wyznacznikiem płac specjalistów.

„Tego premier nie powinien zalecać”

„Płaca minimalna jest bardziej elementem polityki socjalnej, a my mówimy o płacy minimalnej jako o elemencie polityki ekonomicznej rządu.

To powinno się mieścić w całym pakiecie wszystkich spraw socjalnych, szczególnie standardu życia

– mówi profesor Noga.

Zdaniem ekonomisty „jest to problem bardziej polityczny, a nie ekonomiczny. Jest ekonomiczny o tyle, że hamuje wzrost. Podwyższa koszty przedsiębiorstwa i prowadzi przedsiębiorstwo do ucieczki w „szarą strefę”. A tego premier nie powinien zalecać. Mógłby powiedzieć, że musimy uzgodnić z pracobiorcami – jakie to wynagrodzenie powinno być, żeby ono nie spowodowało zwiększenia kosztów i nie doprowadziło do bankructwa przedsiębiorstwa.

„Polska Rada Biznesu, wielu ekonomistów są przeciwko podnoszeniu płacy minimalnej.

Ale w związku z tym oni żądają wypracowania przez komisję trójstronną jakiegoś współczynnika. Ja już ten współczynnik podałem: 50% płacy średniej z pięciu działów gospodarki narodowej. Można się umówić dzisiaj - 5000 zł – a to jest 2500 zł 

– stwierdza rozmówca.

Prof. Marian Noga powołuje się na komisję trójstronna. Jego zdaniem premier miałby porozmawiać ze związkami zawodowymi i przedsiębiorcami, których interesy najlepiej mogłaby reprezentować Polska Rada Biznesu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
biznes, Kornel Morawiecki, Polska, gospodarka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz