20:18 14 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
12385
Subskrybuj nas na

„Za późno cieszymy się, że byliśmy producentami stali. Już nie jesteśmy. Zabrnęliśmy w zakresie stali w ślepą uliczkę” – komentuje sytuację w polskim hutnictwie były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że zapotrzebowanie na stal w Unii Europejskiej spadło o 13 proc. W Polsce produkcja też się skurczyła o 11,9 proc., sięgając 7, 9 mln ton. Świadczą o tym dane opublikowane przez Światowe Stowarzyszenie Stali (World Steel Association). 

Różowa przyszłość czy pobożne życzenia?

Tym nie mniej, jak przewiduje Europejskie Stowarzyszenie Stali Eurofer, kryzys na rynku powoli się kończy, popyt poczynając od roku 2021 zacznie rosnąć, co i ma przynieść ożywienie gospodarki. 

О tym, że poprawa na krajowym rynku już jest widoczna, mówił w rozmowie z Rzeczpospolitą Krzysztof Zoła, członek zarządu Cognoru, producenta wyrobów hutniczych.

Obserwujemy ożywienie w sektorze motoryzacyjnym. Mamy większą ilość zamówień i wzrost marż. W zakresie wyrobów dla budownictwa widzimy stabilny popyt przy skoku cen o około 50 proc. w stosunku do ostatniego kwartału 2020 r

– stwierdził.

Odbudowa gospodarki daje impuls do wzrostu popytu na stal, co stwarza dla branży dobre perspektywy. Tym bardziej, że obserwujemy dynamicznie rosnące ceny niektórych wyrobów stalowych. Wiąże się to, między innymi, z ożywieniem popytu ze strony przemysłu, w tym producentów samochodów.

Obiecujące prognozy ma Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa (HIPH), która zakłada, że w tym roku krajowe zużycie stali wróci do stanu sprzed pandemii. Izba zastrzega jednak, że epidemia wciąż nie odpuszcza, więc rzeczywistość może okazać się mniej optymistyczna.

„Za późno cieszymy się”

Na prośbę Sputnika obecną sytuację i najbliższe perspektywy rozwoju hutnictwa ocenia były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

Jego zdaniem są dwa czynniki, które powodują wzrost zapotrzebowania na stal i wyroby hutnicze: jeden, to zbrojenia, a drugi, ten lepszy, to inwestycje infrastrukturalne. Uważa wobec tego, że zapotrzebowanie na stal będzie rosło.

Za późno cieszymy się, że byliśmy producentami stali, bo już nie jesteśmy. Teraz konsumpcja stali w Polsce w 80 proc pochodzi z importu. To, że koniunktura rośnie, było do przewidzenia

– stwierdził Jerzy Markowski.

© Zdjęcie : Carl Agee, Institute of Meteoritics, University of New Mexico, MIT
W charakterze dygresji na temat rosnącego popytu na stal rozmówca podał przykład hinduskich koncernów o światowym znaczeniu ArcelorMittal i Tata Steel, które walczą o połączenie własnych kapitałów z europejskim przemysłem hutniczym i stalowym.

„W odróżnieniu od nas, Hindusi rozumieją lepiej od całej Europy, że bez stali nie ma rozwoju infrastrukturalnego żadnego kraju, rozumieją rzeczy oczywiste, czego najlepszym dowodem jest to, że hinduski inwestor kupił niechcianą w Polsce Hutę Częstochowa i teraz, co jest zgrozą dla Niemiec, złożył ofertę na zakup stalowego segmentu koncernu Thyssenkrupp– świętości narodowej gospodarki niemieckiej” – mówi ekspert.

Nie mylić popyt z produkcją

Wzrost popytu na wyroby ze stali nie oznacza jednak, że krajowa produkcja wróci niedługo do normy.

Zdaniem Jerzego Markowskiego, nie bez powodu ArcelorMittal w ubiegłym roku wyłączył w krakowskiej hucie stalownię i wygasił piec już na stałe. Początkowo firma deklarowała, że w razie ożywienia na rynku wznowi produkcję, ale później zmieniła zdanie.

Jak tłumaczy rozmówca, kiedy drożeje prąd, rosną koszty emisji CO2, które w tej chwili już przekraczają 40 euro za tonę, a są tacy, którzy prognozują, że te koszty dojdą do 80 euro za tonę – to wszystko sprawia, że produkcja stali w Polsce powoli przestaje być opłacalna i może dojść do likwidacji przemysłu stalowego.

„To będzie trwało tak długo, jak będziemy wierzyli w ceny uprawnień. To są sztuczne, spekulacyjne pieniądze. Do tych przyczyn trzeba dodać konkurencję ze Wschodu, czyja produkcja nie jest obciążona emisyjną opłatą” – uważa Jerzy Markowski.

W poszukiwaniu priorytetów

Zdaniem eksperta „są to namacalne dowody na to, że zabrnęliśmy w zakresie stali w ślepą uliczkę, przedkładając wszelkiego rodzaju parametry ekologiczne nad dostatek z tytułu energii, paliw, surowców i przy okazji produktów stalowych, czego najlepszym dowodem, niestety, jest polska gospodarka, która, mimo światowego wzrostu zapotrzebowania, światowego wzrostu produkcji stali, produkuje coraz mniej”.

„Po wyłączeniu wielkiego pieca w Nowej Hucie nic nie przychodzi do głowy poza poczuciem, że obudziliśmy się po raz kolejny z ręką w nocniku” – powiedział na zakończenie były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Badania kosmiczne, energetyka jądrowa i klimat to „nowe, obiecujące” pola współpracy Polski i USA
Ukraiński rynek energii wzrośnie dzięki polskiemu węglowi
Zaskakujące znalezisko z epoki żelaza w Irlandii. Pomogło zdalne skanowanie
Tagi:
Energia, kryzys gospodarczy, gospodarka, popyt, produkcja, Polska, stal, żelazo
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz