08:54 27 Luty 2021
Opinie
Krótki link
Autor
0 61
Subskrybuj nas na

W Dover i Calais jest dość spokojnie. Po grudniowych korkach i protestach, kiedy kierowcy ciężarówek chcieli „przebić się” przez cieśninę według starych zasad, sytuacja powoli wraca do normy.

Od 1 stycznia 2021 roku, zgodnie z podpisaną 30 grudnia 2020 roku umową o handlu między Wielką Brytanią i Unią Europejską, zaszły zmiany w przepisach, dotyczących odprawy celnej przy eksporcie i imporcie towarów i usług.

Według ostatnich informacji przekazanych przez operatorów promowych P&O Ferries i DFDS, ruch ciężarowy między portem Dover w Wielkiej Brytanii i francuskim portem Calais odbywa się bez zakłóceń. Drogi dojazdowe do Dover są czyste, nie ma zatorów.

W Dover strefa buforowa jest pełna, wolne odprawianie na check-in wynika z problemu technicznego. Wypłynięcia są opóźnione o ok. 60 min. W Calais w strefie buforowej tworzą się kolejki w punktach kontroli granicznej, powolne rozładowywanie statków wynika z kontroli celnych. Czas oczekiwania przed check-in to ok. 30 min.

Swoją ocenę sytuacji na wyjeździe z Wielkiej Brytanii w rozmowie ze Sputnikiem przedstawił Dyrektor Departamentu Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Piotr Mikiel.

— Czy można powiedzieć, że wszyscy kierowcy, którzy utkwili na Wyspach przed Bożym Narodzeniem w ubiegłym roku, wrócili do domu?

— Myślę, że tak. Nie przewiduję takiej sytuacji, żeby któryś z nich nie wrócił. Dla tych, którzy rozpoczęli przewóz przed końcem roku, miały obowiązywać stare przepisy, stąd było tak mocne nasilenie w ruchu, bo chcieli zdążyć. Już takiej sytuacji nie przewiduję. Aczkolwiek, może jakiś indywidualny przypadek był. Rozmawiałem z jednym przewoźnikiem, który mówił, że samochód mu się zepsuł... Nie można też wykluczyć sytuacji, w której, na przykład, kierowca, wracając z Wielkiej Brytanii, podjeżdża do portu, robią mu test i okazuje się, że ma koronawirusa. W związku z tym musi odbyć w Wielkiej Brytanii kwarantannę. Nie wjedzie do Francji. Kojarzę taką sytuację, że na ileś tysięcy kierowców, których przebadano na Covid, były znikome 0,02-procentowe przypadki, że któryś z nich miał zarażenie koronawirusem.

— Czy kierowcy ciężarówek nadal potrzebują pomocy z polskiej strony przy testach na koronawirusa, jak to miało miejsce pod koniec ubiegłego roku?

— To była chyba jednorazowa akcja. Przed Nowym Rokiem, tak, żeby przed świętami ci kierowcy jakoś mogli powrócić do kraju. Teraz, myślę, powoli jakoś tam się stabilizuje. Ten ruch jest mniejszy, niż był w grudniu. Część firm w ogóle zrezygnowała z wjazdu, bo pozostają problemy z odprawą celną po stronie brytyjskiej. Do tego dochodzi problem z ogromną masą przesyłek kurierskich z Wielkiej Brytanii i do Wielkiej Brytanii.

Dopiero 20 stycznia mają je wznowić. Więc, myślę, że każda firma spedycyjna będzie szukała wyjścia, żeby nie utkwić w Wielkiej Brytanii, będzie szukała niezbędnych dokumentów.

— Jak Pan ocenia obecną sytuację na brytyjsko-francuskiej granicy?

— Sytuacja powoli się normalizuje. Na początku był problem, ponieważ Francuzi wymagali testów na Covid- 19. Teraz, jak informują mnie przewoźnicy, z tym problemu po stronie brytyjskiej w zasadzie już nie ma. Kierowcy, oprócz wszystkich innych dokumentów, muszą mieć również negatywny wynik testu na Covid, otrzymany nie wcześniej niż 72 godziny. Bez tego nie zostaną wpuszczeni do portu w Dover.

Procedura na granicy trwa 20 minut – stosunkowo szybko, więc to nie jest kłopot. Wojsko też tego pilnuje, jest w stanie pogotowia: jeśli będą korki, przekierują ruch na inne drogi w okolicach Dover.

Większym kłopotem natomiast jest to, że pojazd, który wiezie ładunek z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej, musi podlegać odprawie celnej, a tych punktów, gdzie można dokonać odprawy celnej, jest nadal stosunkowo niewiele. I to jest największym problemem, o którym mówią przewoźnicy. Mają czekać od kilku do kilkunastu godzin. Wcześniej czekało się nawet od kilkudziesięciu godzin. O tym w ubiegłym tygodniu właśnie rozmawiałem z przewoźnikami, którzy tam jeżdżą. Rozmawiałem z przedsiębiorcami. Na to się skarżyli. To dotyczy nie tylko polskich kierowców, wszystkich, którzy wiozą towar do Unii Europejskiej. Jest to kwestia dokumentów celnych: jak powinny być przygotowane, kto powinien przygotować. To są sprawy, powiedziałbym, logistyczno-edukacyjne. Wszyscy się tego uczą.

— Jak na to reaguje Bruksela czy Luksemburg?

— Jeśli chodzi o towary z Unii Europejskiej do Wielkiej Brytanii, to mamy jeszcze pół roku okresu przejściowego, żeby brytyjczycy nie wprowadzali cła. Brytyjski rząd nie uzyska pełnej kontroli nad towarami, które docierają na wyspę z Unii Europejskiej przez kolejne sześć miesięcy. Od 1 stycznia Wielka Brytania jest poza Unią Europejską i w związku z tym jest cała procedura celna. Podejmowane są pewne wysiłki, musimy poczekać i zobaczyć, co wydarzy się w Dover w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Władze unijne pracują nad tym. Są to sprawy formalne. Trwają tam prace, żeby tę umowę o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią uruchomić jeszcze przed zatwierdzeniem przez parlamenty. Nieoficjalnie umowa obowiązuje, ale formalnie jeszcze wymaga zatwierdzenia przez obie strony. Ale strony się zobowiązały, że będą już respektowały postanowienia tej umowy. Myślę, że miesiąc to może potrwać.

Według władz portowych w Calais większość formalności zostanie załatwiana nie na papierze, ale w Internecie. Kierowcy ciężarówek mają nadzieję, że wszystkie formalności ich dotyczące zostaną załatwione albo do „zielonego” paska - bezpośredniej ścieżki, albo do „pomarańczowego” paska - jeśli potrzebne są dodatkowe kontrole, w przypadku, że nie wszystko można było zrobić online. Na sytuację wpływa nie tylko nowa forma relacji między Wielką Brytanią a Unią Europejską, ale także pandemia. Przy przekraczaniu granicy dokumenty medyczne są równie ważne, jak odprawy celne.

— Czy są brane pod uwage inne kierunki połączeń między Wielką Brytanią a Europą kontynentalną?

— Dublin może wkrótce doświadczyć zwiększonego obciążenia pracą. Wielu kierowców ciężarówek będzie chciało podróżować bezpośrednio z Irlandii na kontynent promem, aby uniknąć formalności celnych w Wielkiej Brytanii. Belgijski Zeebrugge opracował nowy system rejestracji ładunków, przy którym w Brukseli i Luksemburgu zapada decyzja, czy ciężarówka jadąca do Zeebrugge może dojechać do terminalu. To wszystko jest kwestią, pewnie, kosztów. Ten tradycyjny przejazd przez Dover i Calais jest po prostu najszybszy. I to jest najtańsze rozwiązanie. Przecież i Holendrzy tam coś oferują, ale to jest pewnie droższe. Przewoźnicy jednak szukają tańszej drogi i jeżdżą przez Calais.

Wiele firm chce zobaczyć, jak nowe przepisy działają w praktyce, zanim wyślą swoje ciężarówki przez kanał La Manche. Ponadto europejscy pracownicy transportu zachowują ostrożność po niedawnym zatorach na granicach spowodowanych zaostrzeniem sytuacji epidemiologicznej.

— Dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„To była trudna decyzja”. Wielka Brytania rezygnuje z Erasmusa
Wielka Brytania zaostrzy blokadę z powodu COVID-19
Wielka Brytania boi się testów „strasznej” rosyjskiej rakiety
Tagi:
ciężarówka, polityka, Polacy, Polska, Polska, Wielka Brytania
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz