22:01 09 Grudzień 2019
Ring bokserskiWładysław Frasyniuk.

Dobrym do sparingu z Dudą byłby Władysław Frasyniuk

© Depositphotos / Kees59 © AFP 2019 / Janek Skarzynski
1 / 2
Piszą dla nas
Krótki link
Autor
468
Subskrybuj nas na

Władysław Frasyniuk nie jest głupi, rozumie w lot to, co się wokół dzieje, i nie rwie się do prezydentury, nie stoi za nim żadna siła polityczna, potrafi być nieprzyjemny, kiedy trzeba i kulturalny, kiedy powinien, uosabia najlepsze cechy Solidarności i co ważne został odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego.

Emocje przed wyborami prezydenckimi w Polsce sięgają swoim poziomem bałamutnym telewizyjnym serialom i paradokumentom, które tak zbełtały pojęcie fikcji i realu, że samym politykom trudno się w tej mozaice odnaleźć.

Schetyna urządził łapankę w PO, aby znaleźć konkurenta dla Kidawy-Błońskiej w prawyborach, które wymyślił. Największa partia opozycyjna nie ma kandydata na najważniejsze stanowisko w państwie i to jest prawdziwa jakość tego ugrupowania.

On nie wie, co mówi, ona nie myśli, co mówi

Nie trzeba być mizoginem, aby zauważyć, że Małgorzata Kidawa-Błońska jest słaba w roli kandydata i tym bardziej nie nadaje się do roli Prezydenta.

Byłaby – gdyby się jej udało – wersją Dudy w spódnicy. On nie wie, co mówi, ona nie myśli, co mówi. Przy Kidawie-Błońskiej Schetyna mógłby być „Prezesem”, z tym, że „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy” – jak pisze noblistka.

Platforma już raz miała „prezydenckiego farta” i z okazji tej skorzystał Bronisław Komorowski. O jego prezydenturze nie ma co napisać, a na powtórkę z rozrywki, tym razem w roli z Kidawą-Błońską, nie stać ani Platformy Obywatelskiej ani Polski.

Kidawa-Błońska zostanie zapewne kandydatką z ramienia swojej partii, ale nie jest to „pierwszy wybór” ani ostatni: ona jest wszystkim, czym patria dysponuje. Mógłby oczywiście polansować się Radosław Sikorski, ale nie jest na to gotowy, Rafał Trzaskowski już wypisał się z grona chętnych, tłumacząc się odpowiedzialnością i dojrzałością polityczną.

Wyjaśniając przyczyny rezygnacji, nie byłby sobą, gdyby sobie nie schlebił: „Gdybym się zdecydował, żeby w tych wyborach uczestniczyć i udałoby mi się wygrać, to moje ukochane miasto trafiłoby w ręce komisarza z PiS-u, a na to nie można pozwolić” – podkreślił. Polskę można oddać PiS-owi, ale kochanej Warszawy – nigdy.

Zasłona dymna

Jeśli ktoś ma wątpliwości, o co tym ludziom chodzi, to niech ich tylko posłucha, a wyzbędzie się złudzeń.

Prezydent Warszawy dał jasny sygnał, że wiary w zwycięstwo w Platformie brak. Przy okazji szczerze przyznał, że lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu.

Cała krzątanina z prawyborami to zasłona dymna, która ma przykryć brak koncepcji i apatię członków. Wszyscy, którzy pojechali do Brukseli i ci, co znaleźli fotel na Wiejskiej, urządzili się na najbliższe lata, reszcie pozostaje czekać na kolejną szansę, minimum cztery lata. 

Gdyby fotel prezydencki był w zasięgu, to chętnych byłoby na pęczki, ale widoczny brak wiary jeszcze bardziej zmniejsza szanse – i tak wkoło Macieju.

Poza PO jest kilku polityków w tak zwanej opozycji, którzy chętnie polansowaliby się w tych wyborach załatwiając przy okazji jakieś tam małe – prywatne i środowiskowe – interesiki, ale pozostaje bariera podpisów i blamażu, szczególnie, że wielu z nich otrzymało swoje funkcje w drodze wyborów i mogłoby się okazać, że na nie wcale nie zasłużyli.

Biedroń puszcza jakieś tam sygnały dymne na portalach społecznościowych, ale jego start sprowokowałby Polaków katolików i jeszcze bardziej zantagonizował wyborców, a tych popierających Dudę zmusił do jeszcze większej aktywności.

Start Biedronia z pewnych względów okazałby się bardzo szkodliwy dla Polski, ponieważ „powszechna polska tolerancja” pokazałaby swoją jeszcze wyraźniejszą twarz, co odbiłoby się – mało przyjemnym – echem w Unii Europejskiej.

Biedroń, aż takim państwowcem nie jest i wcale by mu nie przeszkadzało, każdą merytoryczną krytykę przekształcić w homofobiczny atak. W dodatku nie wiadomo czy Biedroń po ewentualnej wygranej zechce zrezygnować z mandatu europosła i po co nam ten ambaras.

Na lewicy pozostaje jeszcze Adrian Zandberg. Człowiek ciekawy, wie co i o czym mówi, ale Polski jeszcze nie stać na takiego kandydata. Tak jak Biedroń do wyborów nie przekształci Polaków w tolerancyjną nację, tak Zandberg nie uczyni ich intelektualistami.

Polacy w kłótni odnajdują sens

Pozostaje w odwodach jeszcze prezes Kosiniak-Kamysz, który mówi, że jest lubiany, ale to słaby argument w polskich realiach. Polacy jak wiadomo w kłótni odnajdują sens swojego istnienia, i to zapewnia im kandydat PiS z całym zapleczem. To, że ma program wyborczy – nie znaczy nic, ponieważ Polakom za tezy programowe wystarczą ckliwe i załgane emocje.

Kiedy będą mieli wybrać między Dudą a Kosiniak-Kamyszem, wybiorą Dudę. Po co wybierać słabą kopię słabego oryginału, skoro słaby oryginał jest w menu. Prezes PSL – nie rezygnuje – ledwie obronił się przed upadkiem, dostał skrzydeł i chce wystąpić w roli statysty.

Izrael
© Sputnik . Kristina Afanasyeva
Każdy ma priorytety, PSL tylko swoje.

Pojawiają się jakieś nazwiska spoza tzw. głównej sceny, choćby Szymon Hołownia, któremu jak widać przyjdzie odgrywać rolę Tomasza Lisa sprzed lat.

Wybory prezydenckie wzbudzają zrozumiałe emocje, a poziom wstępu do debaty jest żenujący. Ci, co powinni mieć kandydatów – ich nie mają, inni kandydatów wyciągają jak króliki z kapelusza, nabierają powietrza w płuca, patrzą po widowni, a kiedy pojawiają się grymasy, ponownie zanurzają rękę w kapeluszu.

Powinna nastąpić zmiana

To, że powinna nastąpić zmiana w Pałacu Prezydenckim nie ulega wątpliwości. Nadchodzący czas w światowej polityce już wymaga, a będzie wymagał jeszcze więcej zdolności do zawierania kompromisów, otwartego patrzenia na problemy i szukania rozwiązań, do czego nieodzowne będą wszystkie typy inteligencji według prof. Howarda Gardnera.

W politycznej walce o Pałac Prezydencki trzeba pokonać nie Andrzeja Dudę, tylko jego wyborców. Duda jest słabym przeciwnikiem, ale ma mocny elektorat. Jeśli Duda przegra, to tylko w pierwszej turze i dlatego kontrkandydat powinien być tylko jeden. Coś w rodzaju pojedynku wyborców, opowiadających się za określoną wizją Polski, podczas gdy kandydaci stanowiliby drugi plan odpowiedzialny za realizację wybranej drogi.

Dobrym do sparingu z Dudą byłby Władysław Frasyniuk. Nie jest głupi, rozumie w lot to, co się wokół dzieje, nie rwie się do prezydentury, nie stoi za nim żadna siła polityczna, potrafi być nieprzyjemny, kiedy trzeba i kulturalny, kiedy powinien, uosabia najlepsze cechy Solidarności i co ważne został odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego.

W ciągu najbliższych pięciu lat zmieni się porządek światowy i Polskę powinien reprezentować intelektualnie samodzielny prezydent, który w polityce międzynarodowej fobie zastąpi racją stanu i będzie partnerem dla Trumpa, Macrona i Putina.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Duda na inauguracji Sejmu: Czasem mówią, że ryba psuje się od głowy. Ta głowa jest tutaj
Duda bezkonkurencyjny. Ten sondaż nie pozostawia wątpliwości
Andrzej Duda niezwyciężony. Rywale bez szans
Tagi:
walka, Władysław Frasyniuk, Andrzej Duda, prezydent, władza, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz