02:47 08 Marzec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
182110
Subskrybuj nas na

Wizerunek dziecka w łonie matki autorstwa rosyjskiej artystki Jekateriny Głazkowej teraz nie jest już tylko symbolem ruchu antyaborcyjnego. Przeciwnicy ustawy antyaborcyjnej skontaktowali się z Rosjanką i uzyskali jej zgodę na dołączenie do plakatów tematycznych napisów.

Jak już pisał Sputnik, 30-letnia artystka z Petersburga Jekaterina Głazkowa była niemile zaskoczona, gdy dowiedziała się, że ilustracja jej autorstwa, która pod koniec ubiegłego roku pojawiła się na billboardach i transparentach w różnych miastach Polski, stała się podstawą kampanii przeciwko aborcji w Polsce Fundacji „Nasze Dzieci - Edukacja, Zdrowie, Wiara” z Kornic na Śląsku. Chociaż było to zdjęcie stockowe, Jekaterina przyznała się nam potem, że ma przeciwne poglądy, a nawet stała się obiektem „absolutnie bezpodstawnej nienawiści”. Dowiedziawszy się, że ilustracja Rosjanki ponownie znalazła się w centrum uwagi ruchu protestacyjnego w Polsce, Sputnik zwrócił się do Jekateriny o kolejny komentarz.

— Jak wiemy, teraz Pani ilustrację zaczęli wykorzystywać m.in. przedstawiciele ruchu przeciwko zakazowi aborcji w Polsce. Czy to prawda, że ​​przedstawiciele ruchu Ogólnopolski Strajk Kobiet skontaktowali się z Panią i otrzymali Pani zgodę?

— Tak, osobiście skontaktowali się ze mną, zapytali, czy się na to zgadzam i jednocześnie wysłali niektóre slogany, które chcieliby wykorzystać z wizerunkiem. Początkowo chcieli uzyskać licencję na stockach. Próbowałam znaleźć wśród nich taki, który pozwoliłby na wykorzystanie wizerunku w celach propagandowych, ale nie udało mi się. Dlatego osobiście napisałam im pozwolenie (licencję) na wykorzystanie ilustracji w ich programie. Było dużo korespondencji i wyjaśnień, ponieważ szczególnie ważne było dla nich, aby ich działania były jak najbardziej poprawne i zgodne z prawem.

— Według aktywistów, jak relacjonowali na Facebooku, otrzymali od Pani słowa wsparcia. Jak ważne było dla Pani wyrażenie tego wsparcia?

— Bardzo ważne. Przecież to, czego bronią i za co walczą, wszystkie ich hasła w pełni odpowiadają temu, jak ja sama postrzegam świat. Dla mnie, jako dla autora ilustracji, która jest bezpośrednio skupieniem moich myśli, jest to naprawdę ważne.

Mam wrażenie, jakby to dziewczyny aktywistki dosłownie przywracały ilustracji jej pierwotny nastrój, sens, ożywiały pomysł zabity przez pseudoobrońców życia.

— Wcześniej w komentarzu dla naszego portalu internetowego powiedziała Pani, że pierwotnie nadała Pani ilustracji inne znaczenie - nie to, które przyjęli przeciwnicy aborcji. W szczególności podkreśliła Pani, że chodziło o upragnioną ciążę i radość macierzyństwa. Czy można powiedzieć, że teraz akcenty są we właściwym miejscu?

— Tak, teraz czuję, że wszystko jest w porządku. Moim zdaniem przesłanie przeciwników zakazu aborcji jest bardzo jasne. Jest napisane literami na plakatach. Jakie mogą być interpretacje? Wyraźnie wyartykułowali znaczenie. A różne interpretacje to tylko owoce umysłu niektórych przedstawicieli ludzkości, nic więcej.

 Jekaterina Głazkowa
© Zdjęcie : Jekaterina Głazkowa/Instagram
Jekaterina Głazkowa

— Choć wciąż jest to dyskutowane na poziomie projektu ustawy, wiadomo, że polski rząd planuje rozszerzyć działania wspierające rodziny, w których rodzi się niepełnosprawne dziecko. Okazuje się, że napisy na plakatach przeciwników zakazu aborcji można interpretować następująco: „Urodzisz się niepełnosprawny, ale państwo spróbuje o Ciebie powalczyć. Osobiście taki nam nie jesteś potrzebny”.

— „Spróbuje powalczyć”…. A jeśli to nie uda się, czy można go wepchnąć z powrotem? Oczywiście kierunek projektu ustawy jest moim zdaniem bardzo poprawny. Ale urodzenie i wychowywanie dziecka nie jest kwestią, którą można spróbować rozwiązać. Trzeba to dokładnie rozwiązać. A jeśli projekt ustawy rzeczywiście wejdzie w życie, a jeśli rzeczywiście nastąpią jakieś jakościowe zmiany, to jestem pewna, że ludzie sami mogliby ocenić korzyści. Być może wtedy pytanie „rodzić, czy nie rodzić” nie byłoby tak palące. A sama aborcja byłaby zjawiskiem rzadkim, bez żadnych zakazów. Ale niestety bardzo często pozostają to tylko słowa.

Na początku muszą być odpowiednie warunki. Rodzice, którzy zamierzają sprowadzić swoje dziecko na świat, potrzebują przynajmniej pewności co do jego przyszłości, tak samo jak do ich własnej.

Gdyby istniały warunki, w których niepełnosprawne dziecko miałoby duże szanse zostać pełnoprawnym, szczęśliwym członkiem społeczeństwa, to wychowywanie takiego dziecka nie byłoby dla ludzi takim lękiem. A ci, którzy zmuszają kobiety do rodzenia na siłę, zanim cokolwiek powiedzą, powinni wziąć do siebie do rodziny niezbyt pożądane niepełnosprawne dziecko (lub przynajmniej dziecko z sierocińca) i wychowywać je w miłości, szczęśliwym, jako niepotrzebnego członka społeczeństwa.

I dopiero po jakimś czasie, kiedy te dzieci dorosną, ci ludzie mogliby udowodnić swoją słuszność czynem. To nie działa w żaden inny sposób.

— Czy słusznie rozumiemy, że zgodnie z warunkami licencji na wykorzystanie ilustracji Pani autorstwa, przedstawiciele ruchu przeciwko zakazowi aborcji mogą w ramach wykorzystania tego obrazu dołączyć do niego jakiekolwiek napisy?

Aktywiści przysłali mi slogany, które chcieliby wykorzystać. One w pełni odpowiadają moim osobistym przekonaniom. Dlatego dałam im pozwolenie na użycie jakichkolwiek napisów w ramach ich programu. Ale oczywiście w rozsądnych granicach. Właściwie nie wyobrażam sobie, żeby mogli napisać coś, z czym bym się nie zgodziła. W końcu opowiadają się za prawami, wolnością wyboru dla różnych grup ludzi. Ale w naszej korespondencji napisałam jednak, że jeśli planowane jest coś całkowicie kontrowersyjne, lepiej na wszelki wypadek to sprecyzować. Powtarzam raz jeszcze, ważne jest dla nich, aby nie było sporów w tej kwestii i aby wszystko było jak najbardziej legalne. W przeciwnym razie nawet by się ze mną nie skontaktowali.

— Czy nie uważa Pani, że tworzy się zamieszanie, ponieważ z Pani pracy korzystają jednocześnie przeciwnicy aborcji i zwolennicy jej legalizacji - aktywiści, którzy się do Pani zwrócili?

— To był początkowy błąd organizatorów propagandy antyaborcyjnej. To jest ilustracja stockowa. Nie chodzi tylko o to, że licencje różnych platform stockowych w takiej czy innej formie zabraniają wykorzystywania ich obrazów w kampaniach?!

Ta ilustracja przez wiele lat była używana do wielu różnych celów. Nie ma w niej wyłączności. Nie może być nośnikiem jakiegoś cudzego pomysłu. Ponadto zdjęć stockowych nie można w żaden sposób rejestrować ani używać jako logo. W związku z tym aktywiści mogą je używać do przeciwnych celów, zwłaszcza za moją zgodą.

A ponieważ zawsze zachowuję wszelkie prawa autorskie, ze swojej strony mogę zrobić z ilustracją, co zechcę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Na polskich billbordach widnieje ilustracja Rosjanki. Ona sama nie jest jednak przeciwna aborcji
„Ciocia Basia” z Berlina: Niemcy nie demonizują aborcji i chętnie pomagają osobom z Polski
Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku ws. aborcji
Tagi:
protesty, aborcja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz