Opinie
Krótki link
686
Subskrybuj nas na

Pomimo podejmowanych przez kraje europejskie prób ograniczenia roli energetyki jądrowej, media donoszą o nowych projektach w tej sferze. Do 2043 roku w rejonie Bełchatowa powstanie elektrownia jądrowa. Miejsce i datę powstania pierwszej polskiej elektrowni atomowej podał w środę na portalach społecznościowych Antoni Macierewicz.

10 września Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie aktualizacji wieloletniego programu rządowego „Program Polskiej Energetyki Jądrowej”, którego celem jest budowa i uruchomienie elektrowni atomowych.

Dzięki naszym staraniom rząd podjął uchwałę, że do 2043 powstanie bełchatowska elektrownia jądrowa, która zapewni stabilność w regionie i zatrudnienie!

- napisał w środę były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz na Twitterze.

​W celu rozwoju Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz cywilnego przemysłu jądrowego w październiku Polska zawarła międzyrządową umowę o współpracy z USA. W ciągu 18 miesięcy ma powstać specjalny raport, na podstawie którego polski rząd ma podjąć decyzję o wyborze partnera do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej.

Nie ma wątpliwości, że partner będzie zza oceanu. Warto jednak przypomnieć, że w 1992 roku zamknięto projekt elektrowni jądrowej „Żarnowiec”, który był realizowany w oparciu o radzieckie technologie i był prawie w 60% gotowy.

Podobną sytuację można zaobserwować w sąsiednich Czechach, gdzie rząd w czerwcu ubiegłego roku podjął decyzję o rozpoczęciu realizacji projektu budowy nowego bloku w elektrowni atomowej „Dukovany”. Nowy blok energetyczny zostanie zastąpiony jednym z czterech istniejących, które powstały w latach 1985-1987 z pomocą ZSRR.

Na początku 2018 roku zamiar wzięcia udziału w przetargu ogłosiły amerykański koncern Westinghouse, rosyjski państwowy koncern Rosatom, chińska China General Nuclear Power, francuski EDF, południowokoreański KHNP oraz francusko-japońska spółka joint venture Mitsubishi Atmea.

27 kwietnia czeski rząd, jak informowały wcześniej lokalne media, zatwierdził tajny dokument, na podstawie którego rosyjskie i chińskie firmy mogą zostać wykluczone z przetargu na budowę nowego bloku energetycznego w elektrowni atomowej „Dukovany”.

Przewiduje, że do dokończenia budowy stacji nie można dopuścić firm, które zdaniem strony czeskiej stanowią strategiczne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. W tym przypadku mowa o firmach z Federacji Rosyjskiej i Chin.

Minister spraw zagranicznych Czech Tomáš Petříček w środę także wypowiedział się przeciwko dopuszczaniu firm z Rosji i Chin do udziału w przetargu na budowę nowego bloku w elektrowni atomowej „Dukovany”, poinformowała gazeta Mlada fronta DNES.

„Moim zdaniem wykluczenie [z przetargu ze względów narodowego] bezpieczeństwa powinno nastąpić. Moim zdaniem powinno to nastąpić na początku procesu wyboru wykonawcy [do budowy] elektrowni atomowej lub nowych bloków elektrowni we [wsi] Dukovany” - powiedział polityk.

Sputnik rozmawiał na ten temat z Michaiłem Łysenką, doradcą Centrum Energetyki i Bezpieczeństwa, byłym dyrektorem Departamentu Współpracy Międzynarodowej Rosatomu.

- W raporcie rocznym Służba Bezpieczeństwa i Informacji (czeski kontrwywiad) rekomendowała niedopuszczanie firm z Rosji i Chin do przetargu na budowę bloku w Dukovanach. Co Pańskim zdaniem oznaczałoby wykluczenie dwóch kandydatów z przetargu na budowę nowego bloku w Dukovanach?

- Wszystkie te raporty mają charakter czysto polityczny. Argumentują, że ze względów bezpieczeństwa Rosja nie może zostać dopuszczona. A gdzie, pokażcie mi, na jakich przykładach były jakieś przypadki, w których rosyjskie elektrownie atomowe okazały się niebezpieczne? Rosyjskie technologie jądrowe należą do najbardziej zaawansowanych, zaawansowanych technologicznie i bezpiecznych. Nie dopuszczą nas do udziału - cóż, to będzie ich problem, to będzie ich strata.

- Czeski wywiad twierdzi, że ukończenie przez Rosatom budowy elektrowni atomowej „Dukovany” postawi Czechy w pozycji zakładników Rosji. Czy w blokach energetycznych jest coś, co można wykorzystać do szantażu?

- Widzicie, co za prymitywny język propagandy publicznej - „zakładnicy”. A jak się będzie to „zakładnictwo” przejawiać? Budujemy bloki atomowe w kilkudziesięciu krajach, prowadzimy konkretne prace lub projekty.

Elektrownia jądrowa powstaje na różnych warunkach. W tym przypadku, jak rozumiem, jeśli będzie przetarg, to zadanie polegać będzie na zbudowaniu elektrowni jądrowej pod klucz i przekazaniu jej władzom lokalnym, które będą obsługiwać ją na kredyt lub w ramach innych zobowiązań finansowych. Więc nie mówimy tutaj o żadnym „zakładniku”. Elektrownie jądrowe to projekty czysto komercyjne, drogie i charakteryzujące się długą żywotnością.

I jeszcze raz powtarzam, są przekazywane krajom do eksploatacji pod klucz.

- Czy blok energetyczny wykonany przez Rosatom będzie serwisowany przez czeskich specjalistów?

- Oczywiście. Otrzymają odpowiednie przeszkolenie. Ale wszystko będzie zależało od warunków, na jakich to wszystko się buduje. Ale zgodnie z naszą praktyką 90% elektrowni jądrowych, które budujemy lub budowaliśmy pod klucz, przekazaliśmy władzom lokalnym, lokalnym specjalistom, a oni sami działają, zajmują się ich konserwacją, sami będą likwidować.

- Podczas wizyty w Czechach sekretarz stanu USA Mike Pompeo próbował lobbować na rzecz interesów Westinghouse i wykluczyć Rosatom z przetargu. Czy ten przykład nieuczciwej konkurencji wskazuje, że Amerykanie boją się konkurencji z Rosją?

- Administracja USA robi wszystko, aby wykluczyć rosyjskie technologie, które są bardziej zaawansowane, niż amerykańskie i stanowią dla nich konkurencję. Weźmy jako przykład Nord Stream. Cóż za szaleńczy wysiłek polityczny, aby zatrzymać ten projekt! Oto przykład nieuczciwej konkurencji. Tak samo jest z przemysłem jądrowym.

- Dlaczego projekt „Dukovany” jest tak upolityczniony w Czechach?

- To nie projekt jest upolityczniony. Takie jest upolitycznione stanowisko czeskich władz, które zajmują antyrosyjskie stanowisko, szczere, twarde, publiczne. Nie byłoby tego, nie byłoby żadnego upolitycznienia projektu.

To jest projekt komercyjny. Kraj potrzebuje elektrowni atomowej. Na przykład Białoruś. Nie ma prawie ropy, prawie nie ma gazu, w kraju praktycznie nie ma surowców energetycznych. Postawili więc sobie narodowe zadanie - zbudować elektrownię atomową. Zwrócili się do Rosji.

Rosja zbudowała, teraz pierwszy blok zostanie im przekazany i włączony do łańcucha technologicznego i energetycznego. Czy jest to opłacalne dla Białorusi? Pewnie. Jest to duży projekt strategiczny i energetyczny na najbliższe lata, ale ma charakter czysto komercyjny.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Elektrownia atomowa w Polsce: Macierewicz zdradza szczegóły
Tagi:
Nord Stream-2, Rosatom, stosunki dyplomatyczne, stosunki międzynarodowe, Białoruś, Polska, Mateusz Morawiecki, energetyka, elektrownia atomowa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz