21:03 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Sytuacja na Białorusi, październik 2020 (48)
4613
Subskrybuj nas na

„Będziemy dążyli do dobrych stosunków ze wszystkimi sąsiadami: i Łotwą, i Polską, i Rosją, i Białorusią” – głosi program wyborczy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR). Bierze ona udział w wyborach do Sejmu Litwy, które odbędą się w następną niedzielę, 11 października.

AWPL-ZChR – litewska partia polityczna reprezentująca Polaków mieszkających na Litwie – w wyborach w 2016 zdobyła w Sejmie 8 miejsc. Jеj lider – poseł Waldemar Tomaszewski – powiedział, że program wyborczy AWPL-ZChR zawiera takie punkty, których próżno szukać w programach innych partii. Za niesłychanie ważny uważa zapewnienie mieszkańcom Litwy sprawiedliwości społecznej. Partia głosi, że osiągnie takie prawa dla mniejszości narodowych na Litwie, które na przykład są gwarantowane Szwedom w Finlandii, czy Niemcom w Danii.

Dokument w wersji polskiej, a także litewskiej i rosyjskiej można znaleźć na stronie internetowej ugrupowania.

Waldemar Tomaszewski przewodniczy AWPL-ZChR od 1997 roku. Przez wiele lat piastuje urząd posła na Sejm Republiki Litewskiej i jest deputowanym do Parlamentu Europejskiego. W 2019 roku po raz kolejny kandydował w wyborach prezydenckich: w I turze otrzymał około 4,0% głosów ważnych (zajął 6. miejsce wśród 9 kandydatów). W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego został wybrany na swoją trzecią kadencję.

Polityk odpowiedział na pytania Sputnika.

Litwa – Polska: różne spojrzenia wobec sprzymierzeńców w UE

— Panie Pośle, od lat sprawuje Pan funkcję przewodniczącego Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. Czy mógłby Pan w krótkim zarysie określić, jakich interesów Polaków na Litwie AWPL-ZChR broni? Jak Państwa inicjatywy są odbierane przez większość litewskich obywateli?

— Bronimy nie tylko interesów polskiej mniejszości na Litwie, czy jak kto woli, większości na Wileńszczyźnie, ale też wszystkich mniejszości narodowych. Dobrze rozumiemy, że nasze problemy są podobne, takie jak szkolnictwo w języku ojczystym, używanie języka mniejszości narodowych w życiu publicznym, kultura, więc działamy wspólnie, bo tylko w jedności stanowimy siłę.

Ale na nas coraz więcej głosują też rodowici Litwini, którzy widzą w nas przede wszystkim uczciwą siłę polityczną, ale też ugrupowanie o bardzo wyraźnych wartościach chrześcijańskich i prorodzinnych. W swym programie bardzo mocno stawiamy na prostego człowieka i sprawiedliwość społeczną, więc większość litewskich obywateli odbiera pozytywnie nasze inicjatywy.

— Wiadomo, że stabilność rozwoju i bezpieczeństwa każdego kraju, w tym Litwy, zależą w znacznym stopniu od stosunków z sąsiadami Litwy. Jak Pan ocenia litewsko-polskie stosunki? Jakie problemy (jeśli takowe istnieją) potrzebują rozwiązania w pierwszej kolejności?

Akcja protestacyjna po wyborach prezydenckich na Białorusi
© Sputnik . Viktor Tolochko
— Polsko-litewskie stosunki polityczno-handlowe są dobre. Większych problemów w dniu dzisiejszym nie ma. Być może czasami przy poszukiwaniu sprzymierzeńców w Unii Europejskiej kraje mają różne spojrzenia: część litewskich polityków stawia na potęgę Niemiec, natomiast Polska zabiega o większą suwerenność swego kraju nie tylko ustrojowo, ale też gospodarczo.

O „Murze Berlińskim” na litewskiej granicy

— Ostatnio litewski parlament przyjął rezolucję, w której posłowie nazwali Łukaszenkę nielegalnym przywódcą, a Swietłanę Tichanowską „przywódczynią białoruskiego narodu”. Posłowie Akcji ponoć nie głosowali ws. rezolucji o Białorusi?

— Nie braliśmy udziału w głosowaniu nad tą kolejną rezolucją, bo uważamy, że była ona po prostu przedwyborczą akcją piarowską partii Gabrieliusa Landsbergisa. Rozumiemy ponadto, że nie naszą prerogatywą jest mianowanie prezydenta sąsiedniej Białorusi. Tego ma dokonać sam naród białoruski.

Jestem pierwszym wiceprzewodniczącym delegacji Parlamentu Europejskiego ds. stosunków z Białorusią. W niemałym stopniu jestem więc ekspertem do spraw tego kraju, bo w ciągu ostatnich pięciu lat byłem z oficjalną delegacją Parlamentu Europejskiego w tym kraju czterokrotnie, w tym ostatnio jako jej przewodniczący.

W stosunkach z naszym bliskim sąsiadem ważna jest powściągliwość w ocenach i prowadzenie przede wszystkim dialogu. Tego właśnie dzisiaj brakuje, a przecież nasze kraje, tym bardziej jako spadkobiercy Wielkiego Księstwa Litewskiego, nie mogą między sobą nie rozmawiać i nie może być żadnej mowy o jakiejś nowej żelaznej kurtynie czy Murze Berlińskim na naszej granicy.

Kryzys finansowy
© AP Photo / David Goldman
Bo taka sytuacja uderzyłaby zarówno w obywateli białoruskich, jak i litewskich nie tylko gospodarczo: więzy międzyludzkie też zostałyby rozerwane, a przecież po obu stronach Wileńszczyzny – i litewskiej, i białoruskiej – mieszka bardzo wielu członków tych samych rodzin.

Tęsknota za własnym atomem i ruchu bezwizowym z obwodem Kaliningradzkim 

— Jak donosi radio LRT, mieszkańcy Wilna będą od października dostawać pigułki jodu, aby chronić tarczycę. Te działania wiążą się z bliskością stolicy Litwy i znajdującej się na Białorusi, w obwodzie grodzieńskim elektrowni atomowej. Jak Pan ocenia to posunięcie?

— Wielu z nas wciąż jeszcze pamięta katastrofę czarnobylską, tak więc dowolne prewencyjne działania nie zaszkodzą. Bliskość przy naszej granicy elektrowni atomowej, trzeba wyraźnie powiedzieć, nie jest sytuacją ani komfortową, ani dobrą. Ale też trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że pierwszym bodźcem do budowy elektrowni w Ostrowcu było zamknięcie naszej Ignalińskiej Elektrowni Atomowej. I tu właśnie nasze ówczesne władze, jak i nasz główny negocjator przed akcesją do UE Petras Auštrevičius, nie stanęli na wysokości zadania. Podobne żądania podczas negocjacji padło też do Bułgarii. Politycy bułgarscy nie zgodzili się na zamknięcie swojej identycznej elektrowni atomowej, my zaś ulegliśmy presji.

— Co Pana zdaniem przeszkadza zachowaniu poprawnych relacji Litwy z Rosją? Czy istnieją punkty styczne, które dało by się zachować, albo rozwinąć dla obopólnej korzyści? Mam na myśli współpracę w dziedzinie energetycznej, czy na przykład wykorzystanie mocy przeładunkowych portów litewskich, jak to było wcześniej?

— Generalnie mogłyby być lepsze. Przeszkodą w zachowaniu poprawnych stosunków raczej są przysłowiowe rezolucje. Powinniśmy szukać jakichś punktów styczności, przecież jesteśmy sąsiadami, a sąsiadów się nie wybiera. Dla obu stron na pewno służyłby bezwizowy ruch z obwodem Kaliningradzkim, co znacznie zaktywizowałyby kontakty gospodarcze i niosłoby wymierne korzyści dla mieszkańców naszych rejonów przygranicznych.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Sytuacja na Białorusi, październik 2020 (48)

Zobacz również:

Prof. Anna Raźny: „Solidarność” odeszła od nauczania Jana Pawła II
Maciej Grubski: Oświadczenie rządu Niemiec o otruciu Nawalnego Nowiczokiem to zagranie poniżej pasa
W sporze o kopalnie chodzi o miliardy. „Dobrze, gdyby Australijczycy dostali nauczkę w Polsce”
Były senator Maciej Grubski: „Bez Putina nie ma Nawalnego”
Tagi:
elektrownia, język, Europarlament, Litwa, Sejm RP, protesty, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Białoruś, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz