07:42 27 Luty 2021
Opinie
Krótki link
Autor
0 411
Subskrybuj nas na

„Można się spodziewać, iż po wyjściu ze Wspólnego Europejskiego Rynku prędzej czy później Wielka Brytania będzie dążyła do większej niezależności w produkcji żywności, co będzie pociągało za sobą zmniejszenie importu z UE, w tym z Polski” – mówi dr Paweł Kraciński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

W wyniku pandemii oraz rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią Europejską polski eksport towarów do Wielkiej Brytanii w drugim półroczu 2021 roku może się obniżyć o 1,6 mld zł (353 mln euro) – ocenia globalna firma ubezpieczeniowa Euler Hermes.

Straty są nieuniknione

Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka utrzymuje, że „skutki Brexitu w jego obecnej formie to przede wszystkim widok ciężarówek stojących w kolejkach na granicy – czyli straty przewoźników, a także straty dostawców produktów spożywczych, z których część nie wytrzymuje długotrwałego transportu”. Jego zdaniem „inne straty będą miały bardziej trwały charakter”. Wskazuje również na to, że prawdopodobnie wystąpią trudności administracyjne i zakłócenia w łańcuchach dostaw, które dotkną głównie przemysł maszynowy i elektryczny. Dodje też, że sektor spożywczy w drugiej połowie 2021 roku może przynieść straty na poziomie 125 mln zł (27,6 mln euro).

Starus podkreślił, że ponieważ Wielka Brytania jest drugim rynkiem eksportowym w Polsce, będzie ona musiała szukać innych rynków, aby zrekompensować potencjalne straty.

Choć o rezygnacji i opuszczeniu brytyjskiego rynku mowy nie ma, to polscy przedsiębiorcy, którzy związali się z brytyjskim rynkiem, wprost mówią o niestabilności sytuacji i niepewności rozwoju inwestycji.

Prof. Marian Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu w rozmowie ze Sputnikiem przyznał, że są to dla Polski problemy wręcz strategiczne: od dwóch lat Polska w handlu zagranicznym z Wielką Brytanią ma przewagę eksportu nad importem.

„Ja sobie w tej chwili nie wyobrażam, żeby tego nie utrzymać. Jest to sprawa bardzo ważna dla Polski, bo w przeciwnym razie zadłużenie zagraniczne by się powiększało, a ono dzisiaj w tym bilionie złotych długu publicznego stanowi mniej więcej 24-25 proc.” – zaznacza.

Sytuację w branży spożywczej w warunkach pandemii koronawirusa i perspektywę eksportu produktów rolnych, w tym do Wielkiej Brytanii po Brexicie, Sputnik omawia z dr Pawłem Kracińskim z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Pandemia a produkcja rolna w Polsce

„Pandemia nie miała większego wpływu na produkcję rolną w Polsce. Proces produkcji odbywał się bez większych zakłóceń. Decydującymi czynnikami były warunki pogodowe: tj. przymrozki i susza wiosną, duże amplitudy temperatury w okresie wiosenno-letnim oraz duże opady jesienią, co miało negatywny wpływ na jakość niektórych gatunków owoców (np. jabłka, truskawki, maliny), czy warzyw (np. kapusta pekińska, brokuły, kalafiory)” – mówi ekspert.

Według dr Kracińskiego dużym problemem były zakłócenia na rynku pracy w sektorze rolnym. Rozmówca podkreślił, że większość pracowników najemnych w sektorze rolnym w Polsce to obywatele z krajów Europy Wschodniej (głównie z Ukrainy).

„Zamykanie granic wpłynęło na podaż pracy w Polsce w pierwszym okresie epidemii. Wypracowanie rozwiązań systemowych przez administracje oraz relatywnie łagodny przebieg pandemii w sezonie produkcyjnym zmniejszyły uciążliwość tego problemu” – dodał ekspert.

Brexit a problemy w eksporcie

Według dr Kracińskiego pandemia okazała się utrudnieniem dla eksportu, zwłaszcza w pierwszym okresie. W przypadku owoców i warzyw negatywny wpływ obostrzeń był relatywnie mały. Wpływ na rynek mięsny był bardziej zauważalny.

Brexit budzi niepokój rolników i eksporterów w Polsce, gdyż istotna część sprzedaży wielu produktów trafiała na rynek Wielkiej Brytanii.

„Co jest są tu istotne – to formalności eksportowe: dochodzi konieczność sporządzenia dokumentacji celnej, przedstawienia świadectw potwierdzających spełnienie norm technicznych, sanitarnych i fitosanitarnych oraz norm jakości. A także kontrole celne, które wydłużają czas transportu, a więc generują dodatkowe koszty” – mówi dr Kraciński.

Handlowcy boją się, iż biurokracja znacznie utrudni i zmniejszy wymianę handlową, co może przynieść stratę dla polskich producentów. Dodatkowo w dłuższej perspektywie obawy budzi przyszła polityka rolna Wielkiej Brytanii. Można spodziewać się, iż po wyjściu z Wspólnego Europejskiego Rynku, prędzej czy później Wielka Brytania będzie dążyła do większej niezależności w produkcji żywności, co będzie pociągało zmniejszenie importu z UE, w tym z Polski – dodaje.
Szok popytowy sprawdzianem dla branży rolniczej

Zdaniem Pawła Kracińskiego w czasie pandemii nastąpił wzrost popytu m.in. na owoce i warzywa. Wynikało to z większego zainteresowania konsumentów zdrowym sposobem odżywiania.

„Na rynku owoców, znacząco zwiększył się popyt na jabłka, w tym szczególnie w czasie pierwszej fali pandemii, gdyż były to jedyne krajowe owoce dostępne wiosną. W mniejszym zakresie wzrosło zapotrzebowanie na warzywa. W odniesieniu do innych produktów nie zauważano znaczących zmian. Pierwsza fala pandemii pod względem sytuacji popytowej była więc korzystna dla producentów. Zaobserwowano jednak wiosną niekorzystny efekt w postaci szoku popytowego i zmiany częstotliwości zakupów, co wywołało istotne zakłócenia w łańcuchu dostaw” – zaznacza dr Kraciński.

Nie przewiduje jednak po opanowaniu pandemii negatywnych skutków dla sektora rolnego, uważa, że rynki powrócą do równowagi.

Handel zagraniczny powinien ponownie odbywać się bez żadnych utrudnień, nawet na dalekie rynki. Zainteresowanie i szacunek do żywności, jako podstawowego asortymentu niezbędnego do życia może nawet się zwiększyć. Przez ostanie dekady nadprodukcja żywności spowodowała, iż część społeczeństw traktowała żywność jako produkt, którego nie może zabraknąć. Efekt pustych półek w sklepach, który był charakterystyczny dla pierwszej fazy pandemii, może pozostawić ślad w pamięci konsumentów, co będzie korzystne dla sektora rolnego – powiedział na zakończenie Paweł Kraciński.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Pandemia nie przeszkadza kolejarzom myśleć o przyszłości
Dylemat dla Polski: przemilczeć czy potępić przejawy banderyzmu
Szczepić się albo nie szczepić – oto jest pytanie!
Polskie MSZ potrzebuje wsparcia?
Maciej Grubski: „Opieramy się tylko o Stany Zjednoczone, a to wielki błąd”
Tagi:
koronawirus, Brexit, Wielka Brytania, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz