20:54 02 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
342
Subskrybuj nas na

Francja od kilkudziesięciu lat jest „celem” terrorystów, głównie islamistów. Teraz dodano do tego konfrontację z Turcją i wyłoniła się prawdziwie „wybuchowa mieszanka”.

Kiedy w lutym 2006 roku zapłonęły duńskie flagi (po tym, jak największa gazeta w kraju, "Jyllands-Posten", zdecydowała się na publicystyczny eksperyment i opublikowała karykatury Proroka Mahometa), na całym świecie wybuchła dyskusja. Co jest ważniejsze: wolność słowa czy uczucia religijne? W 2020 roku musimy przyznać, że w tej debacie nie osiągnięto znaczącego postępu, a lista ataków terrorystycznych związanych z tym tematem znacznie się wydłużyła. Niedawno została uzupełniona o zabójstwo francuskiego nauczyciela historii Samuela Pati, który pokazał na lekcji karykatury francuskiego magazynu satyrycznego, którego redakcja padła ofiarą krwawego zamachu terrorystycznego. Chciał porozmawiać ze swoimi uczniami na temat wolności słowa.

To zabójstwo dotknęło społeczeństwo francuskie być może nawet bardziej niż pandemia i kwarantanna. Prezydent Emmanuel Macron podczas ceremonii żałobnej dał jasno do zrozumienia: „To jest atak na Republikę”.

Macron wie, że cieszy się poparciem większości Francuzów, kiedy nieustannie przypomina o wartościach republikańskich, które były sercem rewolucji francuskiej z 1789 roku. Francja jest zaangażowana w ochronę tradycji świeckich. Jednak laicyzm, czyli wyraźny rozdział polityki i religii, ustalony w ustawach od 1905 roku, jest cechą szczególną Francji. Tę funkcję „wyeksportowała” do innych regionów świata.

Francja i sojusz z Imperium Osmańskim

Republika Turcji, założona w 1923 roku przez Kemala Ataturka, stała się również krajem, który umocnił laicyzm zarówno na poziomie legislacyjnym, jak i w polityce publicznej. To prawdziwa ironia losu: te dwa kraje pokłóciły się teraz ze sobą. Po dojściu do władzy narodowo-religijnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju na czele z Recepem Tayyipem Erdoganem nastąpiła fundamentalna zmiana w polityce, prawie i społeczeństwie. Pierwszym krokiem w tym kierunku była reforma konstytucyjna, w wyniku której kraj został przekształcony w republikę prezydencką. Prezydent Erdogan od prawie 15 lat konsekwentnie stawia na ochronę muzułmanów na całym świecie, na przykład diaspory tureckiej w Europie, której zaszczepia, że są spadkobiercami słynnych Osmanów, a nie dziećmi imigrantów zarobkowych. To samo dotyczy tematu „palestyńskiego”. Aktywne wsparcie Bractwa Muzułmańskiego ściśle łączy Turcję z zamożnym emiratem Kataru, ale jednocześnie prowokuje głęboką przepaść między nią a Arabią Saudyjską czy Egiptem. Z kolei Francja w minionych dziesięcioleciach również polegała na bliskich relacjach z Katarem (przede wszystkim chodziło o dostawy broni). Teraz Turcja wzywa do bojkotu francuskich towarów, a dotyczy to w szczególności supermarketów w Katarze.

W XVII i XVIII wieku istniał ścisły sojusz pomiędzy Francją a Osmanami. Wspólnym wrogiem było wówczas imperium Habsburgów. Turcy byli wspierani przez Burbonów podczas oblężenia Wiednia. Wiedeń prowadził wojnę na dwóch frontach naraz - na wschodzie przeciwko przeważającym wojskom osmańskim i na zachodzie przeciwko Francuzom. Wygnany z Paryża książę Eugeniusz Sabaudzki dokonał prawdziwego militarnego cudu - poradził sobie w obu tych konfliktach.

Podobne konflikty - ale inne rozwiązania

Jeśli Paryż po ostrych werbalnych atakach Erdogana odwołał swojego ambasadora z Ankary, to najwyraźniej można powiedzieć, że stosunki dwustronne osiągnęły „dno”. Macron bronił antyislamskich karykatur, a Erdogan w odpowiedzi doradził mu, aby „skonsultował się z psychiatrą”. Takie ataki słowne są niegodne i trudne do wytłumaczenia, ale jeśli sprowadzimy dyplomację do pewnego wzoru matematycznego, to wyglądałoby to następująco: dyplomacja = dialog i to za wszelką cenę. Kiedy ambasador Rosji w Turcji Andriej Karłow został zamordowany w grudniu 2016 roku przez swojego tureckiego ochroniarza, który jednocześnie krzyczał: „Allahu Akbar” - Moskwa nie przerywała stosunków dyplomatycznych z Ankarą.

Jest to bardzo znacząca różnica w radzeniu sobie z niezwykle złożonym dossier. A jeśli w tej chwili pomiędzy Paryżem a Ankarą panują emocje i każda ze stron upiera się przy swojej dawnej roli zgodnie z własną suwerenną polityką, a Morze Śródziemne, jak 400 lat temu, pozostaje areną zaciekłej dyskusji, to okazuje się, że coś się dzieje nie tak.

Francja i Turcja znajdują się na trudnym kursie zderzenia, czy to w Libii, czy w Syrii, a teraz do tej listy dodano Górski Karabach. Być może ta konfrontacja jest tak zaciekła także dlatego, że w kontekście historycznym widać symetrię samooceny każdej ze stron: Francja uważa, że rewolucja 1789 roku potwierdziła uniwersalność pewnych wartości. Trójca „wolności, równości i braterstwa” była niewątpliwie hasłem wszystkich kolejnych rewolucji. Ale świat się zmienił, nie tylko przez ostatnie 300 lat, ale także przez ostatnie 30 lat. Po przeciwnej stronie jest Turcja, gdzie kalifowie są duchowymi przywódcami muzułmańskiego świata sunnickiego od prawie 450 lat. Erdogan regularnie wyraża pretensje do roli przywódcy, ale istnieje również głęboka przepaść między arabskim światem muzułmańskim z jednej strony a muzułmańskim światem tureckim z drugiej. W końcu nikt nie zapomniał o stuleciach okupacji osmańskiej.

Szacunek dla siebie nawzajem

Paryż i Ankara powinny pogrzebać „topór wojenny” i zająć się rozwiązywaniem licznych konfliktów na drodze dyplomatycznej, uwzględniając wzajemne interesy. Turcja zaraz po brutalnym ataku terrorystycznym w kościele w Nicei złożyła Francji kondolencje. Turcję nawiedziło teraz niszczycielskie trzęsienie ziemi. Niech otrzyma oferty pomocy, czy to w postaci psów ratowniczych, czy w innej formie - i pozwoli władzom tureckim przyjąć tę pomoc. Wiemy, że takie gesty mogą pomóc w pokonywaniu wielu „barier”. Rzeczywiście, zamiast kontynuować konfrontację, strony powinny zmienić ton na wszystkich poziomach i okazywać sobie więcej szacunku - obie na tym skorzystałyby. Pandemia i jej tragiczne konsekwencje gospodarcze dotknęły nas wszystkich. Gdzieś ogłoszono lockdown, małe firmy walczą o przetrwanie - na pierwszym planie nie powinny znajdować się karykatury ani ślepa przemoc o podłożu religijnym. Wszystkie nasze społeczeństwa znajdują się pod ogromną presją, a prawa obywatelskie są wszędzie ograniczane. Zarówno dla Francji, jak i dla Turcji, teraz \nie powinna być najważniejsza przeszłość i dawna wielkość, ale coś innego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Potężne trzęsienie ziemi w Grecji i Turcji - foto, wideo
Trzęsienie ziemi w Turcji: 43 osoby nie żyją, prawie 900 rannych
Turcja i Grecja po potężnemu trzęsieniu ziemi
Premier Armenii: Turcja werbuje syryjskich najemników do walki w Karabachu
Tagi:
Turcja, Francja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz