06:45 31 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
212535
Subskrybuj nas na

„Ta wizyta niczym się nie różni od ostatnich trzech dekad relacji polsko-ukraińskich. Po prostu będzie wiele obietnic, ale bardzo mało realizacji” – mówi polski polityk i historyk dr Andrzej Zapałowski.

W dniach 12-13 października z oficjalną wizytą na Ukrainie przebywał prezydent Andrzej Duda. Do Warszawy wrócił późnym wieczorem: jego obecność w Kijowie 14 października, kiedy odbywa się tam tradycyjny marsz UPA, mogłaby niejednoznacznie zostać odebrana przez Polaków.

Podczas pobytu na Ukrainie prezydenci postanowili pominąć, takie historyczne punkty zapalne między Polską a Ukrainą, jak kwestia OUN-UPA. „Na dzień dzisiejszy kwestia pamięci historycznej, jako sprawa polityczna, została zdjęta z agendy całkowicie” – podkreślił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas wspólnego wywiadu z polskim prezydentem. Andrzej Duda nie zareagował, podkreślił m.in., że Bykownia to miejsce „gdzie także ludobójczego mordu dokonano na obywatelach Ukrainy”. Fakt, że prezydent Polski złożył kwiaty pod pomnikiem Hołodomoru, Niebiańskiej Sotni i polskich oficerów w Bykowni dość wyraźnie zarysowuje historyczną narrację, jaką oficjalna Polska zamierza promować na Ukrainie.

Natomiast dokładnie sprecyzowane zostało stanowisko obu krajów wobec Rosji. Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski podpisali wspólną deklarację, w której jednocześnie potępili Związek Radziecki i Federację Rosyjską, wezwali m.in. do zakończenia „nielegalnej okupacji” Krymu i agresji w Donbasie.

Syndrom niewolnika

„To nie jest tworzeniem dobra, które promieniuje, z którego mogą potem korzystać jeszcze inni sąsiedzi” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem historyk i publicysta Adam Śmiech.

„To jest wszystko robione z ostrzem antyrosyjskim. Żeby uderzyć w Rosję. Jest to niestety syndrom niewolniczy naszych środowisk rusofobicznych, z którego nie mogą się wyzwolić.

Syndrom niewolnika dziewiętnastowiecznego, który był pod zaborem rosyjskim i pragnie cały czas uderzyć w dawnego Pana, żeby zrobić mu na złość. Nieważne, czy nam to coś przyniesie.

Ważne w tej chwili jest mieć satysfakcję, że uderzyliśmy w dawnego Pana. Taka jest ich mentalność. To jest straszne. Nie wiem, jak z tym walczyć, czy jest w ogóle jakaś możliwość. Po prostu powinniśmy liczyć na nowe pokolenia, pozbawione haseł nienawiści, agresji itd.”- mówi Adam Śmiech.

Sprawa Krymu zamknięta. Donbas w rękach Mińskich porozumień

Zdaniem publicysty polscy politycy jak by zupełnie nie rozumieli, na czym polega polityka międzynarodowa. Ile razy można eksploatować ten sam argument o cały czas trwającej nowej agresji rosyjskiej?

„Z mojego punktu widzenia, sprawa Krymu jest zamknięta. Rosja nie mogła ze względów strategicznych, własnego bezpieczeństwa dopuścić do tego, żeby NATO postawiło na Krymie rakiety, ewentualnie z głowicami atomowymi. To było niemożliwe. Z kolei uważa, że kwestia Donbasu powinna być rozwiązana w ramach porozumień Mińskich.

Polska jest państwem narodowym. Jest państwem Polaków. Polska zapomniała, co to znaczy mieć, jak przed wojną, 30 proc. ludności niepolskiej, jak ogromne problemy w związku z tym miała.

Ukraina ma ten problem. Strona polska popiera stanowisko ukraińskie, które nie daje możliwości żadnego kompromisu. To oczywiście żadnej przyszłości nie wróży” – dodaje Adam Śmiech.

Poufny deal w sektorze energetycznym Ukrainy

W czasie otwarcia polsko-ukraińskiego forum biznesowego w Odessie Wołodymyr Zełenski wezwał polski biznes do aktywniejszego inwestowania w ukraińską gospodarkę i udziału w procesie prywatyzacji.

W przededniu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) i ukraiński Fundusz Mienia Państwowego podpisały w Kijowie umowę o zachowaniu poufności.

Podkreślono, że umowa umożliwi spółce ewentualny udział w procesie prywatyzacji ukraińskiego sektora energetycznego. Jak podało PGNiG, porozumienie zobowiązuje polską spółkę do zachowania w poufności przekazywanych jej wrażliwych informacji dotyczących ukraińskich aktywów państwowych przeznaczonych do prywatyzacji.

Zdaniem polityka i historyka, dr. hab. Andrzeja Zapałowskiego „tajemniczość jest tylko tajemniczością przed społeczeństwami”.

To jest po prostu takie zaklinanie rzeczywistości. Moim zdaniem, tajemniczość na tym szczeblu jest tylko tajemniczością przed społeczeństwami, a nie przed służbami specjalnymi większości państw – powiedział dr Zapałowski w rozmowie ze Sputnikiem.

Adam Śmiech zastanawia się również skąd państwowa firma PGNiG ma pieniądze na prywatyzację energetyki ukraińskiej? Jego zdaniem pandemia koronawirusa spowodowała dramatyczną sytuację gospodarczą. Przede wszystkim polskich firm rodzinnych, małych i średnich.

Flagi DRL
© Sputnik . Mikhail Voskresenskiy
„Nie mówi się głośno o rosnącym długu publicznym i tych wszystkich obciążeniach związanych z rozdawnictwem pieniędzy przez PiS. To teraz trzeba pokazać jakiś sukces! Jeżeli nawet nie będzie faktycznego sukcesu, to zazwyczaj eksponuje się jakieś hasło - tak jak tutaj. Jasne, że z budżetu państwa, który jest ogromnie obciążony, ma ogromny deficyt. Biorąc pod uwagę stan Ukrainy, jej sytuację wewnętrzną, nad którą rząd i pan Zełenski po prostu nie panują, wpuszcza się ludzi z zewnątrz, kapitał międzynarodowy, który chce majątek przejąć” – mówi Adam Śmiech.

Na czym polega słabość polskiej koncepcji Trójmorza?

Podczas forum w Odessie podpisano także list intencyjny dotyczący współpracy portów w Gdańsku i Odessie. Celem ma być stworzenie nowego, intermodalnego korytarza transportowego, łączącego Bałtyk z Morzem Czarnym. Sygnatariusze dokumentu zamierzają do 31 grudnia br. powołać Zespół Roboczy ds. Korytarza Transportowego Gdańsk – Morze Czarne.

Od niedawna Polska postrzega siebie jako centrum przyszłej konfederacji wschodnioeuropejskiej „Trójmorze” lub „Międzymorze”, rozciągającej się od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk. Pomysł ten jest aktywnie promowany w NATO jako strefa buforowa oddzielająca Federację Rosyjską od Europy Zachodniej.

Zdaniem Adama Śmiecha z realizacji inicjatywy Trójmorza nic nie będzie, dlatego że większość krajów, leżących na terenie tego trójkąta, nie jest zainteresowana, przede wszystkim, aspektem polityczno-militarnym tej inicjatywy i konfliktowałaby wszystkie kraje w regionie z Rosją i ze Wschodem, co wpływa na aspekt gospodarczy. Przykładem mogą służyć Węgry - partner, który ma bardzo dużo istotnych, fundamentalnych dla tego kraju umów z Rosją w kwestiach ekonomicznych i energetycznych.  

„Słabość polskiej koncepcji Trójmorza polega też na tym, że strona polska uważa, że musi stanąć na czele tego związku państw, nie pytając innych współuczestników o to, czy chcą tego przywództwa, czy nie. To oczywiście nie sprzyja przyjaznej sytuacji, niechętnej tworzeniu konfliktów w tym regionie. Przy okazji Polska chciałaby z tego uzyskać jakieś korzyści ekonomiczne. Między innymi, jest to kwestia prywatyzacji energetyki ukraińskiej z udziałem PGNiG” – stwierdził Adam Śmiech.

Deklaracje w dużym stopniu mało realne

„Wiele obietnic, ale bardzo mało realizacji” – tak ocenia wyniki wizyty Andrzeja Dudy na Ukrainie dr Andrzej Zapałowski

„Jeżeli chodzi o całą wizytę, nie przywiązuję jakiejś szczególnej uwagi co do efektu tego, co się stanie. Powiem tak: ta wizyta niczym się nie różni od ostatnich trzech dekad relacji polsko-ukraińskich, po prostu będzie wiele, można powiedzieć, obietnic, ale bardzo mało realizacji. Rzeczywiście, to są tylko deklaracje, w dużym stopniu mało realne. Jeżeli dojdzie do implementacji, czy wdrażania tych kwestii gospodarczych, w ogóle kwestii NATO i Unii Europejskiej, to jest po prostu sfera życzeń bardzo daleko posunięta” – powiedział na zakończenie - dr Andrzej Zapałowski.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska ratuje Nord Stream 2
Polska wolna od Covida? – wideo
Białoruski opozycjonista Siergiej Dylewski wyjechał do Polski
Krzyże morowe staną w polskich parafiach? Kościół wzywa do żarliwej modlitwy „na czas zarazy”
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz