18:47 29 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
6215
Subskrybuj nas na

„Nigdy nie było jednolitego europejskiego systemu energetycznego i nie ma” – powiedział ekspert w sferze energetyki Boris Marcinkiewicz, komentując decyzję KE o zainwestowaniu 998 milionów euro w europejskie projekty infrastruktury energetycznej w ramach Connecting Europe Facility (CEF).

Większość środków – 720 milionów euro – zostanie przeznaczona na budowę nowego połączenia międzysystemowego na Morzu Bałtyckim.

Baltic Synchronization Project ma na celu połączenie rynków energii elektrycznej Estonii, Łotwy, Litwy i Polski poprzez połączenie międzysystemowe regionu z resztą Unii Europejskiej. Nowe środki zostaną przeznaczone przede wszystkim na budowę interkonektora Harmony Link – kabla energetycznego łączącego Polskę i Litwę przez Bałtyk. W szczególności projekt powinien również realizować idee Deklaracji Bałtyckiej dla morskiej energetyki wiatrowej. Prace mają zostać zakończone do 2025 roku.

W wyniku tego projektu zakończy się izolacja rynków energetycznych krajów bałtyckich

– powiedziała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, najwyraźniej mając na myśli izolację od Unii Europejskiej.

Gdzie jest jednolity system energetyczny Europy?

Projekt synchronizacji bałtyckich systemów energetycznych z kontynentalną częścią wspólnoty powinien pomóc uczynić „duży krok w kierunku połączenia Europy”.

Jak wyjaśnił Sputnikowi publicysta, redaktor naczelny analitycznego magazynu internetowego geoenergetika.ru Boris Marcinkiewicz, do tej pory Białoruś, Rosję, Estonię, Łotwę i Litwę łączy system linii energetycznej BRELL (nazwana pochodzi od pierwszych liter nazw krajów). System ten powstał na podstawie porozumienia z 7 lutego 2001 roku o organizacji wspólnej pracy, wymianie energii elektrycznej i wzajemnym wspieraniu się rezerwami na wypadek sytuacji nadzwyczajnych.

„Jednak w czerwcu 2019 roku państwa bałtyckie podpisały z przedstawicielami Komisji Europejskiej plan synchronizacji bałtyckich systemów energetycznych z europejskim systemem energetycznym. I to pomimo faktu, że w rzeczywistości nigdy nie istniał jednolity europejski system energetyczny. Te systemy nie są ze sobą zsynchronizowane. W Europie jest ich moim zdaniem sześć: dwa małe – irlandzki i angielski, są połączone ze sobą systemem prądu stałego i połączone kablami z Francją pod kanałem La Manche, Polska jest objęta Central European Unified Energy System (UCTE), a Finlandia działa w ramach jednolitego systemu energetycznego Europy Północnej NORDELL” – mówi Boris Marcinkiewicz.

Ryzyko wyjścia z BRELL

Zdaniem Marcinkiewicza opuszczenie BRELL może stanowić poważne zagrożenie dla systemów energetycznych krajów bałtyckich. Przejście na nowy system wymaga dużych inwestycji i podwyżek taryf za energię elektryczną. Według obliczeń Łotwy wstrzymanie przesyłu energii elektrycznej z Białorusi i Rosji będzie oznaczać natychmiastowy wzrost stawek o 20%. Minister energetyki Rosji Aleksander Nowak nazwał desynchronizację BRELL „projektem wyłącznie politycznym”.

Jak wyjaśnia Boris Marcinkiewicz, z technicznego punktu widzenia finansowanie i budowa kolejnej linii elektroenergetycznej między UCTE, w którym jest Polska i systemu energetycznego republik bałtyckich BALTSO (są one połączone w jeden system energetyczny i podłączone do systemu BRELL), nie ma sensu, dopóki w Polsce nie pojawią się dodatkowe źródła energii elektrycznej.

Ekspert twierdzi, że systemy elektroenergetyczne Litwy i Polski również nie są zsynchronizowane.

„Jeśli systemy nie pasują do siebie, wówczas przepływ między dwoma systemami jest niemożliwy – konieczne jest uwzględnienie wielu parametrów synchronizacji: dopasowanie wartości prądu przemiennego, częstotliwości, mocy czynnej, dopuszczalnej mocy itp. W celu realizacji tego przepływu budowane są tzw. wkładki prądu stałego (HVDC). Taka HVDC kosztuje około miliarda dolarów.

A farmy wiatrowe nie pomogą

Według rozmówcy praca takich konwerterów wkładek często zawodzi. Podwodny kabel elektroenergetyczny NordBalt, łączący Kłajpedę na Litwie z Nybro w Szwecji (na samo jego ułożenie wydano ponad pół miliarda euro), w ciągu pierwszych 2-4 miesięcy eksploatacji uległ 21 awariom, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen w krajach bałtyckich z powodu przerw w dostawie prądu – Szwecja zaczęła sprzedawać Litwie energię elektryczną po najwyższej taryfie, zdając sobie sprawę, że Litwa po prostu nie ma skąd brać potrzebnych jej kilowatogodzin.

Ponadto farmy wiatrowe nie mogą zagwarantować nieprzerwanych dostaw energii elektrycznej. W profesjonalnym slangu nazywa się to przerywaną alternatywną generacją – wiatraki wirują z pełną mocą, a potem nagle – zero.

Generator prądu z samoczynnym zapłonem w bunkrze na Altufijewskiej Szosie w Moskwie.
© Sputnik . Ilya Pitalev
Według Borisa Marcinkiewicza obecnie 80% transmisji na Litwę odbywa się z głównego terytorium Rosji, a około 15-20% – z obwodu kaliningradzkiego. Z Polski na Litwę nie więcej niż 5% zapotrzebowania Litwy, ponieważ Polska sama kupuje energię elektryczną.

Jak uniknąć niedoborów mocy. Łotewskie know-how

„Łotwa jest samowystarczalna energetycznie. Jeśli weźmiemy średnią za rok, na Łotwie wszystko jest w porządku. Ale każdej zimy zderza się z deficytem mocy. Wcześniej tej zimy deficyt pokryła Estonia. Jednak w 2019 roku Komisja Europejska nalegała na zamknięcie 20% przepustowości najstarszych bloków elektrowni Narva, ponieważ podczas spalania łupków uwalnia się dwutlenek węgla, co szkodzi środowisku. Dla państwa członkowskiego UE jest to katastrofa. Jednocześnie Komisja Europejska obiecała, że ​​będzie nadal zamykać bloki, ale po prostu nie daje pieniędzy na nowe elektrownie” – zaznacza Boris Marcinkiewicz.

W pogoni za pieniędzmi
Teraz Komisja Europejska postanowiła przeznaczyć następną kwotę, nic więcej

– mówi Boris Marcinkiewicz. Twierdzi, że jest to czysty biznes. Według niego morska farma wiatrowa w Polsce na Morzu Bałtyckim powstaje za europejskie pieniądze, Polska nic nie inwestuje, ale otrzymuje miejsca pracy. A ponieważ prąd będzie pochodził z polskich elektrowni, Polska też na tym zarobi.

Obwód kaliningradzki jest gotowy do samodzielnej pracy

Ekspert przypomina, że ​​Wilno, zgodnie z wytycznymi Brukseli, prawnie zakazało importu energii elektrycznej z Białorusi w związku z budową białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu w pobliżu granicy z Litwą, co oznacza również przerwanie dostaw tranzytowych z Rosji.

Łotwa, Estonia i Finlandia nie spieszą się z bojkotem Białoruskiej Elektrowni Jądrowej. Przecież hipotetycznie Białoruś może łatwo wejść na wspólny rynek energetyczny Unii Europejskiej – ani Litwa, ani Polska, zgodnie z unijnymi przepisami, nie mogą utrudniać dostaw i tranzytu białoruskiej energii elektrycznej, jeśli Mińsk będzie chciał nią handlować na wolnym rynku, np. poprzez mechanizm wyspecjalizowanej giełdy energii Nord Pool.

Według Borisa Marcinkiewicza Rosja i Białoruś obejdą się bez BRELL. Położony w izolacji od głównego terytorium Rosji obwód kaliningradzki jest obecnie praktycznie niezależny od BRELL, działa autonomicznie. W 2018 roku w obwodzie uruchomiono kolejno 3 elektrownie gazowe. Aktualnie budowa czwartej rezerwowej elektrowni węgla zmierza do finału, dzięki czemu bezpieczeństwo energetyczne obwodu zostanie w pełni zapewnione.

Czy kraje bałtyckie są gotowe do opuszczenia BRELL? Jaka będzie ich droga do niezależności energetycznej? Te pytania pozostają otwarte

– podsumował Boris Marcinkiewicz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Niemcy: Rezygnacja z Nord Stream 2 wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne kraju?
Rewolucja energetyczna i wielki potencjał Śląska: premier Morawiecki o porozumieniu ws. górnictwa
Rosja używa „broni energetycznej”? MSZ komentuje
Tagi:
Bałtyk, Białoruś, Litwa, Polska, energia elektryczna, zielona energia, ciemna energia, energia wiatru, energetyka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz