07:32 14 Kwiecień 2021
Opinie
Krótki link
Autor
3241
Subskrybuj nas na

„Wszystkie karty Platforma Obywatelska już miała, wszystkie zbierała, wszystkimi już zagrała. Trudno zakładać, że nagle zagra rewelacyjnego wista, skoro od dawna gra tylko w durnia. Po prostu nie ma innej możliwości. Oni w inną partię grać nie umieją” – uważa politolog Konrad Rękas.

Deklaracja Ideowa ma się stać punktem wyjścia do nowej Platformy Borysa Budki. Specjalna grupa robocza przygotowuje dokument, który ma się stać fundamentem działań partii i punktem odniesienia do kolejnych inicjatyw.

19 lat temu Deklaracja składała się z pięciu punktów: „Polityka w służbie człowieka”, „Fundament wartości”, „Platforma – ruch otwarty”, „Uwolnić energię Polaków” oraz „Być Polakiem w Zjednoczonej Europie”.

Przewodniczący PO Borys Budka był pomysłodawcą liftingu Platformy. Liftingu w sensie ideowym i światopoglądowym. Dokument ma być drogowskazem nie tylko dla wyborców, ale też samych działaczy partii, którzy w ostatnim czasie mogli czuć się zagubieni mnogością i niespójnością kolejnych komunikatów.

Znany polski analityk polityczny i dziennikarz Konrad Rękas odpowiada na pytania komentatora agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

— Platforma Obywatelska przygotowuje Deklarację Ideową, która ma być gotowa w połowie stycznia. Partia istnieje w Polsce od 20 lat i chce zidentyfikować się na nowo? Co Pan o tym myśli?

— Jest to imponujący refleks, godny Platformy Obywatelskiej, żeby zorientować się na swoje okrągłe 20-te urodziny – PO będzie obchodziła je 21 stycznia 2021 r. – że nie ma tożsamości. To duże osiągnięcie, bo 20 lat oznacza, że Platforma jest główną partią polityczną w Polsce, a formatu i tożsamości nie posiada, i teraz ją musi szukać. Kto znajdzie pierwszy, ten ma powiedzieć: „Znalazłem! Mam!”

Co jednak ciekawe: faktem też jest, że taka Platforma bez ideowości wyraźnie wyborcom do tej pory odpowiadała.

Co więcej, też własnym działaczom, którzy dzięki temu mogli być jednocześnie lewicowo-prawicowi, konserwatywno-liberalno-socjalni, europejsko-postępowo-chrześcijańscy. To jest doskonały wariant na sukces polityki, zwłaszcza, że polityki polskiej. Okazało się, że jest to sukces na miarę 20-lecia. Oczywiście, złościwości złościwościami, ale też nie sposób się dziwić Platformie i jej liderom, że czują się troszkę skrępowani, kiedy ktoś zaczyna czytać dokumenty programowe i ideowe, chociaż „ideowość i Platforma” w jednym zdaniu brzmi śmiesznie.

Konrad Rękas
© Zdjęcie : Facebook
Konrad Rękas

Jak się czyta dokumenty ideowe i programowe Platformy, które powstały 20 lat temu, to może coś Jaś uczy. Bo gdyby ktoś, powiedzmy, wstał z czystą kartą mózgową, i dano mu przeczytać te dokumenty i odpowiedzieć, do której partii obecnie działającej w Polsce one pasują, to, myślę, zgadywałby tak gdzieś między partią Janusza Korwina–Mikkego a PiS–em – gdzieś w tych okolicach. Albo Porozumieniem Gowina, coś w tym guście.

Platforma chce się dookreślić. Ma inne zdjęcie, niż naprawdę wygląda. I musi dopracować tożsamość do wyglądu.

— Platformie zarzucany jest brak wyrazistości. Ale najważniejszy, wydaje się, problem polega na tym, że nie ma tam osobowości i nie ma barwnych, prawdziwych liderów politycznych. No, kto?

— Nie może mieć osobowości partia bez osobowości. To jest oczywiste.

Borys Budka to kandydat na przeczekanie PiS-u.

Nie było kogo wybrać, a Budka był wymyślony jako jeden z tych posłów–krzykaczy Platformy, który będzie się pchać w Sejmie i cienkim tym falsetem krzyczeć na bis. Który miał właśnie krzyczeć kiedyś pod szyldem KOD-u, teraz pod szyldem Strajku kobiet na ulicach, aby nie dawać zapomnieć o Platformie. Nikt nigdy nie traktował go i nie będzie traktował jako lidera, który mógłby kiedykolwiek razem z Platformą powrócić do władzy.

Jeśli to kiedykolwiek nastąpi, co byłoby, oczywiście, nieszczęściem dla Polski. Bo będzie znowu tak: duzi chłopcy siądą i rozstrzygną, kto tam ciągle jeszcze z Platformą związany tymi dużymi pieniędzmi, będzie zarządzał. Do tego się wszystko sprowadza. Taka partia, jak Platforma Obywatelska, po prostu rządzić musi, bo inaczej usycha bez pieniędzy, bez kontaktów z biznesem, bez tego wszystkiego, co nazywa się korupcją polityczną. I stąd ruchy tego typu: piszemy nowy program, czy nową Deklarację Ideową. To jest odcięcie się od tej dawnej tradycji Platformy jako drugiej nogi tworu, nazwanego PiS-em. Kto dzisiaj pamięta, że Platforma i PiS były partiami, które powstały równolegle i miały się uzupełniać: PiS miał zapewniać wizję partii porządku politycznego, a Platforma wizję porządku gospodarczego.

W takiej formule w 2005 r. szły do Sejmu, gdzie miały utworzyć wspólny rząd, i dopiero wówczas potężne wyniki przede wszystkim Samoobrony, udowodniły im, że jeśli Platforma z PiS-em stworzą rząd w 2005 r., to następna fala protestu społecznego wymiecie i Kaczyńskiego, i Tuska. Dlatego podzielili się wtedy na władzę i opozycję. Raz ja będę rządzić, a ty będziesz krzyczeć, a raz odwrotnie. I tak trwa to już od 15 lat.

Ten system się dopóki co sprawdza, dopóki nie powstanie taka siła, która odsunie od władzy i PiS, i Platformę. Co prędzej czy później będzie musiało nastąpić, choćby z powodu tego, że i Jarosław Kaczyński nie jest wieczny, i Donald Tusk jest dość daleko. Nie ma Platformy bez Donalda Tuska, nie ma PiS-u bez Jarosława Kaczyńskiego.

— Naprawdę, Platforma Obywatelska musi być przy korycie, żeby coś dzielić. A jeżeli oni nie są przy władzy, to jak można coś zrobić? Pamięta Pan takie hasło wyborcze PO: żeby żyło się lepiej... wszystkim?

— Platforma zawsze była bliska ludzi, tylko pytanie brzmi: których ludzi? Z jak wysokim stanem konta? I to był zawsze problem Platformy.

Jak widzą stojący piękny wieżowiec: „Kurczę, jaki piękny wieżowiec, jakby go tutaj sprzedać Cześkowi, żeby wziął połowę z tego, podzielił się z Cześkiem, przesunął na Kajmany, kupił sobie akcje, resztę wsadził w brylanty i wtedy można uciekać za granicę razem z doktorem Kulczykiem”. To jest Platforma dzisiejsza. I to jest sposób myślenia Platformy. Albo żerować jako biurokracja, albo ukraść i sprzedać.

To jest system oligarchów, szwagrów, zięciów, dzielili się majątkiem państwowym, rozkradali wszyscy wszystko. Prywatne znaczyło państwowe, państwowe znaczyło partyjne, partyjne znaczyło prywatne.

To jest kwintesencją, istotą tego systemu. A reszta to są ci, którzy żerują na urzędach, na generowaniu kosztów, i to jest PiS, w tej skali również.

Oczywiście, ludziom się może wydawać dzisiaj w Polsce, że istnieje wyjście, będzie coś nowego. Tylko, że odkąd? System bardzo pilnuje, żeby wszystko, co nowe, zakładali starzy ludzie. Po to Platforma wygenerowała Palikota, żeby zagospodarować jedną falę buntu społecznego. Platforma ma kryzys tożsamości co dziesięć lat. I to wszystko powoduje, że nikt już jej nie lubi, ale też nie ma żadnego powodu, żeby miała przestać istnieć. Nie ma sensu być, a jest za duża, by wypaść.

Grzegorz Schetyna
© AFP 2021 / Michal Cizek
Jeśli powstanie ruch pana Hołowni, bo istnieje tylko medialnie, też tylko po to, żeby ten sam układ ludzki, ten sam układ finansowy przede wszystkim, przetrwał. Jeśli będzie trzeba, to ta Platforma zostanie ruchem pana Hołowni, a jeśli będzie trzeba, to cały ruch pana Hołowni zostanie Platformą Obywatelską.

W związku z tym widzimy coraz większe rozczarowanie wyborców polskich. Nie ma żadnej propozycji innej. Polscy wyborcy nie mają alternatywy. Nie bardzo wiedzą, czym zastąpić całą skompromitowaną klasę polityczną. Albo przestają głosować w ogóle, albo wybierają pierwszego z rzędu, którego nie kojarzą.

— Czy dobrze zrozumiałem, że ruch pana Szymona Hołowni generalnie nie jest takim dużym zagrożeniem dla Platformy Obywatelskiej? 

— Ja bym to raczej nazwał formacjami komplementarnymi. Oczywiście, następują przepływy elektoratu między tymi formacjami. Rzeczywiście, partiom politycznym spada, ale wszystkim spada równie. I nikomu nie rośnie. W niektórych sondażach wyskakuje w górę nieco Polska 2050 pana Hołowni. Ale wydaje mi się, że to głos protestu. Ludzie nie chcą głosować ani na PiS, ani na Platformę, ani na PSL, a mówią sobie: dobrze, ja im pokażę. O, tu są jacyś nowi, to tutaj postawię krzyżyk.

Trudno mówić o moralnym poparciu, kiedy ruch pana Szymona Hołowni nie istnieje, nie ma programu, nie ma realnych kadr, są tylko różne „niedobitki” z innych partii, jacyś dziwni biznesmeni. I realnie mamy do czynienia z kryzysem wszystkich partii politycznych w Polsce i całego zaufania.

— Platforma deklaruje, że ona po prostu szuka w tej chwili swojej tożsamości. Być może, jednak, da się coś zrobić? Być może, dajmy szansę Platformie Obywatelskiej?

— Jako ugrupowanie, prawda, „młode”, „niedoświadczone”, które nigdy jeszcze nie rządziło, po którym nie wiemy, czego się spodziewać? Niech spróbują. Nie, nie żartujmy! Wszystkie karty już Platforma Obywatelska miała, wszystkie zbierała, wszystkimi już zagrała.

W związku z tym trudno by zakładać, że nagle zagra rewelacyjnego wista, skoro od dawna gra tylko w durnia. Po prostu nie ma innej możliwości. Oni w inną partię grać nie umieją. Rzeczy się zmieniają, to jest kwestia zmian na świecie.

Ja myślę, że Platforma Obywatelska wychodzi z założenia, że zmienia się wektor w Waszyngtonie. To znaczy, że wraca opcja demokratów. Czyli opcja globalizmu, opcja proliberalna, korporacyjna, opcja stawiająca bardziej na Unię Europejską, niż na jej rozwalenie, tak, jak to robiła to ekipa Donalda Trumpa...

— I Platforma widzi w tym szansę?

— Myślę, że Platforma Obywateska widzi szansę, że będzie następną formacją zaufania amerykańskiego w Polsce.

I w tym wszystkim widzi rywalizację z PiS-em o to, kto jest bardziej antyrosyjski. Teraz słuchamy debat, związanych z wyjętym z kapelusza postulatem Polexitu, czyli wystąpienia Polski z Unii Europejskiej. Sam postulat jest, oczywiście słuszny, natomiast uzasadnienie go przez polityków jest żenujące, prawie idiotycznie.

Od kiedy słuchamy tej dyskusji, to obie partie, i PiS, i Platforma, w kontekście dyskusji Unii Europejskiej atakują się głównie za jedno: kto większą radość sprawia prezydentowi Putinowi? Platforma twierdzi, że PiS rozwala Europę na polecenie Putina, a PiS twierdzi, że Platforma jest partią europejsko-niemieckich interesów w Polsce, też na polecenie Putina. Okazuje się, że Putin rządzi i PiS-em, i Platformą!

Więc, teraz obie formacje wykonują wyścig: kto pocałuje prezydenta Bidena w rękę pierwszy? W „Potopie” Bogusław Radziwiłł mówił Kmicicowi, że wszyscy tylko lecą całować pana Piegłasiewicza w rękę. No, i pan Piegłasiewicz – Biden zostaje królem świata po objęciu urzędu. Teraz ścigają się do pana Piegłasiewicza – Bidena, żeby pocałować go w rękę i powiedzieć: „My jesteśmy fajniejsi, nas zrób swoimi kierownikami, brygadzistami w Polsce, i my Ci załatwimy, co tam będziesz chciał”.

PiS mówi: „My jesteśmy bardziej antyrosyjscy”. PO mówi: „My też antyrosyjscy, tylko jesteśmy podobniejsi do Ciebie, tacy fajni, liberalni”. O tym cała dyskusja polityczna w Polsce. Dowcip polega na tym, że nową tożsamoścą PO będzie Biden, tylko tożsamoścą PiS-u też będzie Biden.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Platforma nie proponuje nic oprócz odsunięcia PiS-u i straszenia Rosją”
ETPC przyjął pozew Swiridowa przeciwko polskim władzom
„Platforma kradnie, PiS nie lubię”: Na kogo zagłosują Polacy? (wideo)
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Nieoficjalnie: Platforma Obywatelska ma nowego szefa
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Tagi:
Grzegorz Schetyna, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Gowin, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), Donald Tusk, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, ABW, Szymon Hołownia, Borys Budka, PiS, partia polityczna, Platforma Obywatelska, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz