19:31 16 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
6112
Subskrybuj nas na

Dzielnica Rubinkowo w Toruniu cieszy się popularnością wśród … dzików. Naliczono ich co najmniej 160 – przechadzają się po ulicach, demolują śmietniki, wchodzą na place zabaw. Jest zgoda na odstrzał, ale przeciwni są temu przedstawiciele Partii Zielonych w Toruniu.

– Ten problem można było dużo łatwiej rozwiązać w sytuacji, w której 2 miesiące temu czy nawet w zeszłym roku pojawiły się pierwsze dziki. Należało je sukcesywnie wyganiać, ewentualnie odłowić i gdzieś wywieść. Teraz sytuacja jest bardzo złożona, ale strzelanie w środku Europy do zwierząt tylko po to, żeby po prostu je zabić jest niehumanitarne, bezsensowne. Jesteśmy temu jak najbardziej przeciwni – wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem Sylwester Jankowski, przedstawiciel Partii Zielonych w Toruniu, twórca petycji do prezydenta miasta. 

Dlaczego śmietnik jest lepszy od lasu? 

Dziki w Toruniu, szczególnie na terenie dzielnicy Rubinkowo, to już od dawna znane zjawisko. Zwierzęta, których – jak informuje toruńska redakcja „Wyborczej” – naliczono co najmniej 160, można zobaczyć w biały dzień na śmietnikach, placach zabaw, kiedy przechadzają się po ulicach. 

Jak z kolei pisze Onet, powołując się na prezydenta Torunia Michała Zaleskiego, na odstrzał dzików jest już administracyjna zgoda – maksymalnie 50 sztuk do końca 2021 roku. Prowadzić go mają myśliwi wyznaczeni przez Polski Związek Łowiecki w Toruniu i nie będą strzelać do loch z młodymi, ale wyłącznie do agresywnych samców. 

Według Sylwestra Jankowskiego, przedstawiciela Partii Zielonych w Toruniu, takie podejście jest zasadniczo błędne.

– Dzik jako zdrowe zwierzę jest niebezpieczne tylko w dwóch momentach. Po pierwsze, jeżeli myśliwi zranią takiego dzika i kiedy jest on postrzelony. Po drugie, to locha, która broni małych. Natomiast agresji skierowanej w kierunku człowieka w tych zwierzętach nie ma. Na filmach widać, jak ludzie podchodzą z bliska, obserwują te zwierzęta, karmią je, ale tam nie ma agresywnych zachowań – twierdzi rozmówca Sputnika. 

Uważa, że do takiej sytuacji doprowadziło kilka rzeczy. Osiedla, które coraz bardziej „wchodzą” w lasy okalające miasto. Mnóstwo koszy na śmieci i mieszkańcy, którzy rzucają jedzenie pod balkony. 

– To jest idealne miejsce dla dzików. Matki uczą młode dziki, że tu jest fajnie, łatwo dostępne jedzenie. One nie będą potrafiły żyć w lesie i to jest największy problem. Trzeba z nimi coś zrobić, ale w sposób humanitarny, ponieważ będzie ich coraz więcej – podkreśla Sylwester Jankowski. 

Koszalin: „skowyt postrzelonych zwierząt”

Zwraca uwagę też na to, że nikt nie jest w stanie zagwarantować mieszkańcom, że podczas odstrzału nic złego się nie stanie i jakaś zbłąkana kula nie poleci w stronę domów mieszkalnych

– Zawsze istnieje taka możliwość, chociaż w Polsce prawo łowieckie zabrania strzelać do zwierzyny bliżej niż 150 metrów od zabudowy. Niestety, niejednokrotnie czytamy o śmiertelnych wypadkach w wyniku postrzelenia podczas polowań w lesie. Jest to realna obawa.

Odpowiedzialności nie weźmie na siebie prezydent miasta, który wydał zgodę, tylko jakiś myśliwy, którego kula, nie daj Boże, coś tam zrobiła – mówi przedstawiciel Partii Zielonych w Toruniu Sylwester Jankowski. 

Rozmówca Sputnika przypomina, co się stało w Koszalinie, gdzie „do dzików strzelano praktycznie między blokami”. Jeden z mieszkańców Koszalina, na którego słowa powołuje się Onet, opowiedział portalowi GK24.pl, że był to „skowyt postrzelonych zwierząt, które nie zostały natychmiast dobite <...>, strzały padały w dużych odstępach czasu, młode kwiczały”. – Nie potrafię znaleźć innego określenia tego zdarzenia, jak rzeź. I to pod blokiem – wyznał. 

Wygodniej wydać zgodę na odstrzelenie niż wydawać pieniądze 

Przedstawiciele Zielonych wiedzą, jak uniknąć tej sytuacji. 

– Przede wszystkim chcielibyśmy w pierwszym etapie zatrzymać odstrzał, który ma być rozważony w ciągu roku. Jak już powiedziano, największym problemem są młode dziki, które trzeba odłowić. Taki dzik nie potrafi funkcjonować sam w lesie, bo matka nauczyła go szukać jedzenia w koszach na śmieci.

W związku z tym trzeba byłoby oddać te zwierzęta do dobrze prowadzonego ośrodka adopcyjnego albo ratunkowego dla zwierząt, gdzie poprzez długą pracę nauczono by, jak się żyje samodzielnie, tak jak przywraca się chore zwierzęta do środowiska naturalnego – mówi Sylwester Jankowski.

I nie ukrywa, że wszystko to wiąże się z kosztami. – Odławianie dzików kosztuje, rehabilitacja – też, dlatego miastu jest prościej i wygodniej wydać zgodę na odstrzał, a to nie rozwiąże problemu na kolejne lata.  

Petycję przeciwko odstrzałowi dzików w Toruniu podpisało już około 900 osób. Będzie ona aktywna w Internecie do 8 czerwca, a następnego dnia aktywiści przekażą ją Michałowi Zaleskiemu. 

– Liczymy, że prezydent miasta zmieni zdanie i będzie chciał rozmawiać, szukać innego rozwiązania – uważa Sylwester Jankowski, przedstawiciel Partii Zielonych w Toruniu, twórca petycji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Niesamowita przemiana chorego konia
Goły Niemiec goni dzika. Poszło o laptopa – foto
On jest starszy od niej o 33 lata... Niesamowita przyjaźń dwuletniej dziewczynki i słonia
Dzik sterroryzował stołówkę w Chinach (wideo)
Tagi:
Zieloni, Toruń, dzik
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz