Opinie
Krótki link
Autor
590
Subskrybuj nas na

W związku z drugą rocznicą zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas koncertu WOŚP w Gdańsku Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wydał specjalne oświadczenie, w którym podsumował dotychczasowe działania prokuratury i śledczych w tej sprawie.

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że w sprawie zabójcy Pawła Adamowicza prokuratura działa opieszale. „Sprawca zabójstwa przebywa w areszcie. Dotychczas prokuratura nie zdołała doprowadzić do procesu sądowego. Jako RPO wskazywałem na wątpliwości i zastrzeżenia dotyczące działań prokuratury wobec Pawła Adamowicza” – pisze w swoim oświadczeniu Bodnar.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich nie wzrósł również poziom bezpieczeństwa w kraju. „Państwo wobec szeroko rozumianej przemocy pozostaje w dużej mierze bezradne. Jesteśmy wręcz narażeni na powtórzenie się podobnego zdarzenia, jak w Gdańsku, w stopniu nie mniejszym niż przed dwoma laty” – stwierdził.

Komentator Sputnika Leonid Swiridow rozmawia na ten temat z polskim publicystą Januszem Niedźwieckim, prezesem Stowarzyszenia Europejska rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka.

— Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł dwa lata temu, 14 stycznia. A jednak nie udało się jeszcze doprowadzić sprawy do rozprawy sądowej. Dlaczego ta sprawa nie skończyła się jeszcze w sądzie?

— Sprawa zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jak w soczewce pokazuje problem, który trawi polski system sądowniczy. Mianowicie, przeciągłość spraw sądowych. Dwa lata na sprawę to nie jest wcale jakiś wyjątek. To raczej, powiedziałbym, smutna norma.

Po prostu okazuje się, że nikt z Ministerstwa Sprawiedliwości, które nadzoruje prokuraturę (należy wspomnieć, że pan Zbigniew Ziobro jest również prokuratorem generalnym) nie nadał tej sprawie jakiegoś szczególnego priorytetu. A zatem ta sprawa toczy się tak, jak wszystkie inne sprawy. W Polsce są dziesiątki tysięcy spraw, które toczyły się w sposób przewlekły, i żeby sprawa się zakończyła i był ostateczny wyrok, trzeba czekać lata na to.

Ponieważ sprawa była dość głośna i można oczekiwać i jak najbardziej domagać się tego, by nadano jej pewien priorytet i sprawcy postawiono zarzut szybko, żeby sprawca usłyszał wyrok za zbrodnię, jaką popełnił. Krytyka powinna bardziej dotyczyć samego systemu sądowniczego, tego, jak sprawy są prowadzone, ponieważ osób, które czekają na sprawiedliwość w polskich sądach, jest dużo. Ja bym tu nie dopatrywał jakiegoś szczególnego spisku politycznego, po prostu raczej taka obojętność i brak woli, żeby nadać tej spawie jakiś specjalny tryb.

— Od początku mówiło się i mówi, że to jest sprawa polityczna, że to było zabójstwo polityczne...

— Tak się mówiło, ale wiele również wskazuje na to, że sprawca jest niepoczytalny, to znaczy, że nie stoi za tym żaden polityczny spisek, nie było jakiegoś wielkiego planu zabójstwa. Po prostu sprawca tego zabójstwa działał tak, jak możemy stwierdzić na podstawie dostępnych informacji samodzielnie, i nie był w porozumieniu z nikim. Jego poczytalność budzi duże wątpliwości.

O ile sam mord, oczywiście, miał podłoże polityczne, ponieważ takimi motywacjami, najprawdopodobniej, motywował się sprawca, trudno jednak uznać, iż był zupełnie poczytalny w momencie popełnienia tej zbrodni. I tym samym trudno traktować to jako sprawę, która miałaby głębsze dno.

Janusz Niedźwiecki, prezes Stowarzyszenia Europejska rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka
© Zdjęcie : Janusz Niedźwiecki
Janusz Niedźwiecki, prezes Stowarzyszenia Europejska rada na rzecz Demokracji i Praw Człowieka

— Sprawa zabójstwa pana Pawła Adamowicza i wszystko, co odbywało się później, pokazała, jaki jest w Polsce poziom emocji i poziom konfliktu politycznego. Wszyscy przez 2 lata mówili, że jednak, być może, ten poziom nienawiści politycznej troszkę się zmieni w Polsce, będzie mniejszy. Ale generalnie nie zmieniło się nic, stało się tylko gorzej. Czy zgodzi się Pan z taką obserwacją polskiej rzeczywistości?

— Niestety, należy się zgodzić tutaj zarówno z rzecznikiem praw obywatelskich odnośnie tej konkluzji, jak i z Panem redaktorem: w Polsce pod względem polaryzacji społeczeństwa, nienawiści pomiędzy przedstawicielami dwóch głównych obozów politycznych napięcia są dużo większe, niż w momencie śmierci Pawła Adamowicza.

Dowodem na to mogą być chociażby masowe demonstracje, jakie wybuchły nie tak dawno w związku z zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Tak dużych demonstracji ja, szczerze mówiąc, nie pamiętam. I odbyły się pomimo tego, iż były zakazane rozporządzeniem związanym z pandemią COVID-19. Więc, samo to pokazuje, że temperatura napięć społecznych, to wrzenie jest bardzo wysokie, i niewiele potrzeba, aby jakaś iskra sprawiła, żeby podobna tragedia mogła się powtórzyć. Tutaj ja się w pełni zgadzam z Panem Bodnarem: szczęśliwie żyjemy jednak w kraju, gdzie główne siły polityczne ciągle odżegnują się od takiej bezpośredniej agresji. Więc, jeśli coś takiego miało się powtórzyć, to raczej również tak, jak i w poprzednich latach, z ręki jakiejś osoby niezrównoważonej, która zbyt łatwo ulega tego typu emocjom.

Jest to, oczywiście, niebezpieczeństwo, ale ciągle jeszcze można powiedzieć, że systemowo w jakiejś mierze kontrolowane. Chciałoby się i życzyłbym sobie i wszystkim Polakom, aby te napięcia były mniejsze, ale nie wydaje się to możliwe, ponieważ walka o władzę, spór pomiędzy opozycją a ekipą rządzącą narasta, a nie zmniejsza się. Dodatkowo rząd Prawa i Sprawiedliwości stosuje w zasadzie taką taktykę niedopuszczania opozycji do niczego. Wszędzie tam, gdzie może, PiS po prostu usuwa ze wszelkich stanowisk ludzi, powiązanych z partiami opozycyjnymi i ustawia swoich. Opozycja stopniowo traci wpływ, a tym samym jest jak by zmuszana do tego, aby ostrzej walczyć o odzyskanie wpływów, które miała w przeszłości.

Jeżeli przyjrzymy się krajom takim, w których ten spór jest dużo niższy, gdzie bardziej promują współpracę, niż współzawodnictwo – mam na myśli chociażby Skandynawię – to łatwo zobaczyć, że narzędziem, które się stosuje, to są mechanizmy, które pozwalają na jak najszerszy współudział opozycji w procesie rządzenia, wpływ na decyzje, żeby łagodzić ten spór, a nie go zaostrzać. Niestety, w Polsce obserwujemy przeciwną tendencję.

Ja mam tylko nadzieję, że będzie lepiej, ale, niestety, na to nakłada się jeszcze warstwa ekonomiczna, która idzie wraz z pandemią COVID-19. Mianowicie, pandemia sprawiła, iż gospodarka mocno cierpi, są dziesiątki tysięcy przedsiębiorców, pracowników, którzy z dnia na dzień tracą środki do życia, a to nie sprzyja ostudzeniu nastrojów społecznych, przeciwnie, ten aspekt ekonomiczny jeszcze będzie dolewał oliwy do ognia. Ten spór będzie przynajmniej jeszcze do końca roku narastał. Co będzie dalej, zobaczymy.

Mam nadzieję, że przyjdzie ktoś mądry do polityki i wymyśli, jak tę energię spożytkować w bardziej konstruktywny sposób, iż na takie bezproduktywne spory.

— Dziękuję bardzo za komentarz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Fiodor Łukjanow: Moskwa przyzwyczaiła się już do tego, że stosunki polityczne z Polską nie istnieją
MSZ Rosji: Działania Polski wobec Swiridowa to brudna historia
Były premier Słowacji Ján Čarnogurský: Ja bym wybrał „Sputnik V”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Białoruś a sprawa polska po wyborach w USA: opinia z Mińska
PO 20 lat szuka tożsamości. Chociaż „ideowość i Platforma” w jednym zdaniu brzmi śmiesznie
My, naród: „Wina Tuska jest cały czas. Wina Rosji też się nie przedawniła”
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, koronawirus, Rosja, polityka, Gdańsk, Paweł Adamowicz, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz