22:00 03 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Protesty w Polsce i za granicą po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji (110)
17468
Subskrybuj nas na

Przedstawicielki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet nie zamierzają się poddawać. Obiecują „blokady” w poniedziałek i „łańcuch solidarności” w środę w miejscowościach, gdzie „władza dusi protest”. Dużo pracy ma też grupa aktywistek działających na rzecz dostępu do aborcji „Aborcyjny Dream Team”.

Dzwoni do nich jeszcze więcej osób, którym już powiedziano, że nie zostaną przyjęte w szpitalach. 

Naprawdę takim największym pozytywnym skutkiem tych protestów i tej reakcji społecznej jest to, że numer telefoniczny „Aborcji bez granic” jest po prostu wszędzie – na murach, kościołach, chodnikach, samochodach, transparentach, wszyscy teraz znają ten numer. Był on pokazany nawet w Sejmie. I to jest super

– mówi w rozmowie ze Sputnikiem Karolina Więckiewicz z grupy aktywistek „Aborcyjny Dream Team”.

W ramach inicjatywy „Aborcja bez granic” dziewczyny informują i przeprowadzają aborcje kobietom z Polski, gdzie zabieg ten jest niedostępny. Płacą także za wyjazdy do klinik, m.in. w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, pomagają z lekami poronnymi.

Wyrok faktycznie jest już przez szpitale wykonywany

Jak wyjaśnia Karolina Więckiewicz, w dni protestów w Polsce dzwoni do nich jeszcze więcej osób, które miały mieć aborcje eugeniczne już za chwilę, jednak Trybunał Konstytucyjny uznał je za niezgodne z Konstytucją.

Zostały wypisane ze szpitala, bądź po prostu powiedziano im, że nie zostaną przyjęte, że ten zabieg jest odwołany. Dzwonią do nas, ponieważ muszą wyjechać za granicę bardzo szybko. Mówiąc wprost, nie ma znaczenia, kiedy opublikują ten wyrok. On jest faktycznie już przez szpitale wykonywany

Strajk Kobiet. Protesty ws. zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej
© AP Photo / Czarek Sokolowski
– uważa Karolina Więckiewicz.

Jej zdaniem na protesty ludzie przychodzą z bardzo różnych powodów i z bardzo różnymi postulatami.

„Ja jestem za wolnością aborcji. 96 proc. aborcji jest wykonywanych w pierwszym trymestrze z powodu tego, że kobiety nie chcą być w ciąży. Te osoby nie mogą iść do szpitala i nigdy nie mogły – od 1993 roku (chodzi o ustawę z 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – red.).

Oni sobie radzą inaczej – zamawiają tabletki, wyjeżdżają na aborcję za granicę. I teraz dołączą do nich kolejne przynajmniej tysiące osób rocznie, które wcześniej wykonywały ten zabieg (aborcję eugeniczną) w szpitalu

– mówi rozmówczyni Sputnika. 

PiS nie przyszedł w „idealną” rzeczywistość 

Karolina Więckiewicz nie wie, jaka będzie dynamika tych protestów, bo ona „bardzo szybko się zmienia”. 

Tydzień temu jeszcze chodziło o aborcję, teraz mam wrażenie, że już chodzi tylko o to, żeby wyrazić swój sprzeciw wobec tego rządu. W jakimś sensie różne osoby rządzą strajkiem i trudno powiedzieć, kiedy zdecydują: „Ok, już się nastrajkowało”. Być może, kiedy na polecenie rządu wkroczy wojsko

– mówi aktywistka. 

Uważa również, że skoncentrowanie się podczas protestów na obecnie rządzących, to tylko jedna strona medalu i niepełna prawda, o której powinno usłyszeć dużo więcej ludzi.

„W tym politycy lewicowi, którzy podpisali konkordat w latach 90., wprowadzili religię do szkół. I sprawili, żeby dzieci w podstawówkach oglądały „Niemy krzyk” jako film przedstawiający „prawdę” o aborcji. To są ci politycy, którzy przyjęli ustawę, a następnie Kodeks Karny, który kryminalizuje aborcję. Później nastąpiła era Platformy Obywatelskiej, która przez 8 lat w sprawie aborcji nie zrobiła nic, nie złożyła żadnego projektu, nie interesowała się kompletnie, jak wygląda kwestia aborcji w polskich szpitalach. Więc to nie jest tak, że przyszedł PiS w naszą „idealną” rzeczywistość i nagle nam wszystko zabiera. On przyszedł i robi to, co robi, dlatego że może to robić” – wyjaśnia Karolina Więckiewicz. 

Czy wzrośnie liczba podziemnych aborcji?

Według niej rząd nie ma nawet już szans, żeby pójść na ustępstwa, przecież „nie może powiedzieć, że nie uznaje wyroku Trybunału Konstytucyjnego”.

„Mogą zmienić ustawę. Mogą powiedzieć, że z powodu wad neonatalnych, poważnych wad rozwojowych, będzie można przerwać ciążę, ale z powodu wad genetycznych to nie można, no i jest taka pozycja ze strony prezydenta” – dodaje aktywistka.

Jednocześnie nie wierzy w to, że jeśli nie będzie ustępstw ze strony rządu, wzrośnie liczba podziemnych aborcji.

Nie sądzę, żeby naprawdę lekarze, którzy potrafią robić aborcje zdecydowali się na to, żeby robić je poza szpitalem, w prywatnych gabinetach, kiedy jest drugi trymestr i muszą nie tylko przeprowadzić zabieg, ale też jest płód i trzeba coś z nim zrobić. Takie aborcje wykonują tylko w szpitalach. Aborcje chirurgiczne w tych prywatnych gabinetach to jest rzadkość. Kobiety będą wyjeżdżać na aborcję za granicę

– uważa Karolina Więckiewicz. 

„Policja tylko udaje, że ochrania demonstrację”

Mówiąc o piątkowych wydarzeniach, które zebrały w Warszawie 100 tys. protestujących, rozmówczyni Sputnika nie ukrywa swoich emocji. 

„Odbyło się coś niezwykłego. W ramach tych protestów zorganizowałyśmy grupowy aborcyjny coming out, żeby kobiety mogły publicznie powiedzieć o swoim doświadczeniu, że „miałam aborcję”. To było niesamowite. Niestety, wydarzenie nie mogło się odbyć do końca, ponieważ zostałyśmy zaatakowane przez naziolstwo –pojawił się gaz i petarda rzucona w nasza stronę. Na szczęście, wsparła nas grupa antyfaszystowska. To też pokazuje dynamikę tych protestów – że są osoby, które protestują i inne – czyli rząd, policja, grupy nacjonalistyczne.

To pokazuje, jak bardzo nie można liczyć na wiele, bo policja tylko udaje, że ochrania demonstrację. Policja skupia się na chronieniu domu Jarosława Kaczyńskiego, a nie osób, które demonstrują. To jednak jest pokojowa demonstracja, nawet jeżeli antyrządowa. Bo Konstytucja mówi nam, że mamy prawo się zgromadzać i demonstrować. I to, że premier odniósł się do koronawirusa, nam tego prawa nie zabiera” - uważa Karolina Więckiewicz.

Dodaje, że nic nie wie na temat ultimatum ze strony Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, które wysunęły jego przedstawicielki: „macie czas do środy”.

Nie chcę oceniać tej strategii. My się skupiamy na tym, żeby osoba, która chce zrobić aborcję otrzymała informacje, żeby się nie bała. Bierzemy na siebie ten ciężar i tak już dużo mamy bieżącej pracy

– wyjaśnia Karolina Więckiewicz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Protesty w Polsce i za granicą po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji (110)

Zobacz również:

„Naziole z gazem i płonącymi racami”: kolejny dzień protestów po orzeczeniu TK ws. aborcji
Andrzej Duda wystąpił o zmianę przepisów ws. aborcji
Sondaż: Większość Polaków popiera protesty ws. aborcji
Tagi:
konstytucja, Sejm RP, Strajk Kobiet, PiS, kobiety, protesty, Trybunał Konstytucyjny, aborcja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz