Opinie
Krótki link
Autor
11486
Subskrybuj nas na

Opinia zwykłych ludzi wydaje się znacznie ciekawsza, żywa i bardziej obiektywna niż rozmowy z politykami, politologami i ekspertami, którzy „odpracowują” swoje pensje i promują „właściwy” punkt widzenia. Redakcja Sputnik Polska kontynuuje cykl w oparciu o słynną dewizę „Bliżej ludzi, bliżej ludzkich spraw”.

Zastrzegamy od razu, że  nie chcemy konkurować z TVN, która - delikatnie mówiąc - nie jest dla nas żadnym autorytetem.

Komentator agencji Sputnik Polska Leonid Swiridow postanowił porozmawiać o życiu z obywatelką Polski, osobą absolutnie niezależną. Zadzwonił do pani Agnieszki Baranowskiej, z którą znają się od 15 lat, czego zresztą nie ukrywają. Ale gdy tylko rozmowa zeszła na aktualną historię, okazało się, że jest to sprawa absolutnie polityczna.

W internecie trafiłam na postulat, że po zakończeniu Strajków Kobiet wszystkie plakaty powinny być gdzieś zeskładowane, w jakimś archiwum muzealnym

— mówi Agnieszka Baranowska, obywatelka Polski. Pani Agnieszka podkreśla, że „w ten sposób tworzy się historię. Uważam, że to nie jest głupi pomysł”.

— Dzwonię z Moskwy i pytam: jak żyje się w Warszawie, czy raczej pod Warszawą, bo mieszkasz pod Warszawą, w Markach, zdaje się…

— W Kobyłce.

— No tak, i co tam u was? Macie już śnieg?

— Boję się, że śniegu się nie doczekamy, tak samo jak zeszłej zimy. Dzieci uczą się zdalnie, więc po lekacjach chętnie by sobie pośmigały na sankach, ale póki co - marne szanse. Nastawiamy się raczej na to, że święta znowu będą bezśnieżne i ten klimat bożonarodzeniowy nie będzie filmowy...

Kościół Najświętszego Zbawiciela w Warszawie
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
A oprócz tego? Tak specjalnie - poza polityką, oczywiście, bo nasi rządzący nie ustają w próbach zapewnienia nam codziennej rozrywki - nic specjalnie nie słychać. W Warszawie krąży jakiś dwudniowy wirus, który objawia się gorączką i bólem mięśni. Taki trochę grypowy, ale przechodzi po dwóch dniach. Więc my go wszyscy, poza córką, przeszliśmy i paru znajomych również. Dziś już jestem zdrowa. Poza tym straciłam pracę.

— To taki prezent przed Bożym Narodzeniem od pracodawcy?

— Tak, tylko nie wiem, czy mam go traktować jako bożonarodzeniowy cud czy jako rózgę. A tak na poważnie, wypowiedzenie dostałam 30 października, a więc w dniu, kiedy odbywał się największy do tej pory protest przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Mój mąż - jak już dowiedział się o tym fakcie - śmiał się i mówił: „O rany, jak pójdziesz teraz na ten protest, to tam będzie niezła rozróba”. Rozróba, niestety, była, ale nie ja byłam jej inicjatorką.

— Aha, to pytanie kolejne, rozumiem, że popierasz Strajk Kobiet. Byłaś tam osobiście, manifestowałaś, chodziłaś z plakatem, czy coś krzyczałaś?

— Tak, uczestniczyłam aktywnie i popieram całym sercem. Transparent też miałam. I maskę z błyskawicą.

Skoro mowa o plakatach, to muszę powiedzieć, że nawet się nie spodziewałam, że w naszym narodzie drzemią takie pokłady kreatywności. Niektóre z haseł to autentycznie literacki majstersztyk.

Warto tu podkreślić, że są również odniesienia do literatury rosyjskiej, na przykład do „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa. Hasło „Annuszka już rozlała olej” jest chyba jednym z symboli Strajku Kobiet.

Niektórzy się śmieją, że stale zamawiają pizzę, żeby mieć kartony na plakaty. Jest na nich mnóstwo ciekawych haseł, odnoszących się nie tylko do literatury, ale też do polityki czy społeczeństwa. Niektóre poważne, inne wulgarne, ale mnóstwo z inteligentym dowcipem.

Gdzieś w internecie trafiłam na postulat, że po zakończeniu Strajków Kobiet wszystkie plakaty powinny być gdzieś zeskładowane, na przykład w jakimś archiwum muzealnym. W ten sposób tworzy się historię. Uważam, że to nie jest głupi pomysł.

— Czy oglądasz Polską Telewizję publiczną TVP?

— Od lat mi się nie zdarzyło. (śmieje się)

— A dlaczego z takim uśmiechem, z takim troszkę…

— Sarkazmem? Ja generalnie mało oglądam telewizji. A twoje pytanie dotyczy raczej kanałów informacyjnych, tak?

— ...bo TVP - to jest publiczna telewizja, za pieniążki podatników.

— No, tak. Wiadomości nie oglądam.

— Nie lubisz pani Danuty Holeckiej?

— Uwielbiam. Jest moim autorytetem niezależnego dziennikarstwa (śmieje się).

A zupełnie serio, rzeczywiście, miałam może z rok temu jakiś przebłysk, żeby obejrzeć sobie właśnie Wiadomości TVP i skonfrontować je z innymi kanałami informacyjnymi, z Wydarzeniami Polsatu i Faktami TVN-u. Nie twierdzę, że są one obiektywne, ale w przypadku Wiadomości TVP, mam wrażenie, że oglądam alternatywną rzeczywistość.

Więc, nie, nie oglądam, nie chcę się denerwować. Wolę pogrzebać w odmętach internetu.

— Czy kupujesz polskie gazety, czasopisma, czytasz je? Czy tylko w Internecie?

— Czytam „Politykę”, a ostatnio, w związku z tym, że poprosiłeś mnie o kupno Newsweeka, to przekartkowałam je. Nie czytałam Newsweeka już parę lat.

Ten artykuł, w którym wspomniano twoje nazwisko, przeczytałam. I uważam, że nie ma potrzeby, żebym czytała więcej. Chyba że wiadomości kulturalne.

To co przeczytałam w Newsweek Polska trochę mnie „rozbawiło”. W takim negatywnym sensie. Sugerowanie, że spiskowe teorie, mówiące, że nie ma pandemii, mogą być inspirowane z Rosji, jest absurdalne. Dlaczego akurat z Rosji, skoro cały świat walczy z koronawirusem? Przecież Rosja też ucierpiała...

Od kiedy pracujesz zdalnie? Od kwietnia?

— Od końca marca cały czas jestem w domu. Pracujemy w Moskwie z domu, zdalnie...

— No właśnie. Czyli Rosja rozsiewa teorie spiskowe, że pandemii nie ma, ale Rosjanie pracują z domu, noszą maski, izolują się? Pamiętam jak wiosną opowiadałeś mi, że nawet wychodząc wyrzucić śmieci musisz mieć przy sobie paszport i telefon z aplikacją. Przecież ta teoria totalnie nie trzyma się kupy.

No ale wszystkie spiskowe teorie, które nie odpowiadają politycznemu kierunkowi „możnowładców”, muszą pochodzić z Rosji. No bo skąd indziej?

— Wiadomo, bo wcześniej wszędzie i zawsze była wina Tuska, w tej chwili jest wina Rosji.

— Wina Tuska jest cały czas. Wina Rosji też się nie przedawniła. Krzywe tych win przebiegają sinusoidalnie, czasem jest więcej winy Tuska, a czasem - Putina.

— Rozumiem, że Tomasz Lis do ciebie nie przemawia specjalnie.

— No niespecjalnie.

— Jeżeli chodzi o szczepionkę, to jak już będzie taka możliwość zrobić szczepionkę przeciwko koronawirusowi, czy zdecydujesz się, czy nie?

— (śmieje się) Z tymi szczepionkami to sprawa jest niezwykle dynamiczna. Z tego co dziś usłyszałam, Pfizer tnie o połowę zamówienie pierwszej partii. Miało być 2,1 miliona, teraz okazuje się, że będzie o połowę mniej.

Jeśli to tak ma wyglądać, to obawiam się, że nawet gdybym bardzo chciała, to z pewnością mi się nie uda w ciągu najbliższych miesięcy, bo w pierwszej kolejności mają być szczepieni medycy, seniorzy i pozostałe osoby z grup ryzyka. Ja się do takich nie kwalifikuję. Inna sprawa, że niespecjalnie się wyrywam. Nie jestem antyszczepionkowcem, ale do szczepionek mam podejście ... dość ostrożne. Zobaczymy, ile ten koronawirus jeszcze się utrzyma i jak będzie wyglądała sytuacja pandemiczna w kraju i na świecie.

Pod koniec lata w Polsce była duża kampania informacyjna, zachęcająca do szczepień przeciwko grypie. Mój mąż choruje na astmę i szczepi się co roku. Musi mieć specjalną szczepionkę. Już na początku jesieni okazało się, że szczepionek brakuje.

A szczepionek dla astmatyków nie ma praktycznie nigdzie. Cudem udało się nam ją zdobyć. Więc mąż jest zaszczepiony, ja i dzieci - nie. Dzieci, co prawda, były zapisane na listę oczekujących na szczepionkę w kilku aptekach i w przychodni, ale mamy grudzień, a szczepionek jak nie było, tak nie ma.

Póki co nie chorujemy, ale ze względu na izolację, niespecjalnie mamy od kogo się zarazić.

— Czy tęsknisz za Rosją, za Moskwą?

— Nieodmiennie (śmieje się).

— Bo samoloty nie latają, niestety…

— Nie latają i pewnie szybko nie polecą. Jest jakaś informacja, kiedy zostaną wznowione? Zakładam, że wiosną.

A mnie już nosi, żeby dokądś ruszyć. Teraz gdy szukam nowej pracy, nie bez znaczenia jest możliwość podróżowania. I nawet znalazłam ciekawą ofertę pracy. Jak już zaaplikowałam, okazało się, że dotyczy rejonu Syberii. I tak sobie pomyślałam: fajnie (śmieje się), tak daleko w Rosji jeszcze nie byłam. Więc czemu nie?

— To znaczy, że wszystko przed nami. I, skoro rozmawiamy w grudniu, to może jakieś marzenie na koniec naszej rozmowy? Opowiesz o swoim marzeniu związanym z Rosją?

Widoki jeziora Bajkał
© Fotolia / amadeustx
— Marzeniu? Mam takie jedno.

Miałam je zrealizować na czterdzieste urodziny. Z przyjaciółką wymyśliłyśmy sobie, że pojedziemy nad Bajkał. W ramach prezentu urodzinowego. Z różnych przyczyn nie udało nam się zrealizować tego planu.

Ale myślę, że to tylko kwestia przesunięcia w czasie. Jak nie na czterdzieste, to może na czterdzieste piąte, a jak nie, to pięćdziesiątka jest taką okrągłą rocznicą. Półwiecze, bądź co bądź. 

— A może zrobimy to znacznie wcześniej. W każdym razie usłyszałem takie zamówienie. Postaram się coś załatwić, zorganizować w Rosji dla Polaków.

— Cudownie! Jestem jak najbardziej „za”!

— Dziękuję serdecznie, pozdrawiam z Moskwy i życzę zdrowia.

— Dziękuję. My też pozdrawiamy Cię serdecznie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Sąd odrzucił żądanie dziennikarza Leonida Swiridowa o sprostowanie przez TVP fałszywych oskarżeń
Aleksander Kwaśniewski już w Rosji. Wybiera się do Soczi
Warszawa-Moskwa-Mińsk: Czy Polska posiada politykę wschodnią?
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
„Miastu i światu”: Listy Polaków do mieszkańców Stalingradu
Tagi:
Warszawa, Moskwa, Newsweek, Władimir Putin, Sputnik Polska, TVN, TVP, MSZ RP, MSZ Rosji, kultura, teoria spiskowa, jarmark bożenarodzeniowy, Sejm RP, Donald Tusk, Rosja, stosunki polsko-rosyjskie, społeczeństwo, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz