Opinie
Krótki link
Autor
Dramatyczna sytuacja polskich kierowców w Wielkiej Brytanii (12)
0 39
Subskrybuj nas na

Polscy kierowcy ciężarówek po zamknięciu Eurotunelu są bliscy rozpaczy. Nie mają podstawowych rzeczy – wody, posiłków, toalet. Z powodu braku parkingów nie czują się bezpiecznie. Pojawiło się widmo strajku głodowego.

Ponad 1 500 ciężarówek, w tym z Polski czeka na opuszczenie Wielkiej Brytanii, podczas gdy port w Dover i Eurotunel pozostają zamknięte dla ruchu transportu towarów. Decyzja podjęta została w obawie przed rozprzestrzeniającą się na Wyspach nową, bardziej zaraźliwą odmianą koronawirusa.

Przywrócenia ruchu przez kanał La Manche Francja ma dopuścić pod warunkiem okazania negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, wykonanego nie wcześniej niż przed 72 godzinami. Brytyjski resort transportu zapowiedział rozpoczęcie testowania kierowców w licznych punktach w pobliżu Dover.

Kierowcy są gotowi na wszystko

Zagubieni kierowcy ciężarówek mają obawy, że utkną w Kent na Boże Narodzenie. Niektórzy znaleźli nocleg, podczas gdy inni spędzili trzy noce w swoich pojazdach, czekając na informację, jak i kiedy dotrą do domu.

Nie byliśmy przygotowani na długą podróż. Nie wiemy, kiedy dotrzemy do domu – powiedział w rozmowie z BBC Breakfast polski kierowca ciężarówki 36-letni Greg Mazurek, który w niedzielę przyjechał do Wielkiej Brytanii z innym kierowcą, aby dostarczyć respiratory do centrum medycznego.

​Inny polski kierowca w Dover pan Marcin chce rozpocząć strajk głodowy. W rozmowie z RMF FM mówi wprost, że jest gotów na wszystko: planuje strajk głodowy.

„Nie mamy tu żadnego innego wyjścia. Nie ma dostępu do żadnych mediów, media brytyjskie pokazują kłamstwo, oni malują trawę na zielono” – mówi pan Marcin.

„Ta sytuacja nas po prostu przerosła”

Tadeusz Kucharski, Przewodniczący Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność” w rozmowie ze Sputnikiem potwierdził, że tysiące kierowców, tysiące ciężarówek stoi w korkach, nie tylko od strony brytyjskiej, ale od strony francuskiej również.

„Promy są zatrzymane, tunel jest zatrzymany, więc, horror! Po stronie brytyjskiej w tej chwili jest zatrzymanych ponad 500 naszych kierowców, którzy mieli ładunki w Anglii i stoją gdzieś tam na parkingach. Trudno nawet mówić o parkingach, bo oni stoją wzdłuż autostrad i dłuższych tras.

To jest koszmar. O parkingach nawet nie wspominam, po pierwsze, nie ma tylu parkingów, żeby ich wszystkich pomieścić, a po drugie, oni stoją na takich odcinkach, gdzie nie ma parkingów. Tam nie ma toalet, podstawowych rzeczy nie ma, bo z posiłkami chłopaki jakoś sobie radzą, zbiorą się w grupkę, coś sobie ugotują, ale to jest dobre na jeden dzień. A jak się stoi tyle dni? Ta sytuacja po prostu nas przerosła” – uważa.

Ta cała pandemia pokazała, że nie potrafimy sobie w sytuacjach trudnych radzić. Takich sytuacji nigdy nie było, więc człowiek nie był w stanie przewidzieć, że może coś takiego się zdarzyć. Ale to jest dobra nauczka, dobra lekcja na przyszłość – powiedział.

Lekarze i kierowcy są na pierwszej linii frontu

Na pytanie, jak reagują władze na sytuację, rozmówca Sputnika odpowiedział, że na szczeblu najwyższych władz są podejmowane kroki, żeby to odblokować.

„Dostajemy taką informację od strony polskiej. Lekarze i kierowcy są na pierwszej linii frontu. Prawdą jest, że jedni ratują życie, drudzy robią to, żebyśmy mogli normalnie żyć, mieć dostęp do artykułów pierwszej potrzeby. To są właśnie kierowcy. To oni dowożą towary dla zwykłych ludzi. Nikt nie pomyślał o kierowcach. Każdy cieszył się, że służba zdrowia sobie radzi. Ale zapomnęli o tym, że są też inne zawody, które również są na pierwszej linii frontu. To jest właśnie transport, który pozwala na to, że pan idzie do sklepu i ma tam świeży towar, bułeczki, inne artykuły pierwszej potrzeby. Zawsze na czas i zawsze na miejscu. Bez tego po prostu nie da się żyć” – stwierdził Tadeusz Kucharski.

Według niego związkowcy utrzymują kontakt z kierowcami, co utknęli w drodze do zamkniętych granic:

Staramy się, jak nie mailowo, to na Facebooku, poprzez CB Radio ostrzegać kierowców, żeby reagowali na samotnie stojące samochody, by udzielić pomocy, jak było to dawniej, kiedy byliśmy solidarni. Niestety, ta nasza solidarność pozanikała. Może dlatego, że mało było nieprzewidywalnych sytuacji. Mieliśmy przestępców na drogach, więc kierowcy zbierali się w grupy i starali się sami sobie radzić.

„W tej chwili muszą odnowa być czujni, solidarni jeden z drugim, pomagać sobie na drodze. Niestety, my też nie jesteśmy w stanie wszystkim pomóc. Oczywiście, staramy się poprzez nasze władze, aby pomoc nadeszła jak najszybciej. Chodzi o to, żeby ludzie wrócili, żeby nie zostawiać ich samych tam, nie wiadomo gdzie, w szczerym polu” – mówi prezes Kucharski.

Francja zamknęła granice dla aut jadących z Wielkiej Brytanii w niedzielę na 48 godzin: decyzja dotyczyła zarówno ruchu pasażerskiego, jak i transportu towarów, a podjęta została w obawie przed rozprzestrzeniającą się na Wyspach nową, bardziej zaraźliwą odmianą koronawirusa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Dramatyczna sytuacja polskich kierowców w Wielkiej Brytanii (12)

Zobacz również:

Jerzy Markowski: „Wsparcie unijne dla Polski to nie są pieniądze na inwestycje. Tylko na likwidację”
Prof. Noga: „Przyszłe pokolenia będą musiały spłacać nasze długi”
Prof. Kołodko: Mija rok chaosu. Nadchodzi rok pod znakiem szczepienia
Amerykański politolog dla Sputnika: „USA będą nadal przepychać swój LNG do Europy”
Tagi:
kierowca, Wielka Brytania, granica, koronawirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz