19:17 04 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
11817
Subskrybuj nas na

Błędne i niewłaściwe jest obwinianie kapitalizmu o wszystkie problemy współczesnego świata i gospodarki - bezrobocie, kryzysy gospodarcze, problemy środowiskowe i nierówny podział bogactwa - mówi autor książki i ekonomista Thorsten Polleit w wywiadzie dla Sputnika.

Thorsten Polleit opowiada o swojej nowej książce „Antykapitalista”, która ukazała się w połowie października. Główny ekonomista największej niemieckiej firmy zajmującej się handlem metalami szlachetnymi – Degussa - poparł w niej swoją analizę faktami.

To, że społeczeństwo naprawdę żyje w kapitalizmie, „z mojego punktu widzenia jest błędną diagnozą” - zauważa ekonomista.

To, co jest krytykowane, nie jest nadużyciem kapitalizmu. Obawiam się, że to tłumienie kapitalizmu. Iluzoryczna krytyka kapitalizmu jest w istocie krytyką socjalizmu. To, co widzimy, to tak zwany interwencjonizm, kiedy państwo wyraźnie ingeruje w sferę gospodarczą i powoduje wielkie szkody – podkreśla Polleit.

Widać to nie tylko w toczących się dyskusjach na temat dalszych środków ograniczających, związanych z kwarantanną, ale także strukturalnie. „Ani po tej, ani po drugiej stronie Atlantyku nie mamy czystego kapitalizmu” – twierdzi ekonomista.

Co kryje się za „mentalnością antykapitalistyczną”?

Tak zwana postawa i mentalność antykapitalistyczna „jest wszechobecna i otacza ludzi każdego dnia pod różnymi postaciami - obrazami, tekstami i tonacjami” - pisze Polleit w swojej nowej książce. Koncepcja ta została wprowadzona przez amerykańsko-austriackiego ekonomistę i wybitnego przedstawiciela austriackiej szkoły teorii ekonomii Ludwiga von Misesa w 1956 r. „w jego (...) książce «Mentalność antykapitalistyczna» (The Anti-Capitalistic Mentality)”. Kapitalizm jest postrzegany jako coś niepożądanego, zagrażającego, obraz wroga. Obwinia się go o wszystkie możliwe problemy. Na marszach protestacyjnych ludzie niosą plakaty z hasłem „Kryzys to kapitalizm”.

Von Mises „był między innymi wybitnym krytykiem socjalizmu” - mówi ekonomista o jego pracy ekonomicznej i dziennikarskiej. „Pokazał, że socjalizm (w praktyce - red.) nie może działać. Pokazał, że długie wspólne życie społeczne i zbiorowe powinno toczyć się poza kapitalizmem”.

Mieszane formy kapitalizmu i socjalizmu są skazane na niepowodzenie

„Obserwujemy to dzisiaj w Ameryce Północnej, Ameryce Łacińskiej, Europie, w wielu częściach Azji - wszędzie jest interwencjonizm. Rozprzestrzenia się coraz aktywniej i charakteryzuje się tym, że państwo coraz aktywniej interweniuje na rynkach i w ten sposób stwarza problemy, za które następnie błędnie obwinia się kapitalizm”.

Krótka historia pieniądza

„Bardzo wyraźnie” uświadomił to sobie von Mises, pisał o tym w swoich wczesnych publikacjach, na przykład w książce z 1929 r. Na jego cześć powstał Instytut Ludwiga von Misesa w Alabamie. Polleit pisze, że był i jest w stałym kontakcie z pracującymi tam ekonomistami i analitykami, m.in. podczas pracy nad swoją nową książką.

Historycznie rzecz biorąc, rozwój krytykowany przez Polleite można było zaobserwować już w XIX wieku lub podczas „tworzenia i uprzemysłowienia Stanów Zjednoczonych Ameryki”. Dlatego ekonomista nazywa również państwo „terytorialnym przymusowym monopolem, z prawem do ostatecznej decyzji we wszystkich konfliktach (społecznych i ekonomicznych - red.). Należy tutaj zauważyć, że w dawnych czasach państwo to było znacznie mniejsze". Z biegiem czasu twór państwowy zyskiwał coraz więcej kompetencji i iluzorycznych zadań władz publicznych, krytykuje autor.

W ostatnich dziesięcioleciach państwo obejmowało coraz więcej sfer. Jest to widoczne we wszystkich nowoczesnych demokracjach na świecie. Ekonomista przestrzega przed tak zwanym „państwem maksymalnym”, które tylko namnaża istniejące problemy, zamiast je rozwiązywać.

„W pokojowy i wolny sposób odbywa się handel i zachodzi interakcja między ludźmi” - tak Polleit określa podstawy gospodarki i społeczeństwa.

„Za tym stoi obowiązkowy szacunek dla własności, etycznie akceptowalna norma własności, która istnieje w czystym kapitalizmie”. Zdaniem eksperta dzięki tej pozycji konflikty są rozwiązywane i wygładzane.

Kanclerz Schmidt mylił się co do „drapieżnego kapitalizmu”?

„Pojęcie drapieżnego kapitalizmu jest mylące” - komentuje Polleit zarówno w książce, jak i w wywiadzie wypowiedzi byłego kanclerza Niemiec Helmuta Schmidta (SPD). Były kanclerz wprowadził to pojęcie w ramach międzynarodowego kryzysu finansowego w latach 2008-2009. „W ten sposób próbował, opierając się na swoim antykapitalistycznym stanowisku, przełożyć przyczyny tego kryzysu na kapitalizm. Myślę, że wielu z pokorą to zaakceptowało. Ale w mojej książce staram się wyjaśnić, że jest to duży błąd z poważnymi konsekwencjami”.

Ponieważ faktycznie rzeczywistość wygląda tak:

„Międzynarodowy system finansowy oparty jest na państwowo-monopolistycznych pieniądzach. Państwa mają monopol na pieniądz, określają regulacje bankowe. Problemy, które nieustannie powodują te działania monetarne, nie mają nic wspólnego z kapitalizmem. W prawdziwym kapitalizmie nie ma banku centralnego. W kapitalizmie nie ma waluty monopolistycznej, w kapitalizmie nie ma banków obsługujących część rezerw. Istnieje wolność monetarna i konkurencja pieniężna. Między innymi starałem się to pokazać w swojej książce”.

Co autor powiedziałby Sahrze Wagenknecht?

Była przewodnicząca partii Die Linke w Bundestagu i ideologiczna inspiratorka nowoczesnego socjalizmu, Sahra Wagenknecht, znana jest z ostrej krytyki kapitalizmu. W swoich książkach i przemówieniach często krytykuje kapitalistyczne „status quo” - jak to nazywa. We wszystkich kryzysowych przejawach. W wywiadzie dla magazynu „Capital” w maju tego roku powiedziała, że „najlepsze dni kapitalizmu należą do przeszłości”. Dotychczas kapitalizm – jak podkreśliła - radził sobie ze wszystkimi swoimi kryzysami.

„Ale pytanie brzmi, - powiedziała polityk - czy kapitalizm w jego obecnej formie nadal można nazwać uczciwą gospodarką rynkową. (…) Na początek musimy stwierdzić, że kapitalizm przeżywał swoje najlepsze czasy, kiedy podlegał poważnym regulacjom rządowym: od lat pięćdziesiątych do osiemdziesiątych XX wieku. To wtedy poziom dobrobytu w świecie zachodnim wzrósł prawie dla wszystkich kategorii ludności i wtedy wyłoniła się duża klasa średnia. Ale to już przeszłość”.

Ekonomista i krytyk socjalizmu Polleit odpowiedział jej w następujący sposób:

„Próbowałbym pokazać, że socjalizm nie może działać. Ludwig von Mises ostatecznie wykazał metodami naukowymi, że socjalizmu nie można nazwać działającym ładem gospodarczym i społecznym”.

Ponadto ekspert rynku złota i autor książek podkreśla, że czysty kapitalizm nie istnieje. Ale to on mógłby zagwarantować produktywne i stabilne życie gospodarcze. „Ale widzimy państwo interwencjonistyczne nieustannie ingerujące w system wolnego rynku, prowokujące problemy i kryzysy”.

Wybór pieniędzy: złoto i srebro jako waluty naturalne

Okresowo pojawiające się kryzysy gospodarcze i nierówny podział bogactw to konsekwencje monopolu państwa na pieniądz - powtarza w rozmowie ze Sputnikiem krytykę obecnego systemu gospodarczego. Jednak tylko nieliczni (w tym wielu zawodowych ekonomistów) dostrzegają ten problem - podkreśla.

Oznacza to, że „zanika wartość pieniądza, a gospodarki krajów są przytłoczone długami. Przeciwieństwem jest wolny rynek pieniądza”. - Na początku brzmi to dziwnie – przyznaje ekspert. Ale historia walut sugeruje, że „kiedy ludzie mieli swobodę wyboru pieniędzy, dokonywali wyboru na korzyść metali szlachetnych: złota, srebra, czasem miedzi. To była norma dla polityki pieniężnej”. Ale państwo, przynajmniej po 1970 roku, zdobyło „pełną kontrolę” nad pieniądzem i jego produkcją.

Państwo „zniosło standard złota i zastąpiło go własnymi, niezabezpieczonymi papierowymi pieniędzmi. Zatem sytuacja w sferze walutowej, jaką znamy teraz, jest nienaturalna”. Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy jest to, że „podaż pieniądza w dowolnym momencie można zwiększyć za naciśnięciem jednego przycisku i to w nieograniczonych ilościach”. Dlatego autor od dawna opowiada się za wolną konkurencją walutową, za swobodną podażą pieniądza.

Jest przekonany, że ostatecznie o tym, co się będzie liczyć jako pieniądz, zadecyduje popyt na wolnym rynku, na którym będzie kilku operatorów oferujących walutę.

W niedawnym artykule dla magazynu „Focus”, a także w swoim biuletynie dla firmy Degussa, Polleit przytoczył kilka innych przykładów, dlaczego państwo z „własnymi pieniędzmi” i banki centralne nie poradziły sobie z sytuacją. Przede wszystkim dotyczy to świata zachodniego. Jednak pandemia koronawirusa zadziałała jako „katalizator” i przyspieszył negatywne procesy, które rozpoczęły się wiele lat temu. Jego zdaniem nadszedł czas na odnowę światowej gospodarki.

Wolna konkurencja walutowa to przyszłość?

Jego zdaniem przyszłość może wyglądać następująco: nikt, czyli ani jeden z uczestników procesów gospodarczych nie będzie zainteresowany złymi pieniędzmi, bo nikt nie potrzebuje np. niskiej jakości butów lub innych towarów niskiej jakości.

Z naukowego punktu widzenia wolna konkurencja walut jest „procesem odkrywczym: nie wiemy, jakie będą wyniki tej konkurencji. Ale znamy niektóre z podstawowych wymagań, które muszą spełniać dobre pieniądze. Na przykład, muszą być w pewnym deficycie, jednorodne (to znaczy mieć ten sam kształt i tę samą jakość); musi istnieć możliwość ich dzielenia, przechowywania i transportu. Pieniądze też muszą być trwałe. Być może wyjściowymi pieniędzmi mogłoby być złoto lub srebro. Ale wtedy ludzie nie płaciliby brzęczącymi monetami, ale prawdopodobnie pobieraliby specjalną aplikację na smartfony, mającą dostęp do ich rezerw fizycznego złota i srebra, i przelewaliby sobie nawzajem odpowiednie kwoty”.

Jak przewiduje Polleit, w przyszłości pojawi się „konkurencja walutowa”. I to ona „zadecyduje, co może stać się pieniądzem i jakie będą początkowe pieniądze”.

Mówiąc prościej, ludzie mogą dojść do wniosku, że metal szlachetny (np. złoto) byłby lepszym pieniądzem niż inne rodzaje pieniędzy. „Wtedy złoto stanie się ogólnie przyjętym środkiem wymiany”.

Podmioty gospodarcze, klienci i handlowcy mogliby następnie przechowywać swoje zasoby złota i srebra we własnych skarbcach lub na kontach jednego lub więcej operatorów. Jednocześnie różne pokwitowania - tak zwane „substytuty pieniądza” - w tym przypadku „potwierdzałyby posiadanie i przechowywanie określonej ilości fizycznego złota”. Można by je było wykorzystać do robienia zakupów lub inwestycji. „Wówczas konkurencja będzie odbywać się między tymi operatorami oferującymi substytuty pieniądza, ale pierwotne pieniądze - złoto - pozostaną nienaruszone. W tej sferze tylko najlepsi operatorzy przebiją się na sam szczyt”.

Prawdziwie wolny rynek pieniądza byłby możliwy tylko w takich warunkach „i zapewniam, że będzie on działał bez żadnych problemów” - podsumowuje autor.

Obecne państwo, ze swoim monopolem na pieniądze, ostatecznie służy jako „gwarancja dominacji, ale nie gwarancja dobrobytu swoich obywateli. Byłbym zadowolony, gdyby moja nowa książka o antykapitalizmie wzbogaciła dyskusję” - dodaje.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Odporne na kryzys i stabilne”: dlaczego nic nie zaszkodzi pozycji złota?
Jak to się stało, że banki „niechcący” nabiły cenę złotu
„Mój ojciec handlował ludźmi”: syn polskiego handlarza ludźmi opowiedział o działalności ojca
Tagi:
srebro, złoto, socjalizm, kapitalizm, pieniądze
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz