06:54 06 Marzec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
65408
Subskrybuj nas na

„Kilkadziesiąt lat mieszania Polakom w głowie, wybielania zbrodni hitlerowców, oczerniana Związku Radzieckiego spowodowało, że społeczeństwo zostało na wydanie tej książki przygotowane” – powiedział przewodniczący stowarzyszenia „Kursk” Jerzy Tyc, komentując publikację książki Adolfa Hitlera pod tytułem „Mein Kampf. Moja walka. Edycja krytyczna”.

Książka została wysprzedana i czeka na dodruk. Ogłoszona bestsellerem. Autorem polskiego tłumaczenia z niemieckiego wydania, opublikowanego w 1942 r., jest historyk i politolog prof. Eugeniusz C. Król.

Według wydawców edycja krytyczna przygotowana przez prof. Króla, ma przestrzegać przed tym, aby ideologia, jaką szerzył dyktator i jej tragiczne skutki nigdy się nie powtórzyły.

Jak pisze korespondent dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Gerhard Gnauck, „wydaje się, że jest taka potrzeba: w warszawskim Teatrze Powszechnym wystawiono „Mein Kampf” w 2019 roku. Przedstawienie powraca do repertuaru jako płatny spektakl online, opatrzony alarmistycznymi tekstami twórców teatralnych, ubolewających, że „faszyzm i narodowy socjalizm znów stały się atrakcyjną ideologią. W ten sposób czytelnicy w kraju, który stał się pierwszą ofiarą niemieckiej polityki wojennej w 1939 r., następnie główną sceną Holokaustu, mogą sobie wyobrazić „idee i urazy przyszłego Führera”. 

Książka ma jednak też zdecydowanych przeciwników.

Krytycznie do wydania odnosi się Towarzystwo Jana Karskiego, które wydało w tej sprawie oświadczenie:

Uważamy to za moralne zło. Nie przyjmujemy tłumaczenia, że komentarz do polskiego "Mein Kampf" ma obnażać jego zło i "roztłumaczać" Polakom. Oni naprawdę, w ogromnej większości doskonale to pojmują. Możemy sobie natomiast wyobrazić jakie miejsce zajmie ta książka na półkach współczesnych wyznawców Hitlera cyklicznie świętujących jego urodziny

- czytamy w oświadczeniu Towarzystwa Jana Karskiego. 

„Stowarzyszenie „Kursk” broni stanowiska, iż wydanie tej książki jest propagowaniem systemu totalitarnego oraz kolejnym krokiem obliczonym na przygotowanie naszego społeczeństwa do rozgrzeszenia nazistów i ostatecznego podważenia rezultatów Trybunału Norymberskiego. Sprawę kierujemy do prokuratury – napisał na Facebooku przewodniczący stowarzyszenia „Kursk” Jerzy Tyc.

„Kursk” żąda wyjaśnień i oceny prawnej edycji krytycznej

Sputnik Polska zwrócił się do Jerzego Tyca z prośbą o skomentowanie stanowiska Stowarzyszenia.

„Pozycja moja – będę mówił o sobie – jest niezmienna i jednoznaczna: jest to przestępstwo, polegające na propagowaniu, gloryfikowaniu, rozpowszechnianiu ideologii nazistowskiej poprzez wydanie książki w tej formie, w tym wyglądzie i z taką reklamą.

Moja opinia jest taka, że to jest przestępstwo. W związku z tym w przeddzień wydania tej książki zwróciliśmy się do organów ścigania. Mamy nadzieję, że dojdzie do postępowania, i spotkamy się w tej sprawie w sądzie. Skierowaliśmy także zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wysłaliśmy protest do wydawnictwa Bellona ze swoim komentarzem

– powiedział Jerzy Tyc. „To jest czymś, co my, jako ludzie z normalnym moralnym kręgosłupem, powinniśmy byli zrobić. I to zrobiliśmy” - dodał.

Wolność słowa w polskim wydaniu

Jerzy Tyc przyznaje, że nie czytał i nie ma zamiaru czytać tej książki, ani naukowego komentarza. Wyjaśnia, dlaczego.

„Nie muszę sięgać po tę książkę, żeby wiedzieć, w jaki sposób chory na głowę Adolf H. – nie mogę inaczej wymówić tego nazwiska - doszedł do władzy, jak zdemontował państwo demokratyczne. Nie muszę sięgać po tę książkę, żeby wiedzieć, co zamierzał z nami zrobić. Nie muszę tej książki kupować, żeby wiedzieć, co było zaplanowane w ramach tak zwanego ostatecznego wyjaśnienia kwestii żydowskiej czy co to jest „plan Barbarossa”. To wszystko już wiemy i nie muszę tej książki brać do ręki. Tak, jak by było mało dowodów na to, co to był nazizm. Został tylko jeden nie zrealizowany punkt: zawładnąć Związkiem Radzieckim” – mówi Jerzy Tyc.

Twierdzi, że nie wszyscy jednak podzielają takie poglądy.  

„Mieliśmy bardzo duży atak internetowy na nasze Stowarzyszenie, na mnie osobiście. Krzyczą, jak ośmieliliśmy skrytykować wydanie książki, jej autora. Komentarze były także od ludzi, których miałem za dobrych znajomych, a czasami wręcz za partnerów i przyjaciół. Mówili, tak: „Przecież nie będziemy książek palić. Przecież to, co mówisz, jest zamachem na wolność słowa, to jest cenzura” – opowiada Jerzy Tyc.

Rozmówca Sputnika twierdzi, że jego sprzeciw w żaden sposób nie atakuje wolności słowa.

Jeśli naprawdę jesteś taki dociekliwy i chcesz się, człowieku, przeczytać, co Adolf H. tam napisał, to w Polsce z tym problemu nie ma. Ale to jest podłość coś takiego wyprodukować. Rynek musiał być zbadany

– twierdzi Jerzy Tyc.

Zwraca uwagę na okładkę książki, gdzie są użyte takie same kolory, jakie ma standardowa nazistowska flaga Trzeciej Rzeszy: czerwony, biały i czarny. W górnej części okładki wydrukowano imię i nazwisko autora. Wielkimi literami po niemiecku, gotykiem, napisany jest tytuł książki „Mein Kampf”. Następnie to, co zdaniem Jerzego Tyca daje powód przyjąć, że mamy do czynienia z zamaskowaną propagandą – małymi literami nazwa polska – „Moja walka”. Na samym dole zupełnie małymi literkami „Wydanie krytyczne”.

„To wszystko są sztuczki marketingowe, które mają zachęcić do szybkiego kupna książki. Mówienie, że książek jest mało, żeby jak najwięcej „Mein Kampf” trafiło pod strzechy Polaków, na każdy stół w Polsce, bo to jest dziedzictwo, mimo wszystko, historyczne, jak to ujmuje IPN i wtedy Polacy zrozumieją, jakim zagrożeniem jest ten faszyzm. A tu zupełnie nie o to chodzi. To jest propaganda.  To oznacza, że kilkadziesiąt lat mieszania Polakom w głowie, wybielania zbrodni hitlerowców, oczerniana Związku Radzieckiego spowodowało, że społeczeństwo zostało na wydanie tej książki przygotowane” – dodaje stanowczo Jerzy Tyc

IPN popiera książkę, wydawca robi geszeft

Rozmówca Sputnika jest zaskoczony sformułowaniami, jakich używa IPN, nazywając „Mein Kampf” Hitlera „manifestem politycznym”, który „jest źródłem historycznym, pozwalającym na analizowanie jego celów i metod, za pomocą których zmierzał je osiągnąć”.

„Okazuje się, że bez znajomości tego „manifestu” nie można przeprowadzić krytyki nazizmu!” – mówi pan Tyc.

„Jestem bardzo zaskoczony zachowaniem instytucji polskich, takich jak IPN czy prokuratura, czy nawet rząd, które miały prawo wydanie tej książki zablokować” - dodaje.

Odpowiedź Biura Badań Historycznych IPN na list Jerzego Tyca
© Zdjęcie : Jerzy Tyc
Odpowiedź Biura Badań Historycznych IPN na list Jerzego Tyca

Jerzy Tyc jest zbulwersowany także tym faktem, że zbrodniarz wojenny Adolf Hitler rękami polskiego wydawnictwa sprzedaje w Polsce książkę, przetłumaczoną przez polskiego profesora, że Polacy kupują to masowo.

To znaczy, że przemyślana, przygotowana akcja wybielania Hitlera, a tym samym jego czynów, jego armii, niestety, się realizuje w Polsce. Jeśli profesor Król w jednym z wywiadów szczyci się tym, że jego wydanie jest drugie na świecie - pierwsze było w Niemczech w 2016 roku, legalne, zaakceptowane przez państwo - to moim zdaniem znaczy, że takie zjawisko jak faszyzm, nazizm nie umiera, ono tylko czeka na swój czas

Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie
© Sputnik . Krzysztof Żurek
– przekonuje rozmówca Sputnika.

Według rozmówcy, faszyzm tylko czekał w Niemczech aż prawa autorskie, które należały do bawarskiego rządu, wygasną i myśli Hitlera zostaną rozpowszechnione. To się stało w 2016 r., i natychmiast znaleźli się ludzie, którzy tylko czekali żeby tę książkę wydać.

„A nasz profesor, który mówił, że tę książkę szykował od trzech lat, praktycznie zaraz po tym, jak Niemcy wydali, wziął się do pracy i wydał ją w 2020 roku. I teraz się szczyci. Mówi, że my też na podium jesteśmy - mamy drugie miejsce na świecie. To jest skandal” - podkreśla.

„Mein Kampf” na zamówienie? Pytanie - czyje?

Rozmówca Sputnika cały ten pomysł z wydaniem „Mein Kampf” określił jako wyjątkowo perfidny.

Ktoś musiał zamówić u profesora to tłumaczenie, zapłacić mu nieźle. Mówienie, że Polacy teraz się uczą, jaki Hitler był zły, to bzdura. I bez tej książki wszyscy  wiemy, jaki, potworem był Hitler. Pamiętamy pomordowanych przez Niemców Polaków.

Moja rodzina też o tym pamięta. Nie mogę na to, co się dzieje, spokojnie patrzeć. To jest zwycięstwo, tak czy inaczej Hitlera, który jest w piekle i on się cieszy, śmieje się z wariatów, którzy w Polsce latają z tą książką. Proszę mi nie mówić, że ci, którzy kupują jego książkę, to są naukowcy, żeby studiować – oni po prostu chcą mieć Hitlera na półce. Tak to wygląda, niestety” - twierdzi przewodniczący stowarzyszenia „Kursk” Jerzy Tyc.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska edycja Mein Kampf to bestseller
„Mein Kampf”: wydanie tej książki to dla nas szansa
Tagi:
ABW, nazizm, książki, Polska, IPN, Jerzy Tyc, Stowarzyszenie KURSK, Adolf Hitler, III Rzesza, Mein Kampf, II wojna światowa, historia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz