11:16 13 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
12565
Subskrybuj nas na

„Idea podziału narodów na rdzenne i nie, przypomina teorię i praktykę stosowaną w nazistowskich Niemczech – powiedział Władimir Putin w związku z projektem ustawy „O rdzennych narodach Ukrainy”, który został wniesiony pod obrady Rady Najwyższej przez prezydenta Zełenskiego. Pozbawia on „nierdzenne” mniejszości narodowe znaczących praw.

Polaków, Rosjan, Białorusinów, Węgrów, Ormian, Żydów i przedstawicieli innych narodowości nie uwzględniono na liście rdzennych narodów Ukrainy. – wynika to z projektu ustawy. Czyli wszystkich oprócz Ukraińców, Tatarów krymskich, Karaimów i Krymczaków.

Najmocniej ustawa uderza w Rosjan, którzy stanowią około połowy obywateli Ukrainy.

Ta inicjatywa wpłynie na Rosjan, ale oprócz nich także inne narodowości. Jest to absolutnie niedopuszczalne i nie spełnia żadnych norm międzynarodowego prawa humanitarnego… 

—  powiedział prezydent Putin.

Ustawa Zełenskiego nie pozostawiła obojętnymi inne tzw. „nierdzenne” narody.

Polacy w Tarnopolu liczą na pomoc konsulatu RP

Sputnik zasięgnął opinii Polonii ukraińskiej, zamieszkałej w większości na Zakarpaciu, w obwodach lwowskim, tarnopolskim, iwano-frankowskim.

Jako pierwszy odezwał się Piotr Fryz z Polskiego Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego Obwodu Tarnopolskiego.

—  Panie Piotrze, ustawa daje rdzennym narodom prawo do nauki w ich języku, do zakładania instytucji edukacyjnych i otwierania mediów. Ze strony państwa będzie też ochrona przed dyskryminacją i naruszeniem praw. Czy to oznacza, że Polacy będą traktowani jako ludzie drugiej kategorii? 

—  Jest taka rzecz: dzisiaj jest tak, jutro może być inaczej, a wczoraj było jeszcze inaczej. W zależności od tego, na co chcielibyśmy patrzeć, jak byśmy to chcieli widzieć ze swojej strony.

—  A jak byście chcieli?

— Powiedzmy tak, żeby była naprawdę polska gromada w jakimś jednym swoim drągu i żeby do nas się nie wtrącali. W sytuacji, gdyby chodziło o naukę, szkołę, sobotnie czy niedzielne, różnego rodzaju nauczanie, żeby dali nam tę możliwość.  Żeby było jakieś pomieszczenie, żebym ja u siebie w domu tego nie przyjmował, czy tam gdzieś wynajmował…

Prawdopodobnie, mamy do tego prawo, bo jesteśmy obywatelami tego miasta i tej dzielnicy.

I jest tak, że oni ( władze – red.) w jakiś sposób muszą wypełniać takie zobowiązania, ale wypełniają je nie do końca. Czyli rzucili nam coś, dali – macie; nie pasuje, no to przepraszam. Będzie jeszcze gorzej.

Na dzisiejszy dzień mamy zarejestrowaną szkołę sobotnio-niedzielną. Trochę ta epidemia dała nam w kość, bo była taka chęć do języka polskiego, że po prostu nie dawaliśmy sobie rady w tej siedzibie, w której jesteśmy. Nie uiszczamy żadnej opłaty, ale płacimy podatek na ziemię, płacimy za ogrzewanie, za światło, takie rzeczy. Może dobrze to postanowiono, że jeżeli naprawdę działamy, to można te pomieszczenia nam oddać.

—  Dokąd idziecie z prośbą o pomoc i wsparcie, gdy powstają problemy albo gdyby ustawa dotknęła Polaków na Ukrainie?

—  Mnie się wydaje, że tutaj wystarczy, żeby w tę sprawę się wtrącił konsulat czy, powiedzmy, ambasada. To powinno wystarczyć. Konsulat Generalny w Łucku jakby prowadzi, pomaga nam w różnych działaniach.

„Może jest to polityka na przyszłość”

W ten wstrzemięźliwy sposób Piotr Fryz skomentował inicjatywę prezydenta Załenskiego.

Nie widzi na razie wyraźnych negatywnych konsekwencji wynikających z ustawy „O rdzennych narodach Ukrainy” dla Polaków Krystyna Kostyrko z Międzynarodowej Asocjacji Polskich Kobiet („Polka International” Polka-Lviv) we Lwowie.

— Jak Pani sądzi, czy Polacy, których nie uwzględniono na liście rdzennych narodów Ukrainy, mogą liczyć na przywileje i benefity przysługujące „rdzennym” Ukraińcom?

— Ja na razie tego nie odczuwam. Rozmawiać w języku polskim na razie mogę. Dzieci, wnuki mogą chodzić do szkoły. Są dwie szkoły polskie we Lwowie, gdzie językiem nauczania jest polski. Ale część wykładów jest w języku ukraińskim, dlatego że szkoła stosuje się do wymogów ministerstwa oświaty. Może młodzież coś więcej odczuwa. Może to jest polityka na przyszłość, może coś będzie nam zagrażać, na razie tego my nie odczuwamy.

—  Czy Pani zdaniem realizacja idei Kijowa nie zmusi Polaków do przepisania, zmiany swojej narodowości, lub opuszczenia Ukrainy, wyjazdu do Polski?

— Ja nie wiem, trudno mi powiedzieć, życie idzie do przodu, wielu Polaków już wyjechało do Polski, wrócili do swego kraju i tam mieszkają. Mają tam wszystkie swobody. Może są tam nie w takiej sytuacji jak obywatele Polski. Na przykład moja kuzynka pojechała do Polski, trzy lata czeka na dokumenty na pobyt czasowy. Ona chce tam pracować, ale jako obywatelka Ukrainy ma pewne „zagrożenie” w Polsce. Zagrożenie polegające na tym, że nie może dostać tych dokumentów. Drugi taki przykład: pojechała kobieta w starszym wieku, wyszła za mąż za Polaka. Złożyła dokumenty, żeby dostawać polską emeryturę. Dostała bardzo dobrą pracę. A emerytury nie dostaje i czeka, a czas mija. Tak że trochą inna strona też jest. Pan szuka tutaj, ale i w Polsce są problemy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosja podnosi kwestię nieuznania Rosjan za rdzenny naród Ukrainy w ZPRE i OBWE
Putin: Co najmniej 50% mieszkańców Ukrainy nie chce, aby kraj wstąpił do NATO i są to mądrzy ludzie
Kijów komentuje wypowiedzi Putina o perspektywach wejścia Ukrainy do NATO
„Rażąca prowokacja”: Duma Państwowa ostro o nieuznaniu Rosjan za rdzenny naród Ukrainy
Rosjanie to nie „rdzenna ludność Ukrainy”? Putin: To przypomina praktykę nazistowskich Niemiec
Tagi:
ustawa, Putin, Wołodymyr Zełenski, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz