07:37 19 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
8567
Subskrybuj nas na

„Dopóki Polska nie zmieni wyobrażenia o swojej polityce wschodniej, nic dobrego jej nie wróżę. Nikt w Mińsku nie będzie marzył o Międzymorzu razem z Polakami, ani nie będzie wyrzekać się białoruskiej suwerenności na rzecz polskich ambicji geopolitycznych. Jasno trzymamy się naszej linii sojuszu z Rosją”.

Tak uważa znany białoruski politolog i filozof Aleksiej Dzermant

Jego zdaniem „Polska powinna to zaakceptować, a nie próbować wciągać Białoruś do innego obozu geopolitycznego”.

Rząd Białorusi przedstawił w tym tygodniu wytyczne, dotyczące rozwoju społeczno-gospodarczego w ramach planu pięcioletniego. W Mińsku odbyła się duża rządowa konferencja prasowa na ten temat. Wersja proponowanego programu państwowego ma zostać zatwierdzona przez Białoruskie Zgromadzenie Ludowe.

VI Białoruskie Zgromadzenie Ludowe odbędzie się w dniach 11-12 lutego 2021 roku. Tradycyjnym miejscem, w którym jest zwoływane, jest Pałac Republiki w Mińsku. Lud wybiera ścieżkę rozwoju Białorusi – takie było przesłanie z pierwszego forum. Wśród delegatów są przedstawiciele wszystkich regionów kraju, ludzie z różnych grup społecznych, zawodów i w różnym wieku. Posłowie i senatorowie, członkowie rządu i stowarzyszeń społecznych, rolnicy i przemysłowcy, lekarze i nauczyciele, studenci i emeryci, kierownicy i robotnicy – łącznie do Mińska przyjedzie 2700 delegatów i zaproszonych osób.

Na pytania komentatora agencji Sputnik Leonida Swiridowa odpowiada Aleksiej Dzermant, dyrektor Centrum Badań i Rozwoju Integracji Kontynentalnej „Północna Eurazja”, pracownik naukowy Instytutu Filozofii Akademii Nauk Białorusi.

Aleksiej Dzermant, białoruski politolog i filozof
© Sputnik . Victor Tolochko
Aleksiej Dzermant, białoruski politolog i filozof

— Panie Aleksieju, o ile wiem, weźmie Pan udział w Białoruskim Zgromadzeniu Ludowym, a także omówi program rozwoju Białorusi na najbliższe 5 lat. Z pewnością przeczytał Pan już wszystkie dokumenty i to uważniej niż dziennikarze. Jakie są dla Pana najważniejsze punkty tego programu, najważniejsze wytyczne na najbliższe pięć lat dla kraju i dla obywateli Białorusi?

— Przede wszystkim warto zauważyć, że białoruskie władze deklarują zaangażowanie na rzecz państwa opiekuńczego: nie będzie ograniczenia pomocy społecznej, nie będzie hurtowej prywatyzacji, przynajmniej nie słyszeliśmy tego ani z programu, ani z prezentacji. To znaczy w pewnym sensie jest to raczej konserwatywny dokument. Nie będzie rozwiązań szokowych.

Z drugiej strony minister gospodarki Białorusi zapowiedział, że powstaną np. duże koncerny państwowe, które zrzeszą pewien klaster producentów przemysłowych. O ile rozumiem, będzie to tworzone według modelu chińskiego czy koreańskiego, w każdym razie takie analogie same się nasuwają.

Co więcej, istnieje kilka obszarów, w których rząd spodziewa się przełomu. Są to transport elektryczny, elektroenergetyka, biotechnologia, materiały kompozytowe, robotyka; w programie wymieniono szereg przełomowych obszarów, które zostaną podkreślone w rozwoju technologii. Ogólnie mówiono, że Białoruś zachowa swój przemysłowy charakter, ale na nowych podstawach technologicznych, z dodatkiem platform cyfrowych. Jest oczywiste, że rząd chciałby wkroczyć w nowy ład technologiczny i spodziewa się, że to się uda. Świadczy to o zaufaniu władz do własnych sił i o tym, że takie podejście jest teraz uzasadnione i doprowadzi do zrównoważonego rozwoju Białorusi.

Wszystko jest dość realistyczne, pragmatyczne, ze zrozumieniem, jakie zasoby posiadamy i jak można je maksymalnie wykorzystać.

— W jaki sposób został Pan członkiem Białoruskiego Zgromadzenia Ludowego, według jakiej procedury? Został Pan wybrany, mianowany, czy był to dekret prezydenta Alaksandra Łukaszenki? Zadaję te pytania, ponieważ białoruscy czytelnicy i być może rosyjscy czytelnicy znają tę procedurę, ale zachodni czytelnicy nie mają o tym pojęcia. Jak to się stało, że został Pan członkiem Białoruskiego Zgromadzenia Ludowego, które odbywa się w kraju co pięć lat?

— Z inicjatywą mojej nominacji wyszły dwie organizacje. To republikańskie stowarzyszenie publiczne „Biełaja Ruś" – jedno z największych stowarzyszeń społecznych w kraju i organizacja związkowa pracowników Akademii Nauk Republiki Białoruś. Zapytali mnie o zdanie, czy jestem w ogóle zainteresowany, odpowiedziałem, że tak.

Ponadto zarówno na zjeździe „Biełaja Ruś”, jak i na zjeździe organizacji związkowej Akademii Nauk moja kandydatura została nominowana i poparta przez moich kolegów. To znaczy, będąc przez długi czas aktywnym uczestnikiem obu organizacji publicznych, doznałem takiego zaszczytu – na zbiorowym spotkaniu potwierdzono, że zasługuję na bycie delegatem na Białoruskie Zgromadzenie Ludowe i reprezentowanie miasta Mińsk, a konkretnie Akademii Nauk i organizacji publicznej „Biełaja Ruś”.

Moim zdaniem procedura jest dość jasna: nikt nie wyznacza, nie ma gotowych list i zamówień. Tak, są wstępne konsultacje: zgadzam się – nie zgadzam się, jestem zainteresowany – nie jestem zainteresowany, ale jeśli się zgodzę, to na spotkaniu działaczy, związku zawodowego lub kongresu organizacji publicznej omawia się kandydaturę, głosuje i nominuje delegata do Białoruskiego Zgromadzenia Ludowego.

— Pan, o ile wiem, chodzi do pracy bezpośrednio do Akademii Nauk?

— Tak, to się zgadza.

— Czy na tym spotkaniu w Akademii Nauk otrzymał Pan jakieś instrukcje? Co powiedzieć, jakie propozycje złożyć?

— Zamówienia, życzenia, sugestie przychodzą nieustannie po tym, jak publicznie napisałem o tym na portalach społecznościowych. Wyraźnie widać, że mamy zespół naukowy – jest on przede wszystkim zainteresowany obroną praw pracowników Akademii Nauk, ogólnie statusu naukowców. Jeśli chodzi o organizacje publiczne, spektrum jest już bardziej zróżnicowane. To przede wszystkim kwestie społeczne, ludzi mniej interesują kwestie polityki zagranicznej, formacji integracyjnych, naszego miejsca na arenie międzynarodowej.

W każdym razie tak mi powiedziano i proszono mnie, abym przy okazji podnosił te kwestie.

— Jeśli chodzi o politykę zagraniczną i relacje z najbliższymi sąsiadami Białorusi – Polską, Litwą, Ukrainą, Łotwą, Rosją – jak Pan to widzi?

Polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska i komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow. Moskwa
© Sputnik . Aleksandr Nastruskin
— Białoruś zawsze starała się budować raczej przyjazne stosunki ze wszystkimi naszymi sąsiadami. Teraz mamy dość wyraźne rozgraniczenie: Białoruś i Rosja są w tym samym obozie, są przedmiotem różnych ataków politycznych i sankcji gospodarczych ze strony Zachodu. A nasze byłe republiki Związku Radzieckiego, takie jak Ukraina, Litwa, Łotwa, a także Polska, zajmują „jastrzębią” pozycję i de facto są zaangażowane w prowokowanie sytuacji konfliktowych na naszym pograniczu. Niestety, taka jest sytuacja.

Uważam, że to wszystko nie jest winą Białorusi. Nigdy nie składaliśmy żadnych specjalnych roszczeń wobec naszych sąsiadów, ani terytorialnie, ani politycznie; nie nakładaliśmy sankcji. Dlatego widzę, że ich nacisk jest hipokryzją i niesprawiedliwością. W żadnym wypadku nie powinno się na to godzić, należy odpowiedzieć.

Oczywiste jest, że Republika Białorusi nie jest tak potężnym państwem w skali globalnej, dlatego musimy współpracować i zbliżać się z Rosją, zwłaszcza w sferze militarno-politycznej, aby nie przepychano decyzji, które nie są zgodne z naszymi interesami i mogą umniejszać naszą suwerenność. Uważam, że dalszy rozwój Białorusi to oczywiście przede wszystkim sojusz z Rosją, polityczny i gospodarczy. Mamy też dobre stosunki z Chinami, to w zasadzie nowy lider świata, wierzę, że pod względem technologicznym Chiny zrobią teraz skok do przodu.

Mamy na kim polegać, przy tym wszystkim nie chcemy tworzyć nowej „żelaznej kurtyny”, ale jeśli partnerzy zza Buga będą o to zabiegać, to myślę, że Białoruś będzie miała czym odpowiedzieć.

— Będziecie kłócić się z Polską?

— Chyba żaden Białorusin nie będzie się kłócił z Polską. Inna sprawa, że ​​Polska będzie się kłócić z Białorusią. Bo te kroki, te działania, które podjęła podczas wydarzeń po wyborach prezydenckich na Białorusi, mówią o wyjątkowo nieprzyjaznym charakterze stosunku państwa polskiego do białoruskiego.

Na poziomie zwykłych ludzi oczywiście komunikacja, przyjaźń, więzi rodzinne będą kontynuowane, ale między państwami, niestety, nie. Niestety, dzisiejsza Polska to niezwykle reakcyjny reżim i mimo wszystkich naszych prób budowania jakichś pragmatycznych relacji, wszystko w zasadzie utonęło w takiej „zimnej wojnie”.

Dlatego niestety, dopóki nie zmieni się jej wyobrażenie o polityce wschodniej, nic dobrego jej nie wróżę. Jasne jest, że nikt w Mińsku nie będzie śnił o Międzymorzu razem z Polakami, ani o rezygnacji z suwerenności w imię polskich ambicji geopolitycznych. Przede wszystkim wyraźnie trzymamy się naszej linii sojuszu z Rosją, a Polska powinna to zaakceptować, a nie próbować wciągać nas w inny obóz geopolityczny.

— Na Białorusi jest i sprzeciw wobec obecnego rządu. Czy politycy opozycji mogą jakoś zaangażować się w proces dialogu, rozmowy? Czy zostali zaproszeni na Białoruskie Zgromadzenie Ludowe? Czy będą mogli tam wystąpić? Czy wie Pan coś o tym?

— Wiem niewiele, w końcu nie jestem działaczem ruchów opozycyjnych. Może warto ich o to zapytać: czy planują się tam dostać; jeśli planują, to z czym?

Ale najwyraźniej większość ich przywódców w zasadzie nie zamierza zajmować się tą kwestią. Ponadto grożą sankcjami tym, którzy wezmą udział w Białoruskim Zgromadzeniu Ludowym, a będzie tam 2700 delegatów. Szereg liderów opozycji na emigracji już zapowiedziało, że przygotuje dla tych ludzi „pakiet sankcyjny”. Nie widzę ze strony opozycji chęci do udziału w Białoruskim Zgromadzeniu Ludowym.

Powtarzam, większość z nich w ogóle nie uznaje tego organu za prawowity. W związku z tym opozycja nie jest konstruktywna i nie widzę w tym przypadku sposobu budowania dialogu z tą opozycją. Chociaż część opozycji, która jest na Białorusi, byli działacze tych sztabów, niektórzy z nich wykazują takie zainteresowanie. I myślę, że pewnie część z nich trafi na Białoruskie Zgromadzenie Ludowe.

— Wyobraźmy sobie hipotetycznie sytuację: ma Pan okazję przemawiać na Białoruskim Zgromadzeniu Ludowym – 5 minut. Co chciałby Pan powiedzieć – w skrócie?

— Chciałbym zaapelować do państwa białoruskiego, aby w miarę możliwości trzymało się swojego społecznego charakteru, a nawet zwiększało ten wektor, aby nie dopuścić do ograniczania osiągnięć społecznych, bo to marka Białorusi, za to jest doceniana i kochana zarówno przez obywateli, jak i przez naszych sąsiadów.

Dalej powiedziałbym, że w procesie dyskusji na temat głębszej integracji z Rosją musimy postawić, jeśli nie kropkę, to przynajmniej przecinek. Aby ludzie widzieli konkretne dokumenty, wyniki, a nie pytania i problemy stale wiszące w powietrzu. Aby można było zobaczyć postęp, który byłby zrozumiały dla obywateli.

Po trzecie, powiedziałbym o Konstytucji Białorusi, o tym, że musimy zwracać uwagę na ideologiczne momenty w preambule, a dlaczego nie? Podobnie jak Rosja, możemy też pewne rzeczy zapisać, na przykład naszą orientację geopolityczną lub coś w tym rodzaju.

A co najważniejsze, nadal nalegałbym na zapewnienie w Konstytucji gwarancji socjalnych dla obywateli w postaci bezpłatnej medycyny, bezpłatnej edukacji, aby ludzie czuli się pewnie w przyszłości. Generalnie sugerowałbym pięcioletnie moratorium na pogarszanie się statusu społecznego obywateli, aby państwo nie ulegało pokusie rozwiązywania niektórych problemów kosztem ludzi.

— Bardzo dziękuję za komentarz. Mam nadzieję, że w przededniu Białoruskiego Zgromadzenia Ludowego będziemy mogli jeszcze porozmawiać.


Aleksiej Dzermant urodził się w rodzinie wojskowej w 1979 roku w mieście Talgar w regionie Alma-Ata, w Kazachstankiej SRR. Ukończył Akademię Zarządzania przy Prezydencie Republiki Białoruś.

Dyrektor Centrum Badań i Rozwoju Integracji Kontynentalnej „Północna Eurazja”. Filozof, politolog, pracownik naukowy Instytutu Filozofii Akademii Nauk Białorusi. Redaktor naczelny portalu społeczno-politycznego IMHOclub.by. Redaktor naczelny almanachu „Siwer”. Członek Białoruskiego Związku Dziennikarzy.

Członek Rady Ekspertów Naukowych przy Przewodniczącym Rady Eurazjatyckiej Komisji Gospodarczej. Ekspert Centrum Analitycznego Republikańskiego Stowarzyszenia Społecznego „Biełaja Ruś”. Członek społeczności dziennikarzy i politologów Rosji i Białorusi „Przyjaciele-Siabry”, członek Klubu Redaktorów Naczelnych i Ekspertów Białorusi i Rosji, członek Klubu Liwadia.

Sfera zainteresowań: filozofia polityczna i społeczna, technologie polityczne i informacyjne, geopolityka, stosunki międzynarodowe, orientalizm, ideologia eurazjatyzmu, historia idei.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Fiodor Łukjanow: Moskwa przyzwyczaiła się już do tego, że stosunki polityczne z Polską nie istnieją
Polska i Ukraina „połączą siły” przeciwko Białorusi
MSZ Rosji: Działania Polski wobec Swiridowa to brudna historia
Białoruś: zatrzymano administratora kanału w Telegramie. Nawoływał do udziału w protestach
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Białoruś: opozycjonista Dmitrij Daszkiewicz został zatrzymany
Tagi:
Rosja, Rząd RP, polityka, ABW, Alaksandr Łukaszenka, opozycja, władza, protesty, Warszawa, Mińsk, Polska, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz