Opinie
Krótki link
Autor
30665
Subskrybuj nas na

Decyzja władz rosyjskich o wydaleniu z Rosji pięciu polskich dyplomatów to najzwyklejsza w świecie, zapowiedziana zresztą wcześniej, odpowiedź na działania strony polskiej. Wygląda na to, że blok krajów wasalnych wobec Waszyngtonu w Europie Środkowej robi co może, by zamrozić swoje relacje z Moskwą.

Trudno dziś powiedzieć, kto wygra w licytacji na najbardziej wojowniczą retorykę antyrosyjską.

Polska już nie na czele peletonu

Po trwającej od połowy kwietnia eskalacji napięć między Pragą a Moskwą, wydawać się może, że to właśnie Czesi przejęli palmę pierwszeństwa w specyficznej konkurencji „sportowej” – wyścigu do mety, którą jest prawdopodobnie całkowite zerwanie stosunków dyplomatycznych z Federacją Rosyjską. Mało kto się tego spodziewał, bo przecież w konkurencji tej tradycyjnie medalowe miejsca zajmowała właśnie Warszawa, ścigana przez kraje bałtyckie, czasem Rumunię i ostatnio Bułgarię. A jednak, to nad Wełtawą zdecydowano się na krok najbardziej kuriozalny z możliwych, praktycznie druzgocący wizerunek Czech jako kraju w miarę przewidywalnego i pragmatycznego.

Orędzie Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego
© Sputnik . Siergiej Guneev
Zaraz po wprowadzeniu przez Waszyngton kolejnego pakietu antyrosyjskich sankcji i wydaleniu ze Stanów Zjednoczonych kilku dyplomatów rosyjskich, wydawało się, że najszybciej zareagowano właśnie w Warszawie, ogłaszając nie tylko pełne poparcie dla działań Wielkiego Brata, ale i wydalając bez żadnego racjonalnego uzasadnienia trzech pracowników rosyjskiej służby dyplomatycznej. Już wtedy w Moskwie zapowiedziano, zgodnie z przyjętą praktyką, wydalenie piątki polskich dyplomatów, choć temat przykryty został przez wybuchową mieszankę irracjonalnej rusofobii w pobliskich Czechach. Rosyjskie MSZ widocznie zdecydowało się nieco odczekać, by w końcu wezwać ambasadora Krzysztofa Krajewskiego i oznajmić mu o dość łatwej do przewidzenia decyzji.

Wojna do ostatniego dyplomaty?

Decyzja Moskwy była tyleż mocna, co wprowadzona w życie w dość cywilizowany sposób. Mocna, bo zdecydowano się na wydalenie trzech Rosjan odpowiedzieć wydaleniem pięciu Polaków. Jest to praktyka wprawdzie w dyplomacji rzadko spotykana, ale chyba w jakimś stopniu zrozumiała, biorąc pod uwagę kres wytrzymałości Rosji na kolejne prowokacje i oskarżenia płynące z krajów środkowoeuropejskich. Wystąpienie Władimira Putina przed Zgromadzeniem Federalnym było dość jasnym sygnałem, że czas przechodzenia do porządku dziennego i nie zwracania uwagi na kolejne incydenty się skończył.

Rosja od tej pory wyciągać będzie wnioski i konsekwencje idące dużo dalej niż dotychczas. Doprawdy, nietrudno się jej dziwić; wielu Rosjan od dawna oczekiwało polityki dużo bardziej zdecydowanej. Decyzja rosyjskiego MSZ była jednak też cywilizowana: Polakom dano czas na opuszczenie placówek i terytorium kraju gospodarza aż do 15 maja.

Ruch Warszawy był całkowicie irracjonalny i wiązał się z chęcią prymitywnego podlizania się waszyngtońskim protektorom obecnych elit rządzących.

Wydalenie dyplomatów jest bowiem instrumentem, z którego korzysta się nie ot tak, dla „sportu”. Przyjęło się, że stosowany jest on wyłącznie wtedy, gdy faktycznie owi dyplomaci przyłapani zostali na działalności sprzecznej ze swoim statusem. Takie przypadki się zdarzają, ale najczęściej nie stają się elementem medialnego spektaklu, a jeśli już są ujawniane, to raczej z czytelnym uzasadnieniem podjętej decyzji.

Niektóre kraje europejskie, natchnione przez swego nadzorcę zza oceanu, zdecydowały się jednak na wojnę do ostatniego dyplomaty. Na razie taki ruch faktycznie wykonały Czechy. Pokusa, by pójść ich śladem, pojawia się jednak także w innych krajach regionu. Obiektywnie, działanie to stoi w rażącej sprzeczności nie tylko z interesem tych państw, ale również z ich wizerunkiem i pozycją na arenie międzynarodowej. Redukcja personelu dyplomatycznego to bowiem pierwszy krok do zerwania stosunków, co zdają się właśnie robić Czesi. A zerwanie stosunków sprawia, że dany kraj w europejskich dyskusjach na temat Rosji całkowicie przestaje się liczyć.

Czas na umiarkowanie

Paradoksalnie, Warszawa stanęła w tej sytuacji przed ogromną szansą. Jej reakcja, na tle Czech, była dość umiarkowana. Jeśli obóz rządzący wykaże się większym racjonalizmem niż elity naszych południowych sąsiadów, może okazać się, że wizerunek Polski wśród Rosjan straci nieco agresywnych atrybutów.

Wszystko jest bowiem względne, szczególnie, jeśli mówimy o możliwości porównania krajów tego samego regionu. Jeśli Warszawa nie podejmie w najbliższych tygodniach żadnych nieprzemyślanych ruchów, możemy stracić palmę pierwszeństwa w niechlubnym wyścigu na dłużej. I będzie to całkowicie racjonalne, choćby biorąc pod uwagę fakt, że konieczność znalezienia formuły dialogu z Moskwą zrozumieli nawet co bystrzejsi politycy w Kijowie. Polscy politycy znajdą się bowiem w absurdalnej sytuacji, gdy Wołodymyr Zełenski zacznie w końcu rozmowy z rosyjskim kierownictwem, a oni nadal „w imię Ukrainy” zrywać będą relacje z Kremlem.

Największym zagrożeniem dla ostudzenia od dawna rozgrzanych w Warszawie emocji i kipijących od nienawiści głów jest obecnie postawa polskiej opozycji parlamentarnej. To ona zaczyna dziś pełnić rolę jastrzębi, a narkotyczne wizje chorej wyobraźni różnego rodzaju Tomaszów Piątków piszących o rzekomych rosyjskich powiązaniach PiS sprawiają, że każda próba umiarkowania ze strony rządu polskiego spotykać będzie się z jazgotem nieprzychylnych mu mediów. Obóz rządzący staje zatem przed testem, który da nam odpowiedź na pytanie o to, na ile – obok Waszyngtonu – polską polityką rządzą do tej pory ludzie Donalda Tuska i PO.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosja wydala polskich dyplomatów. MSZ: To kolejny przykład agresywnej polityki
Prezydent Litwy uważa wydalenie rosyjskich dyplomatów za logiczną decyzję
Czechy podziękowały krajom bałtyckim za wydalenie rosyjskich dyplomatów
Tagi:
wydalenie rosyjskich dyplomatów, USA, MSZ Rosji, Czech Republic, skandal dyplomatyczny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz