02:54 11 Kwiecień 2021
Opinie
Krótki link
Autor
141
Subskrybuj nas na

„Na progu XXI wieku nie wystarczy zadbać o ciągły, zrównoważony rozwój i wzrost gospodarczy, ale trzeba koniecznie przejść z peryferiów do centrum światowego systemu gospodarczego, gdzie nastąpi pełna samorealizacja jednostki i społeczeństwa. To przejście nie może odbyć się bez udziału kultury i dotyczy to także Polski” – uważa prof. Marian Noga.

Znany polski ekonomista jest autorem monografii „Kultura a ekonomia”. Wznowiony przez wydawnictwo CeDeWu nakład książki szybko znika z półek księgarni. Poruszony w książce temat wzbudza zainteresowanie nie tylko specjalistów, lecz również szerokiej publiczności.

Do niedawna większość ekonomistów, analizując zjawiska i procesy gospodarcze, ignorowała czynnik kultury. W większości przypadków wynikało to z trudności z jasnym zdefiniowaniem pojęcia „kultura”. Jednak wielu badaczy twierdzi, że tradycje i zwyczaje właściwe dla niektórych grup etnicznych, wyznań i grup ludności poważnie wpływają na ich osiągnięcia gospodarcze. Nawet twórcy klasycznej teorii ekonomii, Adam Smith i John Stuart Mill, uważali, że czynniki kulturowe mają czasami znacznie większy wpływ na zachowanie ludzi, niż prymitywna pogoń za osobistym zyskiem.

Prof. Marian Noga zdecydowanie odróżnia „ekonomikę” kultury od jej „ekonomii”, podkreślając, że, ekonomia kultury zajmuje się wpływem kultury na gospodarowanie i gospodarkę, a tym samym na dobrobyt jednostki i społeczeństwa, podczas gdy ekonomika kultury zajmuje się sektorem kultury (przemysłami kreatywnymi), wśród których znajdują się przemysły kultury.

„O ile ekonomika kultury, jako ekonomika branżowa, jest dyscypliną naukową zajmującą się jedną z branż gospodarki, czyli sektorem kultury, „przemysłem kreatywnym, to ekonomia kultury zajmuje się organizacją i zarządzaniem sektora kultury, płacami artystów, subsydiowaniem kultury, mecenatem kultury, polityką kulturalną państwa, wpływem kultury na gospodarowanie i gospodarkę, a tym samym na dobrobyt jednostki i społeczeństwa. Ponadto w języku potocznym ekonomia może być synonimem oszczędzania. Stąd zbitka „ekonomia kultury” niczego nie wyjaśnia, a wręcz zaciemnia to, co chcielibyśmy wyjaśnić. Dlatego też nazwałem tę monografię „Kultura a ekonomia”, dowodząc w niej, że na progu XXI wieku nie wystarczy zadbać o ciągły, zrównoważony rozwój i wzrost gospodarczy, ale trzeba koniecznie przejść z peryferiów do centrum światowego systemu gospodarczego, gdzie nastąpi pełna samorealizacja jednostki i społeczeństwa. To przejście nie może odbyć się bez udziału kultury i dotyczy to także Polski” – pisze prof. Noga w adnotacji do monografii. Sputnik poprosił autora Mariana Nogę  o odpowiedź na kilka pytań na temat świeżo wydanej książki.

— Co skłoniło Pana do napisania właśnie takiej monografii, gdzie wyraźnie zderzają się dwa „światy”: gospodarka jako profanum i kultura jako sacrum?

— Powody były co najmniej trzy. Po pierwsze, szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego, jaki obserwujemy w II połowie XX wieku i na początku XXI wieku, nie można wytłumaczyć tylko za pomocą determinant wzrostu gospodarczego, jakimi są siła robocza i jej kwalifikacje, postęp techniczny i technologiczny oraz szeroko rozumiana wydajność czynników produkcji, którymi posługujemy się w procesie tworzenia dóbr i usług. Nie ulega wątpliwości , że nie produkujemy po to „ aby dużo wyprodukować” i tym się chwalić, ale żeby zaspokajać potrzeby ludzi. I tutaj pojawia się kultura dwukrotnie: raz jako model konsumpcji, czyli co konsumować, i po raz drugi jako usługa kultury, potrzebna ludziom do zaspokojenia ich potrzeb, czyli teatr, kino, literatura, plastyka, malarstwo itp.

Johann Gottfried Herder [1744-1803], niemiecki filozof, pastor i pisarz urodzony w Morągu, czyli na naszych polskich Mazurach, napisał, że człowiek rodzi się dwa razy: jako twór natury i jako twór kultury.

Po drugie, w 1871 roku angielski antropolog społeczny Edward Burnett Tylor tak zdefiniował kulturę: „Kultura, czyli cywilizacja w szerokim etnograficznym sensie, jest złożoną całością, która obejmuje wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawo, obyczaje oraz wszelkie inne zdolności i nawyki, zdobyte przez człowieka jako członka społeczeństwa”. Do tej definicji , dzisiaj w 2021 roku, nie trzeba nic dodawać i analizując istotę kultury tak przedstawionej nie trzeba przeprowadzać szczególnych badań dowodzących, że kultura stanowi fundament tzw. gospodarki kreatywnej i gospodarki w ogóle.

Po trzecie, John Stuart Mill na początku XIX wieku sformułował zasadę homo oeconomicus. Zasada ta jest podstawą rozważań całej współczesnej ekonomii, która stwierdza, że każdy człowiek ma wolny wybór, jest egoistą i zawsze w swoim postępowaniu maksymalizuje przyjemności i minimalizuje przykrości. Tylko, że zasada ta dotyczy hipotetycznego, czyli fikcyjnego człowieka. Konkretny człowiek zawsze działa w określonych warunkach historycznych, społecznych i kulturowych i jego decyzje są uzależnione właśnie od tych uwarunkowań. Kultura odgrywa tutaj bardzo ważną rolę.

— Co jest dla Pana najbardziej istotne w tych dociekaniach?

— Patrząc z lotu ptaka na zawartość tej książki staram się w niej poruszyć cztery problemy.

Problem 1 dotyczy roli kultury w życiu człowieka w różnych ujęciach filozoficznych i społecznych, takich jak ujęcie kształtowanie kultury Wschodu (Taoizm i Konfucjanizm), odmienne spojrzenia na kulturę Europy przez Sigmunda Freuda i Talcotta Parsonsa oraz pojmowanie kultury przez Kościół rzymskokatolicki.

Problem 2 dotyczy powstania i rozwoju ekonomii i jej problemów z predykcją (prognozowaniem przyszłych zdarzeń ekonomicznych).

Problem 3 dotyczy determinant rozwoju gospodarczego, których analiza pokazuje, że to właśnie kultura kształtuje nowoczesną gospodarkę.

I wreszcie 4 problem dotyczy mierzenia dobrobytu społecznego, którego ważnym elementem jest kultura. Jest tutaj krytyka miernika PKB i propozycja nowej miary taksonomicznej dobrobytu społecznego, która w przyszłości mogłaby zastąpić PKB.

— Dla kogo jest przeznaczona ta książka?

— Nie ulega wątpliwości, że ta książka jest napisana przez ekonomistę, jako przyczynek do rozwoju nauki ekonomii w jej teoretycznym i praktycznym (aplikacyjnym) aspekcie. Ale z drugiej strony, wydaje się, że mogą po nią sięgnąć wszyscy interesujący się wpływem tzw. czynników miękkich na gospodarkę i gospodarowanie. Jest to więc książka nie tylko dla ekonomistów, ale również dla historyków, dziennikarzy, psychologów społecznych, liderów kultury.

— Dziękujemy za rozmowę

Marian Noga – polski ekonomista i nauczyciel akademicki, profesor nauk ekonomicznych, były rektor Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, senator IV i V kadencji, w latach 2004–2010 członek Rady Polityki Pieniężnej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Drogie samoloty z tysiącami pasażerów na oku jednego kontrolera: czy polskie niebo jest bezpieczne?
Czy Polska ubije interes ze szczepionką na Ukrainie?
Polski technik o bateriach do e-aut: „Mówią, że się zapalają? To jest bujda na resorach”
Tagi:
ekonomia, gospodarka planowa, gospodarka rynkowa, gospodarka, społeczeństwo, kultura, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz