Opinie
Krótki link
Autor
5762
Subskrybuj nas na

„To jest polityka donikąd. Zawsze byłem zdania, że lepiej rozmawiać, nie tylko na szczeblu ambasadorów, ale i wyżej. Niestety z naszej strony - mówię o Polsce - jakoś nie widać chęci. Bardziej widzę stroszenie piórek” - mówi znany polski publicysta Paweł Dybicz, komentując kolejny etap wojny dyplomatycznej.

23 kwietnia ambasador RP w Moskwie Krzysztof Krajewski został wezwany do MSZ Rosji, gdzie wręczono mu notę protestacyjną, dotyczącą „bezpodstawnego uznania” trzech pracowników Ambasady Federacji Rosyjskiej w Polsce za personae non gratae pod absurdalnym pretekstem solidarności ze Stanami Zjednoczonymi, które bezpodstawnie zarzucają Moskwie udział w „jakichś cyberatakach na terytorium swojego kraju”, przekazał rosyjski resort dyplomatyczny.

W odpowiedzi na prowokacyjne działania Polski zmierzające do wydalenia rosyjskich dyplomatów, opierając się na zasadzie wzajemności, ministerstwo uznało za personae non gratae pięciu pracowników Ambasady RP w Federacji Rosyjskiej. Muszą oni opuścić terytorium Federacji Rosyjskiej przed końcem dnia 15 maja 2021 roku

- czytamy w oświadczeniu opublikowanym na stronie MSZ Rosji.

Według rosyjskiego resortu dyplomatycznego Warszawa świadomie realizuje kurs na dalszą degradację i niszczenie relacji z Moskwą.

Kolejna polsko-rosyjska wojna dyplomatyczna trwa w najlepsze? Na pytania komentatora Sputnika Leonida Swiridowa odpowiada polski publicysta, pierwszy zastępca redaktora naczelnego polskiego tygodnika „Przegląd” Paweł Dybicz.

Paweł Dybicz, polski publicysta, pierwszy zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd”
Krzysztof Żuczkowski
Paweł Dybicz, polski publicysta, pierwszy zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd”

— Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji ogłosiło dzisiaj oficjalne wydalenie pięciu polskich dyplomatów z ambasady w Moskwie. Ambasador Polski w Moskwie został wezwany do MSZ. Zaczyna się taka dyplomatyczna zabawa, sport, piłka w grze. Później na pewno będzie jakaś oficjalna decyzja Warszawy. Do czego to doprowadzi?

— Polska wydali ośmiu – doda sobie trzech do pięciu, zatem wedle tej zasady Moskwa do tych ośmiu doda kolejnych ośmiu i tak, mniej więcej, koło czerwca zostaną albo sami ambasadorowie albo chargé d'affaires.

To jest polityka donikąd. Zawsze byłem zdania, że lepiej rozmawiać, nie tylko na szczeblu ambasadorów, ale i wyżej. Niestety z naszej strony – mówię o Polsce – jakoś nie widać chęci. Bardziej widzę stroszenie piórek. Ale na dłuższą metę jest to nie do utrzymania i zdaje się, że nawet tu w Warszawie o tym wiedzą.

 — Okazało się, że na dziś Polska zachowała się nawet w miarę porządnie. Bo to, co widzimy w tej chwili w stosunkach rosyjsko-czeskich zmierza ku temu, żeby zamknąć ambasady. Jak tak dalej pójdzie, w Moskwie pozostanie tylko ambasador czeski, a w Pradze – ambasador rosyjski. Może jeszcze kilku dyplomatów i pracowników technicznych…

 Ale wszystko jeszcze przed nami. Ani Moskwa, ani Warszawa nie powiedziały ostatniego słowa. Tak że ja nie byłbym takim optymistą, uważając, że to jeszcze jakoś w miarę spokojnie.

— Kiedyś, jeszcze za czasów PRL i Związku Radzieckiego, mówiono, że Polska była najbardziej wesołym barakiem w państwach socjalistycznych.

 Najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym…

— Tak jest, i wygląda na to, że wszystko jeszcze przed nami...

— Nie tyle, że wydaje się, ale można być tego pewnym. Tak, niestety, to wygląda.

Co prawda, podnoszą się coraz liczniej głosy, które mówią, a właściwie zadają pytanie: dokąd to zmierza? Ale tak na dobrą sprawę nikt nie jest w stanie na to odpowiedzieć.

Mało tego, ja nie jestem przekonany, czy wszyscy możni są zainteresowani odpowiedzią.

— To znaczy wszyscy możni w Polsce?

— Nie tylko. Myślę, że w Europie, w Stanach Zjednoczonych, w Rosji, na Ukrainie i w miejscach, gdzie widzimy rosnące napięcia, wywołane różnymi względami. Nie muszę o nich mówić, bo każdy wie, co leży u zarania tego konfliktu.

Sądzę jednak, że ten sygnał, który poszedł z Moskwy, w sensie decyzji o zakończeniu tych manewrów, jest kierunkiem działania nie tylko Moskwy, ale również państw europejskich, a – być może – nawet i Waszyngtonu.  

— Pan ma na myśli manewry wojskowe?

— Tak.

— I w Europie to jest odbierane jako pozytywny sygnał?

— Tak jest. Generalnie jest to odbierane jako pozytywny sygnał i pewnego rodzaju uchylenie – nie mówię o otwarciu tylko uchyleniu – furtki do rozmów na wysokim szczeblu.

Zapowiedź możliwego spotkania prezydentów Ukrainy i Rosji jest tego symptomem.

— Bardzo dziękuję za taką ciekawą analizę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

MSZ Rosji domaga się zmniejszenia liczby pracowników ambasady Czech w Moskwie
Rosja wydala polskich dyplomatów. MSZ: To kolejny przykład agresywnej polityki
Ambasador Polski wezwany do MSZ Rosji
MSZ o decyzji Rosji ws. polskich dyplomatów: Zastrzegamy sobie prawo do adekwatnej odpowiedzi
Wiceszef MSZ Polski: Niemcy doskonale wiedzą, w jakim celu i jak Rosja może użyć Nord Stream
Tagi:
dyplomaci, współpraca, polityka, stosunki międzynarodowe, MSZ Rosji, MSZ Polski, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz