02:43 04 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
261
Subskrybuj nas na

Po rozmowie telefonicznej Joe Bidena z prezydentem Korei Południowej Mun Jae-inem południowokoreańskie media zdominowało określenie „filar Indo-Pacyfiku”.

Tym samym kandydat Partii Demokratycznej USA, który ogłosił swoje zwycięstwo w wyborach prezydenckich, zadecydował o miejscu Korei Południowej w zapewnianiu bezpieczeństwa i dobrobytu w tym makroregionie.

Określenie to nie jest nowe, co zaniepokoiło obserwatorów, skoro kluczowe miejsce w swojej strategii Indo-Pacyfiku przypisała Korei Południowej administracja Donalda Trumpa, która szczególnie nie ukrywała, że buduje nowy sojusz w celu powstrzymania Chin. Podobne sformułowania pojawiły się po ostatnich rozmowach ministrów spraw zagranicznych obu krajów w Waszyngtonie, co media zinterpretowały jako kontynuację przez Bidena polityki wciągania Seulu w konfrontację z Pekinem.

Kancelaria prezydenta Korei Południowej musiała nawet wydać specjalne sprostowanie, w którym podkreślono, że Biden wspomniał o regionie Indo-Pacyfiku wyłącznie w kontekście geograficznym i nie ma to nic wspólnego ze strategią obecnej administracji.

Nie było żadnej wzmianki o tworzeniu frontu antychińskiego i błędem byłoby zestawianie wypowiedzi prezydenta Mun Jae-ina o „pokoju na Półwyspie Koreańskim” ze skupieniem się Bidena na Chinach. Ponadto była to ich pierwsza rozmowa i niewłaściwe byłoby wyciąganie daleko idących wniosków z tego, co zostało powiedziane.

Jednak przed rozmową telefoniczną Joe Biden zdecydował się wziąć udział w amerykańskim Dniu Weterana w uroczystości upamiętniającej poległych żołnierzy w wojnie koreańskiej, podkreślając swoje zaangażowanie w sojusz wojskowy z Republiką Korei. To pierwsze publiczne wydarzenie z jego udziałem po wyborach. Było to szczególnie symboliczne w kontekście niedawnego oświadczenia Xi Jinpinga o wojnie jako „agresji amerykańskiego imperializmu”. Potrzeba wzmocnienia sojuszy w regionie Indo-Pacyfiku została podkreślona przez Bidena w rozmowie z premierami dwóch innych głównych sojuszników wojskowych USA - Japonii i Australii.

Jednak południowokoreańscy eksperci w rozmowie ze Sputnikiem nie są skłonni myśleć, że Stany Zjednoczone za rządów prezydenta Demokraty będą kontynuować twardy antychiński kurs w niezmienionej postaci.

„Trudno mi nawet uwierzyć, że Biden w rozmowie z prezydentem Mun Jae-inem wspomniał o strategii Indo-Pacyfiku, a nie, na przykład, taki termin jak «przywrócenie równowagi 2.0».

Biden oczywiście nadal będzie powstrzymywał Chiny, opierając się na sile, ale w przeciwieństwie do Trumpa kwestie dyplomacji i bezpieczeństwa będą rozwiązywane w drodze dialogu i narzędzi negocjacyjnych, takich jak dialog strategiczny i gospodarczy.

Oczywiste jest również, że będzie on dążył do przejęcia pozycji lidera i - w przeciwieństwie do Trumpa, który prowadził jednostronną politykę - dokona wyboru na korzyść metod stabilnego odstraszania za pośrednictwem instytucji międzynarodowych i wielostronnej dyplomacji” - powiedział Lee Hochhol, profesor Incheon National University, były przewodniczący Koreańskiego Towarzystwa Polityki Międzynarodowej.

W tym względzie można oczekiwać, że rozbieżności handlowe i inne zostaną rozwiązane za pośrednictwem Światowej Organizacji Handlu, paryskiego porozumienia klimatycznego, szczytu Azji Wschodniej, Forum Bezpieczeństwa Regionalnego i innych platform, na których Stany Zjednoczone mogą organizować zbiorową presję na Chiny. Jednocześnie nie będzie działań jednostronnych, takich jak żądania wyższych opłat za rozmieszczenie wojsk amerykańskich czy groźby ich wycofania.

„Jeśli Trump patrzył na sojusz amerykańsko-południowokoreański bardzo wąsko, z punktu widzenia korzyści i strat, dając bezwarunkowy priorytet własnym interesom, to Biden postrzega go jako sojusz wartości oparty na poszanowaniu norm międzynarodowych, praw człowieka i innych. Ale może się to także okazać uciążliwe dla Korei Południowej w promowaniu własnych inicjatyw, np. w kwestii zacieśniania stosunków z Koreą Północną.

Jeśli Biden dojdzie do władzy, może wezwać rząd Korei Południowej do zajęcia jasnego stanowiska w sprawie praw człowieka nie tylko w Korei Północnej, ale także w Hongkongu, Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur.

Dlatego z mojego punktu widzenia musimy teraz przygotować się na miękkie lądowanie w południowokoreańsko-chińskich stosunkach i zmniejszyć zależność handlową od Chin” – ocenił naukowiec.

Lee Chongchol, profesor nauk politycznych i dyplomacji na Soongsil University, również uważa, że jest mało prawdopodobne, aby Biden przejął strategię Indo-Pacyfiku w obecnej postaci.

Indie nie są nawet członkiem Wszechstronnego i Postępowego Porozumienia na rzecz Partnerstwa Transpacyficznego (CPTPP), które jest formą umowy handlowej na nieco wyższym poziomie. Dlatego promując CPTPP nie można jednocześnie realizować strategii Indo-Pacyfiku, nic w niej nie zmieniając – podkreślił Lee Chongchol.

Jego zdaniem 70% ekspertów zajmujących się kwestiami dyplomacji i bezpieczeństwa z większości krajów, w tym z Korei Południowej, uważa, że Trump po prostu nie spełniał światowych standardów, więc wraz z nadejściem Bidena świat powróci do starego porządku opartego na poszanowaniu zasad. Ale nie należy cieszyć się zawczasu.

„Trump był raczej grubiański, ale otwarcie reprezentował interesy Stanów Zjednoczonych. Biden z kolei nie może też nie mówić o interesach amerykańskich. Ale jednocześnie Stany Zjednoczone nie mają już siły, by stanąć na czele i przewodzić wartościom sojuszu. Jest wysoce prawdopodobne, że Biden z powodu wieku ograniczy się do jednej kadencji, a żeby uspokoić nastroje amerykańskiej opinii publicznej, która po protestach wyborczych będzie skrajnie podzielona, skupi się na polityce wewnętrznej. Jeśli Partii Demokratycznej nie uda się zawładnąć Senatem, to Bidenowi będą ciągle podstawiać nogę, a wówczas jego administracja raczej nie będzie w stanie zrealizować żadnych większych inicjatyw dyplomatycznych” - podkreślił naukowiec.

Odpowiadając na pytanie o perspektywy stosunków międzykoreańskich podczas prezydentury Bidena, Lee Chongchol zaznaczył, że rewizja polityki wobec KRLD zajmie nowej administracji co najmniej rok.

„W tym czasie dojdzie do jakiejś formy konfrontacji siłowej między Stanami Zjednoczonymi a Koreą Północną. Pjongjang, korzystając z (corocznych) marcowych ćwiczeń wojskowych w przyszłym roku lub z innego powodu, może nieco przekroczyć granicę. I wtedy Seul będzie miał szansę odegrać swoją rolę w zmniejszaniu napięć na Półwyspie Koreańskim - podsumował profesor.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Piątka dla zwierząt”. Duda zapowiada weto, Ardanowski apeluje
Deputowany Bundestagu o sankcjach z powodu Nawalnego: To „atak na Rosję”
WHO odradza podróżowanie podczas pandemii COVID-19
Tagi:
Korea Południowa, Joe Biden, Donald Trump, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz