21:08 27 Styczeń 2021
Opinie
Krótki link
Autor
181582
Subskrybuj nas na

„W tym jest podstawowy problem – jeżeli chce się grać z Ukrainą partię antyrosyjską, to chcąc nie chcąc, trzeba współpracować z banderowcami. I to jest błędne koło, w którym znajduje się PiS: z jednej strony, chciałby potępić, z drugiej poprzeć te środowiska, które są najbardziej antyrosyjskie na Ukrainie” – mówi historyk i publicysta Adam Śmiech.

Kolejny skandal w kontekście historycznej przeszłości stosunków polsko-ukraińskich miał miejsce w minionym tygodniu na Ukrainie. Uhonorowanie we Lwowie i Kijowie przywódców ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, znanych z antysemickich i antypolskich nastrojów, rozgniewało аmbasadorów Polski Bartosza Cichockiego i Izraela Joela Lyona. Lyon nazwał Stepana Banderę wspólnikiem nazistów i potępił marsz z pochodniami 1 stycznia w Kijowie, po którym neonaziści przeprowadzili akcję zastraszenia pod ambasadą Izraela. Bartosz Cichocki okazując wsparcie dla Joela Lyona nazwał Stepana Banderę ideologiem zbrodni i nienawiści.

„Ta sprawa praktycznie jest nieobecna w polskich mediach”

„Ta sprawa praktycznie jest nieobecna w polskich mediach. Ambasador Bartosz Cichocki wcześniej był znany w Polsce z tego, że jego stosunek do banderyzmu był negatywny, i mówmy wprost, taki powinien być” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem historyk i publicysta Adam Śmiech.

„I chwała mu za to, i dobrze, że przeciwko temu wystąpił, popieram to działanie. Natomiast brak, rzeczywiście, jakiegoś szerszego odbioru tej sprawy w Polsce świadczy o tym, że rząd PiS cały czas chce grać z Ukrainą przeciwko Rosji. I w tym jest podstawowy problem – jeżeli chce się grać z Ukrainą partię antyrosyjską, to chcąc nie chcąc, trzeba współpracować z banderowcami. I to jest takie błędne koło, w którym znajduje się PiS, bo, z jednej strony, chciałby potępić, z drugiej poprzeć te środowiska, które są najbardziej antyrosyjskie na Ukrainie” – dodał.

Kto kogo wprowadza w błąd?

Jak zaznacza rozmówca Sputnika, „są też jednak ludzie, którzy nie akceptują ten sposób gry z Ukrainą. Jako przykład wymienia właśnie ambasadora Cichockiego.

Zdaniem Adama Śmiecha, mówienie o tym, że odkąd partia „Swoboda” pana Oleha Tyahnyboka przegrała wybory do Werchownej Rady, nie ma takiej otwarcie banderowskiej partii, jest przesada, bo to niby straszy Polaków, wprowadza w błąd.

„Chodzi o to, że cały czas istnieje przyzwolenie na działalność takich jak Tyahnybok ludzi, na głoszenie ich poglądów, a reakcja ukraińskiego MSZ wskazuje na to, że to przyzwolenie idzie od samej góry.

Tłumaczenie, że to jest wyłącznie sprawa wewnątrzukraińska, że nie należy się do tego mieszać, nie jest słuszne, dlatego, że mamy do czynienia z historycznie ustalonymi faktami odnośnie OUN-UPA, która u samego zarania wzorowała się na hitleryzmie. I potem wprowadzała w życie swoje ideologiczne założenia nienawiści do „czużyńców” i masowe mordy.

Nie jako rząd, nie jako  państwo, tylko jako organizacja. Jeżeli się afirmuje taką postać, jak Bandera, jak Szuchewycz – już nie wymieniajmy tych wszystkich nazwisk – to afirmuje się jednak całokształt” – uważa.

„Trzeba bić na alarm”

Komentując stwierdzenie, że niby jest to sprawa wewnętrzna Ukrainy, rozmówca stwierdza, że jest to z gruntu niesłuszne, dlatego, że ideologia hitlerowska i pokrewne ideologie zostały potępione przez społeczność międzynarodową.

„I jeżeli ktoś widzi – widzimy to w Polsce, widzi się w Rosji, w Izraelu, że to się odradza, że to funkcjonuje, nie wygasa, że cały czas jest podsycane, to trzeba bić na alarm ze względów ogólnoludzkich. To nie jest kwestia polskiego spojrzenia, czy rosyjskiego, czy izraelskiego, tylko ogólnoludzkiego. Jeżeli społeczność międzynarodowa mówiła, że nie akceptujemy takich zasad ideologicznych, jakie wprowadził hitleryzm, jakie sam Hitler opisał w „Mein Kampf”, to, jeżeli chodzi o organizację, która się wzorowała na Hitlerze, nie można akceptować w dzisiejszych czasach. To nie jest tylko sprawa Ukrainy. Kto jest związany od początku, jak ruch Bandery, z pojęciami, które wytworzył hitleryzm, który potem wprowadzał je w życie, to nie były tylko czysto teoretyczne rozważania. To były właśnie zbrodnie na Wołyniu, w dawnych południowo-wschodnich województwach II RP” – twierdzi publicysta.

Dodaje, że główna część ofiar to byli Polacy, i tutaj wręcz obowiązkiem Polski jest upominać się o te ofiary.

Zdaniem publicysty, sytuacja z banderyzmem po stronie Polski przypomina stan schizofrenii.

Z jednej strony, bardzo dobrze, że pan ambasador Cichocki się tak zachował. Z drugiej zaś, mamy wicemarszałek Małgorzatę Gosiewską, która prowadzi politykę afirmującą współczesnych neobanderowców. Przynajmniej, w tym sensie, że, popierała i była obecna w różnych batalionach w czasie konfliktu na wschodnie Ukrainy, o których było wtedy i jest wiadomo, że ich skłonności banderowskie są oczywiste. Tylko się cieszę, że ambasador Izraela wystąpił w tej sprawie. Polska powinna tutaj współpracować z każdą siłą, która występuje przeciwko neobanderyzmowi i podziela polskie oceny działalności tego ruchu – reasumował Adam Śmiech.
Ukraina podzielona

Nie wszyscy politycy czy politolodzy na Ukrainie, do których Sputnik się zwrócił, podjęli ryzyka komentowania wypowiedzi ambasadora Cichockiego na temat banderyzmu na Ukrainie. Zgodziła się natomiast Elena Bondarenko, historyk, była deputowana do Werchownej Rady, która wprost przyznała, że heroizacja banderyzmu jest już dziś systemem, który zapoczątkował prezydent Wiktor Juszczenko, był kontynuowany za Petra Poroszenki i wzmacniany za Wołodymyra Zełenskiego.

„Jak wiadomo, Komitet Zgromadzenia Ogólnego ONZ przyjął w listopadzie większością głosów projekt rezolucji w sprawie zwalczania gloryfikacji nazizmu i neonazizmu, zaproponowany przez Rosję. Sprzeciwiły się temu tylko dwa kraje: Stany Zjednoczone i nasza ukochana Ukraina” – zaznaczyła Elena Bondarenko.

„Niestety obecne kierownictwo Ukrainy nie ma strategii ani zrozumienia sytuacji. Reżim jest zależny: jak mówi Departament Stanu, niech tak będzie.

Gloryfikacja takich ludzi jak Bandera, Szuchewycz, Melnyk, Doncow ma znaczenie historyczne tylko dla określonego regionu Ukrainy, wyłącznie dla Galicji. Bandera generalnie jest takim małym bohaterem. A próba uczynienia go bohaterem narodowym, ogólnoukraińskim zdecydowanie nie leży w interesie Ukrainy, na pewno nie jest pragnieniem całego narodu ukraińskiego.

Większość Ukraińców nie popiera tych „bohaterów”, oni nie są naszymi bohaterami. To sztucznie stworzeni bohaterowie, przydatni tylko do jednego – do dalszego podziału naszego społeczeństwa” – uważa rozmówczyni Sputnika.

Spór dyplomatów

W opublikowanym 2 stycznia oświadczeniu ambasadorowie Polski i Izraela potępili uczczenie przez Radę Obwodu Lwowskiego, ale też Kijowską Państwową Administrację postaci związanych z ukraińskim nacjonalizmem – m.in. Stepana Bandery i Andrija Melnyka. Dyplomaci napisali, że gloryfikowanie osób, które aktywnie promowały czystki etniczne, jest obrazą, która przynosi efekt przeciwny do zamierzonego w walce z antysemityzmem i w procesie pojednania narodów.

W sobotę 9 stycznia Ambasada RP na Ukrainie skrytykowała sekretarz prasową MSZ Ukrainy Katerynę Zełenko za jej uwagi dotyczące upamiętnienia skandalicznych ukraińskich bohaterów narodowych. Zełenko powiedziała, że każdy kraj ma prawo sam wybierać, kogo uważać za bohaterów, a kogo uhonorować. Polska Ambasada w Kijowie podkreśliła, że komentarz Zełenki o Banderze nie został opublikowany na stronie ukraińskiego MSZ i dlatego nie może być uznany za oficjalną wypowiedź.

Aż trudno uwierzyć, że takie słowa wyszły z ust ukraińskiego dyplomaty. Nie zostały one jeszcze umieszczone na oficjalnej stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. Gdyby były prawdziwe, oznaczałoby to, że ukraińska dyplomacja wprowadza do grona bohaterów narodowych ideologów integralnego nacjonalizmu, przez co zginęły dziesiątki tysięcy Polaków, Żydów i tysiące przedstawicieli innych narodów – oświadczyła Ambasada RP.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Unijne 720 mln euro na Baltic Synchronization Project. Co z tego będą miały państwa bałtyckie?
„Piątka dla zwierząt”: „Skorzystają na tym wielkie korporacje, a nie polski rolnik”
Kiedy atom zastąpi polski węgiel?
Maciej Grubski: „Europa się otwiera i cierpi”
Oburzająca mowa nienawiści wobec Polaków na Litwie
Tagi:
banderyzm, Stepan Bandera, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz