18:29 28 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 172
Subskrybuj nas na

Wyrobiska pożwirowe to prawdziwa gratka dla każdego karpiarza, ze względu na zróżnicowane dno. Łagodniejsze zimy powodują że ryby są dłużej aktywne, a temperatura wody nawet o tej porze roku pozwala przedłużyć sezon karpiowy.

Dlaczego? Uważa się, że płytkie zbiorniki nagrzewają się bardzo szybko, ale równie szybko tracą temperaturę. Karpie o tej porze roku pływają tam coraz wolniej, zmienia się ich metabolizm. Czego nie można powiedzieć o głębokich wyrobiskach pożwirowych, które powstały na skutek wydobycia żwiru lub innego kruszywa. Ryby schodzą głębiej i dalej żerują, ponieważ w głębszych częściach zbiornika temperatura wody utrzymuje się na wyższym poziomie.

„Połów dużych ryb zdecydowanie zależy od pory roku. Im chłodniej, tym aktywniej duże ryby przygotowują się do zimy i chętniej pobierają pokarm. Innymi słowy, w chłodniejsze jesienne miesiące teoretycznie łatwiej złapać większą rybę” - wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem Krzysztof Rytych, właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” w gminie Szumowo w województwie podlaskim.

Wędkarstwo karpiowe trzeba propagować

Jak mówi karpiarz, pomysł założenia łowiska pojawił się w 2018 roku, chociaż wyrobiska pożwirowe w tej miejscowości cieszyły się popularnością wśród wędkarzy również i wcześniej.

Doszliśmy do wniosku, że trzeba założyć tutaj łowisko, żeby nie tylko zapewnić gościom komfortowe warunki do wędkowania, ale też propagować tu, na wschodniej stronie Polski, wędkarstwo karpiowe - mówi Krzysztof Rytych.
Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych
© Zdjęcie : www.MarcinKosnik.pl
Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych

Jak wyjaśnia, sam do końca nie wie, co pływa w tej wodzie.

„Powiem, że znam ją częściowo. Mamy około 12 hektarów wody - to nie jest tak strasznie dużo, ale nie jest mało. Tu są duże ryby, ale sporo mniejszych jest też. Od 12 lat, kiedy nikt nie kontrolował wędkujących, te wody były zarybiane mnóstwem ryb. Można nawet przypuszczać, że pływają u nas duże stare ryby” - uważa Krzysztof Rytych. 

Tym niemniej rozmówca Sputnika chętnie opowiada, w jakie rodzaje dużych ryb jest szczególnie bogate łowisko w Szumowie.

Oprócz leszcza jest tu praktycznie każda ryba, chociaż generalnie panuje karp. Jest też lin ładny, są duże sumy. Dla miłośników drapieżników to spore szczupaki. Poza tym są sandacze, okonie, bolenie

- wymienia wędkarz.

Rekordowe karpie są dużo ostrożniejsze

Według niego złapanie w tych wodach rekordowej wielkości karpi też jest możliwe.

Największy karp złowiony w tej wodzie ważył 23,6 kg. Czy jest większy, nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mniejsze oczywiście są. W tym roku największe złowione karpie były o wadze 23,6 kg i 21,8 kg, amur - 14 kg

- mówi Krzysztof Rytych.

Jego zdaniem najtrudniejsze w łowieniu dużych ryb jest wytropienie kilkukilogramowych okazów i postawienie zestawu na karpia w odpowiednim miejscu.

„Ja uważam, że to jest priorytet. Zdecydowanie ciężej jest wytropić duże ryby, bo są dużo ostrożniejsze, jeśli chodzi o pobieranie pokarmu nawet najlepszej jakości” - wyjaśnia rozmówca Sputnika.

Niech karp żyje dalej!

Wędkarze, którzy uprawiają karpiarstwo zawsze wypuszczają swój połów na wolność. Krzysztof Rytych i karpiarze na jego łowisku robią dokładnie to samo.

To jeden z warunków wędkowania czyli niepisany kodeks typowego karpiarza. Nie zabieramy i nie mordujemy ryb. Dajemy im szansę przeżyć, żebyśmy mogli porównać zdjęcia, zobaczyć, na ile ten karp urósł, ucieszyć się i polować na niego powtórnie. Niech żyje dalej!

- tłumaczy właściciel łowiska „Wiktoria”, który, co ciekawe, nie spożywa ryb zasadniczo: „Może to być filet ze sklepu, ale to bardzo rzadko”.

Jak dodaje, sam nigdy nie złowił dwa razy tej samej ryby, którą wcześniej wypuścił, chociaż na ten temat też ma coś do powiedzenia.

„Kiedyś złowiłem karpia o wadze 16 kg, który był chyba czymś uderzony, bo miał taki charakterystyczny dołek. Rok później koledze udało się złowić bardzo podobnego karpia o wadze już ponad 17 kg. Ryba urosła o jeden kilogram” - mówi Krzysztof Rytych.

Karpiarstwo łączy całą rodzinę

Zwraca uwagę też na to, że karpiarze mają specjalne środki dezynfekujące. Jeśli np. zobaczą ranę u ryby lub podejrzaną plamę, lepiej jest ją opatrzyć.

„Każdą rybę, którą złowimy, musimy bezpiecznie zdjąć z haczyka. Jeśli są jakieś rany (bo wiadomo, że podczas holu karpia z brzegu może on się poocierać, stracić łuskę), wskazane jest ich zdezynfekowanie, żeby ryby wracały do wody w dobrym stanie. A jeśli są jakieś zmiany na rybach, trzeba zgłaszać do właściciela łowiska” - wyjaśnia Krzysztof Rytych.

Na pytanie, czym jest dla niego wędkarstwo karpiowe, rozmówca Sputnika odpowiada bez wahania:

Spędzanie czasu na łonie natury, przebywanie nad samą wodą i tropienie ryby, to wszystko jest dla mnie najlepszym w wędkarstwie karpiowym. W moim hobby wspiera mnie żona, mój 10-letni syn też wędkuje i już ma swoje osobiste rekordy. Możliwość zebrania rodziny to dla mnie najlepsze, co może być

- uważa Krzysztof Rytych, właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria”.

  • Łowisko karpiowe „Wiktoria” w Szumowie
    Łowisko karpiowe „Wiktoria” w Szumowie
    © Zdjęcie : Krzysztof Rytych
  • Krzysztof Rytych z rodziną
    Krzysztof Rytych z rodziną
    © Zdjęcie : Krzysztof Rytych
  • Eryk Rytych
    Eryk Rytych
    © Zdjęcie : Krzysztof Rytych
  • Krzysztof Rytych z rodziną
    Krzysztof Rytych
    © Zdjęcie : Krzysztof Rytych
  • Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych
    Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych
    © Zdjęcie : Krzysztof Rytych
  • Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych
    Właściciel łowiska karpiowego „Wiktoria” Krzysztof Rytych
    © Zdjęcie : www.MarcinKosnik.pl
1 / 6
© Zdjęcie : Krzysztof Rytych
Łowisko karpiowe „Wiktoria” w Szumowie

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Ależ torpeda!” : Polka złowiła gigantyczną rybę na kulki z ananasa i whiskey - foto
„Złap, pocałuj, wypuść”: skąd w Kaliningradzie wzięły się 200-kilogramowe sumy i inne giganty
„Nazwiemy go Wołodia”: wędkarz z Kaliningradu znowu złapał karpia rekordzistę i jedzie do Polski
Tagi:
Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz