Opinie
Krótki link
Autor
26446
Subskrybuj nas na

„Liderzy prozachodniej białoruskiej opozycji obecnie skoncentrowali się na terytorium Polski i nie sposób tego ignorować. Ale źle też mieć pod bokiem «złego sąsiada»”- powiedział w rozmowie z agencją Sputnik Siergiej Łuszcz, lider nowej białoruskiej partii politycznej Sojuz.

Zdaniem młodego białoruskiego polityka idealnym rozwiązaniem byłoby ustabilizowanie sytuacji społeczno-politycznej w kraju, przywrócenie zaufania Białorusinów do władz. „W takim przypadku polskie kierownictwo niewątpliwie straci zainteresowanie białoruską emigracją polityczną i będzie wolało, jak poprzednio, mieć do czynienia z białoruskim państwem” - uważa przewodniczący partii Sojuz.

Dwa tygodnie temu, w Dzień Jedności Narodów Białorusi i Rosji, partia Sojuz złożyła w Ministerstwie Sprawiedliwości Białorusi dokumenty w celu zarejestrowania nowego ugrupowania politycznego. Lider partii powiedział, że Sojuz będzie sprzyjać pogłębieniu białorusko-rosyjskiej współpracy. Jednym z głównych jej zadań jest pomoc władzom Białorusi i Rosji w umacnianiu Państwa Związkowego, a także w zbliżaniu praw obywateli obu krajów.

Siergiej Łuszcz urodził się w Mińsku, ma 38 lat. Od 2004 roku zawodowo zajmuje się zarządzaniem w sferze społeczno-politycznej. Jest twórcą wielu udanych projektów społecznych, w tym białorusko-rosyjskiej Inicjatywy Obywatelskiej Sojuz, a także Stowarzyszenia na rzecz Integracji Międzynarodowej Współpracy Społeczno-Kulturalnej i Biznesowej.

Z liderem nowej partii politycznej na Białorusi Sojuz Siergiejem Łuszczem rozmawia komentator Sputnika Leonid Swiridow.

Siergiej Łuszcz, lider nowej białoruskiej partii politycznej „Sojuz”.
Siergiej Łuszcz, lider nowej białoruskiej partii politycznej „Sojuz”.

— Panie Siergieju, decyzja o przekształceniu Inicjatywy Obywatelskiej Sojuz w partię jest jawnie polityczna. Czy miało to związek z sytuacją w kraju po wyborach prezydenckich, czy też były inne powody ku temu?

—  Rzeczywiście, jesienią ubiegłego roku, po wydarzeniach sierpniowych, aktywność polityczna na Białorusi gwałtownie wzrosła. Po ogłoszeniu przez władze zmian w konstytucji i wezwaniu sił społeczno-politycznych republiki do przedstawienia swojej wizji reformy ustawy zasadniczej, nasza inicjatywa obywatelska utworzyła komitet o tej samej nazwie, składający się z około czterdziestu ekspertów z różnych dziedzin i zgłosiła pakiet poprawek we wskazanym przez państwo terminie, w którym m.in. zaproponowaliśmy zreformowanie ustroju państwa poprzez wzmocnienie roli parlamentu i partii politycznych.

Po skończonej pracy pojawiło się ogólne wrażenie, że tak skuteczny zespół nie może po prostu postawić kropki nad „i” i rozejść się. Tym bardziej, że zaraz po cieszących się złą sławą sierpniowych wydarzeniach wyraźnie widać było zapotrzebowanie na tworzenie nowych, „żywych” partii, tzw. „oddolnych”. Dlatego podjęto decyzję o powołaniu do życia partii politycznej, dla której nazwa sama się nasuwała – Sojuz.

— Niedawno złożyliście do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosek o rejestrację nowej partii Sojuz. Jakie są Pana oczekiwania? Czy Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi może odmówić rejestracji Pańskiej partii?

Oleg Gajdukiewicz, poseł Izby Przedstawicieli, wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych, przewodniczący Partii Liberalno-Demokratycznej.
© Zdjęcie : Służba prasowa Partii Liberalno-Demokratycznej na Białorusi
—  Liczymy na pozytywną decyzję. Byłoby to logiczne i rozsądne pod każdym względem. Kraj, jak powietrza, potrzebuje prawdziwych partii, które są w stanie skierować energię polityczną obywateli na legalne tory i ustabilizować emocjonalne tło społeczeństwa. Należy jednak uwzględnić, że białoruskie władze zawsze traktowały partie z nieufnością, nie rozumiejąc ich roli w systemie politycznym. Nawet teraz, kiedy wszyscy zobaczyli, ile ta krótkowzroczność kosztowała kraj, odczuwany jest szczątkowy sceptycyzm do systemu partyjnego.

Chociaż trzeba przyznać, że jest pewien postęp. Wyraźnym tego dowodem było niedawne spotkanie na wysokim szczeblu, które Alaksandr Łukaszenka poświęcił w całości systemowi partyjnemu. I to już jest postęp, bo w zasadzie nie było tak szczegółowych rozmów na temat partii.

— W programie partyjnym „jest bardzo dużo socjalizmu”. Czy to powrót do Związku Radzieckiego? Nie obawiacie się, że Sojuz może stać się partią emerytów? A może się mylę? Kim są Państwa wyborcy?

— Sami zdecydowaliśmy, że główną wartością jest wciąż człowiek, czyli model polityczno-gospodarczy powinien służyć obywatelom kraju. Właściwie jest to zapisane w konstytucji Białorusi, ale nie wszyscy o tym pamiętają.

Dziś raczej ludzie skłonni są służyć państwu. Człowiek powinien mieć czas na życie prywatne, na wychowywanie dzieci.

Dlatego proponujemy m.in. skrócenie tygodnia pracy przy zachowaniu zarobków. Sześć miesięcy temu zostaliśmy przez to sklasyfikowani jako populiści. Ale teraz w Hiszpanii na poziomie krajowym przeprowadzany jest eksperyment odnośnie skrócenia tygodnia pracy i okazuje się, że jest to możliwe. A w Rosji kwestia ta jest omawiana już drugi rok. Więc nie chodzi o ZSRR. A tak przy okazji, emeryci są akurat sceptycznie nastwieni do tego punktu naszego programu. Ale Białorusini w średnim wieku, którzy są odpowiedzialni za rodziny, odbierają go pozytywnie.

Innymi słowy, nasz wyborca jest przeważnie w wieku od trzydziestu do sześćdziesięciu lat. Jeśli mówimy kategoriami społecznymi, to jest wśród nich wielu menedżerów różnych szczebli, czyli tych, którzy są przyzwyczajeni do pracy z zespołami, analizowania sytuacji i brania na siebie odpowiedzialności, wielu wojskowych emerytów, inżynierów, pracowników branży IT, przedstawicieli małych i średnich firm.

— Proszę wymienić najważniejsze tezy programowe partii Sojuz.

—  Nasz program składa się z pięciu bloków: system polityczny, polityka zagraniczna, gospodarka, polityka społeczna i polityka rodzinna, którą umieściliśmy w osobnym bloku ze względu na jej szczególne znaczenie. Tworząc program, wyszliśmy od potrzeby szerokiej reformy wszystkich głównych sfer życia kraju. Dlatego wszystkie zapisy programu są nowatorskie. To transformacja i porządek, tworzenie warunków do rozwoju biznesu, rozszerzenie gwarancji socjalnych.

W sferze polityki zagranicznej koncentrujemy się na realizacji Traktatu o Państwie Związkowym i generalnie na rozwoju procesów integracyjnych w przestrzeni postradzieckiej. Ten punkt naszego programu działa jako rodzaj systemu rozpoznawania „swój-obcy”.

Jeśli chodzi o agendę wewnętrzną, to biorąc pod uwagę to, jak wiele zależy od formy rządów, najważniejszym zadaniem jest przekształcenie republiki prezydenckiej w parlamentarno-prezydencką. Ta zmiana zapoczątkuje reakcję łańcuchową reform w innych obszarach.

— Na pewno przeprowadziliście sondaże i próbowaliście dowiedzieć się, jakie ma poparcie partia Sojuz. O jakich liczbach mówimy? Nie boicie się konkurencji ze strony starych białoruskich partii politycznych?

—  Na Białorusi badania socjologiczne mają raczej zamknięty charakter, dlatego należy uważnie wyciągać wnioski na podstawie danych z sondaży opinii publicznej. Ale z dostępnych danych wynika, że co najmniej 60% Białorusinów popiera integrację z Rosją. Czyli, opierając się jedynie na sympatyków integracji, partia Sojuz może liczyć na ogromną liczbę zwolenników. Zapotrzebowanie na partię naszego kierunku ideologicznego istnieje na Białorusi od dawna. Ale przez długi czas głowa państwa miała monopolistyczne prawo do realizowania związkowego kierunku.

Od jakiegoś czasu stało się oczywiste, że w kwestii białorusko-rosyjskiej integracji coś poszło nie tak i Białorusini zaczęli aktywnie interesować się tą kwestią. Z kolei kryzys społeczno-polityczny jeszcze bardziej wzmocnił inicjatywę obywatelską.

Oczywiście energiczni ludzie nie dołączą do „starych” partii, które straciły zaufanie. Przychodzą do nas. Dlatego nie ma mowy o jakiejkolwiek konkurencji. Inna sprawa, że niektóre organizacje przez inercję cieszą się poparciem państwa. Ale władze też mają do nich pytania. Przecież w czasie protestów ulicznych żadna z tzw. partii proprezydenckich nie była w stanie zmobilizować swoich zwolenników do poparcia rządu.

— Jak Pan postrzega reformę konstytucyjną na Białorusi? Czy w kraju możliwe są przedterminowe wybory parlamentarne?

—  Republika Białorusi czeka na zmiany. Większość osób, które wzięły udział w protestach, nie jest nacjonalistami, jak twierdzą liderzy prozachodniej opozycji, nakręcając swoje rankingi. To są ci, którzy chcą zmian. Władze, rozumiejąc sytuację, inicjowały proces nowelizacji konstytucji. Ale robią to bez entuzjazmu.

Orientacyjny termin przeprowadzenia referendum w sprawie nowej konstytucji został już ogłoszony - początek przyszłego roku, ale na razie nic nie można powiedzieć o treści projektu ustawy zasadniczej. Widać tylko, że prezydent chce nadać Ogólnobiałoruskiemu Zgromadzeniu Ludowemu (swego rodzaju aktywu władzy wykonawczej) poważne uprawnienia. I to będzie kolejny sprawdzian dla władz, bo społeczeństwo może odrzucić nową konstytucję, jeśli nie dostrzeże, że spełnia ona jego oczekiwania.

Oczywiście po uchwaleniu nowej konstytucji należy rozpisać nowe wybory prezydenckie i parlamentarne, a tu można spodziewać się ostrego konfliktu interesów. W ten sposób republika weszła w okres bezprecedensowych prób, a nasza partia polityczna, chcąc nie chcąc, znajdzie się w epicentrum wydarzeń.

— Czy potrzebny jest „reset” partii politycznych na Białorusi? Może ponowna rejestracja partii?

—  W najbliższych miesiącach oczekuje się przyjęcia nowej ustawy o partiach politycznych, która będzie wymagała ponownej rejestracji istniejących partii. Rewizja systemu partyjnego powinna była rozpocząć się dawno temu. Ale dopóki państwo nie postrzegało partii politycznych jako użytecznego narzędzia systemu politycznego, nikt nie zajmował się nimi.

Ostatnia partia w kraju została zarejestrowana dwadzieścia lat temu! W rezultacie z 15 partii, „żywych”, które mają lidera, biuro i jakiś aktywa, pozostały tylko dwie lub trzy organizacje. Oczywiście, ze względu na ducha czasu, dziś stawia się większe wymagania partiom i tylko nieliczne utrzymają się na powierzchni. Dlatego szczególną rolę w przyszłym systemie politycznym Republiki Białorusi należy przypisać nowym, konkurencyjnym partiom.

— Większość programu partii koncentruje się na problemach wewnętrznych. Co proponujecie w polityce zagranicznej?

—  Oprócz zapowiedzianych już działań na rzecz białorusko-rosyjskiej integracji, w tym wzmocnienia interakcji na linii OUBZ, EAEU, republika powinna odnowić stosunki z Europą. Ponieważ polityka „żelaznej kurtyny” nikomu nie przyniesie korzyści.

Rzecz jasna nie mówimy o zaakceptowaniu warunków politycznych (zasadniczo ultimatum), jakie stawia nam dzisiaj Zachód. Musimy jednak dążyć do przywrócenia stosunków partnerskich, a to wymaga delikatnej pracy, którą muszą wykonywać dyplomaci o wysokich kompetencjach. Białoruś jest krajem tranzytowym i ważne jest dla nas utrzymanie więzi gospodarczych we wszystkich kierunkach, przy jednoczesnym zachowaniu jednego wyboru cywilizacyjnego i geopolitycznego.

— Największym zachodnim sąsiadem Białorusi jest Polska. Jak zamierzacie budować swoje relacje z Warszawą?

—  Wiadomo, że liderzy prozachodniej białoruskiej opozycji obecnie skoncentrowali się na terytorium Polski i nie sposób tego ignorować. Ale źle też mieć pod bokiem „złego sąsiada”.

Wydaje mi się, że idealnie byłoby ustabilizować sytuację społeczno-polityczną w kraju, przywrócić zaufanie ludzi do władz. W takim przypadku polskie kierownictwo niewątpliwie straci zainteresowanie białoruską emigracją polityczną i będzie wolało, jak poprzednio, mieć do czynienia z białoruskim państwem.

— Na południu znajduje się Ukraina, sąsiad, partner, w którym byliśmy jednym wielkim państwem. Co możecie zaoferować Kijowowi?

—  Jesteśmy skłoni do wyraźnego rozróżniania między przywództwem Ukrainy, która zdecydowanie nie jest niezależna w swoich działaniach politycznych, a narodem ukraińskim, który jest integralną częścią rosyjskiego świata. To smutne, że wewnętrzny konflikt na Ukrainie przeciągnął się i jest nawet gotowy do ponownego przejścia do aktywnej fazy. Na takim stanie rzeczy tracą wszyscy, ale przede wszystkim zwykli obywatele Ukrainy.
Tylko Moskwa może rozwiązać ten problem. Federacja Rosyjska jako mocarstwo i lider regionalny musi zaproponować strategiczne rozwiązanie tej kwestii.

W warunkach ostrej globalnej konkurencji przedłużający się wewnętrzny kryzys polityczny może doprowadzić Ukrainę do tak opłakanego stanu, z którego po prostu może się nie wydostać, a ucierpią na tym wszyscy, łącznie z Rosjanami i Białorusinami. Dlatego zignorowanie kwestii ukraińskiej to tzw. „syzyfowa praca”.

— Jakie jest Pańskie podejście do inicjatywy prezydenta Białorusi w sprawie ustanowienia Dnia Jedności Narodowej? Jaką datę proponuje Pańska partia?

© AP Photo / Czarek Sokolowski
—  Generalnie na Białorusi prezydent ogłosił ten rok Rokiem Jedności Narodowej. Ale ponieważ patriotycznie nastwione kręgi społeczne jesienią wystąpiły z pomysłem ustanowienia stałego święta, Dnia Jedności Narodowej, na który zaproponowaliśmy datę 17 września 1939 roku, kiedy w wyniku operacji wyzwoleńczej Armii Czerwonej nastąpiło zjednoczenie zachodniej i wschodniej Białorusi, inicjatywa władz w naturalny sposób splotła się z naszą propozycją.

Z zainteresowaniem czekamy na konkrety odnośnie tej inicjatywy, ale należy zrozumieć, że żadne święto nie może pogodzić podzielonego społeczeństwa. Dopiero szeroko zakrojone reformy doprowadzą do konsolidacji w kraju i zawarcia nowej umowy społecznej między narodem a władzami.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Białoruski Chatyń – tragedia niezłomnego narodu 
Warszawa – Moskwa: przypadek czy utrata czujności
Białoruski parlamentarzysta do Polaków: Zajmijcie się swoimi problemami, po co się mieszacie?
Tagi:
Alaksandr Łukaszenka, Polska, opozycja, konstytucja, partia polityczna, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz