11:13 10 Grudzień 2019
Prezydent Francji Emmanuel Macron

Macron dostrzega, że Europa bez Rosji sobie nie poradzi

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
17706
Subskrybuj nas na

Antyrosyjska histeria już porodziła demony, a ich skrajne przypadki to apologia banderyzmu na Ukrainie, faszyzmu w krajach bałtyckich i polska mieszanka przyzwolenia na: banderyzm, szowinizm, antysemityzm i wybielanie faszyzmu.

Układ świata ponownie zbliża się do modelu dwubiegunowego, przy czym jeden biegun jest w Chinach, drugi w Stanach Zjednoczonych, a Europa na marginesie. Wisimy na łasce i niełasce Ameryki, a Macron nie czuje się z tym komfortowo, czego nie można powiedzieć o innych, którzy lękając się zmian zaatakowali prezydenta Francji.

Sojusz Atlantycki to rodzaj tabu. Mówimy o nim dobrze albo wcale. Prezydent Francji powiedział głośno to, o czym inni szepczą, bo brak im odwagi. Słowa Macrona o NATO zamiast wybudzić z letargu, przestraszyły Europejczyków.

Polskie pustosłowie

Premier Morawiecki majaczy o braku odpowiedzialności Macrona i przemilcza niepokojące informacje płynące od najwyższych czynników politycznych zza Atlantyku. Tam były już współpracownik Trumpa, Bolton, snuje prognozy o wyjściu Stanów Zjednoczonych z NATO w przypadku reelekcji Trumpa i, być może, jest to wstęp do kampanii reklamowej książki, której publikację Bolton ogłosił, ale przemilczanie rozważań byłego sekretarza do spraw bezpieczeństwa jest nieodpowiedzialne.

Zamiast krytykować propozycje Macrona, lepiej byłoby przedstawić plany na wypadek ziszczenia czarnego scenariusza, bo pustosłowie jakoś dziwnie rozmija się z rzeczywistością dostępną nie tylko dla wtajemniczonych.

Rozpadająca się struktura NATO jest widoczna dla wszystkich tych, którzy nie żyją w iluzji.

Kwatera Główna NATO w Brukseli
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Turcja jest w NATO od 67 lat, posiada drugą co do wielkości armię, została przyjęta do NATO w drugiej turze i traktowana jest jak członek drugiej kategorii.

Niemcy od 64 lat pozwalają chronić się Amerykanom, sami koncentrując się na rozwoju gospodarczym, dziś nie chcą płacić 2 procent PKB na Sojusz, bo wiedzą, że to pieniądze wyrzucone w błoto, a ich bezgłośny opór w płaceniu, to nic innego jak pokaz siły, tym razem gospodarczej.

Wojenna histeria, podsycana przez żyjących z karmienia strachem, jakoś nie działa na Niemców i Francuzów. Ale wspaniale rozwija się na ukraińskich czarnoziemach i jałowych ziemiach nadwiślańskich oraz wśród bałtyckich ludów, ciągle nie mogących wyzwolić się z komunistycznej traumy, która przerodziła się w faszystowsko-nacjonalistyczną apologię.

Sojusz Atlantycki ciąży wszystkim

NATO swój sens istnienia straciło wraz rozpadem bloku wschodniego i rozwiązaniem Układu Warszawskiego. Nikt wpływowy nie mówił o takiej potrzebie, bo zachłystywano się tezą Francisa Fukujamy o końcu historii i wyjątkowości demokracji liberalnej.

A tymczasem - w normalnym trybie - po odtrąbieniu końca zimnej wojny Sojusz Północnoatlantycki stał się własnością i narzędziem Stanów Zjednoczonych, usprawiedliwieniem dla każdej interwencji amerykańskiej. Czymś w rodzaju listka figowego, zaś artykuł 5 traktatu atlantyckiego zaczął stanowić zobowiązanie wobec Ameryki, natomiast Stany Zjednoczone zwolniły się ze wszystkich zobowiązań.

Dziś Sojusz Atlantycki ciąży wszystkim, nawet Ameryce, której prezydent mówi o jego „zużyciu”.

Prezydent Francji Emmanuel Macron
© AP Photo / Claude Paris
A najwierniejszymi wyznawcami przestarzałej idei, jak zwykle to bywa, pozostają natowscy neofici, którzy nie zauważają, że dawny obiekt ich marzeń - to dziś masa upadłościowa, którą zarządzają Stany Zjednoczone. I jak jest w zwyczaju syndyków masy upadłościowej, chcą przy tym jeszcze zarobić.

Kiedy Trump przypomina, że członkowie NATO muszą płacić ustalone 2 % własnego PKB, to tylko Macron zrozumiał, że bezpieczeństwo amerykańskie jest takim samym towarem jak wszystko inne na rynku, a dorabiane do tego ideologii jest samooszukiwaniem się.

Zbyt wielu polityków nie może wyjść z zimnowojennej pułapki. Po 1990 roku przeszli mentalnie na drugą stronę nieistniejącego muru berlińskiego i z lękiem patrzą w stronę nieistniejącego Związku Radzieckiego.

Przestroga Friedricha Nietzsche

Macron jako jeden z niewielu dostrzega, że 30 lat po zdematerializowaniu się zimnowojennych uwarunkowań nie można szukać w Moskwie, dwudziestowiecznych demonów i należy pamiętać przestrogę Friedricha Nietzsche: „Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie”.

Antyrosyjska histeria już porodziła takie demony, a ich skrajne przypadki to apologia banderyzmu na Ukrainie, faszyzmu w krajach bałtyckich i polska mieszanka przyzwolenia na: banderyzm, szowinizm, antysemityzm i wybielanie faszyzmu.

Tymczasem Macron dostrzega, że Europa bez Rosji sobie nie poradzi, a jeśli kogoś martwi wzrost znaczenia Rosji, to błędu powinien szukać u siebie, nie w Moskwie.

Krótkowzroczność polityczna protagonistów polityki europejsko–amerykańskiej, ułatwiła powrót Rosji do roli światowego gracza, ale trudno mieć pretensje do Putina, że na polityczny dyletantyzm odpowiedział politycznym profesjonalizmem.

Donaldzie! Gra w szachy nie jest dla każdego
Gra w szachy, a szczególnie te polityczne, nie jest dla każdego. Syria, Ukraina, Libia, Turcja to ciąg natowskich błędów, które jeszcze długo będą odbijać się czkawką.

Dlatego mało poważnie brzmią pohukiwania Donalda Tuska w pożegnalnej mowie i nie służą rozwiązywaniu problemów, a jedynie wydłużają termin ich rozwiązania.

Tusk, mimo piastowania ważnego stanowiska, ciągle mentalnie pozostaje na polskiej ulicy, kiedyś krzycząc: „Nie ma wolności bez Solidarności”, a dziś „Nie ma suwerennej Europy bez stabilnych Bałkan i niezależnej Ukrainy”.

Tusk jakby nie zauważył, że jego kandydat w wyborach prezydenckich na Ukrainie przegrał z kretesem. A jego żenujący hołd oddany banderowskiej ideologii podczas przemówienia w Radzie Najwyższej powinien być zapamiętany nie tylko przez krewnych ofiar wołyńskiej rzezi.

To Francja ma wyznaczyć nowy kierunek

Trump przystępując do walki o prezydencki fotel obiecywał „Uczynić Amerykę znowu wielką”, tam nic nie było o wielkiej Europie, ani tym bardziej o wielkiej Polsce, jak wielu by chciało.

Paradoks polega na tym, że wzrost znaczenia Ameryki może się odbyć kosztem Europy, i Macron próbuję szukać odpowiedzi na ten problem. Stąd jego próby znalezienia wyjścia z pata, w jakim znalazły się stosunki europejsko-rosyjskie. Niezrozumienie tej koncepcji powoduje, że cała idea prezydenta Francji nie może nabrać odpowiedniego charakteru.

Przeciwdziałają temu politycy, którym brak perspektywicznego myślenia, a to, czym się kierują najczęściej, ogranicza się do partykularnych, a nie narodowych interesów.

Reaktywność polityki niemieckiej, brexit oraz brak wyraźnej korelacji z państwami tak zwanej nowej UE sprawia, że to Francja ma wyznaczyć nowy kierunek.

Przedstawiciele państw nowej Europy, przyzwyczajeni do paternalistycznej wizji stosunków międzypaństwowych, nie potrafią odnaleźć się w relacjach partnerskich, które pozwoliłyby bezkonfliktowo tworzyć ramy przyszłości w Europie.

Polska kręci się gdzieś na obrzeżach

Polska jest tego najlepszym przykładem, kraj, który ma potencjał demograficzny, gospodarczy, ale pozbawiony wizjonerskiej polityki, kręci się gdzieś na obrzeżach potężnego organizmu politycznego – ekonomicznego, jakim bez wątpienia jest Unia Europejska i ogranicza się do wysysania funduszy strukturalnych, traktując je jako rodzaj rekompensaty za prawdziwe i urojone krzywdy.

Wartości i interesy tworzyły kiedyś fundament kohabitacji francusko-natowskiej, dziś wartości się rozpłynęły, a interesy… każdy dba tylko o swoje.

Europejscy orędownicy globalizacji przestraszyli się własnych idei, a prezydenta Francji traktują jak odszczepieńca, bo chce odczarować stosunki z Rosją i poważnie rozmawiać o bezpieczeństwie Europy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Macron nieszczególnie przejmie się tym, co mówi premier Morawiecki”
Rusofobia i fake newsy. Platformo, wstydź się
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Macron w ogniu krytyki: woli Afrykańczyków niż Ukraińców czy Bułgarów
Grzegorz Braun dla Sputnika: Mam „certyfikat koszerności”, że nie jestem „ruskim agentem”
Media: Macron podarował Rosji „prezent”
Tagi:
ABW, Polska, NATO, USA, Francja, France, faszyzm, antysemityzm, banderyzm, Ukraina, Rosja, Emmanuel Macron, Europa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz