10:50 13 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
26547
Subskrybuj nas na

Data nowego święta na Białorusi wywołała gwałtowną reakcję w Polsce. 17 września 1939 roku uważane jest tutaj za dzień początku agresji Związku Radzieckiego na jej terytorium. Szereg ekspertów w Warszawie, omawiających decyzję Mińska, uważa, że jest to część antypolskiej kampanii białoruskich władz.

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oficjalnym dekretem ogłosił nowe święto – Dzień Jedności Narodowej, który ma być obchodzony 17 września, poinformowała służba prasowa białoruskiego lidera.

17 września stał się aktem sprawiedliwości dziejowej dla narodu białoruskiego, podzielonego wbrew swojej woli w 1921 roku na mocy traktatu pokojowego w Rydze i na zawsze utrwalonego w narodowej tradycji historycznej. Dziś naród białoruski jest zjednoczony w obieraniu strategicznego kursu rozwoju silnego, suwerennego i zamożnego kraju. Ustanowienie Dnia Jedności Narodowej 17 września podkreśla ciągłość pokoleń, nienaruszalność i samowystarczalność narodu i państwowości białoruskiej” – czytamy w dekrecie.

Historia święta

Białoruski historyk, politolog i publicysta Wadim Gigin w rozmowie ze Sputnikiem przypomniał, że to święto ma wielką historię: 17 września był obchodzony w republice od 1939 roku aż do początku lat 50. i było to wielkie święto republiki. Na początku lat 60. wydarzenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jakby je przysłoniły i głównym świętem republiki został 3 lipca – dzień wyzwolenia Mińska od niemiecko-faszystowskich najeźdźców.

„Ale 17 września pozostał w ludzkiej pamięci. Na jego cześć, zwłaszcza na Zachodniej Białorusi, nazwano wiele ulic, przedsiębiorstw… Chciałbym przypomnieć o jeszcze jednej ważnej dacie, odwołującej się do wydarzeń z 14 listopada 1939 roku, kiedy Rada Najwyższa Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej podjęła decyzję o włączeniu zachodnich ziem białoruskich w skład republiki. W 1990 roku Dzień Jedności Narodu Białoruskiego zaczęto obchodzić 14 listopada.

W 2009 roku prezydent Białorusi złożył życzenia rodakom z okazji 70-lecia zjednoczenia Białorusi. Mówił, że nie zważając na różnice zdań i ocen wydarzeń związanych z tą datą, bezspornym pozostaje fakt: w wyniku operacji wojskowej doszło do zjednoczenia sztucznie podzielonego białoruskiego narodu, co było aktem historycznej sprawiedliwości” – mówi Wadim Gigin.

Krytyka ze strony zachodniego sąsiada

Rozmówca nie ukrywa, że to stanowisko spotykało się z krytyką zachodniego sąsiada. Białoruś brała pod uwagę zdanie Polski i – żeby nie drażnić Warszawy – nie „obnosiła się” z tym świętem. Jego zdaniem trwało to bezpodstawnie długo.

– Ale widzieliśmy, że niestety, strona polska nie przejawia takiego samego szacunku do pamięci historycznej i uczuć narodu białoruskiego. Przejawiało się to zarówno w ocenie działań tak zwanych „żołnierzy wyklętych”, jak i we wspomnieniach „Kresów Wschodnich”. Nawet w ostatnim wystąpieniu prezydenta Dudy, który zdawał się czcić pamięć poległych Białorusinów, złożył jednak niejednoznaczne oświadczenie, mówiąc, że wszyscy jesteśmy obywatelami jednej Rzeczpospolitej. Jacy z nas, Białorusinów, obywatele Rzeczypospolitej?! – dziwi się rozmówca Sputnika. 

Rozmówca nadmienił, że odnosząc się do dekretu Łukaszenki Andrzej Duda jedynie stwierdził:

Szuka się różnych możliwości skłócenia Polaków i Białorusinów, choćby na tle historycznym

– oznajmił prezydent.

Zaostrzenie stosunków z Polską nie jest w intencji Białorusi

Wadim Gigin twierdzi, że stosunek Białorusi do Polski jest historycznie bardzo złożony.

– Nie należy przybierać pozy i obrażać się na siebie nawzajem. Jednak fakt pozostaje faktem: w 1939 roku 17 września rozpoczął się proces całkowicie sprawiedliwy – zjednoczenie białoruskich ziem. Białorusini przywitali Armię Czerwoną, jako armię wyzwoleńczą, tworzyli oddziały samoobrony, często wyzwalając poszczególne miejscowości jeszcze przed przyjściem żołnierzy Armii Czerwonej. To było przywrócenie sprawiedliwości po tragicznym Traktacie Ryskim, który sztucznie podzielił etniczne terytorium Białorusi na pół – mówi białoruski historyk.

Jego zdaniem ze strony polskich historyków zbyt często można obserwować niezrozumienie białoruskiego stanowiska.

Nasza historia jest oczywiście wspólna, ale bardzo złożona. Niestety, w Polsce historia znajduje się pod surową polityczną kontrolą. Tam, w szczególności, Instytut Pamięci Narodowej ma status państwowy. Kłótnie o historię zdarzają się nie tylko z Białorusią, ale i z wieloma innymi krajami

– kontynuuje Wadim Gigin.

Mińsk, Białoruś.
© Depositphotos / unknown
Na pytanie Sputnika, czy przyjęty dekret może zaostrzyć stosunki między Polską i Białorusią, czy i bez tego osiągnęły one dno, Gigin zapewnia, że na Białorusi nikt sobie tego za cel nie stawia.

– Kwestia tego, że 17 września otrzymało godny status państwowy, podnoszona jest przez białoruskie społeczeństwo już od wielu lat. I wreszcie władze usłyszały te potrzeby i skłoniły się ku nim. Powinniśmy być dumni z tego, że dążenia mieszkańców, przede wszystkim Białorusi Zachodniej, zostały zwieńczone sukcesem. To jedno z najważniejszych wydarzeń białoruskiej historii – powiedział Wadim Gigin.

Dekret konsekwencją polityki polskiej wobec Białorusi

Reakcję Warszawy w związku z dekretem Alaksandra Łukaszenki skomentował dla Sputnika historyk i publicysta Adam Śmiech.

Tutaj powinny paść tradycyjnie ciężkie oskarżenia, tym bardziej że 17 września jest w Polsce z zupełnie zrozumiałych względów inaczej odbierany, a także używany do bieżącej polityki przez rządzących i nie tylko. W zasadzie przez cały establishment polityczny

– twierdzi rozmówca.

Zdaniem Adama Śmiecha ustanowienie święta na Białorusi jest konsekwencją polityki polskiej wobec Białorusi rządzonej przez prezydenta Łukaszenkę, ciągłości ataków, ciągłego podkopywania, finansowania wewnętrznej reakcji.

– A moglibyśmy żyć nie tylko w przysłowiowym pokoju, ale rzeczywiście bardzo dużo korzystać gospodarczo, a także turystycznie – uważa Adam Śmiech.

– Kilka lat temu byłem na Grodzieńszczyźnie, dzięki dekretowi prezydenta Łukaszenki, który wprowadził możliwość ruchu przygranicznego bez konieczności ubiegania się o wizy. I było to już bardzo miłe dla mnie wspomnienie i miłe przeżycie wówczas. Fakt, że przez tyle lat władzy prezydenta Łukaszenki nie postawiono tego tematu, tylko właśnie teraz, świadczy o tym, że został on potraktowany jako swego rodzaju odwet za to, co robi Polska, wiedząc dokładnie, jak się ocenia w Polsce 17 września – dodał publicysta.

Czy złożenie kwiatów wystarczy?

Przypomina, że temat świętowania Dnia Jedności Narodowej padał przy okazji uroczystości w Brześciu – już wtedy pojawiły się informacje o tym, że takie święto zostanie ustanowione przez pana Łukaszenkę.

– W przypadku pana prezydenta Dudy, to chcę zwrócić uwagę, że on próbuje jednak coś zmienić w tym złym obrazie polskiej polityki historycznej. W tym sensie złym, że jest on tak odbierany przez mniejszość białoruską w Polsce. Przypomnę, że kilka lat temu prezydent Duda został poproszony o patronat nad niesławnym marszem w Hajnówce, który miał ostrze jednoznacznie antybiałoruskie i uderzał we współczesną mniejszość białoruską w Polsce. To jest zupełnym nieporozumieniem, błędem i skandalem politycznym. Na szczęście odmówił. Złożył ostatnio kwiaty pod pomnikiem ofiar Burego, chociaż nie sądzę, żeby to naprawiło całe zło, które mają na swoim sumieniu, tacy jak Bury – konkluduje Adam Śmiech.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
Warszawa, Mińsk, 17 września 1939, Białoruś, Białoruś, Polska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz