14:32 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
5102
Subskrybuj nas na

Pod takim tytułem odbyło się w Unii Pracy spotkanie z lewicowymi środowiskami. Trudno powiedzieć jakiej tej lewicy w Polsce trzeba, ale na pewno nie takiej jaka jest.

Dowodem na to są wyniki wyborów i niskie poparcie, jakim od lat formacje z lewej strony cieszą się w naszym kraju. W ostatnich wyborach co prawda tym, których z lewicą dzięki mediom kojarzymy, udało się dostać do Sejmu, ale być może nie na długo?

Lewica, ta koncesjonowana, jak lewicę parlamentarną nazywa przewodniczący Unii Pracy Waldemar Witkowski, nie ma żadnej spójnej wizji, która mogłaby się zmierzyć z tym, co prosocjalnym wyborcom proponuje PiS, który przecież lewicą raczej nie jest. W tym samym czasie Sojusz Lewicy Demokratycznej organizuje w całym kraju regionalne kongresy lewicy, które mają się zakończyć niebawem jednym wspólnym ogólnopolskim. Póki co oferta koncesjonowanej lewicy słabo trafia do wyborców. Gdyby wybory odbyły się we wrześniu, Lewica znów wyleciałaby z parlamentu, bo już teraz tylko 4,4 % wyborców deklaruje, że odda na nią głos.

Nadal nie wiedzą czym jest… lewica

Na konferencję spóźniłem się pół godziny. Nie wiem, o czym wcześniej mówiono, ale gdy wszedłem na sale, jeden z mówców tłumaczył właśnie pozostałym czym jest… lewica. I tak się dzieje od lat i chyba nadal nie wiedzą, skoro ciągle zaczynają od początku? Akurat mówił o tym, skąd wziął się ten podział. A wziął się z francuskiego Konwentu po Wielkiej Burżuazyjnej Rewolucji Francuskiej, gdy ci, którzy pragnęli zmian i postępu, siadali po lewej stronie sali.

Lewica o takiej etymologii nie oznaczała tego samego, co obecnie. Słowo to oznaczało raczej stosunek do konkretnej rzeczywistości tamtych czasów. Dodajmy – stosunek progresywny, otwarty na potrzebne zmiany i przebudowy dotychczasowego życia społecznego i gospodarczego. Karol Marks jeszcze się wtedy nawet nie narodził.

W lewicowym środowisku młodzieży zabrakło

Mając to na uwadze, zapytałem Waldemara Witkowskiego, który w tegorocznych wyborach był alternatywą z lewej strony dla kandydata SLD i jego przybudówek, Razem i Wiosny na urząd prezydenta, o stosunek lewicy do konkretnych teraźniejszych wydarzeń.

Witkowski twierdził, że celem konferencji jest poznanie tego, czego od lewicy oczekują młodzi ludzie. Tych jednak na spotkaniu prawie nie było.

Na konferencji pojawili się przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej czy Ruchu Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka. Zabrakło przedstawicieli SLD, Wiosny czy Razem. Może dlatego, że oni mają swoje kongresy i nie będą wspierać konkurencji? Zabrakło też związków zawodowych, u których Witkowski szuka poparcia dla swojego pomysłu wprowadzenia w Polsce siedmiogodzinnego dnia pracy.

Jakiej lewicy więc nam potrzeba? Ja się tego nie dowiedziałem. Zapewne Unii Pracy? Z tym, że już 22 listopada na Stadionie Narodowym, gdzie odbędzie się już Ogólnopolski Kongres Lewicy, może okazać się, że ta której potrzebujemy nazywa się – SLD?

Jak natomiast poradził sobie Witkowski z odpowiedzią na pytanie – czym różni się, albo czym różnić się powinien stosunek lewicy do tego, co dzieje się teraz na sąsiedniej Białorusi, od innych opcji politycznych, popatrzcie państwo sami.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Lewica: ile zapłacimy za farsę 10 maja?
Tarcza Społeczna: lewica przyszła pod Sejm – wideo
Trump oskarża Demokratów o „lewicowy radykalizm”
Tagi:
władza, lewica, Lewica, praca, polityka, polityk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz