22:21 03 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
44602
Subskrybuj nas na

W latach 30. XX wieku studiował tu syn Stalina Wasilij, a wśród absolwentów lat powojennych ośmiu pilotów kosmonautów i twórcy drużyn akrobacyjnych „Striży” i „Russkije Witiazi”. 21 listopada legendarna Kaczyńska Wyższa Wojskowa Szkoła Lotnicza dla Pilotów obchodzi 110-lecie powstania.

Carska Rosja i Związek Radziecki

W drugiej połowie ubiegłego wieku „Kacza” (jak swoją alma mater nazywają absolwenci) była znana w całym Związku Radzieckim. 369 bohaterów Związku Radzieckiego i Rosji ukończyło słynną szkołę lotniczą. 13 pilotów bojowych otrzymało ten tytuł dwukrotnie, a marszałek lotnictwa Aleksander Pokryszkin - trzykrotnie (do tego czasu zaliczył 550 misji bojowych, brał udział w 137 bitwach powietrznych, osobiście zestrzelił 53 samoloty wroga).

Uczelnia, założona w 1910 roku, była czołowym dostawcą pilotów wojskowych dla floty powietrznej w okresie Imperium Rosyjskiego. Wiążą się z nią losy 117 Kawalerów Orderu św. Jerzego, w tym ośmiu pełnych Kawalerów Orderu św. Jerzego Cesarskiego Lotnictwa.

W 1998 roku Kaczyńska Wyższa Wojskowa Szkoła Lotnicza dla Pilotów, która w różnych okresach mieściła się w takich radzieckich (a potem rosyjskich) miastach jak Sewastopol, Kacza, Krasnyj Kut, Stalingrad (dzisiejszy Wołgograd), została zamknięta i rozwiązana.

Piloci wojskowi (w Rosji nazywani „sokołami” za przewagę, jaką mają nad przeciwnikiem w powietrzu), którzy przeszli szkolenie w „Kaczy”, wspominają ten czas ze szczególnym ciepłem. Na ten temat Sputnik porozmawiał z jednym z absolwentów legendarnej szkoły, byłym naczelnikiem sztabu związku taktycznego sił powietrznych, wykładowcą na wydziale lotnictwa (w latach 1980-1991) Akademii Wojskowej im. Michaiła Frunzego 84-letnim Anatolijem Niekrasowem, który umiejętności lotnicze doskonalił w szkole w latach 1957-1959.

Anatolij Niekrasow
© Zdjęcie : Anatolij Niekrasow
Anatolij Niekrasow

„Kacza” nie miała sobie równych nigdzie na świecie

To, że przez cały okres radziecki szkoła była uważana za elitarną, można łatwo wytłumaczyć.

„Nie było odpowiednika „Kaczy ”nie tylko w Związku Radzieckim, ale w ogóle nigdzie na świecie. Była to najstarsza szkoła z imponującym doświadczeniem w szkoleniu pilotów wojskowych, gromadzonym przez dziesięciolecia.

Znakomita kadra instruktorów, która przeszła przez Wielką Wojnę Ojczyźnianą, zaawansowana flota samolotów, rozwinięta sieć szkoleń i lotnisk w obwodzie stalingradzkim z nawierzchniami nieutwardzonymi i sztucznymi - wszystko to sprawiło, że szkolenie pilotów było kompleksowe i wyjątkowe - jest przekonany Anatolij Niekrasow.

Według rozmówcy Sputnika, jego ojciec, inżynier lotniczy, zaszczepił w nim zamiłowanie do lotnictwa, toteż on sam nie miał problemów z przyjęciem do szkoły lotniczej.

„W 10 klasie uczyłem się już w aeroklubie na Uralu, gdzie mieszkaliśmy. Tam nie tylko przeszedłem kurs teoretyczny, ale także na samolotach Po-2 (lub U-2) - tzw. nocnych bombowcach, na których w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej pracował kobiecy pułk - wylatałem 50 godzin. Następnie ukończyłem wstępną szkołę dla pilotów na samolotach treningowych Jak-18 - wylatałem kolejne 50 godzin, a łącznie to już 100 godzin. A potem mogłem „automatycznie” iść do Kaczyńskiej Wyższej Wojskowej Szkoły Lotniczej, chociaż mogłem wybrać każdą”- wyjaśnia Anatolij Niekrasow.

Zimna wojna nie wpłynęła na proces edukacyjny

Według niego, w późnych latach 50. (wówczas „Kacza” mieściła się w Stalingradzie), na które przypadł okres nauki rozmówcy Sputnika, na szczególną uwagę zasługiwała flota lotnicza szkoły.

„Wsadzono nas do radzieckiego myśliwca treningowego Jak-11, samolotu „przejściowego”- od szkoleniowego do bojowego. Gdyby Związek Radziecki miał takie w czasie wojny, byłoby bardzo dobrze. Maszyny te rozwijały prędkość do 700 km/h i umożliwiały wykonywanie wszystkich najtrudniejszych akrobacji. A potem lataliśmy na MiG-15 (klasyfikacja NATO: Fagot - red.) - myśliwcach odrzutowych. A w tym czasie kadeci innych szkół latali tylko na czechosłowackim szkolnym samolocie odrzutowym Aero L-29 Delfin (według klasyfikacji NATO: Maya - red.)”- wspomina Anatolij Niekrasow.

Anatolij Niekrasow, 1957 rok
© Zdjęcie : Anatolij Niekrasow
Anatolij Niekrasow, 1957 rok

Chociaż rozmówca Sputnika opanowywał umiejętności pilota wojskowego w okresie tzw. zimnej wojny, to według niego nie wpłynęło to w żaden sposób na proces edukacyjny.

Ten aspekt nie znalazł odzwierciedlenia w naszym przygotowaniu i osobistym podejściu do tego, co się dzieje. Bo po co to nam, kadetom? Musieliśmy nauczyć się latać, obsługiwać sprzęt wojskowy. Do opanowania akrobacji, w tym wielu różnych figur, takich jak „zakręty”, „beczki”, „pętle”.

Uczono nas nawet „korkociągu” (niekontrolowany obrót samolotu - w przypadku utraty prędkości samolot wychodzi spod kontroli i zaczyna się obracać wokół osi pionowej). Musieliśmy też chodzić na poligony, poćwiczyć strzelanie, bombardowanie” - wyjaśnia Anatolij Niekrasow.

Nawiasem mówiąc, podczas gdy inne szkoły lotnicze w ZSRR szkoliły kadetów dla krajów obozu socjalistycznego, nie było to praktykowane w „Kaczy”.

„Najwyraźniej obecność tam zagranicznych przedstawicieli została uznana za bezcelową” - przypuszcza jej absolwent.

Wasilij Stalin czasami pozwalał sobie na zbyt wiele

Kadeci lat 50. wiedzieli, że mury szkoły pamiętają wielu znanych absolwentów. Tutaj, na przykład, studiowało trzech synów Anastasa Mikojana, przyszły Bohater Związku Radzieckiego Timur Frunze, syn Józefa Stalina - Wasilij.

„Wielu przyszłych dowódców lotnictwa - wielkich wodzów - ukończyło tę szkołę. Nauczyciele opowiadali nam o synu Stalina, ale jakoś nie stawiali go za przykład - po prostu powiedzieli, że ukończył naszą szkołę, a następnie brał udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. My oczywiście przyjęliśmy to entuzjastycznie.

Wasilij dobrze się uczył, ale naturalnie, jako syn Stalina, czasami pozwalał sobie na zbyt wiele: na przykład mógł opuścić szkołę bez pozwolenia - mówi Anatolij Niekrasow.

Dlaczego dziewczyny kochają pilotów?

Według rozmówcy Sputnika, moralny charakter kadetów szkolnych był dokładnie monitorowany.

„Każdej grupie uczniów przydzielono, jak go nazywaliśmy, „tatę” - starszego oficera, który zajmował się nadzorem i pracą wychowawczą, gdy mieszkaliśmy w koszarach. W zasadzie nigdzie nas nie puszczali. Mogliśmy wychodzić tylko w sobotę lub niedzielę, a nawet wtedy tylko do godziny 23. Wprawdzie, bardzo często chodziliśmy na tańce do dziewcząt, jeśli była impreza w jakimś instytucie lub technikum i byliśmy zaproszeni. Ale nazwano to „wyjściem zbiorowym” - wspomina Anatolij Niekrasow.

W tym czasie (jak i teraz) dziewczętom podobali się piloci, a kadeci byli tego doskonale świadomi. Rozmówca Sputnika nie widzi w tym nic dziwnego.

Dziewczęta zawsze przychylnie traktowały tę kategorię żołnierzy. Myślę, że takie podejście miało podstawy, ponieważ do lotnictwa wybiera się osoby o doskonałym zdrowiu i morale (co oznacza, że to może być wiarygodny partner). A zawód pilota zawsze będzie heroiczny, choć to trochę dumnie brzmi.

Bo nawet dla pilota z ogromnym doświadczeniem każdy lot jest jak nowy. To próba człowieka - zauważa Anatolij Niekrasow.

Dziewczętom podobali się piloci (Anatolij Niekrasow drugi po lewej stronie)
© Zdjęcie : Anatolij Niekrasow
Dziewczętom podobali się piloci (Anatolij Niekrasow drugi po lewej stronie)

Lotnictwo nie jest potrzebne - pociski zadecydują o wszystkim

Ciekawostką jest fakt, że ówcześni absolwenci uczelni otrzymywali dyplom pilota technika. A teraz uczniowie rosyjskich szkół lotniczych otrzymują dyplom pilota inżyniera. Według Niekrasowa pilot technik posiadał dużą wiedzę.

„Kiedy ukończyłem studia, miałem 250 godzin nalotu (uczyliśmy się przez trzy lata). Jeśli weźmiemy system szkolenia pilotów zaraz po rozpadzie ZSRR, to latali 40-50 godzin rocznie. I dopiero teraz osiągnęliśmy poziom 100-150 godzin” - opowiada absolwent „Kaczy”.

Nie ukrywa, że po ukończeniu studiów młodzi piloci z bólem przyjęli oświadczenie Nikity Chruszczowa, pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego KPZR (1953-1964), że lotnictwo nie jest potrzebne - pociski zadecydują o wszystkim.

W rzeczywistości zniszczył nasz los. Nas, młodych pilotów, zaczęli „przeganiać”, chociaż „starzy” pozostali. Ja i mój pułk podlegaliśmy temu rozproszeniu.

Następnie, wykonując różne zadania, przez kilka lat latałem samolotami transportowymi - Jak-12 (według klasyfikacji NATO: Creek) i Jak-14. Ale nie uważam tego za wielką zasługę, bo po samolotach bojowych oczywiście łatwiej było na nich latać. Przede wszystkim trzeba było nie zostać bez pracy - wyjaśnia Anatolij Niekrasow. - Potem wylądowałem w Lotniczej Akademii Wojskowej im. J. Gagarina w Monino (obwód moskiewski). Po ukończeniu studiów nie byłem już pilotem, ale kierownikiem. Najpierw szefem sztabu pułku lotniczego, potem starszym oficerem armii lotniczej, a następnie szefem sztabu dywizji lotniczej, gdzie miałem pod swoją kontrolą trzy pułki - mówi Anatolij Niekrasow.

Weterani „Kaczy” chcieli reaktywacji szkoły

Następnie rozmówca Sputnika przez dziesięć lat wykładał w Akademii Wojskowej im. Michaiła Frunzego w Moskwie - „kuźni wojskowych”, jak sam nazywa tę uczelnię.

Uczyłem przedmiotu „Bojowe wykorzystanie lotnictwa w interesie sił lądowych” na wydziale lotnictwa, gdzie było - uwaga - 12 bohaterów Związku Radzieckiego! - mówi Anatolij Niekrasow.

Rozwiązanie Kaczyńskiej Wyższej Wojskowej Szkoły Lotniczej dla Pilotów w 1998 roku rozmówca Sputnika nazywa „nie tylko wielkim błędem, ale zbrodnią na szczeblu państwowym, przez którą lotnictwo rosyjskie wiele straciło”.

Faktem jest, że w tym czasie postanowiono zmniejszyć liczbę pilotów wojskowych potrzebnych w kraju, a tym samym wojskowych szkół lotniczych. Następnie decydowano, którą szkołę rozwiązać - Kaczyńską czy Armawirską (na południu Rosji, na terytorium Krasnodaru). Podjęto decyzję o rozwiązaniu Kaczyńskiej Wyższej Wojskowej Szkoły Lotniczej dla Pilotów, ponieważ Wołgograd jest większy niż Armawir, a zwolnionej kadrze szkoły będzie łatwiej znaleźć pracę w cywilnych instytucjach.

„Weterani „Kaczy” zaapelowali nawet do kierownictwa Ministerstwa Obrony Rosji i władz kraju z prośbą o przywrócenie szkoły, ale nic to nie zmieniło” - opowiedział Anatolij Niekrasow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rynki, nieużytki i NATO: Jak kraje bałtyckie zadysponowały dziedzictwem wojskowym ZSRR
Wszystkie rosyjskie myśliwce MiG-29 wróciły do służby w Polsce
„Czerwoni” znowu w kosmosie. Co (prawdopodobnie) potrafi nowy chiński statek kosmiczny?
Do kogo należał samolot, który cudem uniknął zestrzelenia w Syrii?
Tagi:
Rosja, pilot, lotnictwo
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz