04:34 25 Luty 2021
Opinie
Krótki link
Autor
11821
Subskrybuj nas na

„Okazało się, że w tym mrocznym, pochmurnym okresie jesienno-zimowym na nic się zdała wiara w energetykę wiatrową czy energetykę słoneczną. Bo po prostu, nic nie wieje, albo słabo wieje, a słońca nie ma” – mówi były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

„Bestia ze Wschodu" pcha ceny energii w górę

Fala mrozów, która w styczniu nawiedziła Polskę, natychmiast podniosła ceny prądu. Atak zimna, śniegu i lodu, który otrzymał nazwę „Bestia ze Wschodu", spowodował bowiem nagły wzrost cen uprawnień do emisji CO2. Ceny te na rynku spotowym przebiły rekordowe 34 euro za tonę. Rok temu oscylowały wokół 24–25 euro/t. Od razu odbio się to na cenach prądu, które w kontraktach rocznych wzrosły w styczniu nawet do ponad 261 zł, czyli o 11 proc. więcej, niż wynosiła średnia cena w grudniu 2020 r.

Już w ubiegłym roku, jak wynika z raportu przygotowanego przez energetyczny think tank Ember, ceny hurtowe energii elektrycznej w Polsce okazały się najwyższe w Unii Europejskiej. Polska wyprzedziła pod tym względem Grecję.

Jak zauważa Bartłomiej Kubicki, analityk Societe Generale, którego cytuje RP, „jeśli takie ceny się utrzymają, to z pewnością przełożą się na wzrost cen prądu dla odbiorców końcowych”.

„Gospodarstwa domowe te rosnące koszty emisji CO2 zobaczą najpewniej na swoich rachunkach dopiero w 2022 r.” – twierdzi Kubicki.

„Opłata mocowa” – koszt i wsparcie

Według obliczeń firmy Rachuneo koszty korzystania z energii elektrycznej dla 4-osobowej rodziny podniosły się o około 11 złotych na miesiąc. Główną przyczyną problemów jest opłata mocowa, która stanowi osobny, dodatkowy koszt dla odbiorców energii, oraz stanowi wsparcie, przede wszystkim, dla tracących rentowność elektrowni węglowych.

Z kolei analityk Santander BM Paweł Puchalski upatruje w tym zjawisku impuls do zmniejszania coraz droższej produkcji z węgla, a w to miejsce do zwiększania importu tańszej energii z zagranicy i budowania instalacji OZE, np. morskich farm wiatrowych.

Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, w rozmowie ze Sputnikiem zaznacza, że faktem jest, że to pierwsze od wielu lat ochłodzenie spowodowało znaczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną z węgla kamiennego.

„Okazało się, że w tym mrocznym, pochmurnym okresie jesienno-zimowym na nic się zdała wiara w energetykę wiatrową czy energetykę słoneczną. Bo po prostu, nic nie wieje, albo słabo wieje, a słońca nie ma. Ten wzrost zapotrzebowania kolejny raz wykazał, że w dalszym ciągu podstawowym źródłem dostawy energii elektrycznej i cieplnej mają być surowce kopalne. Czyli jak gdyby cała odpowiedzialność przeszła na węgiel. I trudno się dziwić, że przy takim stanie rzeczy ceny na emisje wzrosły. Aczkolwiek ja bym akurat tego argumentu, dotyczącego kosztów emisji CO2, nie przeceniał, ponieważ cena na emisję dwutlenku węgla jeszcze trzy lata temu wynosiła 4-5 euro. Dzisiaj wynosi ponad 30. Pamiętam, że dziesięć lat temu było to nawet ponad 40. I to z klimatem nie miało nic wspólnego” – twierdzi Jerzy Markowski.

Wyzwanie technologiczne dla Polski

Według rozmówcy jest to po prostu ewidentna spekulacja. I nie ma tu winy ze strony jakichkolwiek opłat energetycznych, składających się na cenę energii w Polsce czy gdziekolwiek indziej.

„To po prostu czysta spekulacja, nad którą mało kto potrafi, albo nikt nie potrafi zapanować. Eksperci zastrzegają jednak, że długofalowo rosnące koszty emisji to trend, który będziemy obserwować z uwagi na unijną politykę klimatyczną, mającą na celu ograniczanie spalania paliw kopalnych. Mam wrażenie, że to jest doskonały impuls do tego, ażebyśmy do zagadnienia obniżenia CO2 podeszli nie politycznie, a po inżyniersku. Czyli jako wyzwanie technologiczne, które ma doprowadzić do obniżenia emisji dwutlenku węgla, a nie do zaprzestania używania węgla. I ten wzrost cen emisji jak gdyby przekłada się w tej chwili na wzrost kosztów wszelkiej działalności inwestycyjnej w energetyce w całej Europie. To nie dotyczy tylko mojego kraju, ale dotyczy całej Europy. Jeszcze raz powtarzam: jest to wyzwanie technologiczne, a nie polityczne” – twierdzi Jerzy Markowski.

Jest on przekonany, że Polska z tym sobie poradzi tak, jak doskonale poradziła sobie w energetyce z siarką.

Eksperci nie mają wątpliwości, że koszty emisji CO2 będą dalej rosły z uwagi na zaostrzającą się unijną politykę klimatyczną. Jednak w dłuższym terminie nie musi to oznaczać, że ceny prądu w Polsce będą stale rosły.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykopolacy płyną z prądem
Zrzutka na elektrownie i kopalnie: prąd będzie droższy
W Pakistanie wznowiono dostawy prądu
Tagi:
porozumienie klimatyczne, kryzys klimatyczny, klimatyzacja, klimat, elektrownia, Polska, prąd
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz